Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[PBF] "Equestria na skraju wojny"
#51
Po tym bardzo ciekawym wydarzeniu, czekacie na pociąg, który zjawia się po paru minutach
Kupiliście bilety
trzy bilety normalne i jeden ulgowy - 56 monet. Toż to zdzierstwo!
Niestety, Timeline nie otrzymał zniżki za bycie nieprzytomnym niewidomym.
Wózek zostaje odstawiony do wagonu towarowego, wy zaś siadacie, a przynajmniej wasza większość, na swoje miejsca w przedziale. Stawiacie Timeline'a, któremu powoli coś zaczynałoby świtać, gdyby nie miał opuchniętych oczu.
Korra w końcu uwolniła się ze swoich więzów
Macie parę minut aż pociąg ruszy.
Jest godzina 16:23
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#52
- Okeeej, jak chcesz... - zachichotałam i sama lekko czknęłam*Hik* - Oj, wybacz... A co do mojego przyjaciela - powiedziałam, kiedy już siedzieliśmy w wagonie - Sama jestem winna, że zdecydowałam ci na to pozwolić. On ma bardzo słabą głowę, rozumiesz? - chyba jednak byłam pijana, bo znowu cmoknęłam ja w pyszczek - A Timeline? Mówił o klaczce, ale faktycznie. Jak wytrzeźwieje, to go o to zapytam. I przeproszę, jeśli się pomyliłam. Ale jak to jakaś młoda klaczka... To założę mu drugie, ciemne szkło... Bo teraz jego okulary są strasznie niesymetryczne...

- A co do ciebie, to muszę powiedzieć, że jesteś nawet bardzo... Bardzo, no... - odwróciłam lekko pysk, zmieszana - Ok, powiem tak. Gdybyś to ty była ta klaczka, a ja ogierem, to ja miałabym wzwód. Właśnie teraz...
Odpowiedz
#53
Ciągnę wóz z pasażerami- "Robię kurwa za osła czy jak?"- pomyślałam sobie usłyszawszy głos związanej klaczki za sobą. Zaraz będzie dworzec i pociąg i spokój. Tak spokój.

Wsiadamy do pociągu gdzie ściągam więzy i pakuje wóz do przedziału bagażowego po czym wracam i szukam ekipy.
- Więzy nie mają być wygodne tylko spełniać swoją funkcję. Mogłabyś nie rozpowiadać każdej napotkanej osobie co robimy i gdzie się wybieramy kapiszi? Skoro nas wysyłają na przeszpiegi to ich tym bardziej a sama do końca nie wiesz z kim gadasz. - Odwracam głowę spojrzawszy na klacz w kapturze leżącego obok gacka.
- Accurate tak? Postaraj się następnym razem nie tłuc go tak mocno inaczej nie stanie na nogi przez parę dni a taki bagaż jest nam zbędny i pamiętaj że to cywil nieważne jakiego by nie był pochodzenia. - Powiedziałam to zauważywszy podkrążone oczy mędrka.
- Jedziemy teraz na dworzec w Ponyvile, wszystko co zamówiłaś jest na wozie zjesz jak wyjdziemy z pociągu. Obgadamy teraz drogę którą obierzemy i dlaczego oraz poznamy się bliżej bym wiedziała na co was stać i co potraficie. Nie mam zamiaru się kłócić ale większość z was nie ma jakiegokolwiek przeszkolenia a nie zamierzam prowadzić płonnych dyskusji na temat czyjegoś tyłeczka czy ceny marchewki. - mam nadzieje że wyraziłam się dostatecznie jasno jak mam stosunek do misji oraz co należy zrobić.
- Jeżeli chcesz się integrować to to zrobimy po misji... Jeżeli z niej wrócimy. - starałam się zachować posępny ton głosu. - A teraz do rzeczy tu mamy mapę a do Ponyville kilka godzin drogi, zapewne dotrzemy w nocy i będzie trzeba znaleźć jakiś nocleg.
Odpowiedz
#54
Trudno opisać wyraz twarzy Korry, jaki zagościł na jej pyszczku po słowach Accurate. Zapewne trudność ta wynikała z tego, że, kaptur skutecznie zasłaniał większość jej lica. - T-to pewnie przez alkohol...
Słysząc komentarz Gravity, Korra odwróciła się w jej stronę, i nie do końca trzeźwym głosem powiedziała - Ja doskonale wiem z kim gadałam. Toż to był przyjaciel Accurate! Jeśli nie będziemy ufać swoim przyjaciołom to co z nami będzie? Pogrążymy się wzajemnej nieufności i nienawiści! Żebyś wiedziała że mam przeszkolenie! Może i nie wymachuje mieczem czy nie strzelam za pomocą kuszy, ale jestem w stanie uratować twoje w życie w wielu sytuacjach, a uwierz mi, niewielu adeptów ratownictwa ma moje umiejętności. Poza tym, mam to - tu w nieco chwiejnej srebrnej aurze wylewitowała nóż z pochwy na nodze - umiem się obronić. I innych też. - gdy skończyła prezentacje niezbyt oszołamiającego noża, mniej więcej zgrało się to z dotarciem grupy na peron. Wtedy też Korra schowała nóż na właściwe mu miejsce, a następnie, przy sporym skupieniu połączonym z wysuniętym językiem, rozwiązała krępujące je liny. - Accurate, pomogła byś mi zejść? Nie bardzo ufam teraz swoim kopytom - nieśmiało poprosiła nietoperzycę, po czym z jej pomocą zeszła na solidny grunt, lewitując za sobą swój dobytek. Korra oddaliła się kilka kroków od Gravity zajmującej się wozem, i usiadła na znajdującej się nieopodal ławce. Spod kaptura obserwowała co robi Accurate, przyglądając się jej z zainteresowaniem. Gdy już wszystko bylo przygotowane, Korra ruszyła w stronę pociągu, idąc śladem Gravity. Tam, odnalazła swój przedzjal i usiadla naprzeciwko Timelina. - hej, żyjesz?
Odpowiedz
#55
– Ogniem i potopem... Pana Wołodyjowskiego... – wymamrotałem, półprzytomny. Otworzyłem oczy. Otworzyłem oczy. Otworzyłem OBOJE oczu...
Nie mogę otworzyć oka... – Co się stało? Szzemu mnie boli oko?
Spojrzałem dookoła. Naszła mnie ochota zapytać, co w zasadzie wydarzyło się po jego zaśnięciu, ale potrafił wydostać z siebie tylko:
– Ssotosede ooooh hak mnie ne... – Nagle poczułem, że muszę wydobyć z siebie zawartość żołądka. Całe szczęście, okno było otwarte.

A nie, jednak było zamknięte.

Próbowałem wyczyścić szybę swoim płaszczem, ale ten mi powiedział, że się na to nie zgadza, więc spojrzałem tylko głupio na klacz naprzeciwko, próbowałem wstać. Jeszcze raz. Raz jeszcze. A teraz przejść parę kroków, bez konkretnego celu. Padłem na glebę.
Nie, jednak grawitacja jest za silna.
– Screw yoo gravityyyy
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#56
- jasne... Gravity. faktycznie, chyba za mocno w dzwon dostał... - odparłam naszej "małomównej", teraz już więcej-mównej... Przywódczyni - A na co nas stać? Znaczy mnie? - podniosłam kopyto z moim butem. Po czym rozległ się brzęk metalu i pojawiły się szpony. Po czym równie szybko znikły, z moim nieco wrednym uśmiechem. Skinęłam jej głowa i wróciłam do Korry...

- Spokojnie korra, ja ci wierze... - szepnęłam, po jej pokazie z nożykiem - Poradzimy sobie, tak? - spytałam. jakbym mówiła do źrebiątka coś w stylu: "Teraz pójdziemy tędy i wszystko będzie dobrze, kruszynko. Tak?".

- A tak przy okazji Gra...

- Timeline, nie tutaj! To okno jest... - krzyknęłam. Nawet nie zdarzyłam otworzyć tego okna, do którego jak się okazało zmierzał. Da, sama jak wymiotowałam po trunku... Nie jednym w jego wypadku. To biegłam ściskać ubikacje, wiecie, tak z miłości. Albo do okna.

Na Lunę... No to będziemy mieli aromaterapięęęęęęę... - powiedziałam. Biorąc Timeline'a, za przednie kopyta - Cały zarzygany... Powinna tu być toaleta. To ja go zaciągnę i spróbuje umyć. I docucić, jeśli mi się uda. Zimna woda z kranu na pysk, czasami pomaga. Przynajmniej mi... - odparłam.

- Time... Wstawaj, bo cie zaciągnę... - powiedziałam. I jeśli nie wstał. To wzięłam go za kopyta. Starając się zaciągnąć do toalety. Jeśli taka była w pociągu.
Odpowiedz
#57
Rozsiadam się wygodnie na kanapie po przeciwnej stronie od tej gdzie siedzi korra obok okna i patrzę krajobrazy i myślę w jakie ja bagno się wpakuje jeżeli nie ogarnę tych żółtodziobów by brali misje na poważne.
"Jeżeli ich królowe szpiegują w miastach to zapewne wiedzą o prowadzonym naborze do misji więc trzeba być ostrożnym w stosunku nawet do swoich. Nie zdziwię się jeżeli spotkaliśmy jakiegoś podmieńca i o tym nie wiedzieliśmy."
Odpowiedz
#58
Korra z troską przyglądała się wymiotujacemu kucykowi. Gdy Accurate zaczęła go podnosić, mogla usłyszeć Korrę - daj mu dużo wody do picia, bo może się odwodnić. - Gdy akcja przeniesienia Timelina w strefę nieco bardziej sprzyjająca jego stanowi, się udała, Korra chwiejnym krokiem podeszła do rogu przedziału, skąd wzięła mopa i wiadro, po czym mozolnie zaczęła sprzątać to, co pozostawił po sobie Timeline. Otworzyła również okno, aby zapach nie roznosi się po całym wagonie. Uważni słuchacze, mogli zauważyć że Korra nuci jakaś melodię.
Odpowiedz
#59
Pociąg ruszył.
Jest dokładnie 16:40, gdy z pociągowej toalety wychodzi szczęśliwy Timeline i mniej szczęśliwa Accurate.


Timeline nagle dostrzegł, że Korra wzięła mopa, którego ten zamierzał właśnie wziąć, i sprząta jego... pozostałości...
Szybko, choć chwiejnie, podszedł do niej i począł ją przepraszać
– Przepraszam, daj go, ja to zrobię, przepraszam. Przepraszam!
Chwyta mopa i, spoglądając w oczy klaczy, bierze go, po czym zniża się, zawija szmatę mopa w twardą strukturę i zaczyna zgarniać glutowate coś w jedno miejsce, po czym wyciska mopa do wiadra i kładzie go na glucie, by ten wsiąknął.
– Dziękuję, panienko, nie musiałaś... Niech panienka idzie umyć się – mówi już mniej pijackim tonem.


Godzina 17:30
Siedzicie w przedziale. Powoli zaczyna się ściemniać. Już wkrótce dojedziecie do celu, aczkolwiek to wciąż jedna godzina...
Powoli zaczynacie nudzić się.
Timeline przestał już zachowywać się jak pijany wieśniak.
Skutki: upojenie alkoholowe zmniejsza się wszystkim pijanym o jeden poziom.
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#60
- nie ma problemu Timeline. - gdy kuc chcial zabrac od niej czysciciela przedziałów, Korra oddala mu go bez żadnych problemow. Przez chwilkę obserwowala zmagania ogiera, po czym skomentowala - umm... Timeline, nie chce zabrzmiec nie grzecznie, ale jesteś jednorożec. Moze użyj telekinezy? - po chwili dodała - chyba masz rację pójdę ochlapać pyszczek, dobrze mi to zrobi - i odeszła, szukając toalety.

Niedługo później wróciła. Położyła się na swoim miejscu, nie zważając na pracującego w pocie czoła Timeline, i zasnęła płytko.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości