Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands - Undone
#11
Odłożyłem lornetkę od oczu i z triumfem w głosie powiedziałem do siebie.
- Tak, kurde, jest! Nareszcie jakiś cel, który na bank nie okaże się pudłem.
Ostrożnie zszedłem z dachu, uważając aby zbytnio nie nadwyrężyć już wiekowej blachy falistej. Droga powrotna wcale nie okazała się łatwiejsza od wspinaczki, ale wkładając to garstkę ostrożności więcej w moje kocie ruchy dałem radę. Na końcu słupa rozejrzałem się za Boltem.
- Świetnie... - wycedziłem. - Teraz on gdzieś zniknął...
Udałem się w stronę miejsca w którym widziałem go po raz ostatni. Znalazłem go z tyłu budynku, majstrującego coś przy swoim plecaku, gdy zobaczyłem co wyciągnął od razu zrozumiałem, że jaśnie oświecony, anielskie kopyto, pan policjant planuje włamanie. Uśmiechnąłem się pod nosem na widok tego hipokryty.
- Chcemy się włamać na prywatną parcelę? Nie ładnie. Na to są paragrafy. Szczęście, że nie przyłapał Cię na gorącym uczynku żaden "Policjant" - Uśmiech na mej twarzy niemal oddzielał czubek mojej głowy od reszty ciała. - Zostaw to zadanie zawodowcom. Ale najpierw skan, sprawdzimy czy opłaca się tam włamywać.

Usiadłem wygodnie na betonie, a mój róg zapłonął mocą. Moimi wirtualnymi oczyma opuściłem ciało i przeniknąłem ścianę. Zobaczmy co my tu mamy, powiedziałem w myślach.
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#12
-Przesadzasz po prostu chce się dostać do środka i uzyskać kilka informacji bo możesz nie wiedzieć, ale ktoś w środku jest i chce się dowiedzieć kto. - wyciągnąłem solidny policyjny nóż z plecaka i zacząłem podważać delikatnie deski w taki sposób by go nie uszkodzić powoli podważając w miejscach gdzie były gwoździe lekko pomagając sobie telekinezą.

- Zauważyłeś może skąd dobiegł ten ryk lub coś innego? - Powiedziałem do siedzącego już nieruchomo na ziemi Speeda. Sprawdziłem jeszcze raz czy obiekt się nie poruszył przystępując do dalszej pracy.

"Jeżeli nie uda nam się znaleźć jakiegoś kucyka który może pomóc lub pożywienia to będzie źle, bardzo źle"-pomyślałem w między czasie zerkając co chwilę na Speeda.
Odpowiedz
#13
Junk uruchomił swoje zaklęcie, czar szybko przenikając do wnętrza i przeskanował okolice ukazując jednorożcowi to co po części znajdowało się w środku. Drzwi z werandy przy której siedział kucyk wchodziły do obszernej kuchni. Wewnątrz znajdowała się lodówka stojąca na wprost drwi a zaraz obok w rządku stało, oraz wisiało kilka kredensów i kuchenka gazowa. przy ścianie bliżej jednorożca, tuż pod oknem, stał stół jadalny, a przy nim cztery krzesła. Wewnątrz szafek oraz lodówki zaklęcie jednorożca wykryło konserwy oraz tekturowe paczki z żywnością, lecz nie mogło ono stwierdzić czy są one przydatne do spożycia.

Z kuchni wychodziło dwoje drzwi, jedne z nich prowadziły na korytarz, drugie zaś do piwnicy znajdującej się bezpośrednio pod kuchnią. Schody prowadzące niżej kończyły się na przeciw ściany pod którą stały zaraz obok siebie dwie spore szafy. Dalej na przeciw szaf, obok schodów, stały kolejne pułki, a zaraz za nimi pod ścianą z niewielkim okienkiem znajdowała się skrzynka. Wewnątrz szaf i na pułkach zaklęcie odnalazło kilka szklanych słowików oraz butelek, natomiast w skrzynce pod ścianą znajdowało się sporej wielkości szklane naczynie. Zaklęcie jednorożca także odnalazło sygnał wyświetlany przez EFS, lecz nie były to kucyki, była to parka Radrakanów.

Zaklęcie Speeda nie złapało natomiast całego korytarza, na który prowadziły drugie drzwi od kuchni. W pewnym momencie zaklęcie straciło swój zasięg. Uchwyciło jednak dwa kolejne pomieszczenia, z czego jedno było łazienką. Następny pokój był pokojem dziecięcym. W niewielkiej wnęce jaka powstawała przez układ ścian stało piętrowe łóżko. Naprzeciw niego stała spora rozsuwana szafa oraz kufer z zabawkami. W szafie znajdowały się jakieś części garderoby książki oraz słodycze. W skrzyni natomiast znajdowała się masa przeróżnych zabawek.



Nóż bojowy Bolta nie bez trudu wbił się pomiędzy deskę, a fasada lecz gdy telekineza zaczęła napierać na rączkę zamieniając broń w prowizoryczny łom poszło znacznie prościej. Zardzewiałe gwoździe skrzypiały i strzelały pod naporem magi oraz dźwigni. Wreszcie jedna po drugiej deski poddawały się działaniu kucyka z ochrony, odsłaniając wybite dawno temu okno i wolną drogę do wnętrza budynku.
Odpowiedz
#14
- W środku czekają na nas dwa radrakany - poinformowałem towarzysza. - Nie udało mi się jednak przeskanować dokładnie korytarza. Musieli ułożyć ściany pod jakimś dziwnym nachyleniem... Bądźmy ostrożni.

Podszedłem do Bolta i znad ramienia przyjrzałem się jego wysiłkom.

- Spokojnie możesz je wyłamać kopniakiem w środku nie ma istot inteligentnych, chyba że radrakany. Znajdziemy tam najprawdopodobniej coś do jedzenia, może nawet zdatnego do spożycia... - powiedziałem z nadzieją w głosie, zastanawiając sie czy któreś z tych opakowań mogłoby być opakowaniem płatków owsianych...
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#15
Dalej pracując z nożem w ręku przy deskach oczyszczam resztki tego co pozostało by móc wejść. -Nie mówię że nie ale jak byś zareagował na hałas wyłamywanych kopniakiem drzwi do twojego domu?- obejrzałem wnętrze pomieszczenia i wchodzę powoli do środka uważając gdzie stawiam kopyta.

Czekam na Speeda kiedy rozglądam się dookoła w poszukiwaniu czegoś przydatnego na obecną chwilę. -Czy potrafisz odgrywać role?- zapytałem Speeda z wnętrza budynku. -Chciałbym byś zgrał złego gliniarza jak z książek. Czytałem że to dobry sposób wyciągania informacji ale w stajni nie było aż tak wiele przesłuchań. - sprawdzam czy cele na pipbucku się poruszyły przyzwyczajając się w tym czasie do otoczenia.

Wyciągnąłem i sprawdziłem SMG po czym cicho przeładowałem i odbezpieczyłem. Broń znikła w kieszeni mojego płaszcza, przesuwając się w głąb korytarza rozglądałem się za oznakami rozumnego życia.
Odpowiedz
#16
- Każdy złodziej musi być dobrym aktorem. Na pytanie "Czy to Ty ukradłeś tą rzecz!?" trzeba zawsze odpowiedzieć "nie" i wyglądać przekonująco. Najgorzej jest wtedy, gdy pytają, a Ty nie wiesz o co. Wiec tak, umiem, ale nie wiem po co Ci to? - odparłem wchodząc do środka.

Zająłem się sprawdzeniem szafek, ogólnie wszystkiego i wychyliłem głowę w stronę korytarza, by sprawdzić co tam znajdę.
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#17
Bolt ostrożnie przeszedł przez stare wybite okno. Szklane odłamki gdzie nigdzie wystawały jeszcze z framugi, lecz czas sprawił, że ich odstające krawędzie łamały się przy mocniejszym dotyku, nie wyrządzając kucykowi żadnej szkody. dalej kucyk z ochrony musiał stanąć na starym stole jadalnym stojącym tuż pod oknem, drewniany mebel zachwiał się i zaskrzypiał lecz wytrzymał obciążenie. Gdy stał już stabilnie czterema kopytach zabrał się za pobieżne oględziny pomieszczenia. Jednorożec nie zauważył niczego przydatniejszego, oprócz otwartego wyjścia na korytarz i zamkniętych drzwi koło lodówki. Większość starych szafek była na oścież otwarta bądź też ich drzwiczki same odpadły. Wewnątrz czasem stały jakieś stare kartony po przedwojennych produktach żywnościowych lecz były puste, dziurawe bądź w dużej części skonsumowane przez myszy.

Obserwując również wskazania EFS mógł zauważyć, że znacznik umiejscowiony był w rogu kuchni, lecz nic tam nie było. Znaczyło to tylko, że żywa istota musi znajdować się na innej kondygnacji budynku. Po oględzinach kuchni Bolt ruszył przez otwarte drzwi wprost na korytarz. Ciągną się on przez kilka metrów by zakończyć się większym pomieszczeniem. Z owego korytarza odchodziło troje kolejnych drzwi z czego pierwsze były zaraz obok kucyka.



Speed dzięki swojej złodziejskiej zwinności przedostał się przez okno wprawniej i szybciej niż jego kompan. Jednorożec dzięki wiedzy jaką dostarczyło mu jego zaklęcie skanujące szybko zabrał się za przeszukiwanie starych szafek i kredensów. Poszukiwania okazały się przynieść drobny zysk. Kucykowi udało się wydobyć z odmętów mebli w miarę przyzwoicie wyglądającą paczkę chrupków z suszonej marchwi i trzy półlitrowe butelki wody. Z lodówki natomiast udało mu się wyciągnąć dwie puszki z których etykiety zdążyły już dawno zejść, nie nosiły one jednak śladów perforacji ani korozji co mogło dawać nadziej iż są zdatne do spożycia. Dodatkowym prezentem znalezionym w lodówce była nie otwierana butelka SparkleColi.

Natomiast z rzeczy mniej wartościowych i przydatnych Jednorożcowi udało się znaleźć zaledwie złom w którego skład wchodziły dawno przerdzewiałe sztućce i puste puszki. Lecz pomiędzy tym wszystkim przewinęło mu się przez kopyta cztery kapsle.

Gdy Speed skończył przetrząsać kuchnie, zajrzał na korytarz. W samym przejściu nie znajdowało się dużo, lecz pod przeciwległą ścianą stała ozdobna drewniana komódka.
Odpowiedz
#18
Idąc ostrożnie stawiam kopyta w taki sposób by nie wyrządzić hałasu i podążam za znacznikiem mając przygotowany w kieszeni smg.
- Zobaczmy kto tu siedzi a następnie przejrzysz co możemy znaleźć tu przydatnego. - zwróciłem się cicho do Speeda stąpając jak tylko mogę najciszej w kierunku w którym mogą znaleźć się schody, nie odwracając się w jego stronę. - Myślisz że jest tu piwnica? - szeptem powiedziałem do Junka kierując się i zerkając do najbliższych pomieszczeń.

"Fajnie byłoby postrzelać tak jak na tamtej farmy do tych zombikucy" - pomyślałem trzymając swój nóż ponad swoją głową i lekko odchylając nim drzwi jeżeli są otwarte by zajrzeć do środka.
Odpowiedz
#19
- Tak Jest SZEFIE! - wydarłem się na całe gardło. - Nie ma co się skradać po tym jak wcześniej wrzeszczałeś, wbiłeś nóż i tym samym rozwaliłeś okno. Po drugie ty to tupoanie nazywasz skradaniem? Proszę Cię... A po trzecie: Nie mów mi jak mam żyć, tylko Celestia może mnie sądzić! Co do kuchni to trochę żarcia... - otwiera paczkę chrupków marchewkowych. - Nawet da się zjeść. Zostawić Ci później trochę? - powiedziałem wychodząc z kuchni.

Wybrałem na chybił trafił jeden z pokoi i otworzyłem drzwi silnym kopnięciem tylnych nóg.

- Jestem anarchistą i źle znoszę gdy koś wydaje mi rozkazy.

Po tych słowach rozejrzałem się po pokoju i jeśli nie było tam niczego co mogłoby się na mnie rzucić i zabić, bądź jakiejś pułapki zająłem się przeszukiwaniem.
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#20
- Ależ marudny jesteś!- wrzasnąłem na niego w podobnym tonie - Wiesz jak często takie akcje są w stajni?! Podpowiem ci że moja liczba brania udziału w czymś podobnym jest okrągła!... Zero! Wszystko wyczytywałem w książkach! - idę dalej normalnym już chodem i szukam schodów - Więc z łaski swojej mógłbyś choć trochę współpracować?! - sprawdzam pipbucka.

"Za jakie krzywdy?! Ja się pytam za co konkretnego muszę się z nim użerać? Starałem się postępować dobrze i co mi z tego przyszło?" - biłem się z myślami.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości