Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
#11
Barman wysłuchał odpowiedzi jednorożca uważnie mu się przyglądając. Jego oblicze dosyć szybko z podejrzliwego stało się pobłażliwe i znowu uśmiech zagościł na jego pyszczku. Tylko lekko pokręcił głową z cichym zaśmianiem. - Nu, młody. To nic. Biznes to biznes i wszystko jakąś wartość ma. Nu, a teraz pokaż mi to. - powiedział, obejmując nóż we własne pole telekinetyczne. - Ty informacji chcesz, a? A jakich to, bo chyba nie plotek barowy i sprośnych żartów...? - Barman powoli obracał narzędzie uważnie je badając i warząc. W końcu wyciągną z pod lady kawałek starej gazety i sprawdził ostrość noża. Ostrze przecięło zgiętą kartkę bez większego problemu. - Nu... - Już chciał kontynuować gdy w słowo wszedł mu gryf.

Starszy jednorożec popatrzył przenikliwym, chłodnym wzrokiem na gryfa, który zaproponował płacenie za nowego przybysza. Ponownie podniósł nóż do oczu i udając że coś jeszcze sprawdza zaczął świecić Mirage'owi odbitym światłem po oczach. By wreszcie wycelować w niego sztych, pod pozorem sprawdzania osi ostrza. Potem tylko rzucił gryfowi wymowne spojrzenie mówiące; " Mam was na oku" chowając nóż do pochwy i oddając go Boltowi. - Nu, to będzie razem pięć kapsli. - Powiedział jak gdyby nigdy nic, nie dając  po sobie poznać swoich obaw.



Zaułek był stosunkowo pusty tylko walały się w nim śmieci, a gdzieś dalej w starym kontenerze grzebała jakaś młoda klaczka jednorożca. Ewidentnie nieletnia klacz o futrze zalepionym tłustym brudem, gdy spostrzegła pegaza, puściła mu wymownie oczko, składając jednocześnie usta w dzióbek. Kiedy Black przekroczył próg baru zastał niemal tą samą sytuację, może z lekkimi zmianami.
Odpowiedz
#12
Bane parsknął, przyglądając się jak barman hamuje zapędy gryfa próbującego czegoś ze "świeżakiem". Chyba nawet polubił starego kuca. Mimo że sprawiał wrażenie miłego staruszka, to dziadek miał charakter. Jednocześnie zachowanie barmana całkowicie mu sprzyjało, być może odpędzi tych dwóch ptaszorów. Widać że coś kombinują. A Strike miał własny plan co do nowo-przybyłego.

Gdy Dust wszedł do lokalu, Bane przywołał go skinięciem głowy.
- Spójrz. Jeden z tych dziobatych przyczepił się do tego dryblasa. Okazało się że jest ze stajni, rozumiesz? - zagaił cicho do swojego kompana - To może oznaczać szansę na parę kapsli, albo coś grubszego. Tak czy inaczej, te ptaszki czegoś od niego chcą, a nie wyglądają na prostych handlarzy rzepą - podsunął Blackowi paczkę papierosów z ostatnimi dwoma sztukami. - Powiedz mi jedno Blackie. Ty znasz się lepiej na tych sprawach z kryptami. Jak często tak dobrze zaopatrzone kuce zostają wypuszczane ze stajni?
Odpowiedz
#13
Mirage widząc zachowanie barmana, odczuł wobec niego respekt, choć nie przepadał, za świeceniem po jego oczach i zabawą ostrzem tuż przed nim, zmilczał to. Wciąż zachowując swój swoisty wyraz oblicza, wyciągnął z jednej z kieszeni około dziesięciu kapsli i położył na blacie, po czym zaczął:

– Reszty nie trzeba, szanuję przedsiębiorcze dusze – na te słowa uniósł lekko czapkę z daszkiem uchylając lekko głowę, by po chwili znów ją opuścić i poprawić, tak by znów leżała wygodnie.

Teraz skupił się znów na handlarzu z potrzeby, spoglądając na niego starał się mieć również na oku parskającego, ów jego zdaniem wyglądał na takiego co lubi powodować zadymy i palić za sobą wszystkie możliwe do spalenia mosty… a te które spalić się nie da, wysadzać w powietrze. Czekał teraz na odpowiedź niedawno przybyłego, za którego właśnie zapłacił. 
 


Umbra skupił wzrok na wchodzącym znów do baru pegazie, ze stalową w pełni funkcjonalną protezą, po czym widząc spojrzenie brata, zaklął. „Rzesz motyla noga! Tylko nie zrób nic głupiego Mirage…”  – pomyślał, drapiąc się konspiracyjnie w nogę pod stołem, po czym wyciągając łapę spod stołu, namacał przyklejony pod blatem pistolet i granat dymny, tuż obok gotowy do odbezpieczenia. Widząc, że brat nie posłodził swojej kawy, zrobił to za niego wrzucając większość kryształków do jego kubka, a resztę do swojego. Następnie schylił się do swojego worka po wojskowy niezbędnik i wydobywając z niego łyżkę, zamieszał w obu kubkach. Gdy to zrobił, dalej badał sytuację w barze.      
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
#14
Dust wyjął delikatnie jednego papierosa, którego po chwili podpalił mu Bane. Zaciągnął się powoli, przetrzymał chwilę dym w płucach, po czym wypuścił go nosem. Palenie może i było szkodliwe dla płuc, których Black potrzebował w dobrej kondycji jeśli chodzi o latanie, ale od czasu do czasu zapalenie jednego nie zaszkodzi. Prędzej rozszarpie go Hellhund niż zabije rak.

Wracając myślami do tematu, pegaz zaczął uważnie przyglądać się nowemu."Z tego co wiem..." zaczął odpowiadać kumplowi " albo sam nawywijał jakiegoś bigosu, albo sprawującemu tam władzę kucowi coś odwaliło" zdjął chustę z głowy i przetarł nią czoło, po czym z powrotem umieścił ją na swoim miejscu " Dochodzi jeszcze opcja że byli na tyle głupi żeby wpuścić do środka bandytów albo Steel Rengersów."

Kiedy mu się tak przyglądał zdał sobie sprawę z jednego małego drobiazgu który wywołał mały uśmiech na jego pyszczku. Był nim Pip-Buck. Jeśli był by nadal w tej odległości od nowo-przybyłego lub chociaż na terenie baru może dałby radę włamać się niepostrzeżenie do systemu i ściągnąć mapę wraz z danymi. Potem tylko odczytać z danych pierwszą lokalizację, czyli jego Stajnię, co przyznać trzeba że byłoby dziecinnie proste. Tylko pójść, wziąć sprzęt i spać na kapslach przez następne parę dni lub tygodni.... w przenośni oczywiście, bo kapsle do najwygodniejszy nie należą.

Z uśmiechem spojrzał na swojego kompana "Mam pewien pomysł..."
[Obrazek: fallout__equestria_gpe_logo_wallpaper_by...5ektc9.jpg]
Odpowiedz
#15
Widząc co owe ptaszysko robi podnoszę jeden kapsel i go oglądam po czym odkładam na miejsce. - Dzięki ale nie skorzystam - nóż który barman mi oddał postawiłem na blacie przed nim patrząc w jego posępne, przenikliwe oczy.
- Weź go jako zadatek za sok i informacje powinien być dużo wart, wojskowa robota prawie nieużywany i ostry jak cholera - spojrzałem na nóż leżący w pochwie, na barmana później na gryfa do którego miałem mieszane uczucia po tym co pamiętam z książek o gryfach.

Odezwałem się do niego stojąc bokiem- Nie obraź się ale cię nie znam i bez kolacji się nie obejdzie ale chyba nie jestem w twoim typie- spojrzałem na drugiego gryfa siedzącego przy stoliku, po czym spojrzałem na niego- Ale doceniam to dziękuje gryfie. Rozglądam się po lokalu i widzę kuca w czarnej chyba wojskowej zbroi oraz odgłos czegoś metalowego uderzającego o podłogę.

- Ładny lokal, przytulnie tu i bywalcy tacy hojni - spojrzałem na barmana i puściłem mu oczko drugą stroną twarzy tak by gryf tego nie widział - To jak masz ochotę pohandlować? -powtórzyłem do barmana i spokojnie zwróciłem swoje oblicze w kierunku gryfa czekając na jego reakcje po czym wylewitowałem z plecaka dwie sztuki niemodyfikowanych rewolwerów .44 Magnum IF-18 "Horseshoe" bez naboi które wyciągnąłem i wsypałem do małego woreczka, który wylądował z powrotem w plecaku.

Broń była najwyższej jakości staranie wyczyszczona i zadbana, na pewno dużo warta moim zdaniem patrząc jak wszystko dookoła się rozlatuje "Powinno wystarczyć na nocleg i jakiś posiłek" pomyślałem.

Odnoszę wrażenie że wszyscy w lokalu się na mnie gapią co jest dziwne w moim odczuciu, nie straszne czy coś ale dziwne. Nawet gdy stoję odwrócony plecami czuje wzrok bywalców lokalu na moich plecach więc co jakiś czas zerkam za siebie trochę nerwowo. Ciągle przykuwam wzrok do karabinu snajperskiego który stoi oparty o ścianę, nie kojarzę modelu ale mniej więcej po budowie wiem jakie szkody może wyrządzić i domyślam się jej specyfikacji.
Odpowiedz
#16
Słysząc słowa padające ze strony jednorożca w pancerzu, nie zdziwił się, ale zastanawiał się w takim wypadku, na kogo ów trafi i jaki będzie tego skutek. Bo komu z tego świata będzie w stanie zaufać, ten który wychował się wśród murów stajni i jak bardzo źle trafi, przez swoje decyzje. Barmanowi dobrze z oczu patrzy, ale gryf widywał i takie sytuacje, że miły barman następnego dania podawał świeże mięso, nie trudno się domyśleć z czego. Mirage kiwną głową na znak, że rozumie, po czym zwrócił się do barmana:

– Dopisz resztę kapsli na jego rachunek i spojrzyj na niego łaskawie. Przepraszam też, że się wtrąciłem oraz zabrałem wasz czas. Lecz gdybyś jednak zmienił zdanie przybyszu – skierował teraz wzrok z powrotem na nieufnego kuca – to wiesz gdzie nas znaleźć – wskazał teraz kiwnięciem głowy stolik, gdzie wciąż siedział jego brat.

Gdy skończył, wrócił do stolika, przy którym czekała na niego kawa. Czuł, że ten dzień zapowiada się po prostu świetnie i naprawdę tracił już powoli ochotę na wszystko. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie podejść i nie porozmawiać z tą gryficą od DVS, ale zważając na ostanie dni, nie chciał prowokować losu, do ułatwienia mu bliższego zapoznania z jej dwururką.    


 
Umbra widząc jak nad bratem zbierają się burzowe chmury, śmiał się tylko, wciąż nie dowierzając w kunszt brata w zawieraniu nowych znajomości. Te oblicze nie raz zmyliło go i nie jedną inną osobę. Wciąż wydawało mu się, że czuje ciężką atmosferę w barze oraz coraz bardziej chciał ruszać w dalszą drogę, ale niezdrowa ciekawość, kazała mu siedzieć w barze i czekać.   
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
#17
 Drobna drzemka dobrze zrobiła skrzydlatej, która tylko nieznacznie się przeciągnęła, rozczapierzając szeroko palce tylnych łap. Ziewnęła cicho i przeciągle, po czym porozciągała szyję, uśmiechając się na każde strzyknięcie. Nie zmieniając specjalnie pozycji, jedynie odwrotnie zakładając nogi na stole, rozejrzała się po barze. "Kucyki, Gryfy... nawet Pegaz się skądś urwał. Huh, dawno nie widziałam żadnego Dashity... Ciekawe co jego wywiało z Enklawy?" Gryfka przez chwilę obserwowała niewielkie zamieszanie przy barze, którego powodem był, nowy w barze, jednorożec. "A z tym to co znowu? W sumie... koło pióra mi to lata." Rose popatrzyła chwilę na starego barmana, a potem na pustą butelkę leżącą na stoliku.

- "Siwy! Wot, butelkę mi rzuć kolejną. Tylko szybko, bo se z twojego rogu wykałaczkę wystrugam." - Krzyknęła do barmana naśladując jego akcent. To nie była groźba, z daleko była słychać zabarwione śmiechem przyjacielskie wyzywki. Potem rzuciła w jego stronę niewielki skórzany mieszek.



Barman uśmiechną się nieznacznie słysząc odpowiedź Bolta. Przyciągnął do siebie nóż który ów kucyk mu dał i zapisał zaraz coś na kartce pod kontuarem. Lecz kiedy Jednorożec z ochrony wyciągnął broń, barman nieco się wzdrygnął. - "Nu, młody!" - powiedział gniewnie do jednorożca. - "Ty mnie uprzedzaj na następny raz." - Po chwili niepewnej ciszy wziął jeden z rewolwerów i zaczął go sprawdzać, jednocześnie na ladzie oddzielił pięć kapsli i podsunął je ogierowi - "Wiesz kak to mówią: Dają to bierz, biją to uciekaj." - i wrócił do sprawdzania. Otworzył bęben, i zakręcił sprawdzając bezwładność. Czujnym okiem sprawdził komory i przeciągną przez przewód lufy ściereczkę. Wreszcie odciągnął młotek i nacisną spust sprawdzając czy pokarze się iglica.  Potem to samo zrobił z drugim.

- "Nu, młody, ładne, ładne. W dobrym stanie, na pustkowiach to się ceni... ale, ot kaliber zły. Ciężko amunicje trafić. Nu ja ci za te dwa i za nóż sto pięćdziesiąt kapsli mogę dać... Chyba że ty prowiant wolisz, a?" - Barman popatrzył na ochroniarza czekając jego odpowiedzi, lecz przerwał mu krzyk z końca sali i lecący w jego stronę mieszek. Brodaty jednorożec złapał woreczek i wysypał z niego dziesięć kapsli, po czym odezwał się do gryfki. - "Rose ty cholero pierzasta. Ja cie oskórować powinien i skrzydełka w ostrej panierce podawać." - Odkrzykną  wesołym głosem i zaczął się śmiać. Potem podlewitował kolejną butelkę whisky i postawił jej na stoliku.

- "Ha. Nu młoty, ty wisz co? Ja tobie sto siedemdziesiąt dam. Tobie dobrze z oczu patrzy, tylko ty w nic głupiego nie wpakuj się, a?" - Barman uśmiechną się do Bolta, a potem rozejrzał po barze. Popatrzył na siedzącego przy końcu lady kucyka w pancerzu środowiskowym i na jego kubek. Podszedł bliżej. - "Nu..." - Odkaszlną poprawiając z niewiadomych przyczyn swój akcent. - "No, a pan? Może jeszcze kubek herbaty?" - Kucyk ziemny kiwną delikatnie głową na barmana. -"Dziękuje dobry kucyku, z chęcią skorzystam. Tylko poproszę byś zostawił saszetkę, lubię mocną." - Barman pokiwał głową na znak że rozumie i zabrał się za przygotowywanie naparu.
Odpowiedz
#18
Nie zwracjąc uwagi na rozmowę zgromadzonych, ani na podchodzącego barmana do tajemniczego kuca, Black podszedł do jednorożca ze Stajni.

"Wybacz że przeszkadzam.." zaczął pegaz, jednocześnie zdejmując chustę z głowy, którą po chwili przewiesił sobie przez ramię "...ale szukam pewnego miejsca i chciałem się spytać czy mógłbym zerknąć na mapę twojego Pip-Bucka, bo istnieć może szansa że natrafiłeś na to miejsce podczas swojej wędrówki." Dust wyciągnął w stronę kuca swoją protezę, ze schowanymi szponami, by mu ją podać na powitanie " Tak wogóle jestem Dust. Black Dust" powiedział wyczekując reakcji kuca.
[Obrazek: fallout__equestria_gpe_logo_wallpaper_by...5ektc9.jpg]
Odpowiedz
#19
Bane widząc śmiały ruch ze strony swojego towarzysza uniósł brwi po czym pokręcił głową. "A ten znowu swoje..." - westchnął i przeciągnął się ospale, powodując kojący go, przeciągający się odgłos strzykających stawów. Odwróciwszy się od swojego kompana rozejrzał się ponownie po barze. Rzucił okiem na rewolwery magnum zaoferowane barmanowi za całkiem niezłą sumkę. "Co powiedział barman? Że słabo o amunicje do tych ślicznotek. No tak...stajenne uzbrojenie, pewnie jeszcze sprzed wojny. I tak dostał za nie worek kapsli, choć może u normalnego handlarza uzbrojeniem wyciągnąłby więcej. Albo mniej, jeśli jest równie głupi co wielki".

Zauważywszy nagłe ożywienie gryficy, ponownie rzucił okiem w jej stronę. Zdawała się być stałym bywalcem u barmana, może też świadczyła mu jakieś usługi. Chociaż na prostego najmitę raczej nie wyglądała.

Przebiegł krótko wzrokiem po siedzących po drugiej stronie dziobatych którzy wydawali się już nie przejmować otoczeniem i w końcu jego wzrok zatrzymał się na sączącym herbatę ogierze w ciężkim pancerzu. Zdawał się być pokojowo nastawiony, zważywszy na to w jaki sposób mówił do barmana. Ten ogier miał w sobie coś interesującego, Bane jednak nie był w stanie powiedzieć co. Odetchnął głęboko i postanowił znieść na chwilę swoją antyspołeczną barierę i podnosząc się z miejsca podszedł do siedzącego samotnie kuca ziemnego.
- Witaj - zaczął. - Przebywanie wciąż z jedną osobą potrafi zrobić się męczące... - spojrzał tu ukradkiem na Duste'a. - Masz coś przeciwko chwili rozmowy w towarzystwie?
Odpowiedz
#20
Odwróciłem się z ciekawością do pegaza, u nas nie było pegazów więc wzrokiem sprawdziłem go od kopyt po czubek głowy po czym podałem swoje kopyto przyglądając się temu czemuś co miał na swoim.

- Nie przeszkadzasz ale ci nie pomogę za bardzo. Mam trzy lokacje obecnie na mapie, w jednej się znajdujemy, druga to małe miasteczko niedaleko stąd a trzecia to moja stajnia do której nie można się dostać z zewnątrz, więc wybacz mi ale nie wiem jak inaczej mogę ci pomóc. - Patrze sceptycznie starając się znaleźć moje okulary w jukach które zostawiłem w drugim mundurze leżącym na łóżku w moim pokoju.

Przyglądam się mu przez dłuższą chwilę po czym pytam z ciekawości - To na twoim kopycie, co to jest? Czy wszystkie pegazy mają coś takiego? I jestem Bolt. Burning Bolt a dla przyjaciół Bumer miło mi.

Widzę że Barman jest zajęty więc zostawiam broń i lewituje kapsle do kieszeni wewnętrznej płaszcza.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości