Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii 2.0
Wypatrywanie niebieskiej klaczy nie było tym razem aż tak trudne. Starweave nie musiała nawet kręcić głową na boki by ją znaleźć. Tak jak się spodziewała, Blue była teraz w towarzystwie ich najnowszego jeńca. Star zrobiła jeszcze kilka kroków, zatrzymując się gdzieś mniej więcej jeden wóz od celu. Nie chciała przeszkadzać w ich rozmowie, ale miała nadzieje ją podsłuchać. Zależało jej też na tym by zwrócić, chociaż na chwilę uwagę tamtego ogiera, tak by pamiętał on o ich umowie.
 
Star zauważyła, że róg Blue świecił podtrzymując jakieś zaklęcie. Z tego też wywnioskowała, że prawdopodobnie było to lewitowanie puszki z jedzeniem gdzieś przed sobą, jako iż Sharp też takową teraz posiadał. (Jeśli jeniec przeskoczy na nią wzrokiem, Starweave zrobi groźną minę, przejeżdżając sobie kopytkiem po gardle.)
[Obrazek: Fkta5cpR69h9g2AxxtAA-iZx2mz2R_6fIPobyXI4...Ta85Fe0wPA]
Żaden z kucyków nie mówił głośno, ale też na środku pustyni nie było wiele hałasu żeby ich zagłuszyć. Starweave mogła, choć z pewnymi problemami, zrozumieć o czym Blue mówiła z leżącym jeńcem.

Na pyszczku tegoż jeńca widać było niczym w otwartej księdze o czym on myśli. Wyglądało na to, że wydarzenia składają się stosunkowo szybko w jego głowie. Jego oczy szukały jakiegoś punktu oparcia, jakiegoś ratunku. Nie miały jednak wiele możliwości manewru gdy do tyłu głowy ogiera przystawiona była lufa rewolweru. Jego wzrok zatrzymał się na chwilę na Starweave. Gdy ujrzał gest wykonywany przez klacz, wytrzeszczył oczy lekko, po czym szybko spojrzał z powrotem na Blue.
Gest Starweave nie uciekł uwadze jeszcze jednego kucyka. Sharp zerknął na handlarkę i mruknął pod nosem, szybko przenosząc swoją uwagę z powrotem na Blue i jej nową 'zabawkę'.

Ogier przełknął ślinę i spojrzał Blue w oczy.
- N-nie mamy rozkazów. - odchrząknął - Jest nas wielu, nie macie szans, żadnych! Mamy zakładników i...-i ciężką broń. - kucyk ten zdecydowanie nie był zbyt dobrym kłamcą. Blue nie miała wątpliwości, że jeniec mocno wymija się z prawdą - Nie wspominając o zwiadowcach, którzy pewnie już mnie szukają. Najlepiej byłoby, gdybyście mnie wypuścili. - ostatnie słowa były wypowiedziane już całkowicie bez przekonania. Ogier zaczął się rozglądać, jakby panicznie szukając drogi ucieczki.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Blue tylko pokręciła oczami w reakcji na wypowiedź ogiera. Jeżeli chce się bawić w kłamstewka, czas wyciągnąć ciężkie działa.

- My się chyba nie zrozumieliśmy. – powiedziała Blue podchodząc do ogiera jeszcze bliżej i zatrzymując swój pyszczek centymetry od niego. Patrzyła mu się przez chwilę w oczy, obserwowała je, to jak latają na boki. Przeskakując w tym momencie po kilku kartach w EFSie odnalazła to co ją interesowało i zaczęła się bawić opcjami. Po chwili jej prawe oko zmieniło kolor na czerwony i zaczęło się świecić.

- Ja widzę jak ty kłamiesz. – wyszeptała do niego Blue upewniając się że jej głos jest na tyle niski by słyszał ją tylko on a jej wzrok wlepiony w jego by dokładnie widział jej prawe oko – Widzę jak ci serce wali, jak skacze ci temperatura, obserwuje twoje mimowolne ruchy mięśni. Ja wiem co ty zrobisz, nim ty o tym jeszcze pomyślisz. Nim ty wykonasz jeden ruch, ja będę dziesięć przed tobą. Twoje kłamstwa są dla mnie jak ogniska na pustkowiach w nocy, nie do przeoczenia. – klacz zrobiła krok do tyłu dając ogierowi trochę przestrzeni, a sama przywróciła oko do stany wyjściowego. Prawie wszystko co do niego powiedziała, było zmyślone, ale on nie musi tego wiedzieć.

- Więc przemyśl to co powiedziałeś jeszcze raz i tym razem lepiej bym nic nie zauważyła, bo cierpliwość mi się kończy. – powiedziała już normalnym głosem – A jak będę zadowolona to może nawet jutra dożyjesz.
Sharp obserwował uważnie przesłuchanie, cały czas jednak trzymając Starweave w polu widzenia. Nie podobała mu się ta sytuacja, zwłaszcza gest handlarki. Nie był jednak pewien, czy konfrontacja byłaby tu najlepszym rozwiązaniem. Póki co wolał skupić się na problemie bieżącym: pewnej niebieskiej klaczy przykładającej gotowy do strzału rewolwer do głowy ich jedynego użytecznego jeńca. Kąt pod jakim to robiła nie był też zbyt przemyślany.

Gdyby pociągnęła za spust, pocisk niechybnie trafił by także ją. Blue nie była na tyle głupia. Ten mały szczegół potwierdził, że klacz po prostu blefuje i nie ma zamiaru na razie zastrzelić bandyty. Oszczędziło to medykowi rozważania możliwych metod powstrzymania jej przed tym. Nie żeby szkoda mu było bandyty: żeby Blue tak go traktowała, musiał sobie nagrabić. Wolałby jednak uzyskać jakieś informacje zanim zostawią ciało tego zera na pastwę padlinożerców.

***

Gdy tylko Blue zbliżyła swój pyszczek do jego, ogier cofnął się na tyle na ile tylko pozwalało mu metalowe ustrojstwo unoszące się za jego głową. Z każdą następną sekundą był jeszcze bardziej przerażony. Gdy niebieska obniżyła głos, wydawało jej się, ze kucyk aż pisnął z przerażenia. W przeciwieństwie do samego Sterka, Blue blefowanie wychodziło bardzo dobrze. Potwierdzeniem tego był dość nieprzyjemny zapach, który na chwilę zdołał przebić się przez smród samego trzęsącego się ze strachu kucyka.
- T-tylko Szef nam... nam rozkazuje - mruknął przerażony. Mówił cicho, tylko Blue była w stanie cokolwiek zrozumieć - Chc.. chcieliśmy s-się dorobić n-na niewolnikach, w-wioska by... była nie... nie mieli strażników. - ogier przełknął głośno ślinę - O-oprócz mnie jest n-nas jeszcze kilkunastu... - tutaj zatrzymał się, ponownie próbując szukać wzrokiem jakiejś ostatniej deski ratunku. Zauważył ogiera jednorożca spokojnie przyglądającemu się wszystkiemu, ale najwyraźniej nie uznał go za dobry punkt dla zawieszenia wzroku, gdyż szukał dalej.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Blue nie mogła się powstrzymać od uśmiechu. Jaj gra zadziałała bardzo dobrze, a nawet sądząc po zapachu, aż za dobrze.

- O widzisz, a jednak potrafisz mówić prawdę. – powiedziała Blue uśmiechając się do ogiera – Kim jest ten wasz szef? Skąd on miał informacje o tej wiosce i naszej karawanie? Wiem też, że większość pojmanych mieszkańców trzymacie na placu. Co z tymi co pozamykaliście w budynkach? Kogo tam jeszcze trzymacie? - Blue wiedziała jakiej odpowiedzi mogła się spodziewać, ale wolała się upewnić.
- Po prostu nami przewodzi - mruknął ogier bez przekonania. Szybko jednak brak informacji na ten jeden, konkretny temat nadrobił:
- O karawanie powiedzieli nam ci z wioski. - wydawało się, że jeniec nieco się opanował. A przynajmniej jego głos to zrobił, gdyż sam kucyk wciąż się trząsł i za wszelką cenę unikał kontaktu wzrokowego z Blue.
- W domach jest reszta miejscowych... Ci co się nie zmieścili na placu, albo... albo się przypodobali komuś z naszych. - ogier położył uszy po sobie, jakby odruchowo oczekując nagany za swoje słowa.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Blue miała ochotę zajebać go na miejscu. Więzienie mieszkańców to jedno, ale to co on sugerował, że tam się dzieje powodowało że krew w niebieskiej się gotowała. Ale nie mogła go tak po prostu zatłuc, mógł on się im jeszcze przydać. Jak na razie nie miała już więcej do niego pytań więc stwierdziła, że lepiej będzie jak się od niego odsunie nim zrobi coś głupiego.

- I było to takie trudne? – odezwała się klacz odsuwając rewolwer od głowy tamtego – Trzeba było być szczerym od początku, a mogli byśmy sobie darować całą tą zabawę.

Zaglądając do torby, wyciągnęła butelkę wody i postawiła przed ogierem.

- Ogarnij się trochę, ale nie odchodź za daleko. Kto wie, może jeszcze sobie pogadamy. – dodała Blue po czym odeszła od jeńca ruszając w stronę Sharpa. Gdy tylko doszła do medyka, usiadła obok niego. Wyciągając naboje z torby, zaczęła powoli ładować je do pustego rewolweru którym dopiero co komuś groziła. Przez cały czas siedziała cicho zastanawiająca się nad tym co dalej.
Ogier, wciąż bojąc się, czy też wstydząc się spojrzeć Blue w oczy, wziął butelkę i czmychnął niezdarnie na ubocze. Nie wyglądało na to, żeby jego stan pozwolił mu uciec daleko, nawet gdyby próbował.
Sharp odprowadził go wzrokiem, powracając przy tym do dojadania resztek swojego śniadania. Skinął głową na powitanie Blue wracającej z przesłuchania... i pokręcił głową z uśmiechem na pyszczku gdy ujrzał niebieską ładującą pociski do uprzednio pustego rewolweru. Powinienem był się domyślić. Blue nie można było oskarżyć o brak ostrożności. Grożąc niezaładowaną bronią eliminowała możliwość przypadkowego zastrzelenia jeńca, jak i też oddania mu śmiertelnie groźnego narzędzia, gdyby coś poszło źle.

Ta myśl skierowała go ku temu, co kucyk powiedział. Nie słyszał wszystkiego, ale wiedział już wystarczająco. Nie brzmiało to na dobrze zorganizowaną grupę, ale mieli przewagę liczebną i lepsze pozycje. No i zakładników.
- Czegoś ciekawego się dowiedziałaś? - zagaił jednorożec, po części celem uzyskania informacji co do partii wypowiedzi ogiera których nie miał szans usłyszeć, a po części po to, żeby po prostu zacząć jakąś rozmowę.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Blue wsadziła ostatni pocisk do rewolweru po czym go schowała do kabury w nodze. Przez cały czas obserwowała ich jeńca kątem oka zaciekawiona tym, co on zrobi dalej po ich rozmowie. Gdy tylko zaczął się oddalać od nic z jej butelką wody zostawiła na nim znacznik śledzący. Prawdopodobnie, nawet gdyby zaczął teraz uciekać, nie chciał by jaj się go gonić, przynajmniej jeden problem sam się by rozwiązał.

Siedziała przez chwilę wpatrując się w ziemie i próbując ułożyć jakiś plan, ale niestety nie była to jej mocna strona. Z zamyślenia wyrwało ją dopiero pytanie Sharpa. Podnosząc głowę do góry spojrzała się na niego.

- Nic czego bym się nie domyślała. – odpowiedziała na pytanie – Band kilkunastu debili pod dowództwem jakiegoś idioty zaatakowała bezbronną osadę w celu łatwego zarobku a i przy okazji dowiedzieli się o karawanie co do nich zmierza.
Starweave z zainteresowaniem obserwowała przebieg przesłuchania prowadzonego przez Blue. A chwilę później również i z dozą pewnego niepokoju. Zachowanie ogiera w pewnym sensie zdradzało jej, iż był on gotowy narobić ze strachu pod siebie. Dopiero po chwili do Starweave dotarło, że powodem tego był obecny przez cały ten czas rewolwer, przyłożony z tyłu głowy ogiera. Jednoróżkę przeszył lekki dreszcz, kiedy właśnie poznała swoją towarzyszkę od zupełnie nowej strony. Nie wyobrażała sobie by ktoś taki jak Blue, faktycznie był zdolny do tak radykalnych środków. I w gruncie rzeczy faktycznie nie była.
 
Star patrzyła się przez jakaś chwilę, jak Blue dopiero teraz, powoli i spokojnie ładuje swój rewolwer. Rozpoczęła też luźną rozmowę ze Sharpem. Starweave wiedziała, że nie był to najlepszy moment, jednak jej sprawy miały priorytet. Pragnąc wykorzystać ten fakt, klacz lekkim galopem zbliżyła się do dwójki pozostałych kucyków.
 
- Witam. – Powiedziała z chwilowym uśmiechem, mierząc wzrokiem twarze kucyków, a także i przez krótką chwilę ów groźnie wyglądający załadowany rewolwer, siedzący już teraz na swoim miejscu w kaburze.
 
- Ciężki przypadek, prawda? – Powiedziała zawieszając w końcu swój wzrok na niebieskiej klaczy. – Mam dla ciebie ważne zadanie, panno Blue. Ale zanim przejdziemy do sedna sprawy… Co powiedział? - Zapytała spokojnie, zerkając w stronę upokorzonego ogiera. Po prawdzie większość z tego dosłyszała wcześniej jak i przed chwilą z tego co Blue mówiła do Sharpa. Z jakiegoś powodu zależało jej jednak na odpowiedzi drogiej jednoróżki.
[Obrazek: Fkta5cpR69h9g2AxxtAA-iZx2mz2R_6fIPobyXI4...Ta85Fe0wPA]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości