Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands - Undone
#21
- Używasz złego doboru słów. Jeśli masz na myśli współpracować to mówi się "pomóc", a czy ja na to przystanę to moja wolna wola. - Pokiwałem głową na boki. - Co ta służba robi z kuczymi umysłami...

"Galaretkę, odpowiedziałem sobie w myślach. Chętnie zjadłbym taką, na przykład cytrynową."
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#22
Posłusznie ruszając za wskazaniami PipBucka Bolt zawrócił z korytarza do kuchni w poszukiwaniu przejścia na inną kondygnację budynku. W kuchni oprócz drzwi na werandę i tych z których właśnie przyszedł pozostały tylko jedne, przy których stała przed chwilą ograbiona lodówka. Jednorożec przytkną swój nóż do drzwi i pchnął je, lecz zamek w nich był mocniejszy niż się wydawał. Drzwi jedynie lekko się ruszył ale nie otworzyły. Jednak po naciśnięciu klamki drzwi całkowicie ustąpiły ukazując Kucykowi z ochrony schody prowadzące do ciemnej piwnicy.



Speed ruszył żwawo korytarzem wybierając środkowe drzwi. Potężny kopniak wyrwał stare drzwi razem z zawiasami. Sam dźwięk łamiących się zawiasów był głośny, ale gdy wielki kawał drewna grzmotną o podłogę hałas był wręcz ogłuszający, zwłaszcza iż uszy kucyków przyzwyczaiły się do ciszy.

Kiedy Junk się odwrócił, przed jego oczyma zawitał widok sypialni. Lecz od razy rzuciło mu się w oczy że nie była to zwyczajna sypialnia tylko pokój dla źrebiąt. Gdzieniegdzie po podłodze walały się jeszcze stare zniszczone czasem zabawki. Wprawne złodziejskie oko kucyka od razu dostrzegło iż brak jest w tym pokoju jakichkolwiek pułapek. Jednorożec ruszył do środka mijając sporą dwuczęściową meblościankę robiącą zarówno za szafę jaki i za biurka do nauki i staną przy przy ścianie która zakręcał tworząc winkiel i sporą wnękę. W owej wnęce stało piętrowe łóżko, a zaraz obok stała plastikowa skrzynka.

Jednorożec mając już jako takie rozeznanie w terenie zabrał się za przeszukiwanie pomieszczenia. Plastikowa skrzynka zawierała w sobie jedynie stare zabawki, niektóre w lepszym, niektóre w gorszym stanie. Były tam zabawki rożnego rodzaju, od niewielkich resoraków po broń na baterie która powinna świecić i wydawać dźwięki po naciśnięciu spustu. Lecz jedynym dźwiękiem jaki usłyszał Speed było "Die." oraz uciążliwe dla ucha trzeszczenie. Z drugiej strony w skrzyni znajdowało się mnóstwo pluszaków i lalek. Wnioskując z łóżka i zawartości skrzynki, łatwo było dojść że mieszkali tu brat z siostrą.

Ruszając dalej kucyk wziął się za meblościankę. Wewnątrz oprócz przyborów szkolnych rożnej maści i ubrań jednorożcowi udało się znaleźć stary i niestety nieczytelny już komiks oraz kilka zachomikowanych batoników. Słodycze jednak pomimo ogromnej zawartości cukru konserwantów i innej chemii były już niema dwieście lat po terminie co poddawało wątpliwości ich przydatność do spożycia. W pokoju dziecięcym Speed nie znalazł praktycznie nic wartościowego ani godnego większej uwagi.
Odpowiedz
#23
Schowałem słodycze do juków i wyciągnąłem baterie z zabawek. Wybrałem również pluszaka w najlepszym stanie i schowałem go również do torby. Jeśli słodycze nie będą do zjedzenia, to zawsze można je komuś sprzedać, a jeśli naprawdę nikt ich nie zechce to szarpnę się gestem i dam je jakiemuś gówniarzowi. Niech poznają gest... Ruszyłem do kolejnego pokoju. Tego po prawej. Te drzwi spróbowałem otworzyć normalnie.

- Bolt! Chcesz batonika? - krzyknąłem. - Przedwojenny. Pewnie ciągle dobry, wiesz w końcu sam ile kiedyś dawali tych cały konserwantów do środka nie?
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#24
Ściągam swoje juki i zostawiam je na górze zatrzymując to co mam przy sobie i sprawdzam czy z tego co mam coś jeszcze może mi się przydać. Chowam mój nóż do kieszeni i przed zejściem do piwnicy wyciągnąłem paralizator, załadowałem w niego świeżą baterie lewitując go przede mną schodzę powoli schodami by nie upaść. - Ta chętnie zostaw mi jednego. - powiedziałem przestając już w mrok progu piwnicy.
Zabezpieczam paralizator by w razie upadku samemu się nie potaśtać (słowotwórstwo rządzi).

Spoglądam w miejsce gdzie pokazywało mi znacznik poruszając się powoli, lewitując paralizator za moimi plecami przy ścianie tak by był niewidoczny.

Po zejściu ze schodów staram się przyzwyczaić do mroków tu panujących i bez namysłu idę w kierunku znacznika. -Czy ktoś tu jest? Jestem kucykiem ochrony stajni 71. Nie zrobię ci krzywdy. - z spokojnym głosem spoglądam na pipbucka.
Odpowiedz
#25
Speed nie znalazł wiele zabawek które były by napędzane bateriami, a wymontowane z nich źródła energii był zniszczone. Baterie już dawno zostały przeżarte przez ich własny kawas, który pozostawił na ich powierzchni biały osad z soli powstałych po reakcji. Teraz był to jedynie złom bez żadnej wartości. Pluszaki również nie były w najlepszym stanie. Dwieście lat leżenia w zamkniętej skrzyni spowodowało że najzwyczajniej w świecie zaczęły pleśnieć i gnić. Lecz jeden, różowy, pluszowy miś został w miarę nienaruszonym stanie. Niewielka dziurka z której wystawał plusz, naderwane i zwisające bezładnie guzikowe oczko i nieco zielonkawych przebarwień od grzyba, były bardzo łatwe do naprawienia.

Kucyk po schowaniu swoich łupów ruszył w stronę kolejnych drzwi. Wejście do pokoju otworzyło się bez najmniejszych problemów. Pokój ten był o wiele większy od poprzedniego, było to coś w rodzaju sypialni połączonej za domowym biurem. Pod ścianą, po lewej stronie jednorożca, rządkiem stały dwie szafy i masywne drewniane biurko, a w kącie pomiędzy nim, a ścianą, stała niewielka szafka na akta. Na biurku stał zniszczony terminal oraz stos zżółkłego papieru.

Na przeciw kucyka, w przeciwległej ścianie znajdowało się okno teraz szczelnie zabite deskami. Po prawej stronie w pokoju stało spore dwuosobowe łóżko, fotel i przewrócony na ziemię stary regał. Łóżko było dziwnie ustawione względem reszty umeblowania, tak jak gdyby ktoś w pośpiechu je odsuną. O tym pośpiechu świadczyły też dwie walizy podróżne leżące na materacu, wciąż otwarte.



Bolt powoli schodził po starych schodach które co jakiś czas przeciągle skrzypiały pod ciężarem kucyka. Z każdym kolejnym krokiem robiło się coraz ciemniej. Gdy jego kopyta wreszcie stanęły na betonowym fundamencie piwnicy zatrzymał się. Jego oczy dosyć szybko zakomodowały się do niewielkich źródeł światła jakimi były drzwi które kucyk pozostawił otwarte oraz niewielkie okienko które wychodziło na zewnątrz. Kiedy jednorożec zrobił kolejny krok wdepnął w kałuże wody która musiała się wlać przez okno i tam pozostać. PipBuck od razu zakomunikował trzaskającym dźwiękiem licznika Geigera, iż owa kałuża jest w minimalnym stopniu napromieniowana.

W miejscu w którym znajdował się znacznik istoty żywej znajdowały się dwa Radrakany, starające się przedłożyć swą linię gatunkową. Przyłapane in flagranti owady nie robiły sobie wiele z obserwatora dopóki ten się nie odezwał. Dwóm przerośniętym karaluchom najwidoczniej nie w głowach był teraz samobójczy atak na dużo większego od nich kucyka, zamiast tego rozdzieliły się i szybko czmychnęły po ścianie do okna i na zewnątrz.
Odpowiedz
#26
- No bez jaj! - Sprawdzam pipbucka w poszukiwaniu innych znaczników w okolicy, po czym rozglądam się po piwnicy poszukując przedmiotów które można jakoś teraz wykorzystać i zabieram to ze sobą po schodach na górę po czym chowam do juków. Strząsam resztki wody z mojego obuwia zanim wyjdę z piwnicy. Wyciągam baterie z paralizatora i chowam wraz z urządzeniem do plecaka.

"Zimno, ponuro, ciemno... jak w domu - pomyślałem z tęsknotą o ojcu lewitując juki na mój grzbiet. Mam nadziej poćwiczyć techniki przesłuchiwań ale nie ma na kim, mam nadzieje że Speed coś znalazł inaczej zaraz z nudów wyjmę swój przybornik do czyszczenia broni."

Ruszyłem przeszukiwać resztę pomieszczeń które nie sprawdził jeszcze Speed po czym wydzieram się do niego - Znalazłeś coś?! - oglądając ściany, meble i rzeczy świadczącym o bycie kucy sprzed lat.
Odpowiedz
#27
Zwyczajową modłom otworzyłem wszystkie szafy i zabrałem się za penetrowanie ich zawartości, sprawdziłem też kufer na pościel, który czysto chipotetycznie może znajdować się pod łóżkiem. Następnie odsówam łóżko, bo zawsze coś może tam być, ale nim tego dokonam składam na jego pościeli wszystkie przydatne graty, które znalazłem.

Podszedłem do biurka i sprawdziłem czy może ktoś zostawił tam jakąś pułapkę?

- Nie. Zero pułapek, tylko sama nuda - westchnąłem. - Co to za rozrywka, do siana, przy włamaniu do mieszkania w którym nie ma żadnych zabezpieczeń, sekretów, ani nawet ryzyka, że ktoś może Cię nakryć? - Uderzyłem się leciutko w policzek kopytkiem. - Znów "TO"robisz! Przestań z sobą gadać! Dobrze, tylko wezmę jeszcze jedną czerwoną pastylkę... Nie! - krzyknąłem, po czym dodałem już łagodniej. - Musimy je oszczędzać, nie wiadomo kiedy trafimy na jakiegoś dilera, a teraz cicho.

Otworzyłem szafkę biurka i wydałem z siebie zduszony okrzyk radości. Podniosłem Plastikową imitację kupy i wyrzuciłem ją przez okno. Plastikowy przedmiot odbił się od desek z głuchym trzaskiem i spadł na podłogę, upadając podstawą do dołu. Efekt wyglądał bardzo przekonujące. A może powinienem ją zatrzymać? Ciekawe jak by Bolt zareagował gdyby spiął się nad... Nieeee... on jest na to zbyt sztywny, jeszcze uderzyłby mnie jedną z tych swoich "zabawek."

- Czy tu naprawdę nie ma czego rabować? - rzuciłem z żalem pod nosem.

- Znalazłeś coś?!

Usłyszałem głos Bolta, aż mnie zaświerzbiło, a nie byłbym sobą gdybym się nie podrapał.

- Gówno znalazłem! - Rzuciłem na odchodne, wróciłem do fantów ułożonych na łóżku i spojrzałem na miejsce w którym wcześniej stało łóżko. - Na Celestię i plot Sugar Blue z pod 74! - krzyknąłem widząc co skrywało pod sobą łóżko.

Uzgodnione z GM'em
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz
#28
Bolt powoli przechodził od szafki do szafki przeszukując ich zawartość. Skrywały one w sobie różnego rodzaju stare i rzadko używane sprzęty domowe takie jak: Toster, którego żywot zakończył się najwidoczniej jeszcze przed wojną, a on został sentymentalną pamiątką którą ktoś miał nadzieje naprawić. Lampki i inne ozdoby choinkowe z których pozostały już jedynie szklane płatki i pył. Oraz sama choinka, sztuczna, skrzętnie spakowana w karton, teraz strasząca jedynie drucianym szkieletem z którego dawno poodpadały wszystkie igły. Znalazł się także domowy zestaw narzędzi, parę śrubokrętów i imbusów, oraz kluczy płaskich, dodatkowo była tam taśma klejąca i smar w spreju. Jednak wszystkie narzędzia po tych latach leżakowania w wilgotnej piwnicy były całkowicie pokryte rdzą, smar rozszczelnił się i wypłyną z puszki ochlapując większość rzeczy dookoła, a taśma klejąca całkowicie wyschła i przy podniesieniu, rozwinęła się niczym metr krawiecki.

W szafkach oprócz nikomu już niepotrzebnych świec i innych przyborów domowych z pod kategorii; może kiedyś się przyda, nie było nic przydatnego. Na pułkach stojących na środku piwnicy stały słoiki, z różnokolorową zawartością w środku. Były to stare weki w których kucyki pasteryzowały sobie ulubioną żywność na późniejsze dni. Po otwarciu jednego z takich słoików breja w nim znajdująca się zawrzała uwalniają przeżerający nos zapach zgnilizny, który każdego mógłby doprowadzić do torsji. Zapach szybko rozszedł się po pomieszczeniu tracą przy tym na intensywności.

Ostatnią rzeczą nie przeszukaną jeszcze przez kucyka pozostawała skrzynia pod oknem. Skrzynka ta kiedyś zamknięta na kłódkę teraz mogła być bez trudu otwarta, gdyż zatrzask rozleciał się dekady temu. Wewnątrz skrzyni stał pięciolitrowy dzban winiarski, lecz jego zawartość już stanowił teraz już jedynie ocet. Obok dzbanka natomiast stały dwie butelki przejrzystej białej cieczy, zapach owej wskazywał że jest to spirytus, bądź też mocny bimber.

Po przeszukaniu całej piwnicy jednorożec z ochrony udał się z powrotem na górę. Kiedy przeszedł przez kuchnie z powrotem na korytarz zastał tylko jedne drzwi które nie zostały jeszcze otwarte. Po naciśnięciu klamki otworem przednim stanęła łazienka. Niegdyś białe kafelki były teraz we wszystkich odcieniach szarości i brązu, wiele z nich było popękanych albo odpadło całkowicie. Najważniejszym faktem był jednak szkielet leżący w wanie z dziurą ziejącą w sklepieniu jego czaszki.

Dookoła po podłodze walały się puste opakowania po lekach, jak wskazywała pozostałość etykiety były to antydepresanty. W wannie razem z kucykiem siedzącym w zatęchłej wodzie kąpał się również rewolwer. Teraz jednak broń składała się wyłączne z dwóch elementów: zardzewiałej ramy i bębenka leżącego osobno razem z ułamaną prowadnicą. Zarówno broń jak i woda były napromieniowane co komunikowało trzeszczenie licznika Geigera.



Junk zajął się przeszukiwaniem sypialni, lecz same szafy oprócz porozrzucanych w kompletnym chaosie ubrań i pościeli nie skrywały niczego wartościowego. Sterty zniszczonych przez czas i robactwo ubrań niemal wysypały się na kucyka gdy ten otworzył drzwi szaf.

Biurko podczas przeszukiwania nie wykazało nawet najdrobniejszych śladów pułapek czyhających na życie domorosłego post-apokaliptycznego złodziejaszka. Lecz oprócz zawałów zżółkłego papieru i dziecięcej zabawki skrywało kilka sekretów.

Jedna z szuflad była niemal pusta znajdowały się w niej wycinki z gazet oprawione w ramki, niewielkie ozdobne pudełko i piersiówka. Były trzy wycinki:

"Sprawa seryjnego mordercy rozwiązana. Nożownik z Saddle nie żyje.
Młody detektyw Lonetail rozwikłał zagadkę mordercy. Napastnik imieniem Tracker został zastrzelony podczas próby zatrzymania..."

"Śmierć nastolatków wstrząsa Saddle.
Para nastolatków została zabita przez funkcjonariusza policji. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa."

"Uroczyste pożegnanie.
Komisarz Lonetali po latach wzorowej służby przechodzi na emeryturę. Burmistrz Saddle osobiście dziękował komisarzowi za lata służby i świetne wyniki w rozwikływaniu trudnych spraw. Krążą pogłoski iż odejście komisarza na emeryturę spowodowane jest jego słabnącym stanem zdrowia."

Na małym ozdobnym pudełku była złota tabliczka z wygrawerowanym napisem: "Za przykładną służbę." Po otwarci oczom kucyka ukazał się odciśnięty w aksamicie kształt rewolweru, leżący wciąż na swoim miejscu wycior i pięć z sześciu naboi kalibru .38. Po odłożeniu pudełka w szufladzie została jedynie prosta metalowa piersiówka, niestety pusta.

Po sprawdzeniu reszty szuflad jednorożec nie znalazł nic godnego uwagi, jedynie papierową pulpę w którą zamieniły się dokumenty. Speed ruszył dalej przeszukiwać pokój. Łóżko nie pozsiadało żadnej skrzyni na pościel ale zaglądając pod nie, kucyk coś zobaczył. Przechodząc z drugiej strony natkną się na otwarty sejf podłogowy. W jego wnętrzu pozostało kilka plików zniszczonych przedwojennych banknotów i otwarty list. Napis na kartce papieru głosił:

"Z radością informujemy państwa że wasza rodzina został wybrana do zamieszkania w jednym z naszych schronów. Prosimy jak najszybciej udać się do najbliższej placówki zbiorczej i czekać na transport do przydzielonej wam Stajni.

Stable-tec. Saddle."

Na łóżku przy otwartych walizach Jednorożec znalazł jedynie mundur policyjny. Do przeszukania został już tylko przewrócony regał z pod którego, gdzie nie gdzie, wystawały okładki książek. Lecz stary drewniany mebel był zbyt ciężki by jednorożec mógł go podnieść.
Odpowiedz
#29
"Biedak. Ewidentnie samobójstwo w takiej ilości antydepresant zabije w ciągu kilku godzin ale widać to było i tak za długo dla niego i sam wiedział o tym. Potrzebował pomocy, wyłączyć hamulce by pociągnąć za spust."- mówię do siebie oglądając pomieszczenie i wannę. Zaczynając przeszukiwać pozostałości opakowań po lekach oraz samo pomieszczenie w którym leżały zwłoki.

- Na dole jest pełno syfu i trochę bimbru. Obejrzyj go czy jest zdatny do picia jeśli chcesz. Ja nie przepadam za alkoholem domowej roboty. - odezwałem się do Speeda wychodząc z łazienki i udaje się do sypialni gdzie był jeszcze przed chwilą Junk.

- Trup w łazience miał rewolwer. Znalazłeś może amunicję lub jakieś informacje czym się zajmował? - Przechodzę przyglądam się jak grzebie walizkach i spoglądam na regał i na swoje kopyta.

"Co jak co ale zawsze miałem w nich siłę większą niż w telekinezie" - pomyślałem podchodząc do niego i próbując go lekko podnieść. Jak dam radę to staram się wylewitować kilka książek spod niego może któraś będzie zdatna do czytania. - Brakuje mi dobrej lektury a za niedługo zgłupieje od nic nie robienia.- wysyczałem przez zaciśnięte zęby próbując go podnieść choć trochę od ziemi.

"Wtopa. Widać nie można za bardzo ufać pipbuckowi jeżeli chodzi o oznaczniki. Pierwszy raz coś takiego mi się przydarzyło. Następnym razem po prostu strzele i to może robactwo przegoni." - pomyślałem dalej walcząc z regałem.
Odpowiedz
#30
Fachowym okiem oceniam metal z którego została wykonana "złota" blaszka, jeśli rzeczywiście jest złota biorę całe opakowanie. Następnie zbliżam się do pożółkłych wycinków z gazet czytając je po kolei.

"A więc to był pański dom Panie Władzo? Dziwnie się czuję szperając w mieszkaniu kogoś kto nie żyje już prawdopodobnie od ponad 150 lat. Mam nadzieję, że te opowieści o duszach kucyków scalających się z falą promieniowania zalewającego Equestrie to tylko bajki mojej babci..." - pomyślałem wyjmując misia z torby i kładąc go do szafki.

- Nie bądź zły i nie przeklinaj nas, taki mam już zawód, ale Ty pewnie i tak tego nie zrozumiesz w końcu jesteś gliną - wyszeptałem do misia i zamknąłem szufladę.

Podkłusowałem do sejfu i zawiodłem się. We wnętrzu nie było żadnych narkotyków, tylko jakaś stara kartka, mimowolnie przeczytałem ją.

- A może ten kucyk nie umarł w tym domu tylko uratował się w stajni wraz ze swoją rodziną? - zastawiam się na głos, gdy Bolt wchodzi do pokoju. - Czyli jednak nie udało Ci się? Spoko. Zajmij się regałem jeśli chcesz, ale to może być bezwartościowy wysiłek. Wilgoć, czas i wybite okna raczej nie dadzą Ci niczego zdatnego do czytania, ale zawsze coś się może uchować. Ja lecę na dół.

Położyłem pociski na blacie biurka i udałem się do piwnicy. Założyłem czapeczkę z planów stajni na głowę, odpaliłem cygaro i wyciągnąłem niedokończoną kanapkę, była już zeschnięta ale w połączeniu z pozbawioną bąbelków, niedopitą Sparkle Colą i aromatem dymu była do przełknięcia. Wypuściłem obłok dymu wchodząc do piwnicy. Smród piwnicy nie był aż tak przytłaczający dzięki "smrodkowi" cygara, jeśli ufać opakowaniu, przedwojennego zebrzego wyrobu.

- Ale capi! Gdyby nie było tu alkoholu to w życiu bym tu nie schodził.

Szybko znalazłem bimber/spiryt i zdegustowałem jeden łyk, ostrożny. (jeśli to spirytus to jeszcze ostrożniejszy) Po degustacji odkaszlnąłem i rzuciłem okiem czy przypadkiem Bolt czegoś nie pominął. (Jeśli nic tu ciekawego nie ma to wychodzę, a pustą butelkę po Sparkle Coli wyrzucam wraz z kapslem.)
Wybaczcie za braki "y" w niektórych moich słowach. Moja klawiatura stawia ten znak z wielkim oporem, a nie mam ochoty z nią walczyć.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości