Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands - Undone
#1
Po kilku dniach bezowocnego marszu, zarówno Burning Bolt Jak i Junk Snake byli zmęczeni wędrówką. Przez te kilka ostatnich dni ich zapasy prowiantu niebezpiecznie się skurczyły.  Jedynym szczątkiem dawnej cywilizacji, w ogóle cywilizacji, na jakie się natknęli podczas wędrówki, były ruiny farmy, zamieszkanej przez parkę zdziczałych ghuli, które nie były przyjaźnie nastawione wobec przybyszów.

Teraz jednak para nowicjuszy z zaledwie dwiema butelkami wody i ostatnimi waflami proteinowymi, stanęła naprzeciw dawnej metropolii. Unoszące się w oddali zniszczone wieżowce nie napawały optymizmem, lecz nadal stanowiły one schronienie i dawały nadzieje że trafią w końcu na inne kucyki. Po kolejnych kilku godzinach dwójka kucyków ze stajni znalazła się na zdewastowanych przedmieściach dawnego miasta. Pod kopytami kucyków zamiast chrzęścić piasek zaczął stukać spękany stary asfalt.

Dookoła dwóch ogierów zaroiło się od domków jednorodzinnych. Ich ściany dawno straciły kolor stając się brudno szare. Ich czarne powybijane okna niczym puste martwe oczy wpatrywały się niemo przed siebie, a zacieki powstałe pod okiennicami przypominały czarne łzy. Ogromna cześć domów była pozabijana szczelnie deskami, które uniemożliwiały dostanie się do ich wnętrz.

Para jednorożców szła dalej za główną drogą zbliżając do wieżowców, które powiększały się z każdym ich krokiem. Lecz gdy tak szli coś zaczęło się zmieniać. Oko nawet mało spostrzegawczego mieszkańca pustkowi zauważyło by iż ulice stawały się coraz bardziej czyste. Lecz nie chodziło tu o gruz, z ulic zaczęły powoli znikać znaki drogowe, lampy uliczne i światła drogowe, przepadły gdzieś śmietniki, skrzynki na listy a nawet wraki dawnych pojazdów były coraz rzadsze i częściowo rozebrane.

W pewnym momencie W oko kucykom wpadł fakt że domki nie były już pozabijane deskami, nie posiadały one również drzwi. Witały one pustymi framugami i okiennicami. Dookoła dwójki przez niemal cały czas panowała grobowa cisza. Z rzadka tylko przerywał ją wiatr który gwizdał w kominy i trzaskał wyrwanymi z uchwytów rynnami oraz otwartymi oknami.

Time to begin
Odpowiedz
#2
Speed rozgląda się po okolicy w poszukiwaniu jakiś dodatkowych znaków życia, czegoś co będzie można wartościowo sprzedać, bądź czegoś co może się przydać. Wzrok jego wcale nie wskazuje na pewność siebie. To ciche miasto mu się nie podoba, stanowczo nie podoba mu się to, że jeszcze nie znaleźli ani jednej żywej duszy w okolicy.

- Przecież nie zaliczasz się do tych strachliwych co wierzą w duchy, prawda? - zapytał sam siebie, półszeptem. - Bolt, czy miasta przed wojną też były takie "ciche" - powiedział, zastępując umiejętnie słowo martwe. - Sądzisz, że dobrą myślą byłoby krzyknięcie i zapytanie się czy jest tu ktoś w pobliżu?

Po wypowiedzeniu tych słów szary kucyk zbliżył się do jednego z ziejących czarnym otworem budynku. Może dobrym pomysłem byłoby rozważyć wdrapanie się na jakiś wysokie piętro i sprawdzić co jest przed nami?
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#3
Bolt spojrzał na Speeda i lekko się uśmiechnął - Z tego co czytałem miasta miały pełno kucyków i twój pomysł jest całkiem niezły. - mówiąc to wyciągnął rewolwer i wystrzelił dwa pociski w powietrze. Huk wystrzału rozniósł się po okolicy po czym ucichł, kolejne dwa wystrzały i znowu cisza. Przeładował po czym schował rewolwer do kieszeni.
- Jeżeli jest ktoś w okolicy to na pewno teraz o nas wie. Musimy znaleźć coś do jedzenia bo z tym co mamy daleko nie zajdziemy. Sprawdzimy te zabite dechami domy? - z lekką nutą zmęczenia zwrócił się do Speeda po czym zatrzymał się przy bramce do pierwszego otwartego domu sprawdzając pipbucka czy wystrzały dały pożądany skutek. Jeżeli okolica była czysta wpełza do domu który obserwował Speed.
Odpowiedz
#4
Wystrzały z rewolweru Bolta rozniosły się donośnym echem po cichej okolicy by zaraz potem przepaść. Nastała ponownie cisza, lecz po paru chwilach do uszu pary jednorożców stłumionym echem doszedł z oddali rozgniewany ryk jakiegoś sporego stwora, którego wystrzały musiały wyrwać ze snu. Dźwięk jednak dochodził ze sporej odległości oznajmiają tym samym dwójce, iż nie muszą się martwić.

Kucyk ochrony sprawdził swój EFS. Nie wskazywał on nic, był pusty niczym ulice którymi szli. Po upewnieniu się że perymetr jest czysty, brązowy ogier wszedł do wnętrza budynku. Po przejściu niewielkiego ganku, staną on w pokoju gościnnym. pokój niegdyś z niebieskimi tapetami, straszył teraz rozlewającym się, zgniło zielonym grzybem i gołymi cegłami w miejscach gdzie odpadł tynk. Wnętrze pomieszczenia było przerażająco puste. Nie było w nim żadnych mebli, nawet balustrada ze schodów prowadzących na piętro się nie ostała.
Odpowiedz
#5
- Sądzę, że strzelanie w powietrze nie było zbyt dobrym pomysłem, a co jeśli oni pomyślą, że jesteśmy negatywnie nastawieni i zechcą nas zaatakować... - zapytałem z nutką niezadowolenia w głosie. - Gdybyś ty usłyszał strzały pierwsze co byś zrobił, to zaczął strzelać do kucyków, które znalazły by się w pobliżu miejsca huku.

Kiwając głową, przy okazji wydawania z siebie mlaszczące dźwięki. Obczaiłem szybko wszelkie wszystkie najbliższe budynki, wybierając te najwyższe i najłatwiejsze do dostania się. Gdy znalazłem taki obiekt pokłusowałem ochoczo w jego kierunku, by wspiąć się na mój "punkt obserwacyjny." Nie miałem przy sobie broni, wszak nie zamierzam do nikogo strzelać.
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#6
"Oj tam. Wolałem sprawdzić czy w okolicy nie ma więcej tych kucyków-zombi jak tam na farmie." - wyszedłem na zewnątrz i rozejrzałem się za jakimś najbliższym domem który był zabity deskami. "Łap!"- podałem lornetkę Speediemu korzystając z telekinezy - "Przyda ci się podglądaczu. Ja idę przejrzeć te zabite dechami domy może będzie w nich cokolwiek." - Jeżeli jest jakikolwiek dom nietknięty i zabity dechami w pobliżu to zmierzam w jego kierunku z zamiarem dostania się do środka. "Poszukaj źródła tego ryku ja zaraz wracam".
Odpowiedz
#7
Junk rozglądał się po najbliższej okolicy w poszukiwaniu dobrego punktu obserwacyjnego. Większość domów była raczej parterowa, tylko nieliczne posiadały piętro, lecz znalezienie takiego z łatwym dostępem na dach było o wiele trudniejsze. Przy domie parterowym para kucyków miała by szanse dostania się na dach, po prostu podsadzając się, natomiast przy piętrowych nie było takiej możliwości.

Młody jednorożec miał jednak szczęście w swoich poszukiwaniach. Jakieś dwie przecznice na zachód od swojej pozycji zobaczył piętrowy dom na który przewrócił się betonowy słup energetyczny. Ruszył żwawo w tamtą stronę pozostawiając kompana za sobą, po chwili stał już na podjeździe starego pustego garażu z którego wymontowano dawno bramę.

Betonowa konstrukcja która uległa niszczycielskiemu wpływowi czasu złowieszczo przebijała się przez przedwojenny budynek, przecinając niczym nóż, dach i pokój na piętrze. Słup wyglądał stabilnie podobnie jak jego nowe osadzenie w wyższej kondygnacji budynku, co sprawiało że stanowił on teraz świetny pomost na dach.
________________________________________________________________________________________________________________

Bolt nie musiał się długo rozglądać za zamkniętym budyniem. Ulicę dalej na wschód o niego stał parterowy domek którego okna i drzwi były zabezpieczone deskami. Kiedy odwrócił się w jego stronę EFS pokazał mu przyjazną sygnaturę jakiejś żywej istoty. Już po kilku chwilach stał przed zabitymi dechami drzwiami domu z którego to najwyraźniej pochodził sygnał.
Odpowiedz
#8
"Hej wiem że tam jesteś możesz wyjść nie zrobię ci krzywdy!" - Wrzasnąłem stojąc przed budynkiem mając nadzieje że będę usłyszany.
Nie mając chęci na czekanie na reakcję zaczął obchodzić budynek.
"Skoro jest sygnał znaczy że jest jakieś wejście."- powiedział do siebie powoli rozglądając się wokół domu w poszukiwaniu jakiegoś przejścia do środka mniej zabezpieczonego z zewnątrz. Szczegółowo też lokalizuje sygnał w którym miejscu budynku się znajduję i śledzę jego ruchy.
"Możesz wyjść chce pogadać i dowiedzieć się czegoś o okolicy! Jestem ze stajni kilka dni drogi stąd! Wyjdź inaczej będę do wieczora się wydzierał!" - tymi słowami zaczekałem chwilę na reakcję po czym jeżeli taka nie nastąpiła przystąpiłem do oczyszczania najmniej zabezpieczonego wejścia. "Żywa istota która nie jest groźna muszę być ostrożny" - mamrocząc do siebie szukał czegoś w plecaku co by mu pomogło w dostać się do domu.
Odpowiedz
#9
Gdy otrzymałem lornetkę, wraz z wyraźnym rozkazem, odpowiedziałem:

- Tak jest Panie kierowniku. - Z sarkazmem w głosie.

Co on sobie myśli, że jest tutaj jakimś szefem? Pff... Bycie w policji nie daje mu żadnego przywileju dowódczego, jestem wolnym kucykiem. Anarchistą w pewnym stopniu. Nie lubię władzy i kontroli, chyba jak każdy złodziej. Mam jednak nadzieję, że dotrzemy do jakiegoś cywilizowanego miasta z miłą ochroną i bogatymi mieszkańcami. Odrywając się od myśli ostrożnie podreptałem po słupie w górę, dostając się na najwyższą kondygnację. (chyba mogę założyć, że to mu się udało) Skupiłem swój wzrok na krajobrazie powojennej Equestri. Jeśli zauważyłem coś intrygującego to wracam w to miejsce wzrokiem wyposażonym w lornetkę. Staram się też przy tej "obserwacji" za bardzo nie wychylać głowy do przodu, a o patrzeniu w górę nie ma nawet mowy.

- A ten się znowu drze... - sapnąłem, słysząc krzyki Bolta. - Czy nie dałoby rady trafić na jakiegoś cichszego i grzeczniejszego kucyka? Czemu nie zapytał się "Czy może wejść" zamiast wywoływać "potencjalnego" mieszkańca na zewnątrz... Za dużo policji... Za mało imprez w życiu przeżył. Tak się nie puka do organizatora domówki...
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#10
Podczas swojego obchodu dookoła budynku Bolt nie zauważył żadnego otwartego przejścia, drzwi, okien czy nawet dziury wybitej bezpośrednio w ścianie. Jedynym otworem niezabezpieczonym deskami było małe okno piwniczne. Niestety wymiaru owego otworu nie pozwalały Jednorożcowi nawet dobrze wetknąć głowy do środka.

Sygnatura wewnątrz domu nie poruszyła się, znajdowała się cały czas w tym samym i jednym pomieszczeniu gdzieś wewnątrz. Podobnie było z reakcją na krzyki, nic, żadnej odpowiedzi albo chociażby głośniejszego hałasu. Po chwili ciszy kucyk zaczął szukać słabiej zabezpieczonego wejścia które mógłby otworzyć.

Przechodząc na tyły domostwa staną przy niewielkiej werandzie. była ona w opłakanym stanie. Drewniane balustrady i niewielkie kolumny które podtrzymywały daszek, zbutwiały i przegniły pod wpływem działań natury. Uw wystający kawałek dachu przez brak oparcia zawalił się blokując dokładnie tylne drzwi. Natomiast pozostawiał widoczne, powybijane okna, z czego jedno z nich było zabezpieczone jedynie trzema deskami.

Deski już na pierwszy rzut oka wyglądały na solidnie przybite i sama telekineza nie wystarczy w odgrodzeniu przejścia. Tak więc kucyk zabrał się za przedukiwanie swoich toreb by znaleźć coś co by się nadało na zamiennik łomu.



Junk ostrożnie wdrapywał się na słup, musząc uważać jak stawiać kopyta. Wizja upadku w takiej sytuacji nie była miła, lecz wizja zawiśnięcia z kopytem zakleszczonym w jednej z betonowych szczelin była jeszcze mniej przyjemna. Jednorożcowi jednak udało się dotrzeć do dachu. Jednak droga na sam dach była nieco trudniejsza. Musiał się wspiąć, gdyż konstrukcja podczas upadku wbiła się w budynek. W miejscu w którym stał kucyk do brzegu dachu brakował jakiejś jednej trzeciej piętra.

Wspinaczka jednak nie była aż takim problemem. Wyrwa w ścianie jaka powstała po upadku słupa stanowiła niewielkie oparcie. Po chwili wysiłku Speed stał już na dachu pokrytym zardzewiałą blachą falistą. Młody ogier zaczął więc powoli rozglądać się po okolicy.

Pierwszą rzeczą jaką rzuciła się w oko młodzikowi była ogromna czarna przestrzeń znajdująca się na północny-wschód od niego. Z powodu odległości nawet lornetka nie pomagała zobaczyć wszystkiego wyraźniej. Lecz ową czarną przestrzenią, o czym kucyk nie wiedział, był krater powstały po wybuchu mega-zaklęcia. Nie mogąc dojrzeć niczego szczególnego w samym kraterze jednorożec zaczął rozglądać się po bliższej okolicy.

Dookoła niego znajdował się gąszcz domków, przeszyty na wszystkie strony pajęczyną zniszczonych uliczek i zaułków. Dopiero patrząc w stronę centrum i wieżowców zauważył coś. Przykładając lornetkę do oczu dostrzegł iż owym cosiem był przedwojenny most. Na drugim jego końcu zaś Junk zobaczył konstrukcję przypominającą swego rodzaju mur, lecz na pewno nie był on konstrukcją która powstała przed tragicznym końcem wojny.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości