Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Dwa światy [+18]"
#41
Shield dzisiaj nie spał, czekał na wiadomość o swoim pancerzu z orbity, w tym czasie jak nie miał co robić to uczył się od Gold strzelania do celów z Snajperki Szynowej X18-34.
- Troszkę wyżej, wyżej! - powiedziała Gold. - Jak do dziecka, wyżej celuj bo opadnie przed tym celem co tam postawiliśmy.

Cel oddalony o: 34 km.
- Welp strzelam! *FSZZZZZZZZZZ !!!TOMP!!!* - syczenie i nagle tąpnięcie na wodzie gdy statek zamortyzował uderzenie na wodzie. - Niech będzie trafiony!
- Nie masz szans!

Chwilę później dało się usłyszeć tylko ciche tyknięcie i dało się poczuć lekki podmuch powietrza, oznaczające że trafił.
- A...a....a.....ale, What The FUCK Shield?! - krzyknąła wkurzona Gold. - Przecież nie da się pierwszy raz strzelając i to na taką odległość trafić!!!
- Widocznie można, a teraz jeśli pozwolisz zaśpiewam sobie piosenkę zwycięstwa. - powiedział Shield włączając i zaczynając śpiewać (https://www.youtube.com/watch?v=IUPE7FnvnJ0) piosenkę.
- Aaaaaaaaaaa! Szlag by cie trafił Shield i twoje pierdolone oko!!! - krzyknęła Gold zakładając kopyta na znak obrażenia się.
Gdy Shield to zauważył od razu wyłączył piosenkę.
- Nie bądź zła, nie lubię gdy się złościsz.... - podszedł i przytulił koleżankę. - No uśmiechnij się, bardzo dobrze Smile

Shield uśmiechnął się też na uśmiech Gold, pocałował w czoło przez co zdziwił klacz.
- Heh chodź, zawiozę cię do pokoju zanim ktoś zobaczy, Smile - powiedział kładąc klacz na grzbiecie.

Po minucie klacz wtuliła się w jego szyję i zasnęła, wyglądała w taki sposób bardzo słodko.
- heh, widzę że jest naprawdę zmęczona..... heh, nie ma to znaczenia, mam moją ukochaną i nic nie zmieni tego co czuję do Bat Saphire, poza tym Gold jest ze Starem w związku. - powiedział do siebie. - Heh, lepiej już pójdę z tym słodziakiem, zanim ktoś mnie zauważy....

-----------------
W tym samym czasie w SUB 1 sektorze 3.
- Starlight już prawię jesteśmy w pomieszczeniu. - powiedział Afterburn. - Proszę wejdź...
- Tu jest naprawdę pięknie Afterburn, Afterburn? -Klacz zobaczyła piękne pomieszczenie wypełnione naturą, ale coś było nie tak nie było nigdzie Afterburn Blasta, nagle nastała ciemność. - Co się dzieje? Gdzie jestem?

Nagle wszystko zrobiło się jasne, znalazła się w jakimś wspomnieniu? Nie to nie było wspomnienie, to była wizja!
Klacz stała w narożniku, miała przyczepione ostrze do kopyta, było zakrwiawione, lecz nie była to jej krew, była to krew jej ofiary, jej brata, Stara....
- Star! Luno, co ja zrobiłam! Star! - nagle zamachnęła się do tyłu i nacięła policzek klaczy pegaza, Gold. - Na Lunę ja nie chce, nie chce tego, pomocy!
Próbowała się powstrzymać ale coś jej nie pozwalało, podniosła kopyto i uderzyła klacz, powtórzyła tę akcję dwa razy, nagle ostrze się rozłożyło i przebiło przez czaszkę klaczy pegaza. - Gold..... Dlaczego? Dlaczego... Dlaczego, dlaczego, dlaczego.... Mam nadzieję że Wybaczycie mi.... - klacz w tym momencie przebiła sobie ostrzem serce i eksplodowała unicestwiając połowę labolatorium.

---------------
Wizja Afterburna.
- Starlight? Starlight! - ogier najpierw się zapytał gdy zobaczył że w pomieszczeniu nikogo nie było, potem już krzyczał. - Starlight gdzie jesteś! Starlight!

Nagle wszystko zgasło, nie podobało mu się to.
Ogier stał na środku jakiegoś pola na pustkowiach, naprzeciwko niego stały trzy roboty, NV, Prime i jeden który był w takiej jakby mgle.
- Już nie macie odwrotu. - powiedział chociaż nie chciał, coś niem władało.
Zaatakował Prime lancą elektromagnetyczną, wbił ją głęboko w opancerzenie Robota i załadował puls.
Gdy tylko poszedł puls ogier nie kontrolując siebie zaśmiał się przeraźliwie, odwrócił się idealnie w momencie gdy padł wystrzał ogromnego działa.
- Chyba sobie żartujecie! - zakończył wypowiedz idealnie gdy pocisk uderzył idealnie w niego, drążąc tunel prosto do labolatorium i wybuchając przy jego ścianie.

- haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah, nie nie nie nie nie, ja nie miałem nigdy nikogo skrzywdzić. - powiedział wybudzając się na podłodze w pomieszczeniu. - Starlight!
Ogier wstał i podbiegł do klaczy. - Starlight obudź się! Proszę obudź się! To tylko zły sen! - krzyczał do klaczy która spała, nagle jej oczy się otworzyły, on pocałował ją...
- To był tylko zły sen, Starlight. - powiedział uspokajając klacz. - Już, już, nic ci nie będzie, ciiiiiiii.


---------------
W kontrolce.
- Wybudzić ją i jego! - krzyknął starszy ogier, Elitarny naukowiec.
- Nie ma potrzeby on już ją budzi. - powiedział jeden z asystentów.
- Jeszcze tego nam brakowało, zakochali się w sobie! - powiedział oburzony. - Mam ich kurde dosyć, może i są jedyni w swoim rodzaju, a Geny nie mają nic do gadania, bo idealnych klonów nie zrobimy, ale to musi się zakończyć, ich miłość musi się zakończyć.... I tak już wiele dajemy im do robienia i że mogą chodzić sami pomiędzy celami i pokojami ich sektora, ale na to się nie zgadzałem...
Naukowiec uśmiechnął się szyderczo i wyszedł z kontrolki...
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#42
https://www.youtube.com/watch?v=jwPHkm8B6GA
Właśnie ta piosenka rozbrzmiewała w kontrolce, w której siedzieli Azure z Hunterem. Pegaz, lekko podpity, zasugerował, by nieco pośpiewali. Biały kuc zgodził się niemal od razu, był aż zbyt znudzony. Chciał zrobić cokolwiek. Teraz oboje paradowali po całym pomieszczeniu śpiewając radośnie, jakby oboje byli pijany, nie tylko sam Spirit. Ogiery nawet nie zauważyły stojących w drzwiach Ignite i Vert, uśmiechających się... i patrzących na nich jak na bandę idiotów.

Klacze patrzyły na paradującą dwójkę, po czym wspólnym skinieniem głowy postanowiły zostawić ich w spokoju .

Kiedy Hunter był już tak pijany, że nie był w stanie ustać (co nie zajęło dużo czasu, kiedy wypijał prawie całą butelkę piwa między każdą zwrotką), Azure usiadł w fotelu, oparł tylne kopyta o stół, przednie założył za kark i od razu uśmiech zniknął z jego twarzy. Przypomniał sobie scenę, którą widział dzisiejszej nocy we śnie. Zastanawiał się, co ona właściwie oznaczała. Podejrzewał, że mogła to być swego rodzaju prowokacja ze strony Instytutu, ale nie był tego pewny.
Rozważał ten problem długo... I nie mógł nic ustawić. W końcu wziął głęboki oddech, odchylił się w fotelu i zamknął oczy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"Chłodny powiew wiatru. Poczułem, jak moja grzywa rozwiewa się wokół całej mojej głowy. Szedłem w wysokim śniegu... Szliśmy w wysokim śniegu. Kiedy się obejrzałem, zobaczyłem Vert, Huntera i jeszcze jednego kuca, klacz. Wszyscy trzęśli się z zimna, poza mną. Dopiero po chwili zobaczyłem, że staramy przedrzeć się przez środek zamieci. Brodziłem ciężko w wysokim śniegu, kiedy nagle, cal przede mną, upadła długa lanca. Wbita w śnieg pod dużym kątem, rzucona z daleka. Od razu wybiłem się stając na tylich nogach, zdjąłem z pleców tarczę. Wydawało mi się, że jestem z nią dobrze zaznajomiony, choć widziałem ją pierwszy raz w życiu. W drugim kopycie zmaterializował się mój miecz... choć i ten wyglądał inaczej. Hunter od razu po mnie poderwał się wyciągając swój karabin, ale powstrzymałem go ruchem kopyta z tarczą. Coś mówiłem. On coś mówił. Vert coś mówiła. Ale ja tego nie słyszałem.
Pośród wirującego śniegu widziałem ciemną postać. Kuc w ciemnym płaszczu. Zbliżał się do mnie, na barku miał oparty miecz z czerwonego kryształu, bardzo podobny do mojego.
W tle słyszałem cichą muzykę (https://www.youtube.com/watch?v=EFNDV7mRIcI). Wiedziałem, że szykuje się walka. Ciężka walka.
Z kim? Czemu? Tego nie wiedziałem. Gdzie szliśmy? Skąd się tam wzięliśmy? Kim jest ta klacz?
Powoli zamknąłem na chwilę oczy... chciałem je znów otworzyć i zaatakować rywala... Ale, zamiast tego, wydałem tylko niemy krzyk, kiedy niebywały ból przeszył całe moje ciało, umysł, duszę..."

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Krzyknąłem przeraźliwie i spadłem z fotela na ziemię wijąc się z bólu. W końcu ustało... Podniosłem się ciężko i spojrzałem wściekle na śpiącego ciągle Huntera. Pokręciłem z irytacją głową i spojrzałem, jak kurs.
-Eh... za chwilę powinniśmy zobaczyć ląd. Nareszcie!
https://youtu.be/h83Dda3jly4 - Dobry serial, dobrego człowieka, z fandomową elitą w rolach głównych. Polecam Happy
Odpowiedz
#43
Scalpelsam i Star Rider zaprowadzili klacz do bloku badawczego dla organizmów żywych, przez niektórych zwanego „Bawialnią” . Istotnie, znajdowało się tu wiele przyrządów dających masę radości nawet najbardziej wybrednym sadystom. Obok każdej z nich znajdowała się mała tabliczka, na której wyświetlały się parametry życiowe badanego. Doklejono do nich kartki , na których naukowcy zwykli spisywać ilość kucyków, które zbadali. Zawsze po wszystkim maszyny były porządnie wyczyszczone, jednak w trakcie ich użytkowania często lało się sporo krwi. Głównie krwi. Bo to jej zapachu nie dało się już usunąć. Wliczając fakt, że w ramach oszczędności ( czy też dziwnego gustu Dowódcy) korytarze łączące jedną salę badań z drugą tonęły w półmroku, całość przywodziła na myśl wielką salę tortur.
Scalpelsam odwrócił się w stronę klaczy, chcąc zobaczyć jej reakcję. Strach malujący się na obliczach odczynników niezwykle go motywował…
… ale nie tym razem. Klacz popatrzyła na niosące śmierć maszyny, w których miała skończyć, jakby mówiła „aha”, po czym jej wzrok znów stał się pusty, nieobecny. Jednorożec popatrzył na nią ze zdziwieniem.
- To wszystko?
Liselotte podniosła głowę.
- Słucham Pana?
- Czy ty zdajesz sobie sprawę, co się będzie zaraz z tobą dziać?
Liliowa klacz skinęła głową.
- Owszem. – odparła spokojnie. -Będą mnie Państwo torturować. Być może nawet dopóki nie umrę. Będę cierpieć, prawdopodobnie przez długi okres czasu. I chciałabym Państwu za to podziękować.
- Co?! – syknął naukowiec po chwili konsternacji. Star Rider stał obok niego, nie dowierzając, że klacz mówi to, co słyszał.
- Dziękuję, że Państwo nawet nie starają się mnie oszukać. – uśmiechnęła się blado.
Scalpelsam początkowo osłupiał… ale zdecydował się machnąć na to kopytem. Widocznie była bardziej tępą suką, niż myślał.
- Dobra… - westchnął - Rider, w razie co stój na zewnątrz. Gdyby ktoś coś chciał, niech kieruje się do Pineapple, ale mi ma nie przeszkadzać. Przełączam komunikator na alarmowe, dzwoń tylko, jak nie będzie wyjścia. Okej?
Przyboczny uśmiechnął się, kiwając głową. Scalpelsam zamknął za sobą drzwi.
Jednorożec zaprowadził Liselotte do pierwszej maszyny. Na początku musiał ustalić podstawy, co było w cholerę nudne i przewidywalne. Kazał klaczy stanąć w miejscu i się nie ruszać, po czym przystąpił do skanowania jej wnętrza. Cyfry na ekranie gigantycznego monitora pojawiły się wraz z zrzutem sylwetki badanego kucyka. Komputer od razu obliczył jej stan (stabilny), typ (kuc ziemny), i…
Ou… what the hell?
… i powinien obliczyć wiek… ale niemal każdy organ i tkanka klaczy były datowane inaczej.
Scalpelsam pochylił się nad danymi.
- Mózg– 1825 lat… - przeczytał z niedowierzaniem. – Szkielet kostny – 567 lat… Mięsień sercowy 22 lata… co cię, ku*wa, Luna z klocków składała?!
Zrestartował system parokrotnie, jednak za każdym razem dane były takie same, a włąściwie – tak samo porypane… dziwne. Trzeba będzie to wysłać do MEM-a – komputerowego systemu weryfikującego dane, niech się z tym męczy na razie, pomyślał. On nie miał na to czasu.
Po spisaniu ważniejszych informacji do analizy, Scalpelsam uśmiechnął się, wyłączając maszynę. Trzeba było zweryfikować materiał, z którego była klacz. A do tego trzeba było próbek. Dużo próbek…
Bezceremonialnie pociągnął ją w stronę czegoś większego. Jak przewidywał, i tym razem nie protestowała. Chciała tortur? Dobra. Będzie miała.
- Włóż tu kopyto.
W szklanej, przezroczystej tubie o średnicy przeciętnej nogi kucyka, widoczne były różnorakie szczypce i chwytaki. Spod jej dolnej części wystawały zęby piły tarczowej, zdolnej przeciąć diament. Były cienkie, ale często nacięcia powtarzano wielokrotnie, pod różnymi kątami. Pod spodem były otwory do zbierania krwi… choć w przypadku kryształowego kuca mogło to być wszystko.
Materiał genetyczny z jednej nogi powinien wystarczyć do eksperymentów i ulepszania Obiektu 76. Przynajmniej na razie. A Lise chyba nie obchodziło, czy będzie mogła w ogóle chodzić. Tak samo, jak niego.
Klacz spokojnie spełniła polecenie. Ciekawe, czy za chwilę też będzie taka spokojna, pomyślał naukowiec.
Wcisnął przycisk aktywujący maszynę. Ta zaburczała.
I wtedy zgasło światło.

****
Parę minut wcześniej Tree Twig, pogwizdując, kierował się w stronę działu geologicznego. Kamienie w torbie podskakiwały z każdym krokiem, obijając się o zbroję. Mimo że ogier uważał się za silnego, zaczynały mu już ciążyć. Ciekawe, ile ta klaczka je niosła, pomyślał.
Skrócił sobie drogę, przechodząc obok głównego generatora energii. Gdy wszedł do sali pełnej komputerów, w drzwiach minął parę kucy z elektrotechnicznego, które przypadkowo zawadziły o torbę, tak, że jeden z kamieni wypadł na ziemię. Rzucił za nimi zdawkowym przekleństwem, przystając. Jako że był jednorożcem, chciał złapać go swoją magią… ale, ku jego zdziwieniu, na chęciach się skończyło.
Kamień, niewiele większy od kopyta, ani drgnął. Ba, nawet aura rogu Tree Twiga nie objęła go zupełnie.
- Co jest? – zdziwił się, czując kropelki potu spływające mu po czole.
Zrezygnowany, postanowił podnieść kamień tradycyjną metodą. Okazał się nadzwyczajnie lekki.
Może faktycznie ci od skałek powinni rzucić na to okiem… albo to z nim było coś nie ta-
W tym momencie kamień wystrzelił z jego kopyta, prosto między oczy. Wgniótł hełm w jego czaszkę, miażdżąc ją. Wrzasnął. Wtedy skała dobiła go, przebijając się przez potylicę i pancerz.
Zanim kuce obecne w pomieszczeniu zdążyły się odwrócić, kamień poleciał w stronę generatora, uderzając w niego z całej siły. Trzasnęło. Poleciały iskry. Ktoś spróbował złapać go magią. Kamień rzucił się na niego, łamiąc róg. Trysnął strumień krwi, kuc wrzasnął. Nagle z drugiej strony uderzył w niego drugi, wyskakując z torby, zdzierając mu skórę z twarzy. Dołączył trzeci. Czwarty. Siódmy. Latały po całym pomieszczeniu, rozbijając się po ścianach, uderzając w kucyki, łamiąc im kości, zmieniając ich ciała w krwawe miazgi. Nie przestawały, aż ranny nie stawał się martwy. Aż wszystkie kuce w pomieszczeniu nie wyzionęły ducha. Aż małe pomieszczenie nie było pełne rozczłonkowanych trupów, poplątanych między własnymi kawałkami żeber i fragmentami jelit. Wtedy obrały sobie za cel generator. Kamienie waliły w niego, chaotycznie odbijając się od ścian i sprawiając, że cała sala się trzęsła. W końcu rozległ się głośny wybuch wewnątrz rdzenia… i nastała ciemność.
Kamienie, jak gdyby nigdy nic, upadły na martwe ciała akurat w momencie, gdy otworzyły się drzwi.
Do środka zajrzał jeden z kucy z elektrotechnicznego, który kilka minut wcześniej potrącił Tree Twiga. W kopycie trzymał kubek kawy.
Przez dłuższą chwilę z niedowierzaniem patrzył na to, czego kontur dostrzegał w ciemności. I tylko od tego zrobiło mu się słabo.
Mechanicznie podniósł kopyto do pyszczka.
- Pine- em -p-pineapple? – spytał, starając się nie zemdleć. –T- Tu Pendrive, z sekcji E-e-tech.... Chyba mamy pro- problem…
Odpowiedz
#44
- Haaaah, czas na drzemkę. - powiedział Shield zawisając na ogonie pod sufitem hangaru. - Jeśli mnie będą szukać chyba nie będę taki trudny do znalezienia...

Gdy już zasnął spał jakieś dwie godziny....

----------------
Tym czasem u Gold.
- haaah, kiedy to ja się tu znalazłam? - zapytała Gold która się obudziła w swoim łóżku. - Aaaa, już sobie przypominam. Shield mnie przytulił i pocałował....
- Eh, nie powiem tego nikomu, nie chce żeby miał jakieś problemy... - powiedziała w pustą przestrzeń pokoju. - Czas się wykąpać, później do stołówki na śniadanko.

Gdy Gold się wykąpała, wyszła z pokoju i zobaczyła wiszącego na ogonie Shielda, klacz się wręcz przestraszyła...
- O mój boże Shield kto ci to zrobił, kto cię powiesił i to za ogon. - powiedziała Gold szeptem, łamiącym się Głosem. - Biegnę po pomoc....

Gold pobiegła na mostek, tam zobaczyła dwóch pijanych kucy, była wręcz wkurzona i się bała o Shielda.
- Chłopaki ktoś powiesił Shielda za ogon pod sufitem hangaru! - krzyknęła budząc Huntera. - Nie wiem co się stało, jeszcze wieczorem strzelaliśmy z snajperki szynowej, później odstawił mnie do pokoju, a teraz się budzę i on wisi powieszony za ogon pod sufitem.... Pomóżcie!


----------------
W świadomości Shielda........
- Hmmm? Aha, to jest dziwne. Jestem na mostku? - powiedział i zapytał Shield patrząc na to co się dzieje. - Czekaj czy ja właśnie celuje z tego wielkiego działa?

*BOOOOOOOOOOOOOOOOOOOM* nagły wystrzał z wielkiego działa zatrząsł całym statkiem. - O kurwa! Mam nadzieję że nie trafiłem przypadkowego przechodnia. - reakcja Shield na wystrzał.
Nagle coś go uderzyło w plecy. Był to kuc, jednorożec z zamglonym okiem, cały wyglądający jak zebra, lecz jedyne co nie pasowało to to że był porozrywany na części z których lała się krew. Nagle Shieldowi się wypowiedziało. - jak?! - Nie wiedział dlaczego mówił takie rzeczy.
Shield zamknął oczy i poczuł ból w brzuchu, poczuł gdy coś mu się wbija w brzuch, Shield padł na ziemię i otworzył oczy, ledwie widział kuca, który zniknął tak samo jak się pojawił....

Shield się obudził i porozglądał dookoła, nic nie było tylko ADR która kręciła tyłeczkiem z swoim ogonem tak seksownie że aż nie mógł patrzeć więc zakrył się skrzydłami i zasnął na nowo.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#45
-Nareszcie. - Jeszcze zanim dobiliśmy do brzegu wyskoczyłem i popłynąłem na ląd. Dla bezpieczeństwa miałem na sobie swój pancerz, więc nie martwiłem się względnym promieniowaniem. Stanąłem na brzegu i rozejrzałem się w koło. Podniosłem kopyto dając Hunterowi znak, że może spokojnie dobijać (na nasze szczęście zdążył wytrzeźwieć na tyle, by nie rozwalić wszystkiego w pył). Uśmiechając się patrzyłem, jak drużyna Shielda próbuje wyjść na ląd... Po tym, jak popili, kiedy usłyszeli, że w końcu koniec tego dryfowania, i że będą w stanie stanąć na stałym lądzie i tak nie są w stanie na nim ustać.
Vert, jedna z nielicznych trzeźwych, podeszła do mnie i stanęła przy mnie, zamykając oczy rozkoszując się powiewem morskiej bryzy w grzywie.

Nagle przeszło mnie dziwne uczucie. W ciągu ułamków sekund objąłem Vert i wyczarowałem tarczę. Kolejne kilka setnych sekundy potem trafiła nas coś ciężkiego z potężną siłą, przy czym eksplodowało w zetknięciu.
Oboje padliśmy na ziemię. Podniosłem się ciężko, szybko upewniłem się, że Vert nic nie jest, po czym wydałem krótką komendę:
-Kryć się!
Wszyscy w koło, którzy słyszeli wybuch, od razu padli na ziemię chowając się, za czym się dało. Odciągnąłem Vert i schowaliśmy się za pierwszym głazem, który był w pobliżu. Tuż za nami spadł kolejny pocisk, przy huku którego Vert wtuliła się we mnie. Spojrzałem na krater, po czym na Shielda, który nagle wytrzeźwiał... jak każdy z resztą.
-Co jest? - Usłyszałem głos cyborga w komunikatorze.
-Nie wiem, skąd wzięły się tu działa kalibru 156mm, ale... Wait, gdzie my w ogóle jesteśmy? - Spojrzałem szybko na mapę w Pip-Buck'u. - Ah, to wiele wyjaśnia. Jesteśmy w Pferdenstadt. Tu przecież był ośrodek militarny Wielkiej Equestrii.
-Ale czemu do nas strzelają?
Myślałem przez chwilę. Zaryzykowałem wyjrzenie, ale od razu się schowałem. Pocisk omal nie rozwalił skały na pół. Wyjrzałem szybko i ujrzałem błysk z odległości około dwóch kilometrów. Ujrzałem trzy lufy i... znajomą flagę.
-Instytut! - Krzyknąłem w komunikator. W odpowiedzi dostałem tylko ciche przekleństwo Shielda. No... z deszczu pod rynnę.
https://youtu.be/h83Dda3jly4 - Dobry serial, dobrego człowieka, z fandomową elitą w rolach głównych. Polecam Happy
Odpowiedz
#46
Shield szybko pobiegł do miejsca sterowania działami.
- Nie wiecie z kim zaczynacie. - powiedział przełączając się na sterowanie Górno pokładowymi działami, zaczęły się przekręcać w stronę ostrzału, a M61 Vulcany zaczęły ostrzeliwać kolejne pociski nadlatujące z dział i piechotę wroga.
- Gotowe do strzału. - powiedziała ADR.
- OGNIA! - krzyknął Shield.
- Załadować do środkowych odłamkowo-burzącą, reszta P.Panc! - krzyknął Shield.
- Ładowanie dział. - odpowiedział Talos. - Działa załadowane.
- OGNIA! - krzyknął Shield pokazując kopytem w stronę ekranu.


Żołnierze Instytutu próbowali się chować przed pociskami ale M61 Vulcany obsługiwane przez ADR radziły sobie z nimi jak z szmacianymi pluszakami.
Nagle Shield dostał wiadomość.
- Cel stracił wszystkie działa 156mm i został przebity w dwóch miejscach, piechota zaczyna się cofać. - powiedział Talos skanując sytuację, nagle poszedł komunikat. - ADR trzy oddziały niewidzialnych optycznie za Gold i Starem! ZASTRZEL ICH!
Nagły dźwięk *TrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrT* oznajmiał że oddziały zostały rozstrzelane przez 10 działek.
- Dobrze ci poszło ADR, masz refleks małego zajączka, heh. - powiedział Shield. - Wysłać 2 bombowce z ładunkiem 20 zastawów po 5 bomb dwukilowych! W wsparciu wysłać 10 myśliwce bez załogowe mają niszczyć działka AA!
- Wykonywanie! - powiedział Talos.

Po chwili bombowce były już w powietrzu na bezpiecznej wysokości i zaczęły zrzucać bomby a te tuż po uderzeniu w ziemię raniły powracających żołnierzy i niszczyły budynki i działka AA które nie zdążyły zareagować.
- Nawracanie bombowców, podchodzenie pod drugą rundę zrzucania bomb. - powiedział Talos. - Brygada nawrót! Myśliwce ostrzeliwywać resztę działek!
- Hahahaha, oni chyba naprawdę nie wiedzieli do czego strzelają, hehehehehehehehhe. - śmiał się Shield. - Czekaj, a ten to co?!
- Bombowce lądują już w hangarze, myśliwce też, stracono 6 myśliwców. - powiedział Talos.
- Talos masz tu wprowadzone koordynaty strzelaj z wielkich dział na nie! - powiedział Shield celując w budynek i jego przedpole na którym stał Generał.
- Działa załadowane! ładowanie dział plazmowych! - powiedział Talos.
- Działa plazmowe załadowane Shield! - powiedziała ADR.
- OGNIA! - krzyknął Shield, i nagle dało się usłyszeć wystrzał 40 dział plazmowych i 12 dział 180mm. - Nie powinno po nim nic zostać!


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Shield, piękny pokaz fajerwerków ale wydaje mi się że to już wystarczy! - powiedziała Bat Saphire. - Wystarczy....
Shield na te słowa zaprzestał ostrzału ale dał ostatni rozkaz.
- Załadujcie pociski napalmowe! - krzyknał.
- Ładowanie magicznego napalmu.... Magiczny napalm załadowany! - powiedział wysokim tonem Talos. - Działa zabezpieczone!
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#47
- Talos, możesz zrobić dla mnie? - zapytała ADR.
- Tak?
- Przeskanuj okolicę a ja się zajmę twoim ciałem okej?
- Heh, zrobię to dla ciebie, kochanie... - odpowiedział Talos.

Podczas gdy Talos zajmował się skanowaniem okolicy zauważył że Flaga zmieniła się na białą, oznaczającą poddanie się. W tym czasie ADR zajmowała się nowym ciałem Talosa, nie będzie miał ciężkiego ciała robota tylko leciutkie ciało kucyka.
- Jak tam praca Talos, kochanie? - zapytała ADR słodkim głosikiem. - Znalazłeś już coś?
- A no, wywiesili białą flagę ii....... - powiedział i od razu przełączył się na radio Azure.


- CHOWAĆ SIĘ!!!!! ARTYLERIA!!!! - krzyknął z całej siły w komunikator.
*(tu chciałem dać reakcję Azure na komunikat ale to jest jego wypowiedź)*

Nagle zaczęły spadać pierwsze pociski kalibru 130mm, huk jaki robiły wybuchając był niewyobrażalny, na szczęście magia Bat Saphire osłaniała większość grupy zaciągała energię magiczną z każdego jednorożca w polu tarczy, Ignite jej pomagała swoją magią, wiedziała że klacz się nie powinna przemęczać więc pomagała jej.
Gdy atak się zakończył Talos od razu odbezpieczył wizjer taktyczny i zaznaczył sobie dwa cele na wodzie.
- Działa gotowe do strzału! - powiedział Talos w komunikatorze Shielda.
- Poczekaj, poczekaj wyładuj napalmowe, załaduj do środkowych wybuchowe do reszty zwykłe. - powiedział na spokojnie Shield czekając na komunikat.
- Działa załadowane!
- Plazmy naładowane!
- OGNIA!!! Ile tylko można i z czego tylko można!!!!! - krzyknął Shield.

Nagły huk dział konwencjonalnych, plazm i pyrczenie M61 Vulcanów.
- Wystrzelić wszystkie rakiety jakie mamy. - powiedział Shield, włączając wysuwanie baterii z głównych dział. - Urządźmy im tam piekło, załadować do baterii podkalibrowe pociski rakietowe.
- Załadowane ostrzał za 3, 2, 1, OSTRZAŁ! - powiedział Talos.
- Welp, mają tez obranę przeciwrakietową . . . Heh, o tych 30 rakietach nie wiedzą... Trafiony! Trafiony! ZATOPIONY!

-----------------------------------------------
Na Pancerniku.
- Ratuj się kto może!! - krzyczały kucyki wyskakując do wody.
- Nawet nie myślcie o opuszczaniu statku! Do dział! Strzelać! - krzyczał na megafonach kapitan. - OGNIA!
- NIE! - krzyknął jeden z marynarzy gdy nadleciała kolejna salwa rakiet niszcząc mostek kapitański. - O kurwa! Do wody!
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#48
-Wait... Że co!? - Wyjrzałem zza osłony i z cichym przekleństwem wyczarowałem tarczę, obejmując Vert. Poczułem, jak trafiają nas...
Kiedy się uciszyło, szybko wysłałem Vert w bardziej bezpieczne miejsce. Wtedy usłyszałem świst powietrza. Niecały ułamek sekundy potem koło mojej głowy trafiła purpurowa strzała emitująca słabe światło pochodzące z magicznej energii.
Ta strzała... Ten kolor... Ten kształt... Prędkość... Magiczna energia w niej zawarta...
Arrow Heart.
Ale ona nigdy nie chybiała. Chyba, że nie chciała trafiać. Mogła być ledwo żywa, jej strzały były bezbłędne nawet na maksymalnej odległości. A jednak nie trafiła.
Czyli nie chciała.
Spojrzałem na niebo i ujrzałem kolejne trzy strzały zmierzające w moją stronę. Na szybko wyliczyłem tor ich lotu, wybiłem się z ziemi i skoczyłem. Upadłem na ziemię kucając na zadnich nogach. Obejrzałem się na strzały. Tym razem wszystkie trafiłyby mnie prosto w serce. Więc liczyła na to, że wykonam taki manewr... Lub jest jeszcze zbyt słaba, przez co nie skupiła się na tyle, by trafić pierwszą strzałą.
Wtem przez powietrze przeszedł inny świst, czegoś znacznie większego. Poczekałem, po czym odbiłem się od ściany robiąc salto nad przelatującą rakietą. Ta poleciała dalej trafiając w dolny pokład FrostWolfa. Nie zniszczyła go, ale postawiła w ogniu... Z zewnątrz i na wewnątrz, w zasięgu wybuchu rakiety. Ogień, krwisto czerwony, przypominał właściwościami płonący napalm.



Znam tylko jednego kuca, który jest do tego zdolny...
Wtem z nieba dobiegł głośny grzmot, a koło mnie coś upadło, lecąc z prędkością gromu. Fala uderzeniowa rzuciła mnie parę metrów dalej. Wyhamowałem poślizg w przykucu i spojrzałem na nieproszonego gościa.
W podobnej pozie, co ja, stał kuc, który wydawał się dokładną inwersją mnie... poza jednego, znaczka. Ten był krwisto czerwony, prawie identyczny jak mój. Na skrzydłach było parę czarnych plam i linii. Prezentowały one krew.
Kuc podniósł głowę i spojrzał mi w oczy. Wspierał się na swoim mieczu, ciężkim dwuręczniaku, w odcieni ciemnej czerwieni, stworzonego z najczystszej magicznej energii.
Ogier złożył skrzydła, które rozwiały się wraz z następnym powiewem wiatru, tworząc za jego plecami jasnoczerwoną, mieniącą się w promieniach zachodzącego słońca mgiełkę.
Stanął na tylnych nogach. Ja tak samo. Patrzyliśmy się na siebie przez chwilę, po czym, jak na komendę, uderzyliśmy na siebie. Wyczarował swój półtorak, który wyglądał na słaby i niepozorny przy orężu mojego rywala. Ale wytrzymywał w starciu, do czasu...
-Niezłą kompanię sobie znalazłeś. I nie brzydką dziewczynę. - Mówił kuc między ciosami. Tu na chwilę zamilkł. - Wiesz, czemu tamte trzy strzały Arrow Heart omal cię nie trafiły? Rozdarłeś jej serce. Cały czas wierzyła, że ją kochasz, jak ona ciebie, że po nią wrócisz... A ty co?
-Będziesz mi prawił kazania w trakcie walki?
-Miłość... Aż dziwię się, że się w to bawicie. Ale, w końcu jesteście spaczeni. Jesteście Upadłymi. - Cisza. - Arrow prosiła, bym ci to powiedział. Zdradziłeś ją, ona cię znienawidziła. Już jej nie zobaczysz.
-Ha, myślisz, że ci w to uwierzę? Zrobię, co zamierzam. Nawet ty mnie nie powstrzymasz.
-I tu się mylisz.
Za pomocą jednego cięcia zmiażdżył moją obronę i jego miecz przeciął moje ciało, jakby go tam w ogóle nie było.
Krzyk. Przeraźliwy krzyk pełen bólu, słyszalny w promieniu nawet paru kilometrów.
Ja go nie słyszałem, choć wiedziałem, że krzyczę.
Cisza. Ucichły strzały, wiatr... Morze zrobiło się nienaturalnie płaskie.
Słychać było tylko, jak osuwam się na kolana. A potem... Jak walę twarzą o ziemię...
https://youtu.be/h83Dda3jly4 - Dobry serial, dobrego człowieka, z fandomową elitą w rolach głównych. Polecam Happy
Odpowiedz
#49
- Trwa gaszenie dolnego pokładu. - powiedziała ADR gdy była zajęta gaszeniem. - Dolny pokład został pomyslnie ugaszony, łatanie dzióry po ataku.
...
- Naprawa zakończona pomyślnie! - krzyknął Talos. - Cała załoga proszona jest o opuszczenie lądu i udanie się na statek!
...
- No dalej ferajna wiemy co się stało ale nie mamy na to wpływu, ratujemy się póki możemy. - powiedziała ADR, niezbyt pocieszając Huntera i Vert

-----------------------------------------------------------------------------------------

- Kompania spadamy! - krzyknął Shield do załogi wychodząc do wyjścia tuż przy nich. - Widziałem co się stało Vert, wiem że chcesz go uratować, ale nie możemy ryzykować za silni są.
- Ładować się na statek, przepraszam Vert ale muszę to zrobić. - Shield wziął klacz w magię i zabrał na pokład. - ADR skieruj nas na te koordynaty.

- Wykonywanie! - odpowiedziała ADR.
- Blokowanie dział, chowanie działek rakietowych, chowanie granatników plazmowych, przygotowywanie śluz powietrznych, przygotowywanie systemu torpedującego. - powiadomił Talos załogę.
- Uszczelnianie statku! - powiedział Talos. - Uszczelnianie zakończone!

Gdy wszyscy weszli do Frost Wolfa statek wystartował i zaczął się oddalać na sam środek oceanu w stronę pancernika, powoli się zanurzając.

-----------------------------------------------------------------------------------------

Na drugim pancerniku....
- Co oni robią?
- Chyba chcą nas staranować... - powiedział nawigator do kapitana.
- Nie pozwolić im na to! Zniszczyć zanim się zbliżą! - nagle Frost Wolf zanurzył się przed pancernikiem i znikł z sonarów. - Gdzie oni są? Gdzie się schowali?
- Nie mamy widoku na nich, są bardzo głęboko i widocznie szybko się poruszają. - powiedział nawigator. - Kurde mieliśmy ich jak na widelcu.....

-----------------------------------------------------------------------------------------

Gdy statek opadł na dno...
- Przygotować łodzie podwodne potrzebna nam osłona, a ten pancernik nam tylko przeszkadza.... - powiedział Shield do Talosa.
- Przygotowywanie hangaru trzeciego do produkcji i wysyłania łodzi podwodnych. - odpowiedział Talos.
- Za 20 minut będzie gotowa pierwsza partia łodzi podwodnych.


- mam nadzieję że nic mu nie będzie, Azure to mocny kuc ale i tak się martwię o to czy aby przeżył.... - powiedział Shield. - Nie chce mieć kolejnego niewinnego istnienia, (welp ma ich już na duszy jakieś 30.000+/-) mam nadzieję że to było w planie Azure i że chciałby żebym tak zrobił....
- Mam dosyć jak na jeden dzień. - powiedział przywalając głową w klawiaturę i zasypiając. - Branoc świecie.....

(Jeszcze w dzisiejszym poście nie tym ale nastepnym napisze co mu się śni albo kto mu się śni)
C.D.N.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#50
Otworzyłem oczy. Pierwsze, co ujrzałem, to szczur stojący na tylnych łapkach, który patrzył na mnie ciekawskim wzrokiem. Przekrzywiłem głowę, by się mu lepiej przyjrzeć, ale od razu uciekł. Spojrzałem za nim niepocieszony. Wtedy moich uszu dobiegł śmiech. Odwróciłem głowę i ujrzałem Shadow Thundera za kratami celi.
-Jesteś jeszcze dziwniejszy, niż sądziłem.
-Jakoś mnie to nie dziwi. Gdzie jesteśmy?
-W SUB 2. Trochę tu zabawisz.
-2? Crystalized?
-No proszę, jednak o nim słyszałeś.
-Nie mało. Czemu jeszcze próbujecie? Nie znajdziecie tu dość DNA do pracy.
-No... i tu się mylisz, bracie.
Mina mi zrzedła. Shadow nie ma w zwyczaju żartować, więc teraz pewnie też tego nie robi. A skoro to mówi, to mają jakiś duży zapas genów. Tylko skąd? Chyba nie będą próbowali mi wmówić, że Kryształowy sam zapukał do ich drzwi.
-Em... to (nie)ciekawie.
-Tak więc wszyscy są na razie zabiegani przy niej, więc chwilę tu pognijesz. Ale spokojnie, jeszcze cię nawrócimy.
-Ehem, na pewno... Czekaj. Niej!?
Ale Shadow Thunder już odchodził.

Wstałem i skupiłem się. Nie zamierzałem tu zostać.
https://www.youtube.com/watch?v=Q4qjTdJh2ms
Moja grzywa zaczęła się unosić i falować. Po chwili wysadziłem kraty celi i wybiegłem z sali. Puściłem się cwałem przez cały ośrodek Instytutu. Shadow od razu zawrócił i zaczął mnie ścigać, ale tu był miałem przewagę. Byłem znacznie szybszy i zwinniejszy od niego. Mimo, że zręcznością w walce mnie przebijał. Mijani przeze mnie naukowcy, strażnicy i przypadkowe kuce nie mieli pojęcia, co się dzieje. Biegłem tak, aż nie przeszył mnie paraliżujący wręcz ból po całym ciele. Upadłem ciężko na ziemię i poturlałem się paręnaście dobrych metrów. Podniosłem się dysząc ciężko.
Czy ja... Czy ja właśnie dostałem najsilniejszym atakiem Arrow Heart... Szlag...
Za mną stała właśnie owa klacz. Miała na sobie ciemny, purpurowy płaszcz przysłaniający jej oczy. Szła wolno w moją stronę, na czterech kopytach. Łuk miała przywiązany do boku. Kiedy stanęła kilka metrów ode mnie, wyciągnęła go i ruchem kopyta kazała mi wstać i walczyć. Szybko załączyłem utwór na Pip-Buck'u ( https://www.youtube.com/watch?v=eLb5qsedCDs ) i niechętnie stanąłem z nią w szranki.
https://youtu.be/h83Dda3jly4 - Dobry serial, dobrego człowieka, z fandomową elitą w rolach głównych. Polecam Happy
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości