Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
- Impuls elektromagnetyczny? Czy ty chcesz wyłączyć chłodzenie tego gówna które mam do zasilania tego oka? - powiedział. - Żadnych impulsów elektromagnetycznych....
Shield słuchał dalszych słów kuca i powiedział.
- oooo co to to nie, żadnych farbek, ja rozumiem zemsta za obrażanie, ale farbą? - zapytał. - Nawet łatwo zmywalna jest trudna do zmycia z białej sierści....
- Ja tu zaraz coś poradzę na to. - Shield chwilę pomyślał i coś wymyślił. - No tak, przecież nawet dlatego mnie wykryli w obozie.
- Musiał by ktoś się ze mną zderzyć lub mnie uderzyć albo czymś mi przywalić wtedy się przeładuje i maskowanie zniknie. - powiedział patrząc na gryfa i przełknął ślinę bo już się domyślał co mogło się zaraz stać.

*No to żeś się wpierdolił w niezłe gówno Shield, on tylko na to czekał żeby ci przywalić, heh obita morda raz...*
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Bolt wybuchnal smiechem. - kwatermistrzu czy jako gospodarz moglbys poczynic honory i uwolnic naszego towarzysza z tej niekomfortowej sytuacji? - zapytal zartobliwie z nonszalancja niepasujaca do niego i tego jak wygladal jednak to byla jedna z tych rzeczy ktore wyczytywal z ksiazek. Dotknal swoim kopytkiem rany od poparzenia na twarzy i glosno westchnal.
Odpowiedz
– Zgoda, chociaż trochę szkoda, bo jeśli przypadną Umowi do gustu, to już raczej więcej nie skorzysta z twoich usług, tak czy siak – powiedział, po czym wręczył gryfowi kartkę ze starannie zapisanymi potrzebnymi im rzeczami oraz karabin.

Na kartce zapisane były rzeczy, które potrzebuje reszta grupy jak i bracia. W przypadku braci na kartce zapisane było:

Mir i Um:

- 450 sztuk amunicji 5.7x28 do smg, w tym sztuk AP i 100 sztuk HP z czubkiem z tworzywa, reszta zwykła.
- 264 sztuk amunicji .357 ZIG do broni krótkiej, w tym 72 sztuki HP i 72 sztuki AP, reszta zwykła.
- 336 sztuk amunicji 9x39 do karabinu, w tym 120 sztuk AP, reszta zwykła.
- 140 sztuk amunicji .44 do rewolweru, w tym 28 AP i 21 Dum-Dum, reszta zwykła.
- ∞? sztuk amunicji .338 LM do karabinu snajperskiego, w tym (przyjmę wszystko).
- Żywności na przynajmniej siedem dni, plus konserwy i suchary oraz woda.
- Leki, mikstury lecznicze 8 sztuk, 4 razy Med-X, bandaże lecznicze, 4 sztuki Radawey, 6 sztuk Rad-X, suplementy witaminowe.

Rose:

Stek średnio krwisty z 300 naboi .45 Dużą garść frytek kalibru 7,62x54, dodatkowo sałatka z bandaży polana dresingiem z mikstury magicznej.

Shield:

- Amunicja: 10mm
- Ogniwa fuzyjne: 4 sztuki,
- Jakieś lepsze maskowanie. Może "Desert" albo "Badlands".
- Jakiś lepszy celownik

Bolt:

Rachunek otwarty...

Gryf popatrzył pustym spojrzeniem po kłócących się, aż w końcu ruszył w kierunku Phantoma, lecz sytuacja niebyła niebezpieczna, pomimo chęci zasadzenia kopniaka w źródło dźwięku, co zapewne skończyłoby się złamanym nosem, gryf opanował się, a w jego oczach znów zagrały wesołe ogniki.

– Dobra koniec tego bez sensownego sporu, ty Bolt zadawaj tyle pytań ile tylko zapragniesz, byle w odpowiedniej chwili, a ty jeśli chcesz dalej z nami podróżować zastanów się dwa razy zanim coś powiesz – powiedział kucowi pod nim.

Mir przez chwilę szukał łapami swojego celu, po czym uniósł kuca i zamknął w uścisku, nie zrobił tego jakoś specjalnie mocno, przez chwilę trzymał go tak, aż w końcu energia zasilająca talizman wyczerpała się, wtedy bez ceremonialnie upuścił kuca na ziemię.

– I zapamiętaj sobie, że nie chcemy odpowiadać za ciebie i świecić oczyma przed Steel Rangerami, czy innym podobnym bratkom, nie tymi oczywiście, ale miej to na uwadze – powiedział mając namyśli słowa jakie padły chwilę temu w odniesieniu do swobodnego podejścia młodego kuca do świata Pustkowi. – I serdecznie proszę, by mi ciśnienia nie podnosić, bo dzieją się wtedy rzeczy straszne – powiedział żartobliwie, ale było w jego głosie coś, co kazało uważać inaczej.

Przez chwilę zastanawiał się:

– Młody i ani słowa o narkotykach przy moim bracie, nic nie widziałeś i nic nie wiesz...

Po czym podszedł do towarzysza broni:

– Słuchaj mnie Bolt uważnie, Um nie może się do wiedzieć o tych narkotykach, przyrzeknij, że będziesz siedział cicho na ich temat, ja nie po to je kupuję, by przycipać sobie gdzieś na boku, kupuję je po to, by w razie czego mieć ASA w rękawie, widziałeś Batsy'iego, może to nie ten sam efekt, ale zawsze jakieś zwiększenie szans, chwila na zastanowienie, gdzie sekundy ważą o tym, czy się będzie żyć, czy nie... to najcenniejszy dar na pustkowiach, a po tym co już widziałeś, zapewniam będzie tylko gorzej – uśmiechnął się, po czym poklepał kuca po ramieniu i odsunął się szybko. – Dobra potrzebujesz kąpieli, ja zresztą też, trza to szybko ogarnąć i skoczyć do ów hydrantu.

Po wszystkim podszedł do Ravena:

– Rose... wiesz coś o niej? – spytał wiedząc, że ów musi coś o niej wiedzieć i miał zamiar wyciągnąć, co tylko się dało jak nie wszystko. – Wydaje się mieć serce po właściwej stronie, ale na Pustkowiach to nic nie znaczy, sama widać, że tworzy wkoło siebie mur, zresztą jak każdy w tych przeklętych czasach, przez co trudno rozpoznać, kto – urwał spoglądając na Ravena, po czym dokończył – kim tak naprawdę jest. Tylko się nie wykręcaj, widziałem waszą reakcje, gdy tylko weszliście sobie w pole widzenia... twoja była? – zapytał uśmiechając się i czekając na odpowiedź pobratymca.



Um lekko spanikował, podając jeszcze Holotaśmę klaczce, po czym odezwał się:

– No to się, porobiło... niech Pani nie płacze, pani brat ma się całkiem dobrze! I zapewne pożyje dłużej od Pani o kilkanaście dekad przynajmniej... – urwał zdając sobie sprawę, że powiedział troszkę za dużo.

"O ale żem to spartolił! Zrób coś, to w końcu twoja kumpela, a jak nie to i tak zrób coś, w końcu kobiety się lepiej rozumieją, a mnie nawet nie zna, co jej to da. Głupek..." – skończył wyrzucając sobie swoją głupotę i licząc na pomoc Spark w tej sprawie.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
- Ja do twoich narkotyków nic nie mam.... nic nie słyszałem nic nie widziałem. - powiedział Shield. - A i nic nie było z tą tarczą kej?
Phantom się ruszył z miejsca w jakiś narożnik magazynu i usiadł coś szepcząc pod nosem.
- Nie mam nic do twoich narkotyków puki nie są to mintale.... - szepnął pod nosem, nie wiedział czy przypadkiem nie za głośno, ale wydawało mu się że nikt nie usłyszał.... - heh.... Mintale....

(Welp to będzie chyba moja ostatni odpiska póki nie dostanie amunicji albo nie wyjdą od SR-ek.... mam troszkę do pisania w innej sesji)
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Gryf popatrzył na Bolta i wysłuchując czego on może potrzebować. - Nic się nie stało młody. A co do broni... Mogę mieć dla ciebie coś w sam raz. - Pierzasty odszedł od swojego terminala i zniknął gdzieś w zakamarkach magazynu po czym wrócił trzymając w łapach karabin wsparcia. - To powinno być coś dla ciebie. - powiedział kładąc karabin na stole. - Prosty i niezawodny karabin piechoty. Ta wersja to karabin wsparcia. Karmiony z taśmy. Magazynek pudełkowy podwieszany, mieści taśmę na 100 naboi. Szybkostrzelność w granicach 600 - 900 rps. Nabój 5,56. Przed wojną był dostępny dla wojska jako standardowa amunicja oraz bardzo popularny na rynku cywilnym. A jeśli masz smykałkę do majsterkowania możesz go przerobić na własną modłę bo rama jest ustandaryzowana na potrzeby masowej produkcji dla wojsk Equestri. Więc jak będziesz miał odpowiednie części to możesz z tego zrobić nawet i snajperkę. Ten jak widać nie ma kolby, ale tobie to chyba i tak nie przeszkadza? - To powiedziawszy podał karabin kucykowi z ochrony i wrócił do swojego stołu.

Raven gdy tylko dostał listę z potrzebnymi przedmiotami, szybko zabrał się za jego wypełnianie. Skrzętnie przeliczał naboje i wrzucał je do worków które następnie zawiązywał i przyklejał do nich oznaczenia, czasem był to rodzaj amunicji czasem po prostu imię osoby które wyczytał z kartki. A gdy wszystko było gotowe położył woreczki na swoim stole. Potem obrócił się do swojego komputera i zaczął wstukiwać coś na klawiaturze. Przerwał dopiero gdy Mirage zadał mu pytanie. Odwrócił się i popatrzył na swojego pobratymcę a potem spojrzał przez drzwi na zewnątrz po czym wrócił z powrotem na gryfa i lekko się uśmiechnął.

- Zdziwienie. - Odpowiedział szybko po czym przerwał na chwilę. - Mówiąc szczerze... Wątpię żebym ją znał. Jest po prostu podobna do kogoś kogo kiedyś znałem. Jej reakcja była dziwna fakt, ale może jest po prostu z tych którzy nienawidzą rozmawiać gdy nie muszą, ja po prostu postanowiłem trochę to pociągnąć i założyłem, że to ona. Mówisz że ma na imię Rose? Ale... imię to imię, a wygląd to wygląd. Znałem cztery inne osoby o tym samym imieniu i dwa inne gryfy o czarnych piórach i futrze. Zresztą Ty i twój brat bliźniak jesteście dobrym przykładem, że ktoś może być podobny... Chyba, że to nie twój brat i tak po prostu się dobraliście? Jeśli tak to powinniście, jak to się kiedyś mówiło, skreślić totka. Ale wracając... Wasza koleżanka nie mogła by być tą osobą którą znałem... Bo tamta gryfica nie żyje od dziesięciu lat.

- Wszyscy nazywali ją Scarlet. Nastolatka, była najemniczką tak jak ja. Pracowała dla konkurencji, ale nasze grupy żyły w relatywnej przyjaźni więc czasem ją widywałem. Dobry strzelec, niesamowity wojownik. Kiedy pierwszy raz się pokazała w... - Gryf przerwał na chwilę po czym odkaszlnął. - Kiedy się pierwszy raz pojawiła, wszyscy się z niej naśmiewali. Mała, słaba, ale czego się spodziewać po, może, jedenastolatce. I to jest najlepsze. Pewnego razu weszła do baru, zignorował podśmiechujki i jak gdyby nigdy nic kupiła butelkę whisky. Największy zabijaka w barze podchodzi do niej i zabiera jej butelkę. Ona nic. "Może dać ci smoczek co dziecinko?" mówi po czym pluje do butelki i odstawia ją z powrotem. A ona ze stoickim spokojem bierze butelkę i wypija duszkiem połowę. Wtedy zapadła cisza.

- I teraz najlepsze. Odwróciła się do tego gryfa, wstała ze stołka i bez pardonu zajebała mu kopa w jaja. Wszystkim szczęki poopadały na podłogę. Gryf się kulił, a ona podskoczyła złapała butelkę i rozbiła mu ją na głowie, potem na odchodne rozkwasiła mu dziób o blat baru. To go nie znokautowało, tylko wkurwiło. Tamta walka... to było coś nie do opisania. Mała robiła postrach wśród najemników jak chciała. Koniec końców wyłupiła gościowi oko, na co ten padł jak długi, i chciała je połknąć skanując jednocześnie wszystkich w barze. Jednak barman ją powstrzymał, ale tylko po to by jej zafundować specjalny drink, w którym to oko i tak wylądowało. Wypiła ten drink i wyszła jak gdyby nigdy nic. Po tym przedstawieniu w barze panowała kompletna cisza aż do zamknięcia, nikt nawet nie chciał szeptać o tym co się stało.

- Był z niej kawał wojownika... Ale zarówno ona jak i cała jej grupa zginęli. Konkurencyjna grupa najemników zasadziła się przy ich bazie i wszystkich zmasakrowali. Trochę szkoda bo miałem tam paru dobrych znajomych ale cóż... Taki jest już świat. - Raven skwitował, biorąc od Mirage'a karabin. Szybko go obejrzał przymierzył do siebie po czym na szybko rozebrał i sprawdził wnętrzności karabinu. - Wszystko jest w porządku. Będzie działa baz zarzutu przynajmniej przez miesiąc ciężkiego użytkowania. - Powiedział po czym złożył karabin z powrotem jednak nie włożył do środka trzonu zamka wraz z iglicą. - To taki niewielki środek ostrożności. - Uśmiechną się oddając broń i osobno jej serce.

- Teraz została mi jeszcze jedna rzecz do zrobienia i możemy się podliczyć. Jak rozumiem nadal chcesz dokonać małej podmianki za karabin który znalazłeś. W takim razie.- Gryf wyciągną z szuflady w stoliku krótkofalówkę. - Brama 1 tu Raven. Podeślijcie torby z ekwipunkiem naszych ostatnich gości do magazynu na placu. Odbiór.

- Tu Brama 1. Zaraz ktoś ci je dostarczy. Over. - Niemal natychmiast dało się słyszeć odpowiedz z małego urządzenia.

- Dobra to załatwione, teraz następne. - Powiedział odkładając radio do szuflady i wyjmując z niej metr krawiecki. Następnie podszedł on do Shielda i szybko go zmierzył. - To nie potrwa długo. - Zmierzył długość jego kopyt, obwód na szyi i w pasie po czym ponownie zniknął w magazynie. Podczas jego nieobecności do magazynu wbiegł kolejny Ranger niosący w swoim polu magicznym sześć worków.
- Raven. Ekwipunek dostarczony. -Jednorożec krzykną po czym z wnętrza magazynu padła odpowiedź.
- Dzięki. Odmaszerować. - Po tych słowach jednorożec w mundurze SR zniknął tak szybko jak się pojawił. Parę sekund później wrócił Raven trzymający zawiniątko materiału. które podał Shieldowi - Powinien pasować, ale przymierz. - Następnie wrócił do swojego terminala i wstukał coś na klawiaturze. Westchnął i się uśmiechnął odwracając się do Mirage'a - Razem za wszystko powiedziałbym 15 tysięcy kapsli... ale jako że karabin kupujesz w ciemno bez możliwości przetestowania go, jedynie na moje słowo, i w sumie dlatego że cię lubię dam ci zniżkę 13 tysięcy. - Po tych słowach odwrócił monitor swojego terminala w kierunku drugiego gryfa.

AMMO_______________________________PROW.
5,7====250x3cp====750cp____________PUCHA=x20
JHP====100x5cp====500cp____________WODA=x20
AP=====100x5cp====500cp____________MTFT.=x20
ZIG====175x2cp====350cp____________====400cp
JHP====75x3cp=====225cp____________INNE.
9,39===230x2cp====460cp____________Karabin=1=4500cp
AP=====120x4cp====480cp____________Karabin=2=2500cp
.44====90x3cp=====270cp____________Mundur=100cp
AP=====25x7cp=====175cp____________CELKOL.=50cp
DD=====25x7cp=====175cp
.338LP=10x10cp====100cp
.45====300x3cp====900cp
7,62===50x4cp=====200cp
10mm===200x2cp====400cp
OF=====5x3cp=======15cp
5,56===300x2cp====600cp
MEDY
ML======50cpx10====500cp
BadLek==20cpx10====200cp
MDX=====25cpx4=====100cp
RadX====20cpx4=====80cp
RadA====20cpx6=====120cp
DASH====20pcx3=====60cp
BUCK====20cpx3=====60cp
RAGE====25cpx3=====75cp_____________RAZEM:===15000cp

Raven dał Swojemu pobratymcy chwilę do namysłu po czym zadał pytanie. - I jak?



Skryba Lime patrzyła na Umbrę niemal z nadzieją w jej szklistych oczach lecz w miarę jak ten mówił ta iskra zagasła. Klacz przez chwilę wpatrywała się w spanikowanego gryfa po czym przetarła oczy rękawem i poprawiła okulary. Jej mina teraz była śmiertelnie poważna, jej róg rozbłysł purpurowym blaskiem i po chwili z pod stołu powoli wyłonił się pistolet plazmowy. Klacz powoli położyła broń na blacie i wygasiła zaklęcie. - Nie wiem skąd się nauczyłeś tej frazy ale jeśli ma to być jakiś chory żart... - Klacz zagroziła patrząc chłodnym wzrokiem na gryfa.

W tym samym czasie Spark nie mogła już wytrzymać i wywróciła się na plecy wierzgając kopytami w powietrzu, jednak nie było słychać z jej strony śmiechu gdyż używała swojej magi na własnych strunach głosowych. Po chwili uspokoiła się na tyle by skomunikować się z Rose stojącą obok niej. - "Na Celestie weź mu pomóż bo jak on tak dalej będzie próbował gadać z Lime to ona mu pióra na kuprze przypali."



Rose bacznie obserwowała swoje otoczenie podczas gdy Spark ich prowadziła jednocześnie nie zwracała uwagi na szczegóły. Rzeczy kucyki i praca, nie widziała tam żadnych niebezpieczeństw więc szybko usuwała w głąb umysłu niepotrzebne obrazy. Kiedy wreszcie dotarli na miejsce docelowe, którym była swojego rodzaju pracownia i prywatny pokój Skryby Lime, pozwoliła działać Umbrze. "Nie ma potrzeby by dwa gryfy strzępiły sobie języki gadając z jednym kucem. Um powinien sobie poradzić." Jednak w miarę upływy czasu jej pewność co do swojej poprzedniej myśli drastycznie topniała. Jednak jedynie westchnęła mając nadzieje że może jednak jej pobratymca sobie poradzi.

Kiedy usłyszała głos w swojej głowie Skrzydlata mocno się zdziwiła lecz rozpoznała czyj to był głos. -"Jesteś telepatką? Nieważne. Zaraz mu pomogę." - Gryfka westchnęła i podeszła do stołu skryby stając przed Umbrą. Zanim on zdążył cokolwiek zrobić jej ogon owiną się mu wokoło dzioba zamykając go i kneblując na chwilę. - Pozwolisz? - Zapytała dość niewinnie i delikatnie rozluźniła zacisk na dziobie drugiego gryfa, po czym odwróciła się do skryby. - Nie lubię zbędnego pierdolenia, więc powiem wprost. Twój brat nie żyje i żyje jednocześnie. On i część jego zespołu zamienili się w ghule i błądzą w podziemiach Saddle. Kazał nam przekazać ci holotaśmę i nieśmiertelniki z imionami tych który nadal "żyją". Uznaj to za co chcesz ale my wykonaliśmy swoje zadanie. - Słowa gryfki były zimne i twarde jak stal.

Rose nie czekała na żadną odpowiedź odwinęła ogon z dzioba Umbry i ruszyła w stronę wyjścia. - Skończone. Wracajmy do naszych Um. - powiedziała patrząc w jego stronę.



Słowa które skryba Lime usłyszały pozostawił ją niemal zdruzgotaną. Przez długą chwilę patrzyła tylko to na wisiorki to czasem na Gryfa przed nią. Z jej oczu zaczęły płynąć rzewne łzy a okulary spadły na blat. Jednak po jakiejś chwili podniosła wzrok z powrotem na Umbrę i wyszeptała. - Dziękuję. - Uśmiechając się nieznacznie przez płacz.
Odpowiedz
Mirage przyjął do wiadomości słowa Shielda i kiwnął głową z aprobatą, zgadzając się również na jego prośbę.

Gryf z zadowoleniem taksował wzrokiem karabinek wsparcia, jaki pokazał im Raven, to było właśnie coś, czego potrzebowali.

– Jestem za, obejrzyj dobrze ten kulomiot i daj mi znać, jaką podjąłeś decyzję – powiedział Boltowi.

– Szkoda, że karabinek muszę zakupić w ciemno – zagaił do kwatermistrza z nutką żalu – w takim wypadku nie sądzę bym mógł pozbyć się karabinku braciszka, poza tym nawet jeśli działałby idealnie, to tak czy siak nie mam pewności, czy będzie mu się wygodnie i efektywnie z niego strzelało, w razie czego na razie jednak go zachowam. A na cenę oczywiście przystaję z drugiej strony potrzebuję samego Dashu, jeśli się zgodzisz to pięć jednostek i do tego amunicję do nowego nabytku, będzie 300 sztuk zwykłej i 175 AP, czyli kolejne 1300 kapsli oraz kolejne 200 naboi 5.56 do świnki, czyli jeszcze kolejne 400 kapselków. Zgoda? – gryf wyciągnął łapę w stronę Ravena, chcąc przypieczętować umowę.



Umbra pobladł o kilka odcieni, gdy zobaczył reakcję Lime, sądził, że to musi być jakiś żart, jak taka klacz mogła być aż tak w gorącej wodzie kompana, licząc na spokojną rozmowę najwyraźniej się przeliczył. „Normalnie Rollercoaster emocjonalny, co ona okres ma, czy może w ciąży” – pomyślał licząc wciąż na pomoc Spark, lecz gdy zauważył ją kątem oka zwątpił, w to że pomoc nadejdzie z jej strony. Nagle czyjś ogon owinął mu się na dziobie, zapewne Rose pomyślał czując jej zapach i widząc mignięcie koloru. Gryf za gestykulował coś w stylu - ależ proszę cię bardzo, bo ja tracę już nerwy.

Um z wiekiem coraz bardziej uważał siebie, za mizantropa.

„Nie żyje i żyje jednocześnie? Poddaję się.” – gryf przez chwilę słuchał tego, co gryfica podała klaczy na tacy, w formie prawego sierpowego silnie emocjonalnego, po czym skwitował. – „Sama tego chciała… nokaut jak nic, chyba właśnie wyłoniliśmy niepokonaną czempionkę w emocjonalnym boksie.”

Gdy starszy z braci usłyszał ze strony Rose słowa „wracajmy do naszych Um” coś w jego środku zakłuło. To znowu było tak jak kiedyś. Pomyślał, że może tylko się przesłyszał, ale w słowach gryfki coś było, coś na pozór przywiązania. Zastanawiał się, czy to możliwe, że po tak krótkim czasie, zaczęła ich splatać pewna wieź? Całą ich grupę… „ICH”. Wahał się i znów nie wiedział, co tak naprawdę o tym wszystkim sądzić. Mogła w końcu powiedzieć „wracajmy do reszty” i to nie miało by już takiego wydźwięku, tak się mówi w stosunku do grupy najmusów, a tu słychać było kiełkującą przyjaźń i wiedział, że za jakiś czas możliwe, że nie będzie mógł temu zaprzeczyć. Sytuacja znów była skomplikowana, ale nie przeszkadzało mu to, aż tak jakby mógł się spodziewać. Za to, ogarnęła go ciekawość do tego, co przyniesie przyszłość.

Gryf na słowa klaczy, kiwnął tylko głową, po czym wykonał gest dwoma szponami znad oka w stylu „trzymaj się” i wyszedł za Rose.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
Raven spokojnie słuchał spokojnie Mirage's i jego zmian w rachunku po czym odwrócił się na chwilę do swoje terminala. - Tia... - Gryf podrapał się w podbródek i się uśmiechną. - W takim razie, teraz za wszystko wychodzi 14 tysięcy... pięćset. Miło się z tobą robi interesy bracie. - Powiedział i podał łapę swojemu pobratymcy by przypieczętować umowę. Po tym szybko zniknął w labiryncie szafek by przynieść brakujące rzeczy i odnieść te niepotrzebne. Gdy wrócił, odpowiednie rzeczy do odpowiednich woreczków i pchnął je delikatnie w stronę Mira. - A teraz chyb chcielibyście się jednak umyć co? - Powiedział i z pod stołu wyciągną wielki stalowy klucz strażacki. - To do hydrantu na zewnątrz.



Spark otarła pojedynczą łzę z policzka i szybko wstała ruszając za częścią grupy i wychodząc jako ostatnia z pokoju Skryby Lime. Gdy przechodzili przez szary betonowy korytarz trzymała się z tyłu niedaleko za całą resztą. W pewnym momencie jednak się zatrzymał, jednocześnie jej róg rozbłysł. Chwilę potem Umbra poczuł jak coś zacisnęło się wokoło podstawy jego ogona zatrzymując go w miejscu. Gdy tylko się odwrócił mógł zobaczyć uśmiech na twarzy członkini Stalowych która powoli otwierał boczne drzwi.



Po tym jak Rose opuściła kwaterę skryby nie zwracała większej uwagi na to co się działo w pustym korytarzu dopóki nie usłyszał za sobą kliknięcia zamykanych drzwi. Po patrzyła się do tyłu tylko po to by NIE zobaczyć że brakuje dwóch członków ich małej grupki. - Heh. Jednak dobrze czułam że ktoś poczuł odrobinę żaru... Co Doktorze? - Gryfka powiedziała patrząc z powrotem przed siebie i rzucając tylko krótkie spojrzenie na Untiehorsa który szedł niedaleko, cicho i niemal niezauważenie, jak cień. Wróćmy do reszty naszej grupy. na tamtą dwójkę raczej nie ma co czekać... Może jakiś skryba na powierzchni nam pomoże. - Rose powiedział żartobliwym tonem drapiąc się w tył głowy. po czym ruszyła dalej wychodząc na plac techniczny.

po rozejrzeniu się dookoła złapała pierwszego Skrybę który koło niej przechodził. - Potrzebujemy twojej pomocy... - po wiedziała do nieco zmieszanego i przestraszonego kucyka którego wyrwała z jego rutyny. - Zaprowadzisz mnie i mojego kompana do magazynu kwatermistrza Ravena? Poszli byśmy sami ale wiem że nie lubicie jak obcy kręcą się po bazie bez obstawy, więc... Pomożesz?

Kucyk odetchną nieco spokojniej i kiwnął głową zgadzając się. Niedługo późnie i ona i Untie byli już przy magazynie.
Odpowiedz
Shield założył Mundur jaki mu dano, gdy już założył sprawdził czy pasuje po czym zdjął bo chciał jednak swój mundur mieć jeszcze na sobie, później wział swój worek rozwiązał go i wziął z niego woreczki z kapslami, dał jeden cały woreczek z drugiego odliczył 35 kapsli które sobie zostawił i dał resztę 265 kapsli, po chwili zabrał swoje rzeczy.
- Heh, ktoś tego kolimatora będzie musiał mi zamontować bo on chyba nie pasuje.... Może to moja wizja zawsze nie działających rzeczy... - powiedział.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Mirage uśmiechnął się również, gdy przypieczętowali umowę, odwrócił się i wygrzebał w obu plecaków odpowiednią sumę, po czym wręczył walutę gryfowi w jutowym worku.

Chwilę później najmłodszy niepewny członek grupy podał mu dwa woki kapsli i odebrał swoje rzeczy, gryf zważył worki w łapach, widząc wyświetlające się na EFS'sie sumy:

– No młody zaufam Ci z tą płatnością – przez chwilę patrzył jak ten odpakowuje nowy mundur – po czym zagadnął do Bolta, gdy Raven wyciągnął klucz do hydratu – To co, Myju, Myju Bolt?! – uśmiechając się i unosząc kilka razy raptownie brwi.

Nagle padła prośba ze strony Shielda:

– Ogarnę ci to jak wrócimy po kąpieli, poza tym ty nie chcesz się opłukać? – powiedział wyciągając z plecaka płyn do kąpieli typu 3w1.



Umbra szedł spokojnie korytarzem, bijąc się z myślami, gdy nagle coś chwyciło go za ogon, przez chwilę odruchy wzięły nad nim górę, ale szybko się opanował i też uśmiechnął podążając za przelotnym marzeniem. Gdy drzwi się zamknęły, dał się ponieść chwili...

...
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
Shield pomyślał o propozycji gryfa po chwili odpowiadając....
- Nie wiem, mogę się opłukać ale po ostatniej dawce promieniowania, mam jakieś dziwactwa przed oczami.... - Powiedział lekko się uśmiechając, po czym jego uśmiech został zastąpiony na wyraz obojętności. - Co mi tam, daj mi tylko ściągnąć ten mundur i mogę zobaczyć co się da zrobić....
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości