Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
– Shoeshiner cipa z ciebie – wypalił nagle Mir.

– O! Ooo! Tak, przekażcie jej, to! I sprawdźcie do kogo należały te nieśmiertelniki, jeśli się zgodzi wszystko mamy wyjaśnić jej, to prośba jednego z was. Poza tym, nie wygrażaj nam się tutaj, nie wiesz przez co musieliśmy przejść żeby się tutaj dostać i spełni
ć proźbę paladyna z zaginionego oddziału z tuneli metra spod New Saddle, Paladyn Tazer mówi Ci to coś?! To jego prośbę spełniamy... – powiedział Um, czując jak zimny pot spływa mu po plecach.

Gryf przez chwilę patrzył na odchodzącą SR'kę, starającssię wyłapać szczegóły jej sylwetki, "starając się", a prawie że ignorując rynsztunek na kej drobnym kształtnym ciałku. "Spark, mogę posłużyć Ci za kocyk, oj mogę!" – pomyślał, poczym przegonił kudłate myśli.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
Kuc w pancerzu wspomaganym przechylił lekko głowę obserwują mały atak paniki ze strony gryfów po czym uderzył się w czoło okutym kopytem. - Z kim ja się muszę użerać. Grupa paladyna Tazera zaginęła trzy lata temu. Ekipa poszukiwawcza znalazła jedynie zwłoki części oddziału bez wisiorów. Został uznany za martwego. - Po tych słowach zapadła chwila ciszy. Opancerzony kuc odwrócił się w stronę stalowej konstrukcji. - Macie wisiory więc tak czy siak idziecie ze mną. Resztę wyprostujemy później. Tak więc teraz ruszycie ze mną panie Shoeshiner... - Kucyk powiedział do umbry biorąc to imię za jego. - Grupa pierwsza ruszy ze mną i będzie eskortować cywili do twierdzy. - Przekazał do swoich podkomendnych którzy wyszli z pomieszczeń i ustawili się każdy obok jednego członka grupy. - Ruszamy! - Padł rozkaz po którym kolumna z grupą ruszyła a pozostałe magazyny i pomieszczenia zaczęły się powoli zamykać.

Idąca koło Umbry Spark chwyciła jego broń z ziemi i zaczęła się nią bawić. Przyglądała się broni a potem zawiesiła ją z powrotem na uprzęży gryfa. po chwili popatrzyła się na starszego z braci i ponownie się uśmiechnęła. - "Niegrzeczny z ciebie gryf co? Twoje myśli są bardziej kudłate niż twój zadek... Podoba mi się to." - Klaczka zaśmiała się w umyślę gryfa. - "Tylko jedno mnie zastanawia. Dlaczego twój brat cię tak nazwał co Um?"

Grupa po chwili znalazła się przed stalowymi wrotami. Te powoli się uniosły i przed grupą stanęło kilkoro kolejnych strażników. O dziwo oprócz standardowego osprzętu posiadali także worki. Kuc w pancerzu wspomaganym odwrócił się do grupy. - Tutaj zostawicie cały swój ekwipunek, oprócz ubrań. I powtarzam, cały!
Odpowiedz
Gryf wykonywał posłusznie polecenia, nie żeby mu się to podobało, ale potrafił oszacować szanse jakie mieli, sądził że jak na Steel Rangersów poszło całkiem potulnie.

Spark, zaczęła go powoli intrygować i odrobinę przerażać, uważając jednocześnie, że to całkiem intymny sposób porozumiewania się, nawet pomimo tego, że grzebała mu w głowie. Był pewien, że jedyne co może osiągnąć, to zobaczyć to co wypływa na zwierciadło świadomości, a raczej nie może zagłębić się pod jego taflę, to wymagałoby więcej skupienia i nie tylko przebywania w otoczeniu osoby badanej zaklęciem. Gryf nie starał się unikać myśli, których nie chciał jej pokazać otwarcie myślał, o rzeczach które dotyczyły "tu i teraz" oraz odrobiny możliwości jakie mogłyby ich wspólnie czekać.

"I idealne jak twój" – odbił piłeczkę w jej stronę, jakby był to jakiś turniej pingponga.

Gryf zacukał się:

"Miało to być hasło, jakie tylko skryba Lime miała znać, nie mam zielonego pojęcia, co to miałoby dla niej znaczyć, dla mnie to tylko puste słowa" – pomyślał uśmiechając się do okazji, która jak najbardziej mu się podobała.

Gryf skrzywił się na wieść o rozbrajaniu, nie ze względu na to, że miał oddać swój sprzęt, ale na to ile to potrwa, jedyne co go martwiło, to to czy ów "prawie wojskowy sprzęt" do nich wróci w całości, bo to byłby już niezły bumer... zaśmiał się do swoich myśli i spojrzał na nowego przyjaciela, czując, że ksywka do niego pasuje jak ulał.

Gryfy pozbyły się swojego uzbrojenia wrzucając wszytko do worków starając się oddzielać swój sprzęt do sprzętu reszty grupy, wrzucając go do osobnych worków lub jednego wspólnego. Bliźniaki pomagały sobie ze zdejmowaniem z siebie całego ruchomego ekwipunku. Magazynki, narzędzia broń palna i biała wszystko lądowało w workach, nawet ukryte przy nadgarstkach ukochane karambity Mira, które przed wrzuceniem czule pocałował.

– Czuję się nagi – powiedział pusto Mir, wzruszając ramionami.

– A ja lekki! Przyjemnie pozbyć się tego całego ciężaru, od czasu do czasu – przyznał Um, zastanawiając się jakie teraz uczucia nim targają, był spięty, ale imadło poluźniło się o kilka milimetrów, a serce biło szybciej bardziej z powodu Spark, niż strachu... albo z obu powodów jednocześnie. Nie potrafił ocenić.

– Jesteśmy gotowi – powiedział w końcu starszy, krzyżując łapy na piersi, a młodszy stał oparty pod ścianą i niemrawo obserwował sytuację, czując w jak beznadziejnej są sytuacji.

Umbra myślał również zawzięcie, o jednej rzeczy – "Prysznic."
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
- Szanujmy się żołnierze, ehh dziwne macie zachowanie, tia Nigdy nie rozstawaj się ze swoją bronią ale najwidoczniej muszę. - powiedział Shield wrzucając do całkowicie osobnego worka swoją broń, juki i dodatkowe magazynki do karabinku. - Heh, to chyba wszystko.

Shield zostawił tylko to co było w jego tajnych kieszonkach, aka baterię do Stealth Bucka i holotaśma z wykradzionymi planami, które wykradły Szpony Stalowym Strażnikom.
- Naprawdę coś lekko się czuję bez tego ekwipunku. - powiedział. - To źle...
*Dobrze że zostawiłem sobie nóż w sekretnej kieszonce, minimum jedną broń zawsze powinno się zostawić przy sobie* - szeptał w swoim umyśle. - *Zaczynam naprawdę nienawidzić tego wojska tutaj, pierdolone puszki*
*Kurde oni całe swoje uzbrojenie tam dali? Nie poważni są, jakie szanse są na to że nie zabiorą nam całego ekwipunku i nie wrzucą nas do jakiegoś więzienia w imię technologii?!* - szeptał dalej do swojego umysłu.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Bolt uśmiechnął się szeroko kiedy usłyszał hasło "Gdyby tu była Lime od razu wiedziałaby o co chodzi a tak to oni myślą że ich obraził."
Kiedy przyszła na jego kolej i został mu podstawiony worek zaczął powoli się rozbrajać. Najpierw jedno SMG teraz drugie to z tłumikiem, teraz granaty i rewolwer. Po chwili ściągnął płaszcz z wewnętrznymi kieszeniami zostawiając na sobie ciężki pokiereszowany pancerz policyjny. (Nie pamiętam czy nadal ma obroże)
Do worka wrzucił hełm ostatecznie oraz swoje juki z prowiantem i drobiazgami pozostawiając swój pamiątkowy nóż na piersi pod pancerzem.
- Już - powiedział do Rengera który podsunął mu worek.
Odpowiedz
Kiedy członkowie grupy zdali swój osprzęt strażnicy zawiązali każdy worek sznurem o innym kolorze po czym wrzucili do pustego kontenera na śmieci stojącego obok i zamknęli klapę. - Zapamiętajcie który kolor był czyj... - Powiedział kuc w pancerzu, który ich prowadził. - Reszta oddziału możecie wrócić na swoje poprzednie stanowiska. - Padł kolejny rozkaz i niemal wszyscy żołnierze, którzy eskortowali grupę odeszli, oprócz Spark. - Initiat Spark, czy jest jakiś problem?
- W żadnym razie ma'am. Za pozwoleniem. Uważam, że moje zdolności mogą się przydać w razie konieczności przesłuchania owych cywili.

- Do cholery Spark... Czy ty już zdążyłaś któremuś zrobić wodę z mózgu? - Klacz w pancerzu tylko westchnęła w bezsilności i znudzeniu. - W porządku. Zostań. - Potrząsnęła tylko głową i popatrzyła na grupę. - Wy wchodźcie. Zabiorę was do kwatermistrza. - Klacz w pancerzu rzuciła i zaczęła prowadzić najemników przez plac twierdzy. Gdy grupa przekroczyła próg stalowe wrota się zasunęły, szczelnie odcinając im ziemną drogę ucieczki. Steel Ranger wprowadziła grupę na plac starego portu przeładunkowego. Była to ogromna przestrzeń wypełniona stalowymi kontenerami i dźwigami załadunkowymi przekształconymi na modłę bazy wojskowej. Jednocześnie zaraz nieopodal znajdowała się baza marynarki wojennej oraz stacja straży przybrzeża.

Po paru minutach Grupa podeszła do jednej ze stert kontenerów, która wyglądała niemal tak samo jak wszystkie inne. Jednak przed otwartymi drzwiami stał metalowy stół i stary fotel. Ranger podeszła do stołu i się rozejrzała. Potem tylko pokręciła głową i zdjęła swój hełm, pokazując krwistoczerwoną, krótko przyciętą grzywę nad brązowym futrem w drobne białe cętki. - Raven. - krzyknęła.

Po chwili z nad kontenerów odezwał się głos. - Słyszałem cie Cinnamon. Geee... Nawet zdrzemnąć się nie można. - Po chwili z dachu zeskoczył gryf, wylądował dosyć twardo na ziemi po czym szybko zakręcił fotelem i w nim usiadł. Owy osobnik miał futro w tygrysie pręgi i gdzie nie gdzie na piórach blado limonkowe akcenty. Blizny na twarzy przebiegały po jego lewym oku, które teraz było pokryte bielmem. Ubrany był jedynie w podkoszulek na ramionka w niebiesko białe paski. Jednak najbardziej charakterystyczne w nim było to iż nie posiadał skrzydeł. - W porządku Cin, kogo mi przyprowadziłaś? Kupcy? Obwoźni klauni? Czy może wreszcie zatrudniliśmy dziwki do tego burdelu? - Gryf jednak wypowiadał wszystko niewinnym i żartobliwym tonem. - Bez obrazy chłopcy i dziewczynki. - Po czym się szeroko uśmiechnął

- Znowu śpisz i zbijasz bąki na służbie... Czemu mnie to nie dziwi? Mniejsza. Łapi duchy, wiesz o robić.
- Ano wiem... Dobra pokarzcie mi te wisiory muszę sprawdzić czy są prawdziwe i czy są w rejestrze naszego kontyngentu. - Powiedział do grupy i szybko wyciągną grubą księgę z pod stołu.
Odpowiedz
Podszedłem bliżej i obserwowałem klacz kiedy kolejny gryf ukazał sie moim oczom był inny. Wyglądał jak krzyżówka zwierząt po maści jego futra i nie miał skrzydeł ale z poczucia humoru przypominał Uma. "Ciekawe" pomyślałem sobie - Jesteście Steal Rengerami - powiedziałem po chwili - I prowadzicie rejestr w książce? A gdzie komputery? Czy chociażby pipbucki z funkcją notatnika czy rejestru głosowego? Czuję się zawiedziony trochę.
Popatrzyłem na parkę przy stole niewinnie i podszedłem bliżej przyglądając się gryfowi. - Wyglądasz trochę jak tygrys.
Odpowiedz
Um uśmiechnął się na dezaprobatę klaczy w pancerzu, po czym spojrzał ukradkiem na Spark i stwierdził, że z pozoru wygląda całkiem niewinnie, ale coraz bardziej utwierdzał się w swoim przekonaniu, że wcale tak nie jest.

Idąc za przewodniczką rozglądał się i był coraz bardziej pewny, że urządzili się tutaj całkiem sprytnie, wykorzystując stary punkt strategiczny Equestrii. Wszystko wydawało mu się być w jakiś sposób odstające od prostej nie do wygięcia miarki SR. Gdy dotarli do punktu przeznaczenia, wszystko stało się jeszcze bardziej nierealne, niż mu się wydawało.

– Witam – powiedział, gdy tylko nadarzyła się okazja, spełniając polecenie i część umowy zawartej z Tazerem, kładąc worek z holonieśmiertlnikami na blacie, nie przestając się jednocześnie przyglądać gryfowi – dobra, naprawdę jestem ciekaw historii za tym stojącej, gryf... i Steel Rangers, teraz już chyba nic mnie nie zaskoczy – powiedział, przestając wierzyć w te słowa.

Um cofnął się o krok, nie wiedząc, co tak na prawdę ma o tym sądzić, nieprzewidywalne właśnie osiągnęło całkiem nowy poziom w jego mniemaniu.

Gdy padło pytanie Bolta, uśmiechnął się, a Mir odezwał się nagle:

– Pomimo tego, że urządzenia Stable-Tec są bardzo niezawodne, to jednak zdarza im się zawieść, jak każdemu urządzeniu, dlatego nawet przed i w czasie wojny, jak i teraz... jak widać, administracja trzyma ważne dokumenty w formie papierowej, czy inaczej fizycznej. Z drugiej zaś strony, komputery były i wciąż są podatne na ataki cybernetyczne i impulsy elektromagnetyczne, które poważnie mogły zaszkodzić danym. Ale masz rację Bummer trochę to dziwne... – przekrzywił głowę, opierając ją o łapę, zastygając w pozie, jaką od pokoleń przyjmowały osoby pochłonięte kontemplacji.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
*Welp, skąd wzięli tą jednostkę* - powiedział Shield do swojej głowy. - *Co jeszcze zobaczę w tej jednostce?*
- To chyba należy do was. - Shield powiedział te słowa wyciągając holotaśmę z Planami SR. - Welp, wykradłem to Szponom z jednej z ich baz.

Shield chwilę się popatrzył na nich, nie wiedział co myśleć o tej dziwnej jednostce, bardzo dziwnej jednostce.
*Welp, może za szafa mają smoka jeszcze?* - powiedział w głowie.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Raven powoli wyciągnął łapy do woreczka rozwiązał go i wysypał na stół około piętnastu nieśmiertelników. Gryf wziął jeden wisior i zaczął oglądać go dokładnie, po chwili wyciągną z szuflady w stole zegarmistrzowskie oko i zaczął dokładnie sprawdzać bliźniacze blaszki. Jednak gdy usłyszał słowa członków grupy odłożył lupę i się krótko zaśmiał. - Tia... Steel Rangers. Często słyszałem to pytanie. Mówiąc szczerze to tak trochę nimi jesteśmy, a trochę nie...
- Rycerzu Raven, jako starsza stopniem paladyn przywołuję cię do porządku. Jesteśmy w stu procentach kontyngentem Steel Ranger i nie waż się...

- Spokojnie Cin. Dobrze wiesz, że nie mam nic złego na myśli. Ale wracając... Cóż najlepiej byłoby gdybym opowiedział wam historyjkę drogie dzieciaczki. - Gryf się uśmiechną na swoje ostatnie słowa, choć był niewiele starszy od członków grupy. - Baza marynarki miała pod sobą schron. Podczas ataku przeprowadzonego przez Zebrikę większość żołnierzy się tam schroniła. Z czasem skontaktowali się z innymi siłami Equestrii, czyli już wtedy powstałymi i działającymi SR. I działali tak jak cała reszta SR których znamy i kocham. Ale gdy zostało ich tutaj mniej jak pięćdziesięciu postanowili zacząć przyjmować "Dzikusów" w swoje szeregi aby przetrwać. W końcu wszyscy dawni SR odeszli i zostali nowi, ci który wychowali się na pustkowiach i mieli trochę inne podejście... Tak więc.

- Tak więc nadal jesteśmy Steel Rangers, tylko trochę innymi. Przyjmujemy z pustkowi tych którzy chcą i takie tam. Dajemy cel, bezpieczeństwo, i w większości traktujemy się jak rodzina. Taka trochę dysfunkcyjna i strasznie wojskowa, ale jednak rodzina. A ja i Spark jesteśmy przykładami że nieważne kim się jest zawsze można dostać drugą szanse. Ona jest byłą Raiderką a ja byłem najemnikiem z kompani szponów. - Gryf złapał za kolejny wisiorek i dalej zaczął go sprawdzać.
- Hej! Raven miałeś o tym nie wspominać. - Spark nadęła policzki.

Gryf krótko się zaśmiał i pokazał jej język. - A moja historia. Cóż, nie chciałem wykonać rozkazu i wdałem się w walkę ze swoim oddziałem. Wtedy straciłem jedno skrzydło i pół żywy wpadłem do wody. Na brzegu znalazł mnie patrol, przynieśli mnie tutaj połatali i zaproponowali bym został... Więc zostałem. Teraz co do technologi. Nie chciało mi się po prostu montować tutaj tego terminalu. musiał bym go zaraz zabezpieczyć przed deszczem itp. Mam terminal ale w środku. Wszystkie raporty o stanie magazynu mam i w wersji papierowej i elektronicznej tak samo jak i spis ewidencyjny, który widzicie na stole.

Przez łapy gryfa przechodziły kolejne wisiory a on przekartkowywał stronice w swoim spisie, kreślił i po chwili coś w nim dopisywał. - A ty młody czemu niby jesteś taki zdziwiony tym że wyglądam jak tygrys? W końcu gryf to pół ptak pół wielki kot. Jakbym był hipogryfem to bym miał zadek po kucyku... - Raven zwrócił się do Bolta jednak nie odrywał wzroku od wisiorków. - Hej, śnieżek zatrzymaj tą taśmę na razie, ja się nimi nie zajmuje. Możesz ją oddać którejś ze skryb.

Spark po tym jak Gryf wyjawił jej mały sekrecik westchnęła w umyśle Umbry. - "Ech no i po niespodziance... O a tak właściwie, wiesz dlaczego zaczęłam z tobą rozmawiać? W sumie to nie musisz zgadywać. Znalazłam w twojej kieszeni coś bardzo ciekawego... I chciałam wiedzieć po co ci ona? Hmmm... Mała przekąska na drogę? - Klaczka się zaśmiała. - Jak w ogóle udało ci się to zrobić.

Po krótkiej chwili Raven skończył z naszyjnikami, po czym podniósł oczy na grupę i się porozglądał. W końcu jego spojrzenie padło na Rose. - Hmmm... Czy my się przypadkiem nie znamy. - Gryf wyciągną łapę w kierunku skrzydlatej i tak jakby zaczął pazurem con na niej domalowywać w swojej wyobraźni. - A chyba już wiem... - Na chwile zapadła cisza gdy dwójka dryfów mierzyła się wzrokiem, po chwili jednak odkaszlną i wrócił wzrokiem do Umbry. - Tia... Blachy są w porządku i należą do osób z naszego kontyngentu... Chcecie dostać za nie kapsle czy wolicie coś innego w zamian?




Rose posłusznie podążała ze wszystkimi w grupie cały czas obserwując co się dookoła nich dzieje. Gdy doszli do punktu kontrolnego w bramie ez słowa oddała swój ekwipunek, skórzaną ładownicę którą miała na piersi, a na koniec odpięła swój bagnet. Kiedy ponownie ruszyli zaczęła się przyglądać całej bazie. "Nie głupio się tu urządzili..."

Gdy wreszcie doszli do swojego celu którym był kwatermistrz stanęła sobie z tyłu nie widząc potrzeby by miała się mieszać w te interesy. Przysłuchiwała się rozmowom jednak nie zwracała większej uwagi na to do póki Gryf kwatermistrz się do niej nie zwrócił. Popatrzyła na swojego pobratymce i zaklęła w myślach zachowując kamienną twarz. - Może... Zależy czy kręciłeś się po New Saddle. - Powiedziała to by go zmylić, jednak tak na prawdę kojarzyła go i nie chciała by wróciła do niej jej przeszłość. Kiedy Raven sobie przypomniał, skrzydlata rzuciła mu szybkie spojrzenie typu: "spróbuj a wyrwę ci tchawice". Po chwili ciszy jednak postanowił sobie odpuścić. "Tyle dobrze. To przysłowie miało rację. Świat jest mały... Tylko szkoda że to akurat mnie musi się to przytrafiać." Pomyślała i odwróciła wzrok od kwatermistrza.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości