Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 4.75
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niezapomniane opowieści [+18]
#1
Poprzez wielkie emocje związane z pojawieniem się olbrzymiego radskorpiona i "przypadkowy fortepian" który zgniótł Greena. Kinro mógł wykorzystać szansę i zwiać z pucharem. Jednak nikt poza owym pegazem nie miał pojęcia, że Green Jakimś niewyjaśnionym cudem zdołał zapisać cel w swoim PipBucku który brzmiał następująco : "Znaleźć tego kretyna który mi zrzucił fortepian na łep" a potem "Zdobyć puchar".

Gdy po kilku godzinach pegaz zdołał wydostać się spod resztek znienawidzonego instrumentu. Spojrzał na PipBucka który wskazywał drogę do celu.
-Kinro nieważne gdzie ale szykuj się bo idę odebrać ci mój Puchar ... - W tle rozlegała się westernowska muzyka a naszego pegaza oświetlił przebijający się przez chmury promyk słońca.
-Ale najpierw trzeba złoić subtelny wpierdolik, właścicielowi fortepianu. - Warknął młody pegaz zmieniając ustawienia celu na Pip Bucku i odlatując.
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#2
Eniek za to czekał. W bezruchu, obserwując jak jednorożec ucieka w dal, a pegaz odlatuje spod szczątek fortepianu. Nikt nie wiedział, że za gigantyczną sumę kapsli kupił sobie do karabinu zaawansowaną technicznie dostawkę - mógł nią tworzyć przy strzale chwilowo materialne hologramy. Puchar już dawno odleciał 600 metrów dalej odstrzelony lekką, gumową kulą, czego walczący nie zauważyli przez natychmiastowe pojawienie się ułudy. Kiedy pole walki opustoszało, ghuli jednorożec najemnik wolnym krokiem, w niecały kwadrans doszedł do pucharu. Wziął go, schował do juk i skierował się w stronę miasta. Odda go zleceniodawcy, ten wystawi cenny towar na aukcję, zaczynającą się od 3000 kapsli, i jedną trzecią odda mu.
Kolejna czysta robota. Takie lubił.
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#3
W tym samym czasie, Pegaz Dashyta wylegiwał się na swoim kawałku materacu który służył mu za legowisko, gdy tak leżał wspominał dzień który dobiegał już końca. Jeszcze dziś rano nie spodziewał się, że przypadkiem natrafiona karawana bandytów przyniesie mu korzyści w postaci zwiększonego zapasu amunicji do swojej ulubionej strzelby "Siła Natury" oraz kilka sztuk broni które mógł sprzedać z zyskiem.
-"Tylko po cholerę brałem ze sobą ten fortepian?"
Myśląc to wyciągnął z leżących obok juk klawisz z pechowo fortepianu.
-"hm... Dlatego, że był cenny... Któż z tych wszystkich zadufanych w sobie kucy z Wieży Tenpony nie marzy o takim instrumencie? Chodźby po to by stał w salonie."
Zaśmiał się sam do siebie gdy wspominał minę biedaka na którego spadł fortepian.
-"ciekawe kto to w ogóle był..."
Śmiech został jednak szybko przerwany złością do samego siebie, że nie udało mu się jednak bezpiecznie przetransportować ładunku w całości.
-"mam nadzieję, że chociaż uda mi się namówić Eńka na współpracę, ten puchar o którego oni wszyscy walczyli pewnie nie jest zwykłą ozdobą na półkę..."
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#4
I nie był. Sliny przedwojenny artefakt. Bardzo silny. Po samej aukcji, w której doszło aż do zdziesięciokrotnienia ceny, Eniek wybrał się do swoich kwater.
Rzadko bywał na szczycie wieży Tenpony. Miły, mały apartamenicik, składający się z sypialni, łazienki i dużego pokoju, który nazywał składem. I rzeczywiście, góra worków z kapslami i broni, oraz amunicji to skład mały, ale za to jeden z najcenniejszych na pustkowiach. Szczególnie że broni nigdy nie kupował: selekcjonował najlepsze sztuki z ciał wrogów. A bynajmniej najdroższe. Obiecał sobie kiedyś, że wszystko to, co trzyma oprócz amunicji do karabinu snajperskiego Magnuma sprzeda i zostanie tajną potęgą finansową Pustkowii.
Na razie się do tego nie kwapił.
Ale jednak wciąż miał dwa pozostałe pokoje. Po długim prysznicu i kąpieli wreszcie poszedł spać.
Nazajutrz z rana usłyszał pukanie do drzwi. Szybko wstał, ubrał się i, w swoim modyfikowanym plastycznie, aby zakryć bycie ghulem wyglądzie kuca w dość starym wieku, wyszedł odpowiedzieć na pukanie.
Powitał go pegaz.
-Hej, jestem Dashyta. Słyszałem, że do ciebie trzeba by było iść po informacje o pucharze.
-Puchar... Dziwny artefakt. Wczoraj na aukcji opchnęli go za jakieś 30 koła kapsli, dla jakiegoś Krino, Karno... Nie, czekaj, Kinro. No właśnie. Jak chcesz go szukać, to od razu po zapłaceniu sumy i wzięciu przedmiotu wyjechał na południe. Widziałem go z góry i kierował się chyba okrężnie do Hoofington. Łap go jeśli chcesz.
To powiedziawszy, zatrzasnął Dashycie drzwi przed nosem.
I poszedł spać dalej.
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#5
-"Hoofington... Hoofington, Hoofington..."
Powtarzał w myślach zchylając się za siebie po swoją czapkę kapitańską ze srebrnym symbolem uskrzydlonej chmury z potrójnym piorunem. Ministerstwo Odlotu. Jedno z sześciu ministerstw przedwojennej Equestrii. MO przez wielu było podejrzewane o nieróbstwo, jednak było sponsorem lotnisk, kilka z nich było celem nawałnicy megaczarów gdy świat został spopielony magiczną iskrą nienawiści... Czapka kapitańska była jednym z powodów ksywy Pegaza.
-"zaraz czy w Hoofingtonie obecnie nie przebywa Klacz z Ochrony? Blackjack? Ciekawe czy ma to jakiś związek."
Mówiąc to do siebie najpierw udał się w stronę windy, jego pierwszym miało być piętro handlowe by dopytać się kupców, czy ktoś obecnie nie jest chętny zakupu fortepianu, zaś jego następnym celem było wyjście z wieży w celu udana się to swojej kwatery która... Tak naprawdę była starą szopą na najwyższym szczycie góry między Nową Appleloosą a Strzaskanym Kopytem... Ale można ją nazwać kwaterą.
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#6
Green leciał przeczesując okolice wzrokiem i sprawdzając co jakiś czas strzałkę na jego Pipbucku wskazującą osobnika który zrzucił mu fortepian na łeb. W myślach już miał ułożony plan zemsty. Wpierw złapie tego pegaza i sam zwali na niego fortepian, później zaciągnie go do swojego domu ( który był również bazą wypadową jego i jego drużyny. ) Tam Overpills będzie mogła pobawić się delikwentem... może w końcu nie będę musiał barykadować się w własnym pokoju ?
- hmm dziwne ... rozmyślania Greena przerwał widok wierzy Tenpony
-Chwila moment czy Silvester z Tetrią nie wybierali się kilka dni temu na aukcje jakiegoś ważnego artefaktu ? - Powiedział na Głos pegaz starając przypomnieć sobie coś sprzed jego potyczki z Kinro i przywaleniem przez fortepian. Niestety na myśl o fortepianie nie mógł się skupić i znów zaczął obmyślać plan zemsty.

Po długim locie w końcu dotarł do wierzy planując trochę odpocząć i spróbować znaleźć swych towarzyszy.

(p.s Sorka za pierwotną ortografię pisałem przez telefon bo śpieszyłem się ale poprawię wszystkie błędy ortograficzne i związane z czasem. )
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#7
(STOP! Green, ogarnij ortografię)
Z punktu widzenia Eńka wszystko działo się normalnie. Czas płynął jak mucha w smole, przez następne parę dni nie działo się nic ciekawego. Pobuszował trochę w Tenpony, pozwiedzał dawno widziane okolice i wpadł do paru starych znajomych, popytał o pracę dla najemnika.
Aż do pewnego popołudnia, kiedy do Tenpony dotarła wieść, jakoby w Hoof przebywał magiczny artefakt. W powietrzu wisiała wojna gangów.
Jak się tam dostać? Natychmiast... Miał jedno wyjście. Otworzyć portal. Jednorożec nie robił tego przez ostatnie 70 lat, a i nie mógł pewnie udźwignąć więcej niż 60 kilo. Sam ważył 55. Ubrał się więc, wziął lekkiego makarova, trzy magazynki i postawił sobie wyzwanie: przenieść się do Hoofington.
Otworzył więc, po wyczerpujących próbach udało mu się zrobić portal. Wskoczył w niego...
I wylądował idealnie przed bramami miasta.
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#8
W ciemnym i niewidocznym dla zwykłych kucyków zaułku stała dziwnie znajoma, lecz bardzo zdeformowana postać. Był pokryta czymś na kształt pancerza ze płytek ochronnych radoskorpionów, lecz za dobrze do siebie pasujących, jak na domowej roboty pancerz. Wrażliwe miejsca trudne do osłonięcia, takie jak gardło i inne były przykryte łuską. Postać nie czekała, aż ktoś podejdzie i zniknęła wewnątrz zaułku.
Odpowiedz
#9
W czasie gdy tajemniczy przedwojenny artefakt krążył gdzieś po pustkowiach, nowa wieść rozniosła się między mieszkańców postapokaliptycznej krainy. Niejaki Poulsen, miał być wkrótce w posiadaniu nikomu nieznanego przedmiotu. Nikt nie wiedział co to jest, nikt też nie wiedział ile to może być warte, wiadome było tylko to, że było bezcenne. Niektórzy uważali, że jest to wiadomość, z dalekiej przeszłości wysłana w czasie aby przepowiedzieć przyszłość, a co za tym idzie, być może sposób na uratowanie Equestrii. Wiadomość miała być oznaczona symbolem FoE:24, nikt nie znał znaczenia tego zapisu, jednak wiedzieli jedno, kto posiądzie wiedzę zawartą w owym zapisie, może stać się najpotężniejszą istotą na Ziemi. Podobno Puchar jest kluczem do tej wiadomości.
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#10
Eniek śledził.
Z makarovem za pasem przemierzał całe Hoof, wypytując ludzi o puchar. Zaszedł do jednego z największych miejsc zwierzeń: baru, połączonego z domem publicznym. Krótkie, ciche rozmowy, dotyczące jednej osoby z jedną rzeczą. Tajemniczym artefaktem, wiadomością, zmieniającą nieczęsto liczbę, ale za to z pierwszym członem stałym. FoE. Aktualnie liczbą było 24.
Każdy chciał posiąść wiedzę zwoju, zanim puchar zmieni liczby.
Więc jednorożec usiadł, czekając. Jego ubiór świadczył dostadnie o robocie najemnika. Aż podszedł do niego kolejny kuc, w kapturze. Też jednorożec.
-Jesteś najemnikiem?
-Tak.
-To mam robotę.
-Dawaj.
Na stół położył plecak. I wyjął z niego Puchar.
"Wątek tego przedmiotu skończy się źle dla nas wszystkich..."
-Dostarcz to do niejakiego Poulsena. Aktualnie wychodzi z karawaną jakiegoś nieznajomego z północnych bram. Masz gwarantowane 20 koła kapsli. Tak w ogóle, jestem Kinro.
-Przyjmuję.
I Eniek wyszedł. Na północ!
(Ej fajna sesja xD)
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości