Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
#21
Kucyk ziemny spokojnie czekał na kolejny kubek naparu gdy podszedł do niego biały jednorożec. Kiwną głową na powitanie. - Bynajmniej nie. - Odpowiedział na pytanie czy ma on coś przeciwko rozmowie. - Sądzę iż drobna pogawędka będzie całkiem miła. - Przerwał na chwilę kiedy braman podał mu parujący kubek z parzącą się herbatą. - Usiądź proszę i wybacz mi jeszcze na momencik. - Po tych słowach sięgnął po swoje torby stojące za krajem lady i wyciągną z nich kilka papierowych torebeczek z cukrem. - Tak więc o czym chciał byś porozmawiać mój drogi? - Powiedział do Bane'a rozdzierając trzy torebki i wsypując ich zawartość do kubka. W pewnej chwili zastrzygł uszy i pokręcił głową. - Oh, gdzie się podziały moje manier. Jestem... Untiehorse.  - Powiedział kucyk, lekko się kłaniając ze stołka.



Barman spokojnym krokiem wrócił na środek lady i zgarnął leżące na nim rewolwery, nóż oraz kapsle. Potem zwrócił się jeszcze do Bolta wtrącając się trochę w jego rozmowę z pegazem. - Wot młody, to ja tobie cześć kapsli wypłacę, a resztę na prowiant i wodę wymienię. Tobie taki utarg pasuje, a? - Powiedział barman i zaczął na powrót czyścić szklanki, czekając na odpowiedź kucyka z ochrony.
Odpowiedz
#22
- Mów mi Bane - odparł niskim, głębokim głosem jednorożec, przysiadając się do nowo poznanego kuca, skinąwszy mu wcześniej głową na znak podziękowań. Dopiero teraz zdjął karmazynowy beret i położył go na stole. W międzyczasie zagaił jeszcze starszego ogiera również prosząc o herbatę. - Nie chciałem pytać o nic konkretnego. Po prostu nawiązać luźną rozmowę - jednorożec przyjrzał się ponownie ziemnemu kucykowi. - Razem z tym pegazem - wskazał w kierunku Black'a - jesteśmy tu objazdem. Ochranialiśmy karawanę tego starszego jegomościa, a on zaprosił nas na kilka kolejek w geście podziękowań. Musze przyznać że tak hojne kuce są rzadkim przypadkiem - westchnął. - Nie chcę być wścibski, ale nie wyglądasz na tutejszego. Chyba że to ja po prostu za mało czasu spędziłem w okolicy?
Odpowiedz
#23
"To?" Pegaz zdziwił się pytaniem i spojrzał na swoje prawe kopyto. Urywki wspomnień pojawiły mu się przed oczami. Warsztat, wybuch, krzyk i krew. Wysunął szpony z protezy po czym je schował. " To proteza, nie sądzę żeby każdy taką miał" powiedział pegaz po czym rozejrzał się czy nikt nie patrzy i schylił się konspiracyjnie do rozmówcy " Stara noga była do niczego, musiałem zrobić nową" szepnął żartobliwym tonem.

To że ktoś, kto mieszkał przez tyle lat w środku mówi że nie da się wejść do jego Stajni, nie oznacza, że nie da się tego zrobić. Wszak dokonywanie rzeczy niemożliwych to jego specjalność. Jednorożec idąc tu musiał minąć miasteczko o którym wspominał. Sam zobaczy je bez trudu będąc wysoko w powietrzu. Zaleta tego że ma się skrzydła. Wtedy trzeba rozejrzeć się w tych okolicach. Przynajmniej mają jakąś poszlakę.

Czas na kolejną rzecz.

Dust zwrócił się do barmana "Potrzebuję informacji o Enklawie. Wie Pan coś albo zna Pan kogoś kto może mi pomóc?"
[Obrazek: fallout__equestria_gpe_logo_wallpaper_by...5ektc9.jpg]
Odpowiedz
#24
Kwestia przyzwyczajeń i ciekawości ale uznałem ze warto zapytać - Czym jest Enklawa, to tego szukasz Dust? - Spojrzałem na proteze myślając że ma z nimi porachunki a jeżeli to bandyci to warto by było "wyrwać chwasta"

Odwróciłem się do barmana - Wot młody, to ja tobie cześć kapsli wypłacę, a resztę na prowiant i wodę wymienię. Tobie taki utarg pasuje, a? - powiedział i zaczął na powrót czyścić szklanki. Zastanowiłem się na ile moje racje wystarczą po czym przejrzałem Pipbucka. Pięć góra sześć dni jeżeli mówimy o małych racjach ale wody starczy mi na dwa. "Kiepsko to widzę, mam nadzieje że w okolicy jest coś do roboty albo jakaś większa wioska."

- Dziękuje doceniam to. Powiedz mi proszę w którym kierunku i jak daleko jest najbliższa większa wioska lub mieścina? - zwróciłem się do Barman czekając na jego odpowiedz po czym zwracam się do towarzysza przy barze.

- Jestem ze stajni i potrzebuje zajęcia w okolicy więc wydaje mi się że możemy sobie nawzajem pomóc Dust - odwróciłem swój łeb do pegaza uznając że to najlepsze co mogę zrobić jeżeli nie chce korzystać z pomocy gryfów. Choć widzę i pegazy i gryfy pierwszy raz w życiu to jednak czuję bardziej zaufanie do kucowatych.
Odpowiedz
#25
"I tak i nie" odparł Dust do nowego znajomego "Enklawa..." zaczął cichym głosem " to w sumie ja." Pokazał na oznaczenie munduru. Nie wiedział czemu, ale czuł że może zaufać nowemu." Jestem Oficerem organizacji o nazwie Grand Pegasus Enclave. Nie wiem co się stało, ale pojazd w którym byłem został zaatakowany i się rozbił. Ja jako jedyny przeżyłem, ale straciłem pamięć. Czasami coś mi się przypomina....ale...to nadal za mało" przerwał na chwilę Black.

" Kiepsko wyglądasz" dodał po chwili, zmieniając temat. "Czekaj, mam coś co powinno pomóc" pogrzebał chwilę w jukach po czym wyjął opakowanie Anty-Radu i podał je kucykowi. "Trzymaj i na zdrowie"
[Obrazek: fallout__equestria_gpe_logo_wallpaper_by...5ektc9.jpg]
Odpowiedz
#26
Spojrzałem na workowate pomarańczowe opakowanie które od razu otworzyłem i wypiłem na jego oczach.
- Dzięki potrzebowałem tego - sprawdziłem poziom radiacji na pipbucku i wróciłem wzrokiem na pegaza.

- Więc wracałeś do domu gdy ktoś cię zaatakował. Nie dziwię że pytasz mnie o drogę ale jesteście pierwszymi pegazami które widzę w życiu - skinąłem na Bane siedzącego przy stoliku po czym dodałem patrząc w oczy Dusta- Wspomniałeś o pojeździe więc pewnie jesteś z daleka. - popatrzyłem i z ciekawości spytałem się barmana - Znajduje się w pobliżu jakieś wojsko lub grupy mocno uzbrojone? - czekam na jego odpowiedź.
Odpowiedz
#27
Kucyk w pancerzu wysłuchał z uwagą nowo poznanego jednorożca, lekko się uśmiechając gdy ów posądza się o wścibstwo. - "Ależ skąd mój drogi. Osobiście uważam że ciekawość to jeden z najsilniejszych napędów, oraz najlepsze paliwo dla konwersacji." - W miedzy czasie przed Bane'm wylądował stary, nieco już przebarwiony, porcelanowy kubek, wypełniony parującym, brunatnym naparem. Kucyk ziemny popatrzył na barmana, a potem ponownie wrócił wzrokiem na swojego rozmówcę. - "Tak, nasz gospodarz. Słusznie zauważyłeś, mój drogi, do prawdy jest to ciekawa ponysona. Z sercem na kopycie jeśli wolno mi tak rzec. Naprawdę trudno jest znaleźć takie kucyki. Ale chyba zboczyłem z tematu, nieprawdaż?" - Zapytał retorycznie białego jednorożca kręcąc lekko głową. - "Dobrze zauważyłeś iż nie jestem miejscowy. Podobnie jak ty ze swoim przyjacielem... - Tutaj ściszył głos. - "I jak na moje oko wszyscy pozostali." - Wrócił do zwyczajowego tonu. - "Jestem tutaj tylko chwilowo. Potrzebowałem, podładować baterie, że się tak wyrażę."



Barman wyczekiwał odpowiedzi, jednocześnie podając herbatę siedzącemu dalej jednorożcowi. Lecz najpierw padło pytanie o Enklawę, zadane przez pegaza. Stary jednorożec przerwał czyszczenie szklanek i na chwile się zastanowił. - "Nu chłopcze, ciężkie pytania mi zadajesz. Muszę powiedzieć, że spodziewałem się raczej, że to Ty mnie jakieś ciekaw historyjki o nich opowiesz. Ja tam tylko pogłoski słyszał i raz może dwa z jakimś pegazem o tym gadał. Nu, ale oni też milczki co do tego byli, może nie lubili ich czy co... A z tego co ja słyszał, to ta cała Enklawa mieszka w miastach zbudowanych na chmurach i w zadach mają to co się tu dzieje, to słyszałem najczęściej. Niektórzy mówili że czasem widzieli ich na powierzchni. Inni mawiali że na chmurach hodują świeże warzywa... Słyszało się różne rzeczy, a które to prawda, to ja nie wiem."

Barman cicho westchnął wracając z zamyślenia z powrotem na ziemię Tylko po to by zostać zaskoczonym przez pytanie zadane mu przez kucyka z ochrony. Na jego pyszczku zawitało wyraźne zdziwienie, ale nie odpowiedział od razu. Najpierw poszedł na zaplecze by przynieść obiecane zapasy kucykowi. Kiedy wrócił postawił przed kucykiem; pięć litrowych butelek z wodą, cztery konserwy warzywne i paczkę jajek na ostro. - "Nu, ty pewnie radigatora nie uznajesz, a? To masz co innego." - Powiedział stawiając jeszcze puszkę soku marchwiowego. Potem rzucił jeszcze woreczek z kapslami - "I sto kapsli... Bier i chowaj w torby."  - Popatrzył jeszcze chwile na Bolta  cały czas powtarzając sobie w głowie jego pytanie. - "Wot młody, czemu ty z New Saddle uciekać chce, a? Tu w okolic nic nie ma, to największe miasto w okolicy. Wy ze stajni zawsze wielkich miast z przed wojny szukacie, że co tam znajdziecie, myślicie.  Tylko bandyci i łowczy niewolników z takich używanie mają. Przeżyłeś pierwsze dni... to dobrze. Doszedłeś tutaj, jeszcze lepiej. Ale ty młody za głupimi zachciankami nie leć. Praca się znajdzie i miejsce gdzie zadek w deszczu schować. Ale latać samemu tobie nie wolno. Doświadczenia ty nabrać musisz bo cie pustkowia żywcem zeżrą." - Przerwał na chwilę by nabrać powietrze i zebrać myśli by dalej odpowiedzieć.

- Ty o wojsko pytał. Ot, wojaków tu nima, ino Steel Rangersi po drugiej stronie zatoki gdzieś siedzą. Ale ty głupi młody musiał byś być, by się do nich pchać. - Potem nastał a pauza i barman spochmurniał. - Jest jedna grupa mocno uzbrojona. Podzielona, ale jest. Dla mnie to i tak jedno i to samo ścierwo, i tobie też młody radzę trzymać się od nich z daleka. Mafia...




Drzwi saloonu otworzyły się z trzaskiem, kiedy do środka wszedł Jednorożec o czarnej sierści i Granatowej grzywie przeplatanej czerwienią, która była ścięta na krótko i postawiona w irokez. Kolczyki w uszach, brwi i dolnej wardze oraz blizny na nosie, mocno kontrastowały z elegancką  marynatką. Rozejrzał się po barze gniewnym spojrzeniem i ruszył w kierunku barmana. Zaraz za jednorożcem do saloonu weszły dwa kucyki ziemne. Dwa potężnie zbudowane ogiery z kamiennymi obliczami wtoczyły się za jednorożcem, lustrując dokładnie gości w barze.  Obaj w garniturach, płaszczach i materiałowych kapeluszach z niewielkim rondem, tylko stalowe okucia na kopytach nie pasowały.

Czarny jednorożec szedł miarowym krokiem w kierunku baru z miną która wróżyła tylko kłopoty. Wreszcie stanął koło dwójki kucyków siedzących przed barmanem, Bolt'a i Dust'a. zaczekał aż barman skończy mówić, po czym bez uprzedzenia złapał jednorożca z ochrony i cisną nim w tył na podłogę zajmując jego miejsce przy kontuarze. Zanim Bolt mógł się podnieść stał nad nim kuc ziemny przyciskając go do ziemi kopytem, z miną wręcz proszącą by się nie ruszał - "Nie warto." - Powiedział do niego cicho gangster.  Jednorożec tylko siedział wpatrując się w siwego barmana.
Odpowiedz
#28
Black ani drgnął. Reagowanie odrazu byłoby głupotą. Nadal był skierowany plecami w stronę wejścia więc nie wiedział na pewno czy weszły tylko oprócz tego dwa inne kuce i czy niema jakichś na zewnątrz. Dust spojrzał pytająco na barmana kiedy ten spojrzał się na niego, potem na ladę, potem znowu na barmana. Miał nadzieję że ten zorientuje się że pyta o broń. Barman był miły, ale pewnie się zabezpieczał. To dobrze.

Pegaz odwrócił się by obejżeć zgromadzonych. Zaczął od gryficy. Miała obrzyna, przynajmniej z tego co zauważył wcześniej. Miała też IF-125. Oczywiście, ''Thunderhoof'' to to nie był, ale intruzi nie byli w pojeździe opancerzonym. Powinno się nadać.

Teraz Bolt. Był zbyt blisko jednego z nich, najlepiej by było gdyby się schował.

Teraz dwaj bracia. Jeśli są sprytni, to mają jakiegoś ''asa'' pod stołem albo chociaż pod łapą.

Tajemniczy nieznajomy i rozmawiający z nim Bane. Razem ze snajperem wychodzili z gorszych tarapatów. Pewnie sami dali by radę, ale lepiej mieć wsparcie niż go nie mieć. Nieznajomy też powinien dać radę.

Spojrzał spowrotem na gryficę licząc że ta da mu jakiś znak, że wchodzi w to, albo że lepiej nie próbować. Potem spojrzał na pozostałych...
[Obrazek: fallout__equestria_gpe_logo_wallpaper_by...5ektc9.jpg]
Odpowiedz
#29
    Na słowa kuca w pancerzu kącik ust Bane'a drgnął lekko w geście uśmiechu. Nie miał zwyczaju zawiązywania nowych znajomości z własnej inicjatywy, lecz widząc że ogier jest przyjazny nabrał pewności. 
    Po otrzymaniu bursztynowego napoju jednorożec podziękował goszczącemu go siwemu ogierowi, po czym wylewitował ze swojej sakiewki zapłatę. Wziął duży łyk, który rozlał mu się po gardle, płucząc smak tutejszego alkoholu, niespecjalnie bacząc na wrzątek, który specjalnie mu nie wadził. Od razu westchnął. "Żaden, chociażby najzajebistszy alkohol w Equestrii albo i poza nią, nigdy nie będzie lepszy od tego gorzkiego napoju" - pomyślał i po chwili znowu zwrócił się w kierunku nowo poznanej osoby.
    - Powiedz mi... - zaczął, lecz przerwało mu głośne wejście trzech ogierów w eleganckich garniturach, rzadko używanych na pustkowiach. "Noszenie czegoś takiego musi im nakręcać ego" - pomyślał kuc i naciągnął czarną chustę, oplatającą jego szyję na usta, co było odruchem wyrażającym jego niepewność i podejrzliwość co do nowo-przybyłych. "Ubrania sprzed wojny noszą tylko dwie znane mi społeczności. Tułacze, lumpy i brudasy, zszywający sobie z kawałków starych szmat ubrania i pospolici bandyci, nazywający się tylko kurwa inaczej. Zabawne że obie te grupy w praktyce noszą to samo".
    Jednorożec zilustrował wzrokiem wszystkich "elegancików" skupiając się na niewątpliwemu przywódcy. "Odstawił się jakby szedł na jakąś galę. Ciekawe ile żelu potrzebował na tą grzywę. Albo jak dawno temu ją mył". Bane  uśmiechnął się zza chusty. Wejście kolejnych gości do lokalu lekko go podnieciło. Lubił jak coś się dzieje, a nie mógł już znieść siedzenia jak kołek. Jego oczy lekko go rozgrzały przejawiając ciekawość. "Czego te panienki tu chcą?"
    Gdy "główny zły" cisnął "stajennym" o podłogę, Bane tylko przymknął oczy. "Dopiero teraz zaczyna się twój test na przetrwanie młody. Wśród największego skurwysyństwa i niebezpieczeństwa na tym świecie. Wśród innych kucyków". Po chwili posłał stojącemu przy kontuarze Dust'owi spojrzenie mówiące "Nie zrób teraz czegoś głupiego Black", po czym przyglądał się całemu przedstawieniu dalej.
    "Dziadek chyba ma kłopoty..."
Odpowiedz
#30
-A co to ten Radigator? - z zdziwieniem zacząłem chować wodę i prowiant do juków, a kapsle do wewnętrznej kieszeni płaszcza po czym spojrzałem wyczekiwając słuchając co starszy Barman ma do powiedzenia - Wiem o tym Partnerze dlatego pytam, o miastach dużo czytałem - skończyłem gdy usłyszałem jak ktoś wchodzi do baru. Nie odwróciłem się ale słyszałem ciężki kroki dwóch może trzech kucy jednak nie przerywałem rozmowy - Od dawna służyłem w milicji więc nie wiem czy byłbym... - ktoś pociągnął mnie w tył w sposób że upadłem na plecy, próbowałem wstać kiedy inny kuc przycisnął mnie metalowym okuciem do desek salonu.Ktoś powiedział "Nie warto" chyba do mnie.

"Zagrożenie" W myślach nachodziła mi jedna myśl którą po chwili wprowadziłem w życie. Staram się wyciągnąć nóż który mam na szyi zębami a staram się wbić jak najgłębiej w kopyto kuca nade mną, lewitując jednocześnie z kieszeni płaszcza mój ostatni rewolwer wraz z smg które bym skierował w dwa duże kuce ubrane w garnitur. Rewolwer mierzyłbym w kierunku jegomościa siedzącego przy barze jeżeli wszystko co mam na myśli wypali gładko.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości