Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bastion Samobójców
#1
Po długim czasie podróży wozem dwanaście kucyków w końcu usłyszało jak woźnica zakrzyknął:
- Ej wy tam ! Koniec trasy wysiadać ! - Po chwili pierwsi obrońcy zaczęli wychodzić z wozu.
W trakcie podróży kilku zrozumiało dlaczego nie mogli wziąć z sobą więcej sprzętu ... po prostu więcej już by się na tym wozie nie zmieściło.
Gdy wszyscy wyszli woźnica ruszył w drogę powrotną. Nie oglądając się za siebie.
Gdy tylko kucyki wyszły z wozu ich oczom ukazał się nieduży fort położony między dwoma pasmami górskimi.
Niestety fort nie prezentował się ... zbyt okazale ...
Główną osłonę pełnił mur ze złomu z niedużą bramą stworzoną z dwóch metalowych koszy na śmieci. Na owy mur prowadziły nieduże drewniane schodki lecz na samych murach było ledwie tyle miejsca, żeby mogło na nim stanąć do 3 wartowników. To chyba tyle jeśli chodzi o ich umocnienia ...
Jednak poza murem stały tu dwa budynki. Jeden przypominający przedwojenną restaurację i motel.

Restałracja nie była duża lecz miała dość dobrze wyposażoną kuchnię ... ( o ile ktoś umie to wszystko przywrócić do stanu używalności ). Gdyż kuchenki, lodówki i inne urządzenia na pewno nie zadziałają bez małej renowacji.
Poza tym w restauracji była duża jadalnia z stołami i dwa mniejsze pomieszczenia. Jedno było kiedyś magazynem lub schowkiem lecz przez wiele lat zalęgły się tu grzyby i pleśń które jasno nakazywały uprzątnąć to miejsce przed ponownym zagospodarowaniem.
Ostatnim pomieszczeniem było ... WC ... było tam wiele rozbitych kranów i pisuarów lecz jeden czy dwa wciąż działały ... można by to miejsce nieźle wykorzystać ...

Motel zaś składał się z gabinetu , recepcji i dziesięciu pokoi. Nie trzeba więc obawiać się o miejsce do odpoczynku ... no chyba , że lepiej zagospodarujemy to miejsce ...
Lecz nie to było tak ważne w tym miejscu lecz dość spory placyk za motelem. Teren ten porosła trawa a tu i ówdzie stały plastikowe krzesełka. Można by tu wybudować nawet kilka warsztatów lub ogródków ( 3 pola do budowy ).
Pomiędzy motelem a Restauracją raczej nie można było wybudować ogródka ponieważ między owymi budynkami był popękany stary asfalt.
Obok restauracji kucyki znalazły silos z deszczówką. Woda pomimo radioakrywności była zdatnia do picia lecz nie było jej za dużo. ( 5 porcji wody )

-Witam was rekruci ! - Odezwał się nagle starszy kucyk ziemny w spranym lecz zadbanym mundurze. Jego grzywa była zupełnie siwa a sierść wypłowiała lecz wciąż można było rozpoznać, że kiedyś miała czerwony kolor.
- Jestem kapitan Deafphone i zajmuję się radiem w forcie Debris. Mam za zadanie meldować o waszych poczynaniach centrali i dbać o to by fort był stale broniony ... rozgościłem się już w gabinecie więc tam też będę siedział ... Od czasu do czasu mogę przez radio usłyszeć coś ciekawego lub jakiś ważny rozkaz więc musicie byś stale czujni ... poza tym robicie co chcecie i nie wcinam się do waszych obowiązków ... a teraz jeśli pozwolicie udam się do mojego biura ... a i jeszcze jedno ... mam nadzieję, że umiecie gotować bo jutro życzę sobie dostać coś ciepłego do jedzenia. Żegnam rekruci ... - Po tym jakże ... denerwującym przemówieniu dziadek udał się powolnym krokiem do motelu.

- Wdepnęliśmy w gówno baranina ... oj wdepnęliśmy ... - mruknął Green rozglądając się ponownie po okolicy.
- Daj spokój mogło być gorzej. - przerwała ogierowi Apri radosnym głosem.
- To ja pójdę zobaczyć co da się zrobić w sprawie tej kuchni ... - Dodała po chwili klacz idąc w stronę restauracji.
- Green daj mi swoje rzeczy zaniosę je do pokoi ... zgodzisz się zająć pokój z Apri ... wiesz ... muszę mieć miejsce na moje ... badania ... - Overpills mówiąc to miała słodką minkę zaś Gren wiedział, że i tak ktoś musi mieć oko na Apri więc tylko kiwną głową z westchnieniem.
- Dobra ja zaś skoczę po wodę ... lepiej mieć jakiś zapas ... choć zanosi się na deszcz więc może nie będzie tak źle ... - Green po tych słowach spojrzał w wiecznie zachmurzone niebo. Wiatr targał jego płaszcz i zapowiadał wieczorny deszcz tak, że Green ze współczuciem pomyślał o biedakach którzy będą pełnić tej nocy wartę.
Po tych niezbyt przyjemnych rozmyślaniach rozłożył skrzydła i poleciał nad jezioro które mijali. W sumie wypad po wodę miał zająć mu cały dzień ... albowiem chciał nabrać dużo wody tak by starczyło dla wszystkich ... choć pewnie i tak trzeba będzie jutrom kogoś wysłać po wodę ... No i trzeba też pomyśleć o jakimś zaopatrzeniu dla tego "kapitana" jeśli piernik zdechnie to pewnie potrącą im z nagrody albo co tam jeszcze gorszego .
-" Ech jaki ten świat okropny "- pomyślał Green lecąc nad jezioro.
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#2
Gdy tylko Piórko, Zębatka i Straż wysiedli udali się na zbiórkę, Zębatka miał już mysli co zrobić w okolicy więc jak tylko "Dziadek" zakończył rozmowę poszedł za motel i zaczął majstrować przy jakimś stole warsztatowym i generatorem zasilającym (30 jednostek energii).
- Tego to zawsze nosi na wszystkie strony, jebany wulkan energii..... - powiedziała Straż. - I za to go kocham, coś mi sie wydaje że jutro już będą postawiona działka strażnicze tak jak u nas w bazie...
- Tia, co to on zbudował u nas w bazie? - zapytała Piórko. - Dalekosiężną automatyczną wyrzutnie mini-nuke?
- Tak, to było przesadzone, Hehehe. - odpowiedziała klacz.
- Dobra zbierajmy się do motelu, coś mi się wydaje że będzie padać dziś wieczorem, a nie chcę żeby mi któraś z tych rzeczy zamokła... - powiedziała Piórko, prosząc straż o wejście do budynku z ich rzeczami.
- Dobra, już idę.

Gdy weszły do motelu wybrały jeden z pustych pokoi i tam się rozgościły.

-------------------------------------
Tym czasem u Zebatki
-------------------------------------

- Heh, dawno nie koszone, hehe. - powiedział sam do siebie ogier. - Trzeba będzie podkosić i wybudować tu jakiś warsztat i generator.
Po chwili gadania do siebie, Zębatka zaczął wykaszać miejsce na stół warsztatowy i generator, gdy już mu się udało zaczął budowę najpierw warsztatu, musiał od niego zacząć bo nie miał części potrzebnych do generatora.
- Trochę mi to zajmie, ale jak to mówią lepiej powoli niż na szybko, dokładnie, a nie na odpierdol się. - powiedział. - Hehehe.
Nagle Zębatka usłyszał jak ktoś podchodzi do niego, nie wiedział kto to ale miał nadzieję że przyjaciel.
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#3
Kiedy Acid Rains zszedł z wozu, pierwsze co zrobił to się wyprostował. Nie lubił takiego ścisku, tym bardziej połączonego z wysłuchiwaniem jaki to ten świat jest okrutny, a ktoś bohaterski i niesamowity. Kiedy jakiś stary dziadyga przestał ględzić jaki jest ważny, musiał w końcu iść do toalety by się odlać.
-Nawet muru ze złomu nie potrafili dobrze zbudować... amatorzy śmietników.- skomentował wygląd umocnień.

Po załatwieniu spraw dotyczących nawet najważniejszych kucyków na pustkowiach poszedł w stronę motelu. Chciał wybrać swój pokój, żeby się nie okazało że wszystkie są już zajęte. Szedł od drzwi do drzwi patrząc na numery, aż w końcu zdecydował się na pokój nr.7 jego szczęśliwa liczba. Śmiało otworzył drzwi i pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Przez brudne i lekko popękane, lecz trzymające się okno wpadało mało światła, lecz na tyle by dojrzeć wszystkie szczegóły. Stare duże łóżko znajdywało się pod przeciwległą ścianą. Wyglądało nawet znośnie na te standardy. Pod oknem było drewniane biurko z krzesłem i małą lampką. W pokoju znajdowała się także komoda, duży kufer i to już chyba wszystko z ciekawych rzeczy. Jak na niego przystało, nie mógł odmówić sobie nawet swoich przyzwyczajeń nawet tutaj i zaczął wszystko przeszukiwać. W komodzie było lekkie letnie ubranie sportowe i czapka z daszkiem, czemu by jej nie założyć? Po otrzepaniu z kurzu można było zauważyć że była ciemno niebieska. W środku nawet był podpis wcześniejszego właściciela Sir......ari hmm... niewiele zostało z tego podpisu. Na czapce z przodu natomiast znajdował się złoty księżyc przed nowiem. Ubrania nie zakładał. Nie widział w tym sensu, może dopiero jak je zmodyfikuje. Postanowił także przeszukać biurko i walizkę pod łóżkiem. Cóż i tak już było dobrze. W biurku schował jedną ze swoich konserw, a sam zabrał swój dziwny pistolecik i wyszedł. Chciał sprawdzić okolicę, pomimo zapowiadającej się pogody. Jak będzie miał szczęście to znajdzie trochę tytoniu, czy innego zielska.

Wyszedł poza bramę i ruszył prosto przed siebie. Nie chciał iść w stronę jakiegokolwiek zabudowania. Było już trochę na to za późno, a i nie czuł się teraz zbyt pewnie, więc sprawdzał tylko okolicę i bierał jakieś zioła jak znalazł. W walkę raczej się nie chciał mieszać, jeśli była, ale jak miały to być radrakany, lub muchy mięsne to nawet chętnie zdobędzie ich mięso, tak samo w przypadku kilku małych gekonów lub modliszek.
Odpowiedz
#4
Zębatka gdy wyciął trawę i mógł zająć się budową sprawdził swoje juki jeszcze raz lecz zauważył w nich jedynie złom elektroniczny.
- szlak ... nici z warsztatu dopóki nie znajdę trochę złomu ( 1 złom ). - Po chwili jednak stwierdził, że z złomu elektronicznego może zbudować generator produkujący 3 jednostki energii. w sam raz na dwie wieżyczki.
( Red czy chcesz wybudować generator ? p.s twoje postacie mają jeszcze po 3 akcje )

Acid Rains w swoim pokoju znalazł 10 kapsli a pod starą walizką w niedużej dziurze odnalazł dziwny patykowaty przedmiot.
- Co to ? - mruknął do siebie jednorożec wyciągając przedmiot. Po chwili zdał sobie sprawę, że to dynamit.
- Po co u diabła miałby ktoś trzymać dynamit pod łóżkiem !? - Spytał sam siebie ogier lecz po chwili postanowił jednak nie drążyć tego tematu.

Poza obozem szybko zdobył trochę zapasów które "jeśli" Apri uda się naprawić kuchnię uda się przygotować w jakiś dobry i ciepły posiłek.
Polowanie wyszło całkiem nieźle, bo dość szybko szabrownik złapał w pułapkę dorodnego Gekona zdobywając z niego porcję mięska. Poza tym wracając znalazł trochę owoców rosnących dziko nieopdal drogi. Niestety szczęście zawiodło tym razem jednorożca gdy tylko zbliżył się do krzaków z owocami wyskoczyły na niego trzy gekony.
( Szaber musisz stoczyć walkę przykro mi ale za chwilę jadę więc musimy poczekać do wieczora - poza tym nie pisz już następnych odpisek puki nie zaznaczę, że nadchodzi wieczór bo już zużyłeś swoje akcje. do twojego ekwipunku tego dnia doszły : 2 porcje jedzenia ( mięsko i owoce ), 10 kapsli, 1 laska dynamitu + może jeszcze jakieś itemy z pokonanych wrogów ... znaczy o ile oni ciebie nie pokonają Wink )

Apri po dokładnym przeglądzie kuchni zrozumiała, że jest tu tyle części, że bez problemu mogłaby naprawić kuchenkę i lodówkę. niestety nie znała się tak dobrze na naprawach by udało jej się to zrobić przez co straciła tylko czas.
- Kurde ... a trzeba było iść po coś do żarcia ... - westchnęła klacz i po chwili namysłu postanowiła wyruszyć do parku poszukać jakiegoś stworka do zjedzenia.
- Mniam ... może ktoś jednak naprawi tę kuchenkę i będzie można zrobić jutro żeberka ... - klacz rozmarzyła się nad smacznym daniem lecz po chwili wruciła do rzeczywistości i wybiegła na dwór. Gdzieś przed nią majaczył oddalający się jednorożec.
- Jak on się nazywał ? ... - spytała się sama siebie Apri lecz nic sobie nie umiała przypomnieć.
- E tam ... i tak nie idzie do parku tak jak ja więc pewnie poszedł się rozejrzeć. - Powiedziała do siebie klacz po czym żwawym krokiem poszła na polowanie.

W tym czasie Green który wyleciał z obozu jeszcze przed Acid Rains i Apri doleciał nad jeziorko. Po chwili poszukiwań odnalazł to czego się spodziewał sterty śmieci. Szybko wyłowił z tej sterty potrzebne mu butelki. Chwilę płukał w wodzie znaleźne pojemniki po czym zaczął je napełniać wodą dla fortu. Po dość długim czasie udało mu się napełnić 12 butelek. Uznał, że tyle wystarczy im na jutro. Nagle pegazowi wydało się, że usłyszał jakiś szelest. Jego wyczulone na podchody i ukrywanie się oczy szybko wykryły sprawcę. Dużego Radskorpiona który powoli zbliżał się do zajętego pegaza. Green szybko chwycił butelki i wzbił się w niebo umykając potworowi.
-uff było blisko ... - westchnął Green po czym skierował się w stronę Fortu.

Overpills zajęła dwa pokoje 6 dla Greena i Apri oraz 3 dla siebie. Gdy zajęła pokoje wyjrzała na dwór i zobaczyła odchodzącą Apri.
- A ta gdzie idzie ? - pomyślała lecz zanim zdążyła wybiec z motelu klacz zniknęła jej z oczu.
- ech ... a żeby ją diskord pokąsał - mruknęła klacz po czym postanowiła zająć się budową warsztatu chemicznego dla Greena ... Gdy ten wróci pewnie trzeba będzie oczyścić wodę. Na szczęście Green zanim poszedł po wodę dał jej swoje rzeczy więc miała jego złom któy był jej potrzebny do budowy.
Po chwili namysłu postanowiła warsztat chemiczny zbudować w Restałracyjnym WC ... łatwy dostęp do wody i spokój na pewno będą dobrym miejscem na laboratorium ...
- Oczywiście trzeba będzie zostawić kilka kibli ... obdarli by mnie ze skóry gdybym zmusiła ich do załatwiania swoich potrzeb na dworze ... ech ... - westchnęła klacz widząc oczami wyobraźni ilość pracy jaką będzie musiała odwalić ...
- gdy skończę pewnie Green zdąży już wrócić ... - pomyślała klacz po czym wzięła się do roboty.
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#5
- Dobra jak niema złomu to zbuduję podstawowy genaratorek (3 jednostki prądu), a chciałem ten warsztat bo bym od razu mógł generator ulepszyć, ale nie mam tej części co musiał bym w warsztacie zrobić, ehhh. - Zębatka zaczął budowę małego generatorka.
(Zębatka chciał zbudować już ulepszony generator produkujący 10x więcej energii od podstawowej wersji z kosztem 5 krotnego zużycia paliwa, lecz z dodatkowym wytłumieniem pracy)

---------------------------------------------------------------------
Tym czasem u Piórka i Straży.
---------------------------------------------------------------------

- Dobra który to pokój jest? Numer 10? Dla Zębatki i Strazy będzie nr9 - powiedziała pytająco sama siebie Piórko. - Dobra trzeba się rozgościć, Straż? A tą gdzie wcięło?
- Ehhh, ich oboje nosi na wszystkie strony.... - powiedziała sama do siebie pegazica. - Dobra trzeba trochę przetrzeć z tego pyłu ten kochany pancerzyk enklawy.

Gdy pocierała zauważyła oznakowanie na mundurze "The Grand Pegasus Enclave".
- Heh teraz to chyba nie dalo by się mnie odróżnić na niebie od pospolitego żołnierza Enklawy. - powiedziała sama do siebie. - Ten świat naprawdę jest okrutny, a chciała mieć kolegę pegaza z tamtych chmur...

Mówiąc to wyszła przed motel i bez wyraźniejszego powodu wzleciała w powietrze lecąc trochę pod chmury...
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#6
The One'wi mina zrzedła, kiedy zobaczył mur. -To cud, że to się jeszcze nie rozpadło.-
-Nie narzekaj Hammer jest w stanie naprawić wszystko.- Pocieszyła go Aoi wskazując na gryfa z jednym skrzydłem (sorry, że nie napisałem tego w karcie postaci, ale zapomniałem, nie pytajcie jak je stracił chyba, że postawicie mu kolejkę Smile ).
-Wiem dla tego jest tu z nami zamiast Darknesa pamiętasz, co się stało ostatnim razem, kiedy miał obronić tamtą wioskę przed bandytami.
-Nawet mi nie przypominaj i zróbmy w końcu coś pożytecznego.- Powiedziała Aoi wskazując, że reszta ekipy już zaczęła się rozchodzić.
-Dobra ty zajmij nam pokoje jeden dla nas a drugi dla Hammer’a. Ja w tym czasie sprawdzę czy za murem nie ma czegoś ciekawego.- Powiedział The One podchodząc i przesuwając jeden z kontenerów robiących za bramę.
------------------------------------------------------------
-Dobra bieżmy się za podstawy.- Powiedział Hammer wchodząc do pokoju nr 2, który był praktycznie zagruzowany. Wszędzie walały się śmieci złom zepsute meble i tym podobne. Gryf wziął głęboki wdech i uśmiechnął się do siebie. –Ach me gusta.-
Trochę zajęło my ogarnięcie całego pokoju, ale kiedy już posegregował, jako tako bajzel zaczął konstruować warsztat rusznikarski a z powodu, że Hammer umie wykorzystywać najróżniejsze śmieci do swoich celów postanowił spróbować zmontować warsztat z części, które odzyskał podczas sprzątania. Przy okazji udało mu się znaleźć jakiś stary materac! Idealny na mocny sen na kacu.
-Widzę, że już wybrałeś sobie … ugh… lokum.- Powiedziała, Aoi zaglądając do jego pokoju i krzywiąc się z obrzydzenia.
-Wiem cudowny nieprawdaż.- Powiedział gryf ponownie patrząc an swój pokuj i biorąc kolejny głęboki haust stęchłego powietrza.
-Dobra mniejsza… ja i The One zakwaterujemy się w 4… tu masz złom, który zabrałam dla Ciebie… i przy okazji pomórz, Apri naprawić kuchnie jak skończysz.- Powiedziała Aoi podając złom grygowi
-Spoko księżniczko zajrzę tam jak tylko tu ogarnę.- Odparł Hammer podnosząc do dzioba jeden z przeżartych rdzą metalowych gwozidzi i zaczynając go żuć.
Aoi wzdrygneła się na ten widok ale nic nie powiedziała.
--------------------------------------------------------------------------------
Aoi w tym czasie ogarnęła pokuj nr 4 dokładnie go przeszukując. W porównaniu z 2 był to najzwyczajniejszy pokuj z dużym podwójnym łóżkiem.
Po tym oczywiście odwiedziła gryfa w jego noże gnieździe czy księżniczka wie jak to nazwać!
-Jak on może robić z swoich pokoi taką melinę!- Marudziła idąc w stronę muru i wchodząc na niego miała zamiar dokładnie przyjrzeć się terenowi, z którego mają ich atakować. Jak już była na górze zanotowała sobie w podkopytnym notatniku żeby poprosić Hammer’a o zamontowanie jakiś osłon na murze lub czegoś w tym stylu?
Odpowiedz
#7
Zębatka po pewnym czasie zdołał wybudować generator i teraz stał dumny z swego dzieła. Teraz tylko musi zdobyć złom i części potrzebne do budowy czegoś co ta energia będzie zasilać ...
- hmm można by wybudować z dwa działka energetyczne ... ale do tego będę potrzebował złomu i jakiejś broni energetycznej ... no przynajmniej nie będzie zrzerało nam cennej amunicji ... - Ogier stał chwilę oparty o swoją maszynkę gdy nagle poczuł, że jest głodny i spragniony. Nagle przystaną zauważywszy latającą pegazicę.
Klacz latała wkoło obozu lecz nic szczególnego się nie wydarzyło.
( Tu uwaga do wszystkich to jest pierwszy dzień ale trzeba dbać o potrzeby naszych podopiecznych osoby które wzieły mniejszą ilość zapasów tak jak radziłem zostały nakarmione i napojone już w czasie przyjazdu Smile mimo wszystko umieszczę tu listę kto czego jeszcze potrzebuje Wink "p.s jedzenie i picie nie zajmuje tury, możecie napisać, że zjadacie coś i idziecie już zająć się następną robotą :
-Green - spragniony ( 1 poziom - niegroźny )
-Overpills - głodna ( 1 poziom )
-Stonehammer - głodny i spragniony ( 1 poz )
-Piórko- głodna i spragniona ( 1 poz )
-zębatka - głodny i spragniony ( 1 poz )
-Straż- głodna i spragniona ( 1 poz )
-Dashysta- głodna i spragniona ( 1 poz )
-Bullet Storm - głodna i spragniona ( 1 poz )

The One wyszedł za bramę jeszcze przed Acid Rainsem i Apri i od razu postanowił przeszukać okolicę. Długo grzebał w stertach śmieci i odpadków lecz bezskutecznie nie znalazł nic szczególnie przydatnego. W końcu zrezygnowany postanowił wrócić do Fortu lecz w tedy właśnie wydało się ogierowi, że na jednej z stert śmieci dostrzegł jakąś broń.
- No nareszcie los się do mnie uśmiechną. - mruknął pod nosem ogier po czym pobiegł po swe znalezisko.
Niestety kupa śmieci okazała się być niestabilna i gdy kucyk wskoczył nań sterta rozsypała się na wszystkie strony, posyłając ogiera na ostre części. ( lekka rana, wyleczy się po pewnym czasie ale uważaj, żeby się więcej nie zranić bo może to zmienić się w cięższe obrażenia ! )
Najgorsze zaś było to, że zamiast broni znalazł rozsypującą się broń sprzed setek lat ... równie bezużyteczną co otaczające go puszki i papierki.
- ech ... czy może być gorzej ? - spytał sam siebie ogier a jakby na jego słowa chmury jeszcze bardziej pociemniały.
- jednak może ... - westchnął ogier zbierając się z powrotem do Fortu.
( The One ma jeszcze jedną akcję )
W tym czasie Stonehammmer uprzątną swój pokój znajdując przy okazji pod gruzami pokoju jakieś dziwne części. Po szybkim przeglądzie rozpoznał w nich jakieś układy i tym podobne rzeczy które mogły być coś niecoś warte lecz dla obrońców raczej bezużyteczne.
Gryf wzruszył ramionami i wziął się za budowę warsztatu. Po długim czasie warsztat był gotowy lecz zajmował dość sporo miejsca w pokoju. Na pewno nie będzie można tu naraz pracować i spać ... no chyba, że ktoś ma kamienny sen co raczej jest niemożliwe.
( Stonehammer ma jeszcze dwie akcje )
Aoi gdy skończyła przygotowywać gniazdko dla siebie i The Ona wyszła na mur. Widziała więc wychodzącego z obozu Acid Rainsa i Apri. Lecz poza nimi dostrzegła na jednym z wraków ciężarówek coś jakby kształt kucyka. Wpatrywała się w niego przez jakiś czas lecz nie poruszał się. Dała sobie w końcu spokój i przyjrzała się obszarowi za umocnieniami. Na wprost przed nimi widoczne były resztki drogi i stare auta które skutecznie mogły pełnić funkcję osłon dla zbliżającego się wroga. Po prawej i lewej było raczej pusto lecz po prawej klacz zobaczyła wiele głazów które zwaliły się z zbocza. Głazy te można było wykorzystać jako jakąś osłonę dla obrońców jeśli zechcieli by wyjść za bramę i stanąć do walki w polu. Z drugiej strony wróg mógł zza nich w miarę bezpiecznie rzucać w mur materiałami wybuchowymi ... strzelać może nie ... za blisko przez co musiałby się znacznie wychylić lecz rzut ... to co innego.
Gdy klacz miała już schodzić dostrzegła kątem oka jakiś ruch. Po szybkiej analizie okolicy zrozumiała, że punkt któremu się z początku przyglądała znikną.

Apri sprawnie zakładała pułapki i przynęty na zwierzęta pustkowi. Gdy skończyła chwilę rozglądała się po okolicy dzięki czemu znalazła trochę owoców ( 1 owoc ). Gdy zaś wróciła sprawdzić co się złapało odnalazła złapane w sidła dwa pokaźne Radrakany.
- hmm pycha ... - odparła klacz wyjmując stworki do juk. ( 2 porcje mięska ).
Jako, że zaczynało się już ściemniać klacz postanowiła wrócić już do obozu. Miała już dość i postanowiła położyć się w końcu spać. Gdy wracała zobaczyła przed sobą idącego jednorożca. Nagle w jej głowie zaświtało wspomnienie z poranka gdy owy jednorożec wszedł na wóz i powiedział, że nazywa się Acid Rains.
Nagle ogier pokłusował w bok od ścieżki widocznie dostrzegł coś w okolicznych krzakach. Już klacz miała pójść dalej gdy usłyszała warkot dobiegający z ścieżki na którą niedawno wszedł jednorożec.
- A niech to ! - Jęknęła klacz widząc trzy gekony wyskakujące na zaskoczonego ogiera.
Apri szybko sięgnęła po swoją snajperkę.
( Tu mamy przypadek ... Apri w rzutach trafiła bespieczny powrót do obozu lecz, że nasze kucyki wyszły mniej więcej w tym samym czasie i tak też powinny wrócić postanowiłem zapewnić ci małe wsparcie . p.s walkę rozegramy gdy tylko zechcesz ... możesz już teraz ... mogłeś wcześniej opisać jak reagujesz ... lub możesz poczekać aż wszyscy wykonają swoje akcje ... Smile ... p.s Apri już też nie ma akcji )

Gdy Stonehammer zaczął budować swój warsztat Overpills weszła do restauracyjnego WC żeby posprzątać bałagan i spróbować skonstruować laboratorium chemiczne.
Sprzątanie szło sprawnie. Klacz po prostu wyrzucała za okno sterty potrzaskanej ceramiki i innych śmieci. Gdy przyszła pora na wyrzucenie starych wyłamanych drzwi do jednego z WC zobaczyła, że jedna z desek jest wciąż cała i ma w sobie wciąż wbite gwoździe.
- hmm to się może przydać ... - mruknęła do siebie klacz po czym zabrała swoją nową broń.
Szybko skończyła resztę porządków ... ( zostawiając dwie muszle klozetowe ) po czym spróbowała zrobić warsztat chemiczny w miejscu gdzie kiedyś stały umywali. Niestety nawet mając złom i potrzebne do tego części nie umiała sklecić nic co by warsztat przypominało.
- szlak ... nigdy nie umiałam tego porządnie zrobić ... chyba będę musiała poszukać kogoś kto mi pomoże ... - powiedziała do siebie klacz po czym wyszła poszukać kogoś kto mógłby jej pomóc w budowie. ( Overpills też już nie ma akcji ... pls czy ktoś mógłby jej pomóc ... pamiętajcie, że to już jej 4 akcja więc najpierw trzeba zająć się innymi sprawami bo dopiero pod wieczór Overpills prosi o pomoc Grin. )

Green wrócił do Fortu i zobaczył Overpills szukającą kogoś kto mógłby pomóc jej w budowie warsztatu ...
- Hej co tam ? - spytał pegaz lądując obok klaczy
- ech ... szkoda gadać ... nie mam labo i nie mogę oczyścić wody którą przyniosłeś ... -odparła klacz po czym dało się słychać ciche burczenie w jej brzuchu.
- och przepraszam ... zapomniałem dać ci twoją porcję jedzenia ... - powiedział Green przypominając sobie, że umówili się z Overpills na wymianę prowiantu on miał dać jej jedzenie ona mu wodę.
- spokojnie rozumiem - odparła klacz po czym wzięła od zielonego Ogiera i brudną wodę i konserwę którą zaraz zaczęła jeść. Ogier zaś dostał jedną z butelek czystej wody którą zabrali.
- A ... tu masz wodę ... jest ... czysta spokojnie ... jutro może uda się ... oczyścić więcej wody. - Powiedziała klacz jedząc konserwę.
- Dobra dobra . - Powiedział Green i łyknął zdrowo z butelki ... był bardzo spragniony po całym locie.
- dzięki ... uff a teraz idę sprawdzić czy znajdę coś w naszym pokoju ... który mi i Apri zajęłaś ?
- dla was szóstkę ... dla mnie trójkę . - odpowiedziała klacz po czym przypomniała sobie o gryfie który z nimi podróżował ... wydawał się przywykły do pracy ze złomem.
- Wiesz co idę poszukać Stonehammera ... może on mógłby mi pomóc ... - powiedziała klacz zbierając się.

( teraz sprawa odnośnie upływającego czasu. ... Bo mogliście się pogubić ... Dzień składa się tu z czterech akcji które pomagają mi ocenić co kto kiedy robi ... żeby nie było , że dwie osoby naraz używają warsztatu lub farmy na której może rosnąć tylko tyle i tyle warzyw a liczba pracujących na nim kucyków nic nie zmienia. Noc zaś składa się z dwóch akcji ... polecam jednak przespać je ... no może poza kimś kto powinien czuwać ... i za kimś kto chce jeszcze coś zrobić ... tu uwaga przespanie 1 akcji nocy regeneruje część sił i można tak zrobić lecz po dwóch zarwanych nockach otrzymujecie 1 punkt niewyspania Grin )
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#8
Pierwsze co zrobił Rains to wyciągnął swój pistolet, dokładnie chwycił go za pomocą magii, oparł kolbe o siebie i zaczął strzelać, robiąc powoli kroki w tył by jak najbardziej oddalić się od przeciwnika. Strzelał po trzy pociski, koncentrując się na najbliższym gekonie. Nie chciał marnować dynamitu, bo mógł bardzo się przydać przy obronie.
Odpowiedz
#9
Jednorożec szybko pozbył się gekona który nań szarżował tracąc jedynie dwa pociski trzeci strzał już miał oddać do kolejnego stworka gdy rozległ się głośny wystrzał a ciężka kula karabinu snajperskiego powaliła drugiego gekona. Jednorożec spojrzał za siebie i zobaczył stojącą na końcu ścieżki klacz z karabinem snajperskim.
- UWAŻAJ ! - klacz krzyknęła w ostatnim momencie bo rozkojarzony ogier zapomniał na chwilę o ostatnim gekonie. Na szczęście ogier uniknął zębów stworka bez otrzymania obrażeń.

( p.s : Uwaga wszyscy zapomniałem napisać w poprzedniej odpisce, że chciałbym by, każdy prowadził swój ekwipunek w Bastion Samobójców - Karta Postaci Grin szaber dzięki ci za ten pomysł gdy zobaczyłem twoją kartę olśniło mnie i pomyślałem, że po hu@# mam zapisywać wasz ekwipunek na kartkach skoro każdy może sam go prowadzić ... ale ostrzegam będę go sprawdzał jak ktoś coś będzie próbował sobie zatrzymać lub dołożyć to niech liczy na nieszczęśliwe wypadki >Grin )
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#10
Ostatniego gekona zacząłem bić kolbą, z jak największą siłą.
-Jak... mogłem... się... zagapić!-Był na siebie wściekły za taką nieprofesjonalną rzecz, przez którą mógł dostać od zwykłego gekona. Jeśli bicie kolbą nie podziałało na niego, to zaczął strzelać do gekona.

(wiem green że mówiłeś żebym czekał ale że tylko apri to widzi i żeby odpiska nie była krótka to zrobię trochę akcji)
Po zabiciu wszystkich przeciwników (jeśli się udało Tongue) Rains chciał oskórować wszystkie gekony, a także zaczął zbierać z nich mięso, które jak sądził było znacznie lepsze od mięsa radrakana. Skóra przyda mu się na pancerz, ale z tylko 3 gekonów to prawdopodobnie będzie za mało na jakiś porządny pancerz, dodatkowo do niego przydało by się trochę złomu, lub innych metalowych części. "oby lodówka działała, bo jak nie to będę musiał sam spróbować ją naprawić żeby mięso się nie popsuło, ale też ktoś musi iść pilnować murów, najlepiej żeby ktoś w nocy się zmienił... ehh czyżby kolejna zerwana nocka?" Rozmyślał tak co zrobić z pozyskanymi zapasami, dopóki wszystkiego nie pozbierał. Wtedy dopiero postanowił ruszyć do bazy, a jeśli Apri była dalej w okolicy lub do niego podeszła to wraca z nią.
(nie ma za co, chciałem mieć wszystko czytelnie na forum, jakbym czegoś zapomniał co ma moja postać)
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości