Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[PBF] "Equestria na skraju wojny"
#41
Sklep z specjalistycznym sprzętem było dość łatwo znaleźć. Wchodzę i rozglądam się po półkach biorąc i lewitując żyłkę wędkarską i mały zestaw haczyków. Kładę obie rzeczy przy kasie. - Ile? - Kucyk chwilę się zastanawiał po czym powiedział... - Dobra proszę oto odliczone. Czy w pobliżu jest żelaźniak? Musze się zaopatrzyć w sznur i gwoździe. - zwróciłam się z zapytaniem mając nadzieję że nie będę musiała pół miasta przejść do znanej mi lokacji. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu udając się do najbliższego punktu sprzedaży wyrobów metalicznych zwanych potocznie żelaźniakiem.

Od wejścia można było poczuć i usłyszeć piłowany metal. Klaczka przy kasie zaproponowała mi coś z ich produktów co mnie akurat mało interesowało. - Potrzebuje kawał materiału dobrze żeby był nieprzemakalny, sznur oraz jeśli macie to nie obrobiony kawał metalowej rury pustej w środku o zaostrzonym gwincie, również długie gwoździe.
- Brak materiału takiego typu i sznura ale wiem gdzie można w pobliżu takie dostać, resztę mamy na miejscu. Pytanie jak długa ma być ta rurka? - zapytała zaciekawiona klaczka.
- Około pół metra- odpowiedziałam - Gwoździe około 20 cm. Opakowanie 100sztuk powinno wystarczyć.
- Proszę chwilę zaczekać - powiedziała klaczka chowając się na zaplecze i przynosząc duże opakowanie gwoździ i ciężką rurkę o zaostrzonym końcu - Czy to wszystko? Zapakować? - patrzyła na mnie szykując małą torbę.
- Dobrze proszę chwilę zaczekać szukam należności i nie nie trzeba - zostawiam monety na stole i chowam rzeczy do swojego plecaka - Ten materiał o którym wspomniałam to gdzie znajdę? - Został mi wskazany na mapie będącej na ścianie, sklep z tekstyliami. - Dziękuję. Do widzenia. - Opuściłam budynek słysząc za plecami wyłącznie do zobaczenia od miłej sprzedawczyni.

Udaje się na wskazane wcześniej miejsce gdzie zakupuje potrzebne 2metry kwadratowe nieprzepuszczalnego materiału oraz 5m sznura za który płacę odliczoną kwotę. Pakuje wszystko i wychodzę w stronę baru w którym mieliśmy się razem spotkać.

Chyba jestem pierwsza więc podchodzę do baru i proszę butelkę Whisky mojej ulubionej którą gacek ma akurat na stanie. Zasiadam przy stole i zaczynam sączyć złocistobrązowy napój kiedy do baru wchodzi kolejny Gacek, ten jest znajomy bo należy do naszej drużyny.

"Przyszli i gadają, za dużo gadają, dopić butelkę i ruszać w drogę jest jeszcze wcześnie więc zdążylibyśmy na pociąg"
- Masz skarbonko to reszta po moich przygotowaniach, dorzuć to do budżety na prowiant - kładę 9 monet na stoliku i wracam do mojego pysznego whysky i ulubionej czynności w takim momencie znaczy ignorowania denerwujących kucy.
"Im szybciej zaczniemy tym szybciej wyrwę się z tego miasta."
Odpowiedz
#42
Korra widząc wyraz pyszczka swojego kompana, postanowiła dać mu ciepły uścisk. - Nie martw się Timeline. Na pewno jakoś się ułoży. - Po chwili jednak wyciągnęła z torby białego, pluszowego kotka, i wręczyła go Timelinowi. - Sir Puszkiwaldzie, zaopiekuj się tym oto kucykiem na czas mojej... nieobecności. Drużyna, wyruszam na niebezpieczną wyprawę! Ale jeśli uda mi się powrócić, przyniosę ze sobą złoto i nie tylko! To mówiąc wstała, i chwiejnym krokiem podeszła do baru. -paaanie baaarmanie. jeszcze raz to samo poproszę, znaczy... dla mnie... poza tym podaj proszę, butelkę jabłkowej whisky, butelkę wódki, kufel cydru i jakieś zakąski, kanapki czy zapiekanki... wszystko jedno. Wyruszamy na wyprawę! Jutro znaczy, więc dzisiaj możemy troszkę zaszaleć. Dosiadł by się Pan do nas? Nie ma teraz wielkiego ruchu, a na pewno zna pan jakieś ciekawe historie! Ładnie proszę! - Na jej pyszczy pojawił się wyraz błagającego pieska.
- Nie sądzę, by powinna pani już więcej pić, no ale cóż, to nie moja sprawa. - Barman rozgląda się po karczmie. - Jak nikogo nie ma... No dobra. Wódka, whisky, cydr, ile tych "zakąsek"?
Tak dla... - klacz zaczęła liczyć zmęczonym wzrokiem swoich towarzyszy - trzech? Niee... czterech osób, przecież ja też. Tylko jedna porcja osobno, dla tej pani co siedzi przy tamtym stoliku - tu wskazała kopytkiem na Gravity Heart. No i whisky to dla niej też.
Barman zaczął coś notować, po czym podał notes kucharce i poszedł z butelkami do stolika, za klaczą.
Korra prowadziła barmana do stolika przy którym siedziała prawie cala drużyna. Gdy dotarła na miejsce, z wyrazem zaskoczenia na pyszczu stwierdziła że barmana wcale za nią nie ma. Kładł właśnie butelkę zamówionego napitku na stoliku należącym do Gravity Heart. Korra uśmiechnęła się do niej przyjacielsko, po czym grzecznie poczekała na barmana. Gdy ten w końcu dotarł na miejsce, wskazała mu wolną poduszkę i sama również usiadła. - więęc, zna Pan jakieś fajne historyjki o podmiencach? Z samego rana wyruszamy w pobliże ich terenów, i w sumie nawet zwykle plotki mogą nam pomóc - wyraz pyszczka Korry był nieodgadniony. Kłębił się na nim wyraz złości, smutku, radości odrobiny miłości i wielu innych uczuć. Trudno było powiedzieć dlaczego tak było. Może winna była kolejna szklanka alkoholu, która kora właśnie sączyła, a może coś innego.
Barman przysiadł się do stolika i począł opowiadać o tym, jak to w pewnej wiosce żyła pewna królowa podmieńców, która zachciała zamieszkać z kucykami. Koniec końców zabił ją jej sługa z nienawiści do kucyków. - Przypomniała mi się także kolejna ges... eh... historia, ale ją zapewne znacie. Znacie... Uch, dajcie mi chwilę, źle się czuję – kucoperz w widoczny sposób pobladł i zmarkotniał. - oh biedaczysko - Korra lekko przytuliła barmana. Jednocześnie przelewitowala szklankę z alkoholem i upiła z niej łyka i wyszeptała mu coś do ucha. Korra z przyjacielskim uśmiechem wpatrywała się wcale nie brzydkiego barmana. Frędzelki na jego uszach były naprawdę ładne, podobnie jak jego oczy.
Niech Pan jeszcze chwilkę z nami posiedzi - zaproponowała przyjacielsko, acz z naciskiem
Barman nerwowo począł próbować wydostać się z diabelskiego uścisku – Nie, dziękuję... nie potrafię... -
Korra właśnie kończyła kolejnego drinka. - oh, jasne. Przyniesiesz mi następnego? - ze smutkiem wpatrzyła się w pustą szklankę.
Barman wyskoczył z uścisku i wziął pustą szklankę. – Już się robi... - Na pożegnanie Korra dala mu całusa w policzek, lekko się przy tym śmiejąc - tylko nie zapomnij tu z nim wrócić, dobrze? - poprosiła zatroskana.
Barman nerwowo odszedł za drzwi za ladą. Po krótkiej chwili do stołu przybyła kelnerka, która położyła na nim zakąski i drinka dla Korry. – Szef źle się poczuł, bardzo przeprasza.
Korra z pyszczkiem na stole zaczęła w niezbyt kontrolowany sposób chichotać - niech Pani mu powie by się nie martwił. - po czym za pomocą magii skierowała rurkę do swojego puszcza, i zaczęła rozkoszować się smakiem mieszanki alkoholi. Zapadła niezręczna cisza, przerywana jedynie niemrawymi odgłosami siorbania.
Odpowiedz
#43
Atmosfera robiła się dziwna. Jak zwykle po wypiciu kilku...nastu głębszych.

– Oj, paniowie, paniowie, biada nam... – Wołał wstawiony Timeline. – Biada wielka nam. *hic* Powinniśmy się kochać, a nie *hic* walczyć! Tamten bar*hic* barman, ja nie wiem jak wy, ale on mi wyglądał na niezłego pierd*hic* tego, podmieńca! A ten tu – wskazuje na ogiera przy stoliku obok – To chyba królowa! – Pokazuje na lustro – O chuj, jakie *hic* ścierwo! Panowie szlachta! – Timeline próbował wstać, ale przewalił się na drugą stronę. – Cholerna grawitassja!
Po dłuższej chwili, Timeline zebrał myśli.
– Jestesscie ciekawi *hic*, co taki szanowany *hic* szanowny fasset robi tu a mógłby tego uczyć dzieci?!
Korra słuchała z zaciekawieniem.
– Otóż stwiersiłem, że *hic* to nie dla mnie. I te kurff... – nastąpiło dłuższe przeciągnięcie litery "f" – dzieci, to było o kuce jakie to było głupie. Ale te *hic* klaczki, no ja nissnieporace rass taka se wypieła i pft! *hic*, akurat dyra wpadła i widsi, sze cossik mi stoi pod sstoem no ja pier*hic*! dole... Wylali mie i od tego szasu szczelamseskusz... – gdzieś w tym momencie ogier padł pod naporem grawitacji, zasypiając na jakiś czas.
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#44
Rozmyślając i sącząc powoli drinka nie dałam rady ignorować sytuacji dziejącej się w barze. Dopiłam wcześniej kupioną butelkę whysky a nową zapakowałam do juków po czym wstałam i podeszłam do stolika gdzie schlana w 3dupy siedziała "drużyna". Wylewitowałam sznur z plecaka i zrobiłam na nim dwie duże pętle jedną założyłam na przednie a drugie na tylne kończyny Korry.
- Z tobą wszystko w porządku? - zwróciłam się do gacka. - Pomóż mi ich zabrać idziemy na pociąg wytrzeźwieją po drodze. Bierzesz mędrka a ja sprzedajkę. Im szybciej stąd wyjdziemy tym lepiej.

Do przechodzącej barmanki powiedziałam - Moi znajomi mają za dużo w czubie i raczej nie będą chcieli opuścić lokalu po dobroci, więc wybaczcie mi jeżeli będzie trochę głośno. Proszę zapakować jedzenie na wynos zaraz po nie wrócę tylko przewietrzę towarzystwo.

Zaciśnięte więzy wokół kopyt Korry nie musiały być miłe ale żeby się nie wyrywała to zrobiłem jeszcze z ciągu sznura małą uzdę która założyłem jej na pyszczek i wokół szyi by się nie wyrywała i była cicho po czym podniosłam ją nogami do góry i lewitowałam do wyjścia. Jak się rzuca to jestem w stanie ją ogłuszyć choć zapewne do najprzyjemniejszych uczuć to nie będzie.
Lewituje bagaż Korry i za sobą i ze związaną Korrą zmierzam do drzwi budynku, po czym trzymając drzwi otwarte czekam aż gacek wyciągnie pana nauczyciela na zewnątrz.
- Pośpiesz się z nim trochę - rzuciłam za siebie kiedy kładłam związaną Korrę na jej wozie wraz z jej wielką torbą. Nie jestem tak głupia by ją lewitować cały kawał na peron pociągu.
Wróciłam do lokalu po pakunki i jeżeli gacek ma problemy z mędrkiem to pomagam go również wylewitować i umieścić na wozie na Korze bądź obok jeżeli jest na nim miejsce.

Jeżeli to wszystko to zakładam na siebie uprząż wozu i ruszamy w drogę na dworzec pociągu.
Odpowiedz
#45
Korra zdawała się nie zwracać uwagi na liny które były zakładane na jej ciało. Jedyne czym się zmartwiła, to sir Puszkiwaldem leżącym na podłodze. Chwilę po tym, jak jej pyszczek został zawiązany, srebrzysta auta owinęła się wokół pluszaka, który chwilę później znalazł się przy ciele Korry, unosząc się w magicznej aurze. Gdy Korra wylądowała na wozie, wtuliła pyszczek w pluszowego kotka, w milczeniu godząc się na tę sytuację. Jej uszy były oklapnięte, a mina przepełniona smutkiem, od chwili gdy jej towarzyszka postanowiła związać ją linami.
Odpowiedz
#46
- Podmieńcom nie zależy na martwych kucach? - spytałam retorycznie Timeline'a - Oczywiście, że nie zależy... - odparłam, wstając i przynosząc po chwili z baru kolejną szklankę cydru, który znów zamierzałam sączyć powolutku - Ale korra ma racje. Nikt nie będzie za nimi płakał...

O cho, chyba to zabolało naszego "Pana Nauczyciela", gdyż postanowił sięgnąć po ciężkie działa. Które jednak przyniosła nam Korra. Z ostrożnością, wypiłam jedynie dwie kolejki wódki. Zakręciło mi się w głowie, więc grzecznie odmówiłam dalszych trunków. Spojrzałam tylko na naszą "Szefowa", czyli Gravity. Widziałam po jej minie, że chce stad wyjść. Puki ma jeszcze drużynę, a nie kupę spitego do nieprzytomności, mięsa z kucyka...

Osłupiałam, kiedy Korra wkręciła w to wszystko, jeszcze mojego starego przyjaciela.

- Korra, on ma słabą... - a z resztą. Tak, miał słabą głowę, no co? Nie każdy barman wyżłopie wiadro i nadal będzie stał na kopytach. Tak wiec, pozwoliłam na to. Zaczęły się opowieści... I jeszcze więcej wódki, whiski, cydru... Ja spasowałam. Wypiłam tylko jeszcze jedną szklankę cydru. Domyślałam się, jak to się skończy.

Kiedy Timeline, zaczął opowiadać świńskie opowieści o swoim zwolnieniu, nie wytrzymałam. Nie, nie uderzyłam go.

"- Z tobą wszystko w porządku?" - Takie pytanie zadała mi "szefowa". Da, dobrze się czułam... Do czasu, gdy Grawity, nie wyprowadziła, jak przysłowiowego konia, za uzdę, Korry. Spętaną jak jakiegoś wieprzka. Mi kazano zająć się nauczycielem.

Nie miałam oporów, by przydzwonić mu wtedy z kopytka w pysk, tak, że jego pysk odwinął się o 90 stopni w lewo. Moje lewo, dostał z prawego kopyta. Przyozdobiłam mu lewy policzek, mówiąc - Jak wytrzeźwiejesz trupie, to ci wyjaśnię, za co te dzwon - syknęłam. Nie, bardzo rzadko się biłam... Ciężko było wyprowadzić mnie z równowagi, ale to FOALFIL jakiś.

Gravity nie musiała wracać do baru... Wyszłam niedługo po niej, z ogierem w ciemnych okularach. takich "przeciw słonecznych", które sama założyłam mu kopytkiem. A właściwie, wyniosłam go na grzbiecie. Lekko się chwiejąc. Zapakowałam go na wóz. Po czym sama na niego wskoczyłam.

- Korra, dobrze się czujesz? - spytałam ciepło klacz. Zostawiając Timeline'a samemu sobie. na chwilę.
Odpowiedz
#47
Korra spojrzała wymownie na swoje więzy, następnie na Accurate a na koniec potrząsnęła głową na "nie". Wyglądała na niezadowoloną z ograniczenia wolności, jakimi były mocno zaciśnięte liny. Nie miotała się jednak, ani nie próbowała krzyczeć, więzy skutecznie jej to uniemożliwiały. Po chwili srebrzysta aura objęła jej ciało, układając samą Korrę w nieco wygodniejszej pozycji. Klaczka położyła się na brzuchu, wtulając w maskotkę i zakładając kaptur na głowę, częściowo skrywając pyszczek w cieniu.
Odpowiedz
#48
Pogładziłam ją kopytkiem po grzywie... Układając się obok i otulając jednym ze skrzydeł... Po czym za pomocą pyszczka, sięgnęłam jej uzdy, starając się rozwiązać linę. Mój pyszczek był bardzo blisko jej. A kiedy już zdjęłam jej uzdę z pyszczka, pozostawiając jednak resztę lin, zaciśniętych. Dałam jej buziaka w pyszczek, z szerokim uśmiechem.

- Spokojnie Korra... I, uwierz... Po tym ile wypiłaś, to jeszcze raczej dobrze się czujesz - powiedziałam z lekkim smutkiem - Ech, wiesz... Nie powinnaś namawiać barmana do libacji z nami. On ma słabą głowę... - szepnęłam jej na ucho. Obejmując nieco mocnej skrzydłem, i mrugnęłam do niej nieco szelmowsko.

Kurde... pomyślałam, spoglądając przelotnie na Gravity, ciągnącą wóz. Trzeba jej było przyznać, że dawała rade. Wóz i klamoty. No i nasza trójka na nim.
Odpowiedz
#49
- Czuję się dobrze z tym ile wypiłam. Czuję się źle z tym jak zostałam potraktowana. Przez twojego przyjaciela a potem prze Gravity. Te więzy nie należą do najwygodniejszych. - Korra uśmiechnęła się spod kaptura, jednak większość jej pyszczka była zasłonięta przez kaptur. - Czemu aż tak zdenerwował cię Timeline? Nie powiedział w jakiej klasie uczył, równie dobrze ta klacz mogła by być w moim wieku.
Odpowiedz
#50
Skutki:

Timeline: -2 zdrowia
Gravity: LVL UP - możesz dodać jeden punkt do wybranej umiejętności a także +2 max HP
Accu i Korra bez zmian
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości