Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
Grupa spędziła w bazie kolejne dwie godziny. Część pod opieką kwatermistrza Ravena, a Rose i Untiehorse czekając przy jego biurku na zewnątrz magazynu. Karzdy zajmując się jakimiś swoimi drobnymi sprawami.



Po pewnym czasie drzwi pokoju przesłuchań się otworzyły a zza nich wyszli Umbra wraz z Initiate Spark. Klacz kucyka kończyła zapinać swój mundur i zakładać hełm zamykając za dwójką drzwi. - No, no, dziubasku... Wysoko się postawiłeś w moim rankingu. - Zaśmiała się do gryfa po czym wytarła kopytem resztki krwi ze świeżych ran na szyi i zlizując ją. - Mmm... - Zamruczała rozsmakowując się w swojej własnej krwi. - Trochę gożka... Twoja była lepsza. - Uśmiechnęła się mówiąc te słowa całkowicie otwarcie do gryfa który szedł obok. - Nie prędko trafi mi się ktoś kto cię przebije... trochę szkoda. - Jednorożec zaśmiał się i klepną gryfa w bok.

Umbrze również nie brakowało pamiątek po ich interakcji. Był poobijany, miał poobcierane przeguby na łapach i kilka głębokich rozcięć na piersi teraz zakrytych przez jego ubranie. Dodatkowo doskwierał mu ból w okolicy ogona, który sprawiał iż przez krótki moment chodził on dosyć zabawnym krokiem.

Po paru kolejnych minutach parka dołączyła do reszty grupy czekającej przy magazynie Ravena.
Odpowiedz
Wyszedl nazewnatrz i uruchomil hydrant. Woda z rzeki objela go zmywajac nieprzyjemny zapach-um...- powiedzial bolt jakby do siebie nierozumiejac do konca tej sytuacji - Mirrage czemu chcesz zataic informacje o prochach bojowych? Twoj brat jest rownie madry i wie ze nie jest to glupia mysl. Masz solidny argument wiec czemu chcesz to trzymac w tajemnicy? - popatrzal na gryfa lekko zagubionym wzrokiem kiedy obmywal sie na zewnatrz z hydrantu. - niejest to zrozumiale bo jeski twoj brat urzyje pipbucka czy chociazby zajrzy do twoich juk to jak je wytlumaczysz? Jesli by sie cos stalo to on tez moglby ich uzyc by ocalic nasze kupry.

Pomyslal chwile wiedzac dokladnie ile kapsli ma u siebie w worku i jakie dokladnie sprzety chowaja jego juki- do tego nie stac mnie na ten karabin. Zapewne jest dobry i nagroda jest za te niesmiertelniki ale nie wydaje mi sie by mnie bylo mimo to na niego stac, ani na amunicje do niego. - usiadl w kaluzy ktora zmieniala sie w bloto i westchnal - niechce sie zapozyczac patrzac jak ciezko zyje sie na powierzchni. Um? Macie rodzine? Kogos poza soba.

Kiedy otrzymal odpowiedz przeczesal swoja mokra grzywe do tylu i wstal. - idziemy? Cos dlugo tu siedzimy zapewne Untiemu to nie na na kopyto. - poszedl wylaczyc hydrant kiedy jego towarzysz skonczyl sie myc- Ciezko jest znalezc latwopalne substancje na pustkowiach?
Odpowiedz
Shield słuchał to co Bolt miał do powiedzenia.
- Hmmm, chyba rozumiem dlaczego chce to ukryć ale nie chce dostać po głowie... - powiedział. - A co do rodziny, ja mam ale nie na powierzchni, poza tym nie wpuszczą mnie z powrotem do Stajni, zabójstwo wyższego od siebie rangą to hańba, za którą mogę przypłacić życiem....
- A co do materiałów łatwopalnych na pustkowiach, nie chodzi o znalezienie a bardziej o ich bezpieczne dla osoby używającej i jej towarzyszy używanie.... - powiedział. - Heh, mam nadzieję że ta woda mnie nie zabije.... - odkręcił hydrant żeby się opłukać.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
– Hahaha, Bolt serio uwierzyłbyś ćpunowi?! To mój brat, widział mnie już w najgorszych chwilach, gdzie upaść na samo dno, zaczyna być pojęciem względnym. On w tej sprawie, nie zaufa mi, a ja jestem wstanie poddać się kolejnemu detoksowi, zapewne nie z własnej woli, ale wciąż żyjąc nawet pomimo drobnego grzechu i zawiedzenia brata jak i innych sprzyjających mi osób.

Gryf opukał się z piany, po tym gdy już dokładnie się umył.

– Poza tym – kontynuował Mirage – on nie ma PipBucka i dwa, nie znajdzie nawet jakby chciał – uśmiechnął się po szelmowsku.

Mirage obejrzał siebie krytycznym wzrokiem i gdy stwierdził, że wszystko jest w znośnej czystości, odpowiedział kucowi na kolejne pytanie:

– Wspominałem ci już, że pochodzimy z farmerskiej rodzinki z okolic Manehattanu, przyszywanej rodziny i szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czy jeszcze ją mamy, dawno ich nie odwiedzaliśmy, po tym jak stamtąd zwialiśmy z bratem. Obecnie mamy kilku przyjaciół, może niektóre z tych osób moglibyśmy nazwać rodziną, ale nie mam pewności i nie lubię zgadywać. Bolt, póki co karabin masz na nasz koszt, przyłączyłeś się do nas i o ile nie zrezygnujesz, będziesz miał szansę się odpłacić i pamiętaj o tym kawałku pancerza na klatkę, z drugiej strony przydałby się i hełm, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. A co do substancji łatwo palnych, cóż zależy... wiele rzeczy, które ktoś nie wie jak wykorzystać i jakie są ich właściwości wala się dosłownie wszędzie, ale w większości zależy to raczej od szczęścia, po części zgodzę się z Shieldem – gryf przeciągnął się, po czym powiedział do reszty – tak, pora się zbierać.



Umbra wychodząc z pokoju rozejrzał się, po czym postarał się rozchodzić ostatnie zabawy:

– Yey, potraktuję to jako komplement? – uśmiechnął się przyjemnie zaskoczony. – Muszę przyznać, że też byłaś niezła i na pewno ciężko będzie mi o tobie zapomnieć, a co dopiero mojemu ciału. Przyznam, że w nie których wypadkach odrobinę improwizowałem, to było... coś nowego, nie mówię że mi się nie podobało, ale zapewne brat będzie zazdrosny – uśmiechnął się tym razem odrobinkę złośliwie. – Wracajmy do reszty...



– Gdzie reszta – zapytał, gdy już weszli do środka, po czym podszedł do swojego ekwipunku, gdy tylko go zauważył i zaczął go przeglądać.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
Popatrzylem na gryfa - Ma mojego pipbucka ale niewazne wazniejsze jest ze skoro wlasny brat ci pod tym wzgledem nie ufa to ja powinienem? On zna cie lepiej. Ba patrzac ze jestes gryfem to nawet odebranie ci tego wbrew tobie nie bedzie latwe bez jego pomocy. - przemylem pancerz i obejrzalem go dokladnie raz jeszcze. Oczyscilem go po czym staralem sie rozgryzc o co chodzi z tym ochraniaczem na krocze bo nie chcialo mi sie wierzyc ze architekt tego kombinezonu nie wzial poprawki na dluzsze przebywanie w nim i potrzeby fizjologiczne. Nie spuszczajac wzroku z pancerza kontynuowalem rozmowe - masz racje shield ze jesli chodzi o substancje latwopalne to moze byc problemem jednak czuje sie pewniej mogac jakos wykorzystac plomien lub miec alternatywe w walce. Dopiero ostatnio zaczaalem praktycznie korzystac z swoich umiejetnosci inaczej niz dla rozrywki. - zwrocilem sie do drugiego kuca.

- jezeli zgodzicie sie z umem na zaplate za karabin to sie zgadzam i oddam wam za niego przy najbliszej okazji. O wilku mowa mowilismy o tobie.- zwrocilem sie do drugiego gryfa - zalatwiles co trzeba? Wole nie draznic gospodarzy bardziej nasza obecnoscia.

- co do tego wzmocnienia pancerza to tez jest mysl ale moj helm bedzie chyba lepszy niz cokolwiek co bedziemy mogli znalezc wsrod ruin. Nie zauwazylem zbyt wielu osobnikow wogole nie mowiac o tych trzech malych klaczach co cie zlapaly shield. To bardzo smutne bo tyle sie naczytalem o roslinnosci i kwiatach i trudno mi uwierzyc ze to wszysrko zniknelo. Tamte trzy wspominaly o jakims miescie? Myslicie ze to po drodze?

Rozejrzalem sie po przybytku ravena w poszukiwaniu jakis narzedzi by zobaczyc czy oslona na krocze w pancerzu jest stala czy to zatrzask. - raven masz tu jakies narzedzia? Musialbym zalatac moj pancerz i troche go zmodyfikowac.
Odpowiedz
Gdy część grupy wyszła z magazynu Ravena by się obmyć ów wystawił cały ich osprzęt na zewnątrz po czym wygodnie się rozsiadł w swoim fotelu. Po chwili relaksu jednak usiadł prosto i wyciągną z biurka swoje księgi i zaczął coś w nich zapisywać. Z jego niemal transu dopiero po jakimś czasie wyrwało go pytanie Bolta. Gryf popatrzył na pancerz a potem na magazyn za który był odpowiedzialny. - Oczywiście że mam narzędzia. Jednak nie pozwalam nikomu z poza Stell Rangers wchodzić tak głęboko do wnętrza magazynu. Jeśli chcesz mogę ci go podreperować ale niewiele więcej. - Dziobaty zasugerował wyciągając łapę w stronę kucyka by ewentualnie odebrać jego pancerz.



Spark doprowadziła się do porządku zanim i ona i Umbra wyszli z podziemi posterunku straży wybrzeża. - Dobrze więc, wracajmy... Mruczku. - Na ostatnie słowo klacz się krótko zaśmiała. Po chwili ponownie przechodzili przez plac maszynowy po którym plątały się kucyki z częściami i notatkami. w pewnym momencie jednak Sparck się zatrzymała i poparzyła w dal na rozległą toń zatoki. - Ponoć gdzieś tam leży łódź która przewoziła głowice megazaklęć... - Rzuciła i w ciszy obserwowała wodę. Dopiero po jakiejś chwili potrząsnęła lekko głową i ruszyła w kierunku wyjścia.

Nie minęło zbyt wiele czasu zanim Um wraz ze Sparck wrócili do magazynu kwatermistrza.



Gdy już cała grupa była pod magazynem terminal Ravena zaczął rytmicznie piszczeć. Gdy gryf to usłyszał podszedł do niego szybko. Po paru minutach jednak wrócił na zewnątrz i podszedł do Mirage'a - Nie wiem co zrobiliście ale na pewno posmarowaliście właściwe kółka. Ktoś na górze powiedział że płaci za 25% waszych zakupów. - wyszeptał do pobratymcy i wrócił na swoje miejsce by ponownie podliczyć należność.
Odpowiedz
Gryf przyglądał się swojej towarzyszce, gdy ta spoglądała na lustro wody w zamyśleniu i poczuł że lekko się rumieni. "Jesteś całkiem nieprzewidywalną i interesującą osobą, Panno Spark." - Pomyślał, zastanawiając się, czy dalej siedzi mu w głowie, sądząc że nawet jeśli z niej wyjdzie, ów i tak długo będzie w niej przebywać, tak jak przebywają w niej żyć własnym życiem inne osoby, które nie chcą być zapomniane albo są wciąż przypominane, tak by nie odeszły w niepamięć.



Um usłyszał resztę grupy zaraz po tym, jak zadał pytanie nie musiał długo czekać, gdy spostrzegł powracające osoby. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to, to że byli czystsi niż przedtem. Gryf zostawił swoje rzeczy jak i nowy nabytek, który bądź co bądź w pewnym stopniu przypadł mu do gustu, ale wiedział, że będzie musiał pogadać z bratem na ten temat teraz, czy później.

– Załatwiałem wiele rzeczy... – roześmiał się ściągając z siebie kurtkę kamuflażową i położył ją obok kamizelki której po bliższym spotkaniu ze Spark nie zakładał z powrotem, spojrzał na rany cięte na swojej klatce piersiowej, były takie jej je pamiętał niezbyt głębokie i od pewnego czasu nie krwawiące, gdy spostrzegł spojrzenie brata, uśmiechnął się – to nic nie przejmuj się!

– Po błogim wyrazie twego oblicza, powinienem ci raczej zazdrościć, a nie przejmować – powiedział to uśmiechając się, choć przez chwilę na jego twarzy gościły różne emocje, przez drobną omyłkę w interpretacji – to ona ci to zrobiła? – zmierzył Spark wzrokiem, po czym wrócił spojrzeniem do Uma, koncentrując je na poszarpanych uszach, klatce i otarciach na przegubach - siedem nieszczęść i ten wyraz na pysku, podsumował. – Definitywnie zazdroszczę i zgaduję, że nie tego się spodziewałeś – roześmiał się.

Gryf klepnął brata w pierś śmiejąc się, a ten z zaskoczenia aż usiadł, tylko po to by syknąć krótko i natychmiast wstać, Mirage zaczął się śmiać jeszcze bardziej, ocierając łzy.

– O kobieto do czego on cię namówił – odwrócił się do Spark – ale powiedz teraz najważniejsze, jaki był jego wyraz twarzy, gdy skapnął się, że to nie jest do końca, to co myślał że będzie i czy zrobił to swoje firmowe westchnięcie, takie haaa-hyyyy.

– Mówiłem ci, jak bardzo cię nienawidzę braciszku?! – powiedział z wyrzutem starszy.

– Poczekaj aż zrobimy pierwszy postój, czy ognisko na noc, to dopiero będziesz miał powody by mnie znienawidzić – powiedział, starając się opanować. – A teraz choć doprowadzimy cię do porządku...

Bracia poszli w stronę hydrantu, lecz zanim to zrobili usłyszeli informację od Ravena:

– No rzeczywiście ktoś tutaj ostro smarował, czy jest coś jeszcze o czym mi nie mówiłeś drogi bracie? – zaśmiał się młodszy, a starszy tylko przewrócił oczami i zmilczał jego słowa.

– Raven odlicz upust z sumy którą ci dałem i weź sobie coś extra za to, że byłeś świadkiem tego wszystkiego, coś jak pracowanie w szkodliwych warunkach, czy co?! – powiedział to prowadząc brata za róg placówki.



Gryf umył się dokładnie, po czym Mir zakręcił zawór i odezwał się:

– I co ciekawego się dowiedziałeś? – zapytał młodszy, gdy byli sami.

– Nic szczególnego, to co zwykle z małym bonusem, ale pogadamy jak już stąd wyjdziemy – odrzekł Um – z drugiej strony, to nie są zwykłe Puszki, lubię ich nawet.

– Ja też, choć daję stówkę, że reszta z kompleksu wewnętrznego, no wiesz tego zastrzeżonego, nie jest już taka miła.

– Pewnie nie... – odrzekł kierując się w stronę reszty.



Bracia zaczęli szykować się do drogi w kilka minut zebrali swoje rzeczy i przygotowali swój ekwipunek do drogi, czekając równocześnie na polecenia od szefa. W ostatniej kolejności zebrali swoje świeżo przeprane ciuchy.
I like my victims like I like my coffee... in the butt!
Odpowiedz
- ravenie zgadzam sie. Prosze zalataj go i sprawdz ochraniacz na genitalia sprawia straszne problemy i niewiem jak go otworzyc. - powiedzialem do gryfa samemu rozgladajac sie po magazynie i zanim ow kwatermistrz ruszyl w glab magazynu zwrocilem sie do niego - i wezme twoj karabin na rachunek braci. - podnioslem telekinezą wyzej caly karabin by go obejrzec, wylewitowalem swoje narzedzia do czyszczenia broni z jukow i wzialem sie za przeglad karabinu rozkrecajac go na czesci pierwsze starajac sie zapamietac kazdy szczegol czyszczac wszystko. - mhm, chyba nie mam narzedzi by calkowicie cie wyczyscic - rzeklem do siebie kierujac slowa do zelastwa - zapewne reven ma jakis profesionalny sprzet do czyszczenia ciebie albo pomysl jak sie dostac w te szpary - zaczalem skladac karabin do pierwotnego stanu i odlozylem go na miejsce.

Rozejrzalem sie po reszcie grupy i podszedlem do Rose - czy moglbym rzucic okiem na twoj karabin?
Odpowiedz
Shield gdy już się otrzepał założył na siebie swój mundur i zaczął zbierać swoje rzeczy, juki, plecak (na dodatkowe graty), gdy już miał wszystko wyciągnął z swojego worka ostatnią rzecz, Karabinek, zabezpieczył na wszelki wypadek wyjął magazynek i dołożył do niego pociski które mu brakowało, zaczął oglądać go z różnych stron, po czym podpiął magią kabelki do kopyta, i sprawdził stan mechanizmów czarem diagnostycznym pipbucka.

- Hmmmmm - porozglądał się po czym dalej się patrzył w pipbucka, mrucząc pod nosem. - Ciekawe jak daleko stąd jest jakaś antena, trzeba się wreszcie połączyć z ADR....

Chwilę później zamiast słów z jego pipbucka poleciało coś na styl bitu, jakby muzyki....
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Gdy grupa była już w całości odezwał się Untiehorse. - Zakładam że załatwiliśmy już wszystko co musieliśmy zrobić. Jeśli tak, to zalecam nam wyruszyć jak najszybciej się da. I tak uważam, że ten postój nazbyt ramy czasowe, które zakładałem. Tak więc zakończcie wszelkie swoje przygotowania i ruszajmy. - Kucyk w pancerzu powiedział po czym podszedł do swojego worka ze swoim ekwipunkiem i założył go sobie na grzbiet czekając na resztę drużyny.

Gdy wszyscy się przygotowywali Raven wyszedł ze swojego magazynu niosąc w łapie mundur Bolta. - Proszę. Załatany i poprawiony w niektórych miejscach, dodatkowo naprawiłem twój rozporek więc teraz nie powinieneś mieć z nim żadnych problemów. - Powiedział oddając pancerz kucykowi z ochrony po czym ruszył do Mirage'a - Dobrze. Wiec jak mniemam to już będzie wszystko co? Za wszystko razem będzie 11 tysięcy kapski. Dryf poczekał na zapłatę po czym dodał. - Miło się z wami robiło interesy. wasz sprzęt jest obok mojego biurka więc... Cóż powodzenia cokolwiek próbujecie zrobić. - Powiedział podając braciom łapę na pożegnanie.

Gdy wszyscy byli już gotowi spark wyszła przed grupę. - Dobra nikt majtek nie zapomniał? No to chodźcie odprowadzę ws do bramy. - Powiedział i ruszyła w stronę wyjścia z twierdzy.



Rose siedziała cicho obserwując co robiła reszta grupy a po chwili zauważyła worek z kolorową kokardką który należał do niej. Wzięła go więc i na szybko przejrzała czy wszystko w środku się zgadzało. Potem dalej usiadła na placu przed magazynem kwatermistrza trzymając worek zaraz obok siebie. Gdy zauważył wracającego Umbrę i krótko się uśmiechnęła po czym westchnęła. Gdy ten zadał jej pytanie tylko wzruszyła ramionami choć i tak nie miało to znaczenie gdyż gryf zaraz od niej odszedł słysząc resztę.

Gdy z magazynu ponownie wyszedł Raven zerkała na niego co jakiś czas obserwując jego poczynania. Dopiero pytanie Bolta odwróciło jej uwagę. Skrzydlata popatrzyła na worek potem z powrotem na kucyka. - Chodzi ci o mojego DVS czy może o PM'a? Wiele kucyków mylnie bierze PM'y za karabiny. - Na chwilę przerwała i machnęła łapą. - Mniejsza o to. Jak wyjdziemy z bazy puszek to możesz go sobie obejrzeć. - Odpowiedziała.

Gdy Untie polecił wszystkim się zebrać Tylko rozejrzała się po innych. Ona sama nie musiał nic robić mając wszystkie swoje rzeczy zaraz obok siebie. Kiedy wszyscy się zebrali ruszyła z resztą grupy.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości