Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii 2.0
#81
Xander uważnie śledził to co się działo w obrębie ogniska. Starał się podsłuchać o czym gadali strażnicy, lecz przez zamieszanie między nimi ciężko było cokolwiek zrozumieć. Młodzik usłyszał kroki, następnie skrzyp otwieranych drzwi niedaleko siebie. Cofnął się od rogu ściany o krok i odwrócił głowę w stronę domniemanego źródła dźwięku. W tym samym momencie usłyszał głos jakiegoś wkurzonego ogiera. To chyba jeden z bandytów i chyba jeszcze tam kogoś trzyma... Do jego uszu dobiegły zbliżające się kroki ogiera, przez co serce podeszło młodzikowi do gardła. Po chwili jednak bandyta zwrócił i się oddalił. Zebra słysząc że tamten ogier zaczął łazić w tę i z powrotem, cała odwróciła się w tamtą stronę.

Xander chwycił swoje ostrze zatknięte pod kaburą. Czy powinienem pomóc? Nie. Nie mam zamiaru pakować się w niepotrzebne niebezpieczeństwo po nic. Co mi z tego przyjdzie? Nawet jeśli by tego kogoś uratował, to na sam widok zebry ten więzień podniósłby alarm. Po kucykach mogę się spodziewać głównie złego. Blue też przecież nie mogę... nie wolno mi być pewnym. A zwłaszcza teraz kiedy nasza misja ma bliżej do końca niż do początku. Tym kucykom zawsze mogą wpaść do głowy durne pomysły. Będę czekał tutaj. Jeżeli tamten bandyta tu się przypałęta to go zabije. Musze także uważać by nikt mi nie wlazł na plecy. Młodzik mocno trzymał jedno ostrze w zębach, dwa następne wysuwając z rękawów w gotowości do rzutu. Jednocześnie przytulił się bokiem do ściany domu by bardziej się z nią zlać i być mniej widocznym. Młodzik bacznie obserwował wejście do alejki czekają czy ktokolwiek się w nim pojawi, oraz nasłuchiwał jakichkolwiek kroków za swoimi plecami.
#82
Żelaznooki dotarł do ściany budynku, przez krótką chwilkę rozglądał się, po czym zaczął obchodzić budynek lewą stroną. Szukał okien i wejścia, które nie znajdowałyby się od strony placu. Przy okazji wypatrywał również możliwych kryjówek i drogi ucieczki, gdyby coś poszło nie tak. Póki, co ogier chce unikać walki i wszelkich niebezpiecznych sytuacji. Ale jeśli będzie miał okazje, lub będzie zmuszany do walki, woli uderzyć z zaskoczenia. Podchodząc do budynku, chce się upewnić, czy nie ma nikogo w środku. W przeciwnym wypadku, ma nadzieję na to, że usłyszy coś, co mogłoby mu pomóc w tej sytuacji.

„Muszę dotrzeć do swoich rzeczy, to ułatwiłoby mi sprawę, ale na Pustkowiach nic nie jest proste. Wszystko jest skomplikowane i wymagające. Ten ból, załagodziłaby flaszka… w sam raz na takie dolegliwości. Nie! Stop… to przez alkohol wynikła ta cała sytuacja, odpada… całkowicie odpada. A teraz skupić się na nie wpadaniu w tarapaty.” - pomyślał Maksim, przekradając się wzdłuż ściany budynku.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
#83
Ja pierdole, jak następnym razem wymyślę jakiś plan to niech mnie lepiej ktoś od razu kurwa zastrzeli.

Blue cały czas się przedzierała przez plac z swoją zdobyczą leżącą na grzbiecie i nie szło jej to najlepiej. Miała wrażenie, że przedziera się już przez ten plac jakieś 2 tygodnie i gdy tylko na chwile straci z wzroku jej cel podroży, ktoś tam dokleja kolejny kawałek ziemi wielkości jebanego boiska. Nie podobało się jej to, za dużo czasu była na widoku, a jeszcze więźniowie w kratkach najwyraźniej postanowili jej pomóc starając się nie zwracać na nią uwagi i siedzieć cicho, co jak na ironię, przy piekle które się rozpętało u strażników, zwracało na nich jeszcze większą uwagę. Musiała z tym coś zrobić i to szybko.

Odwracając głowę w kierunku klatek spojrzała się na kuca który przed chwilą próbował wołać ją o pomoc lecz został powstrzymany przez innych. Siedział on cały czas obserwując jak ona się przedzierała przez plac co sprawiało, że był on idealnym kandydatem do wprowadzenia małego zamieszania wśród więźniów. Odpalając noktowizor i cały czas kontynuując marsz, spojrzała się biednemu ogierowi prosto w oczy mając nadzieję, że to będzie wystarczyło by zachwiać jego równowagą psychiczną i wywołać u niego atak paniki.
#84
Rain zamlaskała ze sceptyzmem. Cała ta rozmowa była wielką huśtawką od jednego tematu do drugiego. Można by ją przyrównać do potyczki między dwoma kucykami: kto pierwszy odpuści na tę chwilę.

Taka wymiana tematów mogłaby być nawet ciekawa, gdyby nie to, że wydawała się być wymuszona, byleby tylko przedłużyć rozmowę. Ale na bezrybiu i rak ryba, jak to mawiają.

Rainfall zerknęła na popielatą z boku, zastanawiając się nad zadanym jej pytaniem. Czy miała jakieś marzenie?... być może. Przez całe swoje życie na Pustkowiach - podczas eksploracji, szabrowań czy innych przygód - natykała się na dziesiątki plakatów propagandowych, pozostałości baz wojskowych czy pól bitew. Ciekawiły ją sylwetki żołnierzy w zbrojach, najnowsze swego czasu cuda techniki militarnej... no i pancerze wspomagane. To było coś, o czym Ciemnoniebieska marzyła od dawna: ta siła, sprawność bojowa, zajebisty wygląd...

Taak, Rain miała marzenie. Aczkolwiek było ono niemożliwe do zrealizowania w dzisiejszych czasach.

- Nie wiem, czemu tak cię to interesuje, ale niech ci będzie. Chciałabym móc kiedyś wstąpić do armii. Nie jakiejś stalowej hołoty ani tym bardziej pegazów-snobów, alw faktycznej armii Equestrii. Pewnie, obie frakcje mają system militarny i power armory, ale... wydaje mi się, że ich funkcjonalność nie polega wyłącznie na walce, lojalności w polu bitwy i słuchaniu rozkazów przełożonego - rzuciła, patrząc na Iron z przekąsem. - Szkoda tylko, że dzisiaj armii zwyczajnie nie ma.

-natomiast w kwestii znajomości... jak cię piszą, tak cię malują. Słuchaj, Iron, samemu na Pustkowiach nie da się rady, nawet ja to wiem. A nic tak nie prowadzi ku samotności, jak nieufność wobec kucy, z którymi jesteś zmuszona siedzieć przez dłuższy czas. - Tu zrobiła małą przerwę na poprawę siodła, które znowu się przekrzywiło. Cholerstwo chyba musi być wyregulowane...

-W każdym razie, zrobisz co chcesz.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
#85
Maksim przekradał się wzdłuż ściany budynku, wyszukując wejścia do środka. Jedyne drzwi do budynku wychodziły na plac, co czyniło je zbyt ryzykownymi do użycia. Jednakowoż w niewielkim budynku mieszkalnym były także okna. Pierwsze, które kucyk minął idąc wzdłuż ściany budynku było jednakże zabite deskami, pozostawiając tylko małe przerwy. Czy powstałe one przypadkiem, z powodu braku doświadczenia konstruktora, czy może specjalnie, by pozostawić przepływ powietrza: pozostawało zagadką.

Drugie okno stało jednakże szeroko otwarte, z blaszaną okiennicą rozwartą na zewnątrz. Samo okno umieszczone było w połowie budynku, z mało imponującym widokiem na ścianę drugiego domu tuż obok.

Ze środka nie było słychać wiele, aczkolwiek należało wziąć poprawkę na nieustające, głośne rozmowy strażników nieopodal ogniska, utrudniające nasłuchiwanie cichych i ciężkich do uchwycenia dźwięków. Uciekinier nie miał wątpliwości, że mógłby się wspiąć na to okno... ale nie wiedział, co czeka po drugiej stronie.



Niebieska klacz wciąż poruszała się powoli przez skraj placu, odczuwając coraz większe zmęczenie i widząc przed sobą jedynie w jakiś magiczny sposób wydłużającą się trasę.

Blue aktywowała swój noktowizor i spojrzała prosto w oczy młodego więźnia, świecąc mu ostrym, zielonym promieniem prosto w oczy. Młody ogier otworzył oczy szerzej z zaskoczenia, co klacz mogła zauważyć głównie dzięki właśnie włączeniu noktowizji. Widziała też jak więzień położył uszy po sobie i cofnął się od niej na tyle, na ile tylko pozwalały mu łańcuchy. Zaczął on szybciej oddychać i patrzeć po kucykach skutych obok niego. Niektóre z nich widziały przez ułamek sekundy to co on, w efekcie także wydając się mocno zaniepokojone. To właśnie zaniepokojenie szło przez tłum, nie wywołując jednak żadnej bardziej widocznej reakcji, ani tym bardziej paniki, na którą Blue miała tak wielką nadzieję.



Xanderowi pozostawało tylko nasłuchiwanie. Strażnik chodzący momentami ledwie kilka metrów od niego nie wyjawiał żadnych objawów wiedzy o zwiadowcy ukrywającym się tuż obok niego. Wyglądało też na to, że w najbliższym czasie nie ma zamiaru się ruszyć z zajmowanej alejki.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
#86
Iron przyswoiła informacje po czym po szybkim przemieleniu ich pomału sformowała pierwszą część odpowiedzi:
- Czyli... chcesz być tym dobrym heroicznym bohaterem narodu w połyskującym pancerzu który morduje całe zastępy wstrętnych i złych jak zakażenie odbytu zebr... to się nazywa piękna idea. - pokiwała głową z aprobatą i dodała pewniej drugą część wypowiedzi

Przykro mi moja droga ale twoje marzenie jest bardzo odległe. Nie nie realne ale odległe. Powiedziałabym że wręcz nieosiągalne ale wiem coś o docieraniu na szczyt i tam gdzie inni nie dotarli, powiedzmy że wiem jak to jest spełnić swoje marzenie. - Iron ruszyła szybko przed siebie szukając w swoim łebku pewnego tekstu co pod masą zapamiętanych szczegółów, schematów i wspomnień było prawie niemożliwe. "Trudno... może kiedyś mi to znów do łba wpadnie"

- Co do znajomości to ja o wiele nie zabiegam. Nie chcę tylko stereotypowego przekonania o mnie i tyle. I że tak jeszcze stwierdzę niewiele wiesz o samotności, tak mi się wydaje że niewiele wiesz. O wielu rzeczach. - Iron zszarzała i nawiasem rzecz ujmując przybrała dość ponury wygląd graniczący z wysłannikiem piekła i zbłąkanej duszy (Spirytystyka! Booya!). Zaczęła budować wkoło siebie tymczasowy mur z myśli stając się w pewien sposób nieosiągalna. Typowe dla marzycieli oraz większych lub mniejszych popaprańców.
[Obrazek: cgnimLq.png]
#87
Kurwa, kurwa, kurwa...

Była to jedyna myśl jaka w tym momencie zajmowała umysł Blue. Jej plan wyprowadzenia więźniów z równowagi, niezbyt się powiódł i wyglądało na to, że może to ją wiele kosztować w najbliższej przyszłości. Zaczynała się ona już powoli zastanawiać, czy te granaty były dobrym pomysłem. Na dobrą sprawę, zaczynało wyglądać na to, że jak by ich nie odpaliła, to by miała większą szanse na przejście tego bez problemów.

Kolejną denerwującą rzeczą która nie dawała jej spokoju, a stałą się widoczna dopiero po włączeniu noktowizora, byłą zebra przytulona do ściany. Co ten pasiasty jebak tam odpierdalał? W każdym bądź razie, tym będzie się przejmować gdy tam już dotrze. Teraz miała ważniejsze problemy.

Zerkając z powrotem w kierunku kratki i nie przerywając marszu (i oczywiście, wcześniej się upewniając że na ziemi przed nią nic nie leży, bo nie było by przyjemnym się teraz wypierdolić na pysk z tym grubasem na plecach) skupiła ona swój wzrok z powrotem na biednym ogierze któremu dopiero co niszczyła psychikę. To nie była jego wina, że był tak idealnym celem dla niej. Skupiając się na nim i koncentrując energie w rogu przez krótką chwilę, wyzwoliła ją tworząc niewielkie wyładowanie elektryczne zaraz przed pyskiem tamtego. Nie groziło mu wiele od tego. Co najwyżej przez chwile nie będzie nic widział i słyszał i przypali mu trochę futro na pysku.
#88
Maksim przeklinał hałas dochodzący z placu, nawet, jeśli pomógł mu w ucieczce, to nie zmieniało to faktu, że teraz skutecznie przeszkadzał w nasłuchiwaniu. W obecnej sytuacji, najlepszym wyjściem z opresji, byłoby znalezienie sprzętu i oddalenie się od wioski. "Żeby sprawy, choć raz, nie były tak skomplikowane" - pomyślał.

„Sprzęt to jedno... ale... medalion! Niech to szlag! Zaraz, zaraz... Punchy miał go przy sobie, przynajmniej kilka razy, ale nie ostatnio. Będę musiał go znaleźć, za wszelką cenę." - Czarnogrzywy zdał sobie sprawę, że nawet, jeżeli uda mu się odzyskać rzeczy, to nie oddali się bez swojego medalionu.

Żelaznooki odszedł od okna. Następnie zaczął obchodzić budynek, chcąc sprawdzić, co jest na jego tyle oraz jak wygląda zewnętrzna strona budynku, znajdującego się na przeciwko otwartego okna. Przy okazji rozglądał się, w poszukiwaniu potencjalnych kryjówek i swojego wózka ze złomem.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
#89
Obchodzony przez ogiera budynek nie miał zbyt wielu interesujących punktów. Obejście go nie dało Maksimowi absolutnie nic. Jedyne wyjście z budynku było od strony placu. Wszystkie okna prócz jednego, wcześniej minionego przez kucyka, były pozamykane albo pozabijane na stałe.

Naprzeciw otwartego okna stała dobudowana wiata do drugiego domu. Od strony okna widać było jedynie pełną ścianę, ale zarówno od strony placu jak i od zewnętrznej strony wioski można było bezproblemowo pod tę właśnie wiatę wejść. Potencjalnych kryjówek nie było tu za wiele. Niczego nie było tu za wiele. Nigdzie nie było też widać żadnego wózka.



Blue zdecydowała się działać, wywołując swoim rogiem wyładowanie elektryczne tuż przed pyszczkiem więźnia. W powietrzu pojawiły się iskry, dało się też usłyszeć charakterystyczne odgłosy wydawane przez podobne zjawiska.

Odgłosy te ułamek sekundy później zanikły, rozległ się za to krzyk bólu niewinnego kucyka, zaskoczonego kompletnie przez iskry tańczące mu na nosie. Więzień przycisnął kopyta do bolącego pyszczka, przewracając się przy tym na bok. Rany na pewno nie mogły być poważne, ale były bolesne, zwłaszcza przy uderzeniu z zaskoczenia. Młody ogier nie mógł też mieć żadnych wątpliwości co do tego, co je wywołało.

Nie byłoby to zbyt wielkim problemem, gdyby nie pewien fakt. Krzyk bólu więźnia był dość głośny, tym samym zwracając uwagę strażnika.
- Co tam się, kurwa, wyprawia?! - krzyknął jakiś ogier, kierując swoje kroki w stronę więźniów. Reszta pilnujących także wydawała się zaniepokojona, jednakowoż dzięki ognisku płonącemu tuż obok nich nie mogli na razie zauważyć klaczy.

Która to wreszcie dotarła do budynku, za którym ukrywała się zebra. Teraz zwiadowcy musieli działać szybko.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
#90
Xander z lekkim podenerwowaniem patrzył w stronę wejścia do alejki. Pomimo tego że starał się swój słuch ukierunkować na to co dzieje się za nim by nie dać się zaskoczyć, kroki chodzącego w te i z powrotem kucyka w alejce odbijały mu się echem w głowie, szarpiąc mu nerwy. "Blue do kurwy nędzy pośpiesz się cokolwiek robisz." Pomimo stresu starał się chłodno kalkulować wszystkie opcje jakie mu pozostawały. "Mógłbym uciec... Było by to podłe z mojej strony. Pewnie czułbym się z tym źle, ale na pewno nie gorzej niż gdy pierwszy raz zabiłem. Wystarczyło by się przekraść znowu tą samą drogą którą tu zeszliśmy i mieć nadzieje że nikt by mnie nie zauważył. Mogę jeszcze zostać i czekać dalej. Ale i przed sobą, i za sobą mam kucyki które raczej nie zaprosiły by mnie na herbatkę... W ogóle to ja mam dookoła siebie same kucyki. Mam tylko nadzieję że Blue nie dała dyla w jakąś inną stronę, bo jej plan się sypną i teraz zostałem tu jak ostatni jełop. Jeśli ta niebieska chabeta się nie pojawi w czasie pięciu następnych minut, znikam stąd..."

W pewnej chwili do uszu młodzika doleciał cichy dźwięk odległych kroków za sobą. To go otrzeźwiło i rozproszyło nieprzyjemne myśli. Skupił się na krokach. Po paru sekundach dotarło do niego że te kroki się zbliżają. Kiedy usłyszał krzyk jakiegoś ogiera z placu po plecach przebiegł mu dreszcz jeżący futro. Po cichu odwrócił się ponownie w stronę placu. Z początku zauważył spory, nieco niekształtny kontur postaci idący w jego stronę. Uniósł jedno kopyto przygotowując się do zamachu, gdy ta postać na niego spojrzała. "Kurwa Blue..." Poznał towarzyszkę po świecących na zielono oczach.

Xander poczekał aż niebieska klacz do niego podejdzie, kiedy była bliżej rozpoznał co niosła na plecach. "Ja pierdole, poważnie." Zrobił tylko grymas wyrażający jego myśli. Następnie bezgłośnie westchną i nakazał błękitnej by się nie odzywała przytykając wymownie kopyto do ust. Po tym zakreślił w powietrzu jedynkę i wskazał na alejkę po której maszerował kucyk. Zebra podeszła bardzo blisko jednorożca i zaczęła mu szeptać wprost do ucha. - I co dalej, jakiś plan? I co z tym twoim bagażem? - Po czym odsuną się od klacz patrząc jedynie na nią z pytającą miną czekając odpowiedzi.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości