Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 4.75
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niezapomniane opowieści [+18]
#11
to chyba jakieś jaja
i jeszcze robione z tego fanfika
i jeszcze w miejscu gdzie są posty całkowicie nie związane z nim






tak poza tym zajebie każdego najemnika na swojej drodze za to co zrobił jeden z nich mnie
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#12
Zakapturzona postać podążała podążała za Enkiem. Nie kryła swojej obecności, nawet pozwoliła sobie podejść z 2 razy do niego. Przy północnej bramie nie było nikogo, najwyraźniej karawana ruszyła wcześniej.
Widząc to nieznajomy ruszył na północ wraz z Enkiem.
-Też należysz do karawany?-Zapytał.
-Nie.
-Ja trochę się "zabawiłem" i straciłem poczucie czasu. Wiesz jak jest z tym Dashem i Mint-alami a jak doda się bimber wywala w kosmos.
Nieznajomy szedł wraz z Enkiem dopóki na dostrzegli karawany.
-No to dochodzimy.
Nagle zrzucił kaptur. Nie przypominał kucyka, lecz chimerę: węża,kucyka ziemnego i skorpiona. Rzucił się na towarzysza wbijając kły, ociekające zieloną substancją prosto w szyję.
-Nie obraź się, ale można powiedzieć że to wszystko przez to cacuszko. I bądź spokojny toksyna cię nie zabije, tylko trochę "pomęczy".
Szabrownik wyciągnął puchar z juków wijącego się na ziemi najemnika i jak najszybciej udał się w na Wschód w stronę Manehattanu. Musiał się spieszyć, działanie toksyny nie trwa
wiecznie, a na pewno najemnik nie będzie zadowolony z wbicia "noża" w szyję.
Odpowiedz
#13
-"co tam Ziomuś?"
Powitał Pegaz leżącego przy wrotach najemnika.
-"widzę, że potrzebujesz pomocy. Na szczęście mam coś co powinno Ci pomóc!"
Wyciągnął z juk tajemniczą fiolkę.
-"nie masz pojęcia z kąd to mam! Nowa Appleloosa też borykała się z podobnymi stworzeniami, na szczęście udało im się opracować proste lekarstwo na jad tych stworzeń... Ale Ty chyba wolał byś, żebym wkońcu coś zrobił zamiast cały czas gadać.
Stwierdził Dashyta widząc poirytowany wzrok Eńka.
Chwilę później oboje zamierzali do wrót Hoofingtonu.
-"rada na przyszłość, mniej gadaj więcej rób" -odrzekł ponuro Eniek
-"wieeem, wiele kucy mi to mówi. To jaki jest plan?"
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#14
-Idziemy na wschód. Jakiś jaszczurzy cham otruł mnie i zabrał mi pewnien przedmiot. Nie wiedział tylko, że widziałem, gdzie poszedł. Pewnie kieruje się do Manehattanu, a ja mam akurat po drodze. W Tenpony zostawiłem cały sprzęt. A teraz szykuj się! Idziemy.
I poszli.
Dashyta próbował latać, ale po szybkim przywróceniu go na ziemię stwierdzeniem, że jego towarzysz nie nadąża dreptał obok.
I szli. Na horyzoncie widzieli Manehattan, pomimo 30 godzin drogi jaszczur im nie umknął. Stał przy bramie, męcząc się ze strażnikami.
-Siedzę tu już 8 godzin, przepuśćcie mnie wreszcie!
Jednorożec instynktownie przekręcił się lekko w prawo, chcąc zdjąć z pleców snajperkę. Nie miał jej.
-Noż do jasnej...
Potwór pod bramą odwrócił się.
(Jak to skończymy jakiś admin musi to przenieść do innego działu w offtopie :D)
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#15
Przebudzenie było niesympatyczne, dawno nie słyszałem odgłosów pianina, starałem się rozejrzeć ale jedyne co mogłem dostrzec to ziemia, wszech ogarniający mnie ze wszelkich stron brud - fuj - pomyślałem starając wydostać się kopiąc w stronę dźwięków. "Puchar" przeszło mi przez myśl nie wiedząc czemu. Rodzinna pamiątka za czasów jak dziadunio jeszcze grał w golfa i dostał go od swojego rywala na pamiątkę po zwycięskim turnieju -"Kto słyszał by się kolegować z brudnymi zebrami" - pomyślałem wygrzebując się z resztek ziemi. Była ciepła pochmurna noc a mój garnitur był cały w brudzie więc wyciągnąłem chusteczkę i strzepałem jego resztki z mankietów i ramienia, poprawiłem swój cylinder i sięgnąłem po moją drewnianą fajeczkę do wewnętrznych kieszeni marynarki - "Byłem pewny że ją zabierałem ze sobą" odchrząknąłem do siebie w myślach "Najwidoczniej leży nadal na kominku" - strzapałem brud z chusteczki i włożyłem ją do przedniej kieszeni marynarki. Niedaleko ode mnie zauważyłem inne kuce więc zwróciłem się w ich stronę i zacząłem podążać w ich kierunku.
Odpowiedz
#16
Szabrownik widząc nadciągającego najemnika i jakiegoś pegaza? wystraszył się, jad powinien dalej działać, więc musiał go zneutralizować. Nie posiadał żadnej broni, a zęby nie nadawały się do walki na dystans.
-O kór...
Rzucił się w ucieczkę do okoła miasta slalomem. Musiał jak najszybciej dostać się do jakiegoś nie dostępnego miejsca lub ukryć się, wraz z pucharem.
Odpowiedz
#17
Eniek nie miał czasu na celowanie. Puścił więc dwa ślepe strzały jego makarovem, którego zdążył wziąć do ust. Jak dobrze widział tego złodzieja, to daleko nie ucieknie. Trafił go w lewe kopyto! Eureka!
-Dashyta, leć za nim!
I pegaz popędził na swoich skrzydłach. Ghul puścił się biegiem w ślad za nim.
Złapali go dwa kilometry dalej.
-Mam cię!
Jednym celnym skokiem zbił gada z nóg. Szybkie zaklęcie paraliżujące nawet nie pozwoliło mu ruszyć kłami. Najemnik zdjął z niego szatę i wyjął spod niej jego cel: Puchar.
-Dashyta, odsuń się znad niego.
Telekinezą jednorożec wygrzebał duży kawał ziemi, tak aby jego wróg mógł się tam zmieścić. Bez litości.
Z pucharem w kopycie Eniek zasypał jaszczura dwoma tonami ziemi.
-Sayonara, dżdżowniczko. A teraz, kompanie, kierujemy się do Tenpony.
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#18
Błąkając się po pustkowiach można zobaczyć i usłyszeć wiele rzeczy, ale o pucharze z jakąś mocą to jeszcze nigdy nie słyszałem. Może to jakiś znak, może to jest przedmiot, wręcz artefakt którego szukam, by móc uratować swoje imię w stajni, nie wiem, ale muszę go znaleźć jeśli mam uratować siebie i parę innych istnień to wole ryzykować dla tego pucharu. Dla mojej małej siostrzyczki Blue Sky.... nie spocznę póki nie dostarczę tego pucharu do stajni. Z tego co Pipbuck mówi jestem przy wejściu do Manehatanu widzę stąd wielką białą wieże

-hymm Może znajdę tam kogoś kto mi pomoże.- Powiedział Shield
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#19
Eniek nie mógł dokładnie wiedzieć o poziomie mutacji stwora. Kula nie przebiła lewego kopyta, nawet w nim nie utknęła, tylko odbiła się od niego, lecz siła pocisku spowodowała wielki ból. Paraliż spowodowany zaklęciem przypomniał mu o tym dniu, w którym zmienił się w potwora. Rozwścieczony kopał z zadziwiającą prędkością. -Nie wiesz że skorpiony potrafią kopać?!-Wyskoczył tuż na pegaza. Chwycił go za nogę i wciągnął aż po szyję pod ziemię. Teraz wystarczy czekać aż Eniek zacznie mu pomagać wtedy go zaatakuje.
Odpowiedz
#20
słysząc krzyk jakiegoś kuca podbiegłem jak najbliżej do jakiegoś przedwojennego pojazdu i spojrzałem zza osłony przez lornetkę w kierunku krzyku, był tam kuc przypominający tego jak tam on miał najemnika i jakiś kucyk wbity po szyje w ziemie, postanowiłem powoli zbliżyć się do nich po cichu przygotowywując się to odpalenia tarczy i stelthbucka żeby wziąść tego najemnika z zaskoczenia
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości