Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[PBF] "Equestria na skraju wojny"
#81
Timeline z samego rana wziął się za interpretację wierszy brata Korry. Był całkiem uzdolniony... skądś kojarzę ten styl...
Nagle Korra rzuciła szybkie "zaraz wrócę!" i zniknęła.
Heh, klacze i te ich tajemnice.
Godzinę spędził na przeróżnych rzeczach; od obserwacji zachowania członków drużyny, przez trenowanie strzelania z kuszy, na pływaniu w jeziorze kończąc.
Czy to zrobił ot tak, czy może kierowała nim inna chęć, któż wie. Nawoływał innych, by do niego dołączyli. Może było zimno, ale właśnie dzięki temu można było się zahartować. Może uda mu się nakłonić którąś z klaczy by zanurzyła się w lodowatej wodzie? Brzmiało jak mistrzowski żart. Byle tylko nie zadrżeć, byle tylko nie zadrżeć...

Timeline akurat przegotowywał wodę, którą zamierzał potem wlać do butelek. Nagle dostrzegł wołającą Korrę, na co odpowiedział, podnosząc kopyto na znak powitania i mówiąc:
– Gdzie byłaś?
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#82
Wstałam rano jak wszyscy, zebrałam moje rzeczy i ruszyłam nad jezioro wraz z żyłką wędkarską i moją rurą którą ostrze z jednej strony by mogła posłużyć mi jak włócznia do połowu ryb.
Timeline coś czyta, Korra gdzieś idzie i tylko Gacek jeszcze drzemie na konarze.
- Idę połowić wrócę przed obiadem. - po czym udałam się jak najdalej od obozowiska by przypadkiem nie wpadł komuś do głowy pomysł by wypłoszyć ryby swoją kąpielą.
Najpierw potrzebuje przynęty a w tym lesie pełno jest różnego typu larw, robaków czy chociażby dżdżownic w ziemi.
Co znajdę to nadziewam na haczyk u mieszczony na żyłce następnie żyłkę przyczepiam do pobliskiego małego drzewka które będzie się trząść jeżeli coś chwyci przynętę. Zostawiam tak ustawioną żyłkę i wrzucam haczyk do wody po czym mając drzewko w zasięgu wzroku kilka metrów dalej staram się zanurzyć w wodzie bacząc by mieć żyłkę w zasięgu swojej telekinezy. Woda była mało przyjemna więc korzystając ze swoich magicznych umiejętności podgrzałam ją wokół siebie do bardziej przystępnej temperatury i czekałam.
- Ciepełko -szepnęłam do siebie. Dawno nie miałam okazji wygrzać się w wannie i taka kąpiel jest relaksująca i bardzo odprężająca.
Jeżeli będę widziała że drzewko porusza się powoli lub drży to staram się pochwycić zdobycz ciągnąc powoli za żyłkę tak jak się łowi na wędkę a w między czasie wygrzewam się w wodzie i wypatruje ciekawskich ryb które lgną do cieplejszej wody czyli do mnie Grin - Stara sztuczka, nikt nielubi marznąć - wystarczy tylko zaczekać i trafić moją włócznią w którąś z krzątających się do ciepła ryb. W tym czasie rozmyślam o tym co Korra powiedziała o moim trybie życia.
"A co ją to obchodzi" -pomyślałam koncentrując się na wodzie i znakach że blisko przepływa ryba.
Sztuczkę ponawiam do południa po czym wracam ze "zdobyczami" do obozu odpocząć trochę przed dalszą wędrówką i oczywiście ryby same się nie przygotują do upieczenia.
( do GMa należy chyba napisac co udało mi się złapać i w jakiej ilości co nie?)
Odpowiedz
#83
Odpowiedz
#84
Rybki zapewniają pożywienie na 2 dni

Timeline wrócił na miejsce obozowiska, dostrzegając coś, co chyba umknęło uwadze klaczy.
– Hm... Drogie panie, co robimy z nim? – pokazał kopytem na lewitującego w polu grawitacyjnym ogiera.
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#85
Mędrek zwrócił się po całej akcji do nas na temat ogiera którego początkowo wzięłam za zwłoki.
- Jeszcze się pytasz? Wezmę utnę mu genitalia i wepchnę mu je do gardła następnie rozetnę mu brzuch i wyrwę serce które zjem na jego oczach. Tak się traktuje morderców skąd pochodzę. Później możemy resztę GO upiec i zjeść tak jak całą jego grupę, to będzie prowiant na długi, długi czas a jak go dostatecznie długo będziemy trzymać nad ogniem żywego to się uwędzi. Nasza Gackowa koleżanka zapewne pochwali taki pomysł.- rzucam oczko drużyny i mam nadzieje że taki obrazowy opis sytuacji dostatecznie go wystraszy by wygadał nam co tu robią i czemu nas zaatakowali. "Nie znam się na torturach - pomyślałam - ale mogę go przecież dostatecznie długo okładać rybą aż będzie błagać o litość." Sięgam swoją wyłowioną rybę i zadaję nią cios w twarz ogiera. - Ale najpierw obiad, a ty będziesz patrzeć jak jemy. - i uderzam go rybą jeszcze raz - chyba że powiesz nam kim jesteś i co tu do cholery robiliście.
Odpowiedz
#86
Ogier chciał opluć ci twarz, ale ślina swobodnie poleciała sobie i odbiła od zaklęcia, lewitując razem z ogierem.
– Ponickyje ścierwa! Wylubanych chopów mordować se ti libi, co? Zmaju takich jak wa, kurwa macierz wasza!
Wydawał się mówić dosyć śmiesznym dialektem. Czy to był jakiś oddział bandyckiej legii cudzoziemskiej?
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#87
Korra podeszła ze smutną miną do lewitujacego kuca. Spojrzała w jego rozgniewane oczy, i wyjątkowo spoufalajacym tonem powiedziała - powiedz mi, czego pragniesz najbardziej w swoim życiu?
Ogier spojrzał na nią tępo. Coś w jej oczach było zbyt przekonującego – J...jo... Chciełajbym... Bycia wolnem... Od długów. – wyjąkał.
- oh, a czemuż to masz te długi, mój drogi?
Nie mógł oprzeć się jej urodzie. Z oczu poczęły płynąć mu łzy.
– Rodzina... Wyjełału pożyczka coby utrzymać pole... Jestam farmer prosty... Nie miału jak spłacić... Nie bijte...

- więc dla spłacenia długów postanowiłeś odbierać innym życie? Za kilka monet odebrać ojca dzieciom i skazać ich rodzinę na nędzę?
– Ne moju wina! Próbowalim pojmać i sprzedać! Nie zabit! – Zaklinał się na swoją duszę.
- oh, a gdzie byś nas sprzedał?
– Neju! Neju! – wołał. – Szef! Szef ode nas! Miałij jakie handle z podmieńcami!
- oh, i gdzie się z nimi spotkaliście?
– Newim! Newim, pani! Jemerends zawdy sam szedł na handle! – wołał, choćby przypalany żelazem... A co by było gdyby naprawdę go torturowano?
- a w jakie okolice wasz szef się wybierał?
– W las. – powiedział krótko.
- daleko stąd?
– Szedł i na tydń i wracał zawdy z pieniędzem
- i sam prowadził wielu jeńców przez taki kawał drogi? Jak ich powstrzymywal przed ucieczka?
– Newim! – Próbował się wyrwać z nieważkości
- czy ktoś poza nim może coś wiedzieć na temat tych spotkań z podmiencami? Śmiało, powiedz mi.
– Newim... Mówim prawda... Newim...
Korra po chwili uśmiechnęła się przyjaźnie - oczywiście że nie wiesz, inaczej byś mi powiedział. Jak sądzisz, na co zaslugujesz za zniewalanie kucyków? Powiedz prawdę, proszę.
Ogier skulił się, tylko to mógł zrobić teraz. – Newim... Chcaja żyć... Pani...
- oh, więc uważasz że zaslugujesz żeby żyć? I powiedz mi, jak byś chciał od tej pory żyć?
– Mam rodzina! Krasnaja żona i tre dzieci! Chcim jich wykarmić za co! – miotało nim jak szatan
- jeśli jednak postanowili byśmy cię wypuścić, dalej byś robił takie rzeczy? Napadał ma innych, porywal, okradalz zastraszal i tak dalej, hmm?
Ogier spojrzał na swojego martwego szefa. – Jemerends... On pomer... Juże wszyjsko stracone
- tak, umarł. Odpowiedz na moje pytanie, jak będziesz żył jeśli cię wypuścimy?
– Newim... Krasnaja pani... Jak bym wrócił... Obiżaju by mnie, że łotr. Pomrem tu, pomrem tam... Jo newim... Ne widem różnicy...

Staliście z boku i oglądaliście tą dziwną scenkę.
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#88
Timeline zasmucił się jeszcze bardziej po odpowiedzi Korry. To prawda. To było bestialstwo...

Jeśli chodzi o "wywiad" z pojmanym chłopem, cóż... Timeline uwierzył w słowa Korry - była bardzo przekonująca.
A więc to byli zwykli prostacy? Cóż... Nie byli zbyt wymagającymi przeciwnikami.
...
Timeline, zabójca prostaków...
Wizja przydomku uderzyła w niego jak piorun.
– Wypuśćmy go. Wykonywał tylko polecenia szefa. Szef nie żyje to nic teraz nie zrobi... – powiedział.

Gravity nie czuje się najlepiej, wciąż podtrzymując to zaklęcie...
Chcesz tłumaczyć? Rób to z głową.
~ Starszy Łucznik Rekrut Kinro
Odpowiedz
#89
Za jakie grzechy? pytałam sama siebie, leżąc z boku i słuchając jak kora i inni przesłuchiwali naszego więxnia. Nie czułam sie najlepiej. Może i Korra opatrzyła mi ranę, ale bolało jak skurwysyn, gdyz najwidoczniej nie zamirzała byc dla mnie delikatna. Trochę jej się nie dziwiłam. Ona chciała to zrobić dyplomatycznie, ale przecież bandyci jasno wiedzieli co robili. Zawsze mozna wybrać inne zycie, a zasłanianie się rodziną...

UGH! - jęknęłam. Wstając powoli i kuśtykając do reszty - naprawdę współczujesz komuś Korra, kto sprzedałby cię w niewole podmieńców bez żadnych skrupułów? - spytałam - On powinien za to ponieść karę. Mógł się zatrudnić nawet w jakimś barze jako pomywacz. A zamiast tego, łapał kucyki, których los mógłby być gorszy od śmierci. Gdyż podmieńcie utrzymywały by cię przy zyciu tylko po to, by ssać jak pijawki - powiedziałam twardo - Przypomina mi się pewna żołnierka... - zaczęłam opowieść

- Kiedyś jej kompania zbuntowała się przeciw swemu dowódcy. Zostawiła go na śmierć i innego rannego żołnierza. A gdy jednak wróciła... Odmówili posłuszeństwa... Efekty? - uśmiechnęłam się - Całonocna musztra, pompki, czołganie. A klacz która nic nie powiedziała, poszła jak owca za stadem twierdziła, że kara jej się nie należy, bo przecież sama nic nie powiedziała, nie buntowała się

Westchnęłam cicho - Ale, kara była sprawiedliwa. Brak sprzeciwu, to przyzwolenie... Mogła nawet poinformować dowódce, który zastępował tego, którego zgubili. Ale poszła za słowami szeregowca... Ona sama wybrała, źle... Ten tutaj tez wybrał... - Uśmiechnęłam się do jeńca - Tak, to ja zabiłam dowódce waszej bandy, chcieliście nas skazać na coś okropnego... Więc... Korra - zwróciłam się do klaczy - Może teraz i my jego przehandlujemy? Jak dla mnie, nie powinien wrócić do rodziny. Moja mama nigdy by mnie nie zobaczyła, jego rodzina tez nie powinna. To właśnie jest sprawiedliwością Korra.
Odpowiedz
#90
Korra drgnęła uchem i spojrzała na nietoperzycę. W jej spojrzeniu, przez ułamek sekundy, pojawił się gniew, jednak trwało to tylko chwilę. Klacz zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech, połączony z wydechem. Ponownie spojrzała na Accurate. - Tak, zabiłaś uciekającego kuca, który mógł nam powiedzieć kto i gdzie skupuje niewinne kucyki, gdybyś choć trochę zaufała mi, i pozwoliła się tym zająć uratowali byśmy znacznie więcej aniżeli siebie. Zamiast tego postanowiłaś dać upust swojej krwiożerczości, finalizując to zbieraniem trofeów. Prawdziwy powód do dumy, naprawdę. Nie mów mi o sprawiedliwości, gówno o niej wiesz. - Korra była już znacznie spokojniejsza niż przed sekundą, chociaż wciąż wydawała się wytrącona z równowagi.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości