Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
Gryfy z ciekawością wysłuchały opowieści pobratymca i stwierdziły jednoznacznie, że nie mylili się, to było coś na prawdę nowego i pozytywnego.

"Raiderka" – pomyślał Um unosząc brew, spoglądając jednocześnie z ciekawością na klacz, po czym uśmiechnął się – "Ciekawe, bardzo ciekawe".

– To jest naprawdę nie wiarygodne – powiedział pełen entuzjazmu Um, sądząc że gryf jest mu teraz bliższy, niż taki zwykły Ranger z innego kontyngentu, zdał sobie nagle sprawę z wyolbrzymienia jakiego się dopuścił, czuł jakby miał zaraz zacząć bratać się ze Stalowymi, choć w tym wypadku nie widział w tym nic złego – Jeśli chodzi o część kiedy już zostałeś uratowany przez Steel Rangers, to naprawdę miło coś takiego usłyszeć, gdyby powiedział to pierwszy lepszy Ranger, to bym w to nie uwierzył, ale gdy te słowa padają z dzioba pobratymca, to jestem skory w to uwierzyć... – zmitygował się, po czym wyprężył się i podał łapę kwatermistrzowi – Miło nam ciebie poznać, Raven! To krok ku lepszej przyszłości, może zmiany nie nadejdą szybko, ale to już jest coś.

Mir postąpił identycznie, a na jego oblicze wypełzło coś na podobieństwo zaszczytu.

– Co do zapłaty... nie chcemy kapsli, chcemy za to dostęp do pomieszczeń sanitarnych, uściślając umywalni lub pomieszczenia z natryskami oraz dostęp do waszego sprzętu, a mianowicie chcielibyśmy uzupełnić zapasy, płacąc za nie oczywiście. Poza tym głupio bym się czół gdybyśmy otrzymali kapsle za każdy pojedynczy holonieśmiertelnik, to tak jakbyśmy domagali się pieniędzy, za spokój bliskich waszych braci i sióstr – gryf powiedział to odnosząc cię do słów gryfa na temat rodziny i poczuł pustkę.

Gryf zacukał się jeszcze bardziej:

"Na miłość Celestii zapomniałem o niej!" – przez chwilę przeszło mu przez myśl że HMS. Okzaja właśnie opływa z portu, a on nie jest na pokładzie, ale później coś do niego trafiło, jej ton, to jak ułożyła pytanie i to, że nie przekazała nic przełożonym, przez chwilę, chciał się odezwać na głos, lecz skarcił się szybko w umyśle – "Luno broń, nie nie pomyślałbym o tym nawet, to klacz która dosyć sporo przeszła, jej stan jest stabilny lecz jest wycieńczona... jak zgaduję pytasz o jej wielkość, cóż nie wiem w jaki sposób znalazła się w tej postaci, nie mieliśmy też okazji zapytać w jaki sposób do tego doszło, wybacz nie potrafię, odpowiedzieć na twoje pytanie, choć sam zgadywałbym, że to prawdopodobnie Killing Joke, ale dopóki się nie obudzi, to tylko gdybanie, nie wydasz jej – poprawił się – nas, co? – zapytał niewinnie, wiedząc że powiedział samą prawdę, nie wdając się jednocześnie w szczegóły."

Mir nie rozpraszał się tak jak Um i był wstanie dostrzec coś na obliczu bezskrzydłego i wtedy strzelił wzrokiem w kierunku, w którym ów spoglądał, a to co ujrzał, było obliczem Rose, zmienionym i nie podobnym do niej... może odrobinę zbliżone było do jej wyrazu, gdy na lewo i prawo rąbała ghule, silnymi, ogarniętymi pasją, czy może furią ciosami. Było w niej coś, co było mu znajome. Tak zachowywali się żołnierze, którzy wracając ze służby w trudnych warunkach do domu odmienieni. Niczym psy w każdej chwili gotowe, by rzucić się komuś do gardła... Gryf uśmiechnął się.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
Raven uśmiechnął się na reakcję Umbry i Marage'a po czym uścisnął im łapy. Po chwili jednak oparł się o stół i spoważniał. - Doceniam wasze słowa i też uważam że taki wygląd stosunków SR z pustkowiami to coś dobrego, ale... Jesteśmy wyjątkiem z tego co mi wiadomo. Pozostałe kontyngenty nie będą takie łaskawe. Pogoń z technologią za wszelką cenę lub walka o czystość Equestri. Bandyci i masmordercy u brani w mundury wojsko i nazywający się zbawcami. Zawsze gdy ktoś się na nas na tyka i tak reaguje, przypominamy mu że inni Rangerzy mogą rozwalić mu łeb za kawałek wartościowego złomu. - Po tych słowach zsuną holonieśmiertelniki do woreczka i schował je do szuflady w swoim stole.

Gdy zamknął szufladę westchnął i ponownie się uśmiechnął. - To miłe z waszej strony że nie chcecie kapsli, większość łapiduchów tylko na to liczy. Co do pomieszczeń sanitarnych... Tutaj jest problem. Prysznice znajdują się w budynkach koszar bazy marynarki i tam wstęp mają tylko Steel Rangerzy. W zamian za to mogę wam dać drobną zniżkę przy handlu. Tylko miałbym go was prośbę zróbcie sobie listę zakupów między sobą a ja idę po ostatni raport z magazynu. - Po tych słowach gryf wstał z fotela i wsedł do środka kontenera który stał za nim.

Cinnamon Która stała przy grupie tylko ciężko westchnęła słysząc jak gryf opisuje innych Steel Rangerów i gdy ten zniknął w swoim magazynie założyła na powrót swój hełm. - Initiate Spark. Oceniając zagrożenie na umiarkowane nakazuje byś pozostała przy grupie naszych gości i ich pilnowała. - Klacz wydała rozkaz i odeszła w stronę wejścia do bazy.

- Tak jest ma'am. - Odpowiedział jednorożec w mundurze wojskowym i kiwnął głową. - "Trochę szkoda." - Odezwała się do Umbry w jego własnym umyślę - "Taki trick, daje mnóstwo ciekawych opcji na zabawę. Gdybym chciała cię wydać to już byś siedział w pokoju przesłuchań. Małym, ciemnym... dźwiękoszczelnym, pokoju, przesłuchań... - Klacz urwała myśli i tylko się uśmiechnęła do gryfa stojącego obok.
Odpowiedz
- Welp, wreszcie kupię to co chciałem. - powiedział do siebie. - Kurde, zostawiłem walutę w jukach, Fffff...

Nagle sobie przypomniał że to już czas na kontakt na tajnej częstotliwości wojskowej superkomputera ADR.
*kurde muszę się skontaktować z ADR, to już ten moment* - powiedział w głowie Shield.
- welp będę musiał znaleźć jakąś antenę nadającą-odbierającą, ale to chyba nie tu. - powiedział pod nosem. - Będę musiał się porozumieć z Rose na ten temat. Lub z braćmi, albo tymi kucykami tam, nie wiem które z nich się chociaż trochę zna na elektronice przynajmniej na poziomie moim.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Bracia wysłuchali słów pobratymca z uwagą, ów oddał sytuację bardzo realistycznie i bez owijania w bawełnę, pokiwali na te słowa głowami na znak, że znają sytuację.

– Dobra rebiata, co potrzebujemy? – zapytał Um kierując pytanie do członków grupy, a Mir w tym samym momencie wyciągnął notatnik. – Zapisz od razu mikstury lecznicze i bandaże, trzeba uzupełnić do bezpiecznego minimum, do tego amunicję 5.7x28, .357 SIG., 9x39 plus twoja .44 i może odrobinkę .338, przyjmę chyba w każdej ilości – mruknął widząc jak ciężko jest znaleźć amunicję tego kalibru w odpowiedniej jakości.

– Uzupełnijmy też wodę – dodał Mir wymieniając kolejne potrzebne rzeczy – przydałyby się też jakieś racje żywnościowe MRE i konserwy, kończą nam się też suplementy witaminowe. Co powiesz też na to, by doposażyć odrobinkę naszą małą inwestycję – powiedział kierując wzrok na Bolta.

Gdy Mir skończył spis rzeczy dla braci, podchodził do każdego, kto czegoś potrzebował i zapisywał to w notesie.

Umbra spojrzał na Bummera i przyjrzał się jego pancerzowi i reszcie ubioru.

– Zastanów się czego potrzebujesz, proponuję zmianę munduru i oporządzenia, jak i kamizelki kuloodpornej, bo wybacz ten twój prewencyjny pancerz nie jest niby taki zły, ale kuli karabinowej, to on przecież nie zatrzyma... może też jakiś inny kulomiot? Przemyśl to, w końcu ruszasz dalej z nami po tej robocie, jesteś członkiem zespołu, musimy cię jakoś upodobnić sprzętem do nas – uśmiechnął się, wskazując przy okazji swój mundur w maskowaniu zwanym "Badlands". – Przydałoby się po prostu coś, co ułatwiłoby nam ukrycie się, póki co strasznie rzucasz się w oczy.

Na słowa klaczy, zastanowił się szybko, po czym pomyślał już czysto w kierunku Spark: "To świetny pomysł, może nie aż tak kuszący jak prysznic połączony z zabawą, ale cóż z braku laku lepszy kit." – gryf odpowiedział uśmiechem, będąc bardzo ciekawym dalszych wypadków.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
- Welp, od dłuższego czasu mam to zapisane, masz moja lista. - powiedział Shield.

- Szkoda że nie zabrałem tego munduru Uniwersalnego przynajmniej miał bym 6 najważniejszych możliwych odmian. - powiedział to Shield. - Czy w zimę na pustkowiach robi się zimniej i pada śnieg?
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Zastanowiłem się chwilę przysłuchując rozmową gryfów i na zapytanie Uma stwierdziłem - Pancerz zostaje ale przydałoby mi się coś z zasięgiem. Moje SMG nie nadaje się na by oddać precyzyjny strzał a rewolwer choć dobry nadaje się tylko przy średnim zasięgu. Jakaś strzelba z dźwignią lub karabin samopowtarzalny powinien mi wystarczyć lecz sam zdecyduj. Pancerz ma swoje lata i choć jest pocięty to i tak najlepsza ochrona. Był tworzony do niwelowania zamieszek i rozganiania tłumów więc nie jest tak trwały na kule ale mogę dołożyć do niego pare blach i będzie dobrze. Pojedyńcze pociski cięższego kalibru zatrzymają się na wkładkach ceramicznych z włóknem węglowoszklanym ale karabin z bliskiej odległości będzie problemem nawet na wasze pancerze.
Podszedłem do klaczy która nas pilnowała - Co to znaczy Raider?
Odpowiedz
Nagle coś w Shielda głowie przeskoczyło po pytaniu kuca.
- Raider w prostym tłumaczeniu Najeźdźca, rabuś, rzezimieszek, bandzior, łupieżca, korsarz. - gdy powiedział tłumaczenia coś na nowo przeskoczyło i wrócił do normalności.
- Sorki, taki już jestem... - powiedział siadając na tyłku, na ziemi.
Z powodu iż Shield nie miał co robić zaczął testować swoją tarczę, chociaż bolała go jeszcze lekko głowa po upadku, udało mu się włączyć...
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Rose nie wtrącała się do rozmów które się toczyły przy stole kwatermistrza, jedynie słuchała i obserwowała. Po chwili jednak wszystko doszło do końca. Klacz w pancerzu odeszła a kwatermistrz zniknął w swoim małym królestwie. Została tylko ex-raiderka która ich miała pilnować. Rose uśmiechnęła się nieznacznie. Podeszła do braci i przedyktowała Mirowi na szybko to co było jej potrzebne. - Kelner, ja poproszę stek średnio krwisty z 300 naboi .45 Dużą garść frytek kalibru 7,62x54, dodatkowo sałatka z bandaży polana dresingiem z mikstury magicznej. - Skrzydlata zażartowała po czym pstryknęła Mira w koniec ucha. - Dzięki dziobek.

Po chwili podeszła do Umbry i ich opiekunki. Chciała już coś powiedzieć ale coś poczuła, nie był to do końca zapach, ale to było najbliższe temu odczuciu. Uśmiechnęła się w myślach ale szybko je rozgoniła. Dziobata stanęła koło Spark. - Ex-raider huh? Pewnie musi ci czasem brakować starego życia? Większość osób tutaj wydaje się być bardzo zasadnicza i w ogóle, a nasza mała grupka ma pewien interes. Już wcześniej mówiliśmy, że mamy wiadomość dla Skryby Lime, ale niewiele wskóraliśmy. Więc może nam trochę pomożesz. Ktoś nas poprosił byśmy osobiście przekazali jej parę wisiorów i holtaśmę. Zawsze możemy się jakoś dogadać, co nie? - Rose rzuciła propozycję i poczekała na odpowiedź.



Spark Wysłuchała propozycji i postukała się w podbródek. - W porządku zaprowadzę was tylko nie wszystkich niech parka tutaj zostanie... Z resztą i tak chcecie robić zakupy co nie? - Klacz się przeciągnęła i rozejrzała dookoła. - Jesteście ze mną więc będziecie mieli spokój ale jeśli ktoś się oddali będą problemy.

Po chwili klacz jednorożca zauważyła, że Shield zaczął rzucać dookoła siebie tarczę. Po chwili biały kucyk zaczął odczuwać lekkie bóle głowy. - "Hej! Shield! Daruj sobie te tarcze co? Gdyby zobaczył cię ktoś z obrony mógłby ci wpakować kule. Wewnątrz bazy oni najpierw strzelają, a potem pytają... Może potem mi podziękujesz, albo i nie, w sumie mam to gdzieś..." - Shield słyszał kobiecy głos, ale nie było nikogo kto by mówił, jedynie Spark, która się na niego patrzyła. Było widać, że tylko on słyszał te słowa bo nikt inny na nie nie zwracał uwagi. Po chwili jego ból zaczął narastać dopóki jego tarcza się nie rozpadała po czym nagle minął.

Po tym klacz tylko uśmiechnęła się niecnie i odwróciła do dwójki gryfów stojących obok. - No dobrze. To chodźmy. Tylko jak już znajdziemy skrybę Lime bądźcie szybcy ona zawsze ma mnóstwo ważnej roboty na głowie. - Po tych słowach klacz zaczęła prowadzić.
Odpowiedz
Mirage zapisywał wszystko dokładnie, nawet pomimo tego, że mógł przekazać wszystko kwatermistrzowi powtarzając z pamięci. Gryf słysząc zamówienie Rose rozpromienił się przez chwilę, jakby pęknięcie w szarych, ciężkich ołowianych chmurach pozwoliło słońcu rzucić krótkie spojrzenie na dzikie i chore szaleństwem pustkowia, czyli na krótko.

– Z twoją posturą i podejściem do wielu rzeczy sądziłem raczej, że sprawimy ci jakiś karabin wsparcia – powiedział spoglądając na kuca – póki co nie mamy nikogo kto byłby wstanie pokryć ołowiem, gdy my będziemy przeładowywać, zajmować się rannym, czy po prostu zmieniać pozycje i to chodzi mi ogień, który nawet najbardziej stukniętym na Pustkowiach wybije z głowy wychyleniem nawet nosa za osłony. Ale nad tym się jeszcze zastanowimy.

Gryfy spostrzegły zachowanie Shielda, a Um nagle poczuł, że obecność klaczy zniknęła i wtedy dopiero spostrzegł, że oblicze nietaktownego kuca zaczęły ogarniać skurcze, jakby mu ktoś mózg pieścił wałkiem do ciasta. Tarcza zgasła, kuc wyglądał na lekko zdezorientowanego, a kierując się swoimi doświadczeniami, spodziewał się kto mógł być powodem.

"Czyżby potrafiła sprawiać ból i jeśli tak, to co jeszcze potrafi sprawić" – zastanawiał się z mieszanymi uczuciami starszy. "Pokój przesłuchań i ta umiejętność, i w końcu skończę w sytuacji w jakiej wolałby skończyć Mirage, a nie ja." – Po czym szybko wygonił te myśli z głowy, sądząc, że obawy to naturalny mechanizm, a on nie miał zamiaru się teraz wycofać.

"Gdzieś ty była cała moje życie" – pomyślał żartobliwe – "Wiem, że nie powinno się o to pytać klaczy, ale jak już ustaliliśmy, że jestem nie grzeczny, to ile tak właściwie masz lat?" – zapytał z nie ukrywaną ciekawością i tak trochę jakby z obawą, jakby służby policyjne Equestrii miałby go za chwilę wsadzić do ciupy.

Gdy tylko reszta wyszła, a Mir został z Boltem, podszedł do niego:

– Dobra pokaż mi ten twój pancerz, a najlepiej to w ogóle się rozbierz, trzeba to dobrze przemyśleć i zobaczyć jakiego kształtu i grubości płyta się tutaj zmieści, a gdy już wejdzie to i tak będzie trzeba wyregulować wszystkie paski, tak by ci nic nie przeszkadzało i nie obcierało – powiedział, czekając na jego reakcję.

Po chwili zastanowienia, zaczął ściągać z siebie kurtkę przewiązując ją sobie w pasie rękawami, po czym zaczął próbę sięgnięcia z rzepu przy skrzydłach, gdzie znajdowały się rzepy i sznurki trzymające jego kamizelkę na torsie. Biały, czy prawie szary materiał był poznaczony wieloma śladami, Bolt mógł bez problemu ocenić, co było przyczyną niektórych ze śladów. Kamizelka wyglądała na starą i widoczne było, że nieraz była już naprawiana. Na klatce piersiowej, widać było większe większe wgniecenia, jak i to, że w tym miejscu kamizelka nie była elastyczna, a twarda i wyprofilowana tak samo jak cała linia kręgosłupa i części pleców gdzie znajdowały się żebra.

– Dobra jak mamy okazję, to mam ochotę zdjąć to z siebie, tu raczej nikt do nas nie będzie strzelał, a brat oczywiście poszedł se w cholerę z jakąś cizią! I to ona pomoże mu zdjąć kamizelkę! A ja, to co pies? – gryf nakręcał się coraz bardziej nie mogąc sięgnąć zaczepu, gdy pomoc nie nadeszła usiadł zrezygnowany. – Głupia kamizelka – rzucił, po czym pogładził wgniecenie na piersi, jakby widział je po raz pierwszy – kiedy to się w ogóle stało?

Gryf oglądał, ją coraz dokładniej, nie mogąc uwierzyć ile znaków oznaczających w mniejszym, czy w większym stopniu starcia, które zdawałoby się w jakiś pokrętny sposób go ominąć:

– Co oni do jasnej cholery wyczyniają z moim ciałem! – szepnął zdezorientowany i wtedy zauważył Bolta – O Bummer, pamiętam cię z tunelu, pomógłbyś mi to zdjąć? Z tyłu znajdziesz wszystko – wskazał przestrzeń między skrzydłami i wzdłuż pleców. – Tak w ogóle to przypomnij mi proszę dlaczego się w ogóle rozbieramy? – zapytał blednąć jak bielona ściana.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
Bolt ściągnął obuwie i swój pancerz policyjny ukazując po raz pierwszy swoją masę mięśni widoczną pod jego brązową sierścią która zaczęła lśnić od potu. Pierwszy raz ściągnął pancerz i poczuł się lżej dużo lżej. Na pytanie gryfa podszedł i odpiął jego zaczep.
- Masz problemy z pamięcią? Powiedziałeś że znasz sposób by wzmocnić mój pancerz blachą. - zaczep w kamizelce gryfa puścił i zwisał lekko.
Teraz można było w pełni obejrzeć wszelkie rany jakie otrzymał ale wyłącznie kilka sińców przebijało się przez rany na jego okaleczonym od poparzeń ciele.
- Ale to wyjaśnienie słownikowe a czym się zajmują ci Raiderzy? Nazwa jest jakaś taka niesympatyczna w stosunku do cywilów. - powiedziałem do Shielda.

Popatrzyłem na gryfkę i poczułem się nagi mając na sobie wyłącznie prezent od ojca. Zawsze starałem się mieć coś na sobie czy to moją koszulę w kratę czy sweter a teraz nie mam nic. Na szyi Bolta zwisał jego nóż za który chwycił kopytem i przybliżył sobie do oczu. Zaczął tęsknić za domem.

Pełny pancerz prewencyjny Bolta był pokiereszowany od licznych cięć ghula z podziemi metra jednak jego konstrukcja została nienaruszona i wystarczy go porządnie wymyć bo śmierdzi od potu i uryny którą wydalił [...] kiedy utknął z wybuchającą obrożą na sobie i nie mógł ściągnąć przez to pancerza.
- Od razu się lepiej czuje mogąc się odkleić. Myślisz że mógłbym skorzystać z prysznica bez pytania?
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości