Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bastion Samobójców
#11
-"więc tojes ten fort?"
Powoli rozejrzałam się to po okolicy, to po umocnieniach i forcie.
-"nada się"
Po orędziu postanowiłam udać się do motelu gdzie odebrałam klucze do pokoju, wybrałam numer 1, jedno że było bliżej do wyjścia przez co można było chwilę dłużej pospać wrazie wyjścia a drugie że... W sumie było wolne to czemu nie...
Po otwarciu pokoju ku miłemu zdziwieniu, jak na warunki w forcie i samym motelu pokoje wyglądały, jak na warunki pustkowii, schludnie, po lewej od wejścia znajdował się stolik z dwoma taboretami, po prawej komoda na rzeczy a pod oknem prowizoryczne łóżko... A raczej materac... Bądź co bądź ważne by dało się leżeć... Toalety nie było co mogło oznaczać, że jest gdzieś na korytarzu... Albo w restauracji... Albo w ogóle... Cholerka...
Kładąc się na łóżku kładąc strzelbę obok wpatrywałam się w popękany sufit.
-"ważne by nie lało na łeb co?"
Przez okno dało się słyszeć odległe strzały i dźwięk rzemieślniczej pracy.
-"dooobra... Pasowało by się rozejrzeć"
Zostawiłam swój ekwipunek biorąc tylko dwórurkę załadowaną w dwa naboje, nie zamierzam lecieć poza fort ale nigdy nic nie wiadomo.
Wyszłam przed motel rozglądając się za miejscem gdzie dało by się siąść.
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#12
(10-10-2016, 09:41)DashytaV2 napisał(a): wybrałam numer 2

Nie można wybrać! Zajęte przez Stonehammera!

Polecany rozkład wypisany przez graczy.

1. Dashyta
2. Hammer
3. Overpills
4. Aoi i The One
5.
6. Apri i Green
7. Acid Rains
8.
9. Straż i Zebatka
10. Piórko
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#13
( A więc wpierw muszę przeprosić The One ... wczoraj pisałem bardzo dużo i nie zauważyłem, że Stonehammer miał w planach zajrzeć po budowie warsztatu do kuchni teraz więc zajmiemy się tym w pierwszej kolejności : )

Gryf wchodząc do kuchni zastał ogromny bałagan zostawiony przez Apri która bezskutecznie próbowała naprawić kuchnię do stanu używalności.
- Ech ... przeklęte kucyki ... muszą brać się za coś na czym się nie znają ... - jękną Gryf zabierając się do pracy.
Po dłuższym czasie udało się Stonehammerowi złożyć do kupy jedną z kuchenek i dwie lodówki.
- No teraz można tu pracować ... - powiedział zadowolony z siebie gryf. Już chciał zrobić sobie chwilę przerwy by coś zjeść i się napić gdy do kuchni wparowała Overpills.
- A Tu jesteś ! - Wykrzyknęła klacz po czym od razu zaczęła opowiadać coś o jakimś warsztacie i swoich problemach. W końcu Gryfa zaczęła boleć głowa od marudzenia klaczy.
- Możesz się uciszyć ! - warknął na nią. Klacz zatrzymała się lecz widać zrozumiała, że głupio robi więc odczekała z ... 2 sekundy zanim spytała :
- Ale pomożesz mi ?

Szabrownik uderzył z całej siły w gekona lecz te jaszczurki są niezwykle zwinne. Stworek przemknął pod ciosem i ugryzł ogiera w nogę.
- AŁA szlak ! - krzyknął ogier zaraz potem rozległ się kolejny wystrzał. A tors Gekona rozerwała kula snajperska.
Ogier szybko odsuną się od zabitego stworka by spojrzeć na swoją nogę. Na szczęście ugryzienie gekona nie było groźne i to tylko lekka rana ... no chyba, że znów oberwie w kopyto ...
- Hej ... przepraszam, że nie zdążyłam wystrzelić zanim cię dziabną ... bałam się, że cię trafię ... - Ogier dopiero teraz zauważył, że klacz podeszła do niego.
- nie ma sprawy ... - odpowiedział wciąż zły na swoje rozkojarzenie lecz nie chciał krzyczeć na klacz która mu pomogła, by odwrócić swą uwagę od klaczy spojrzał na Gekony.
- nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ... - Odparł ogier po czym z wielką satysfakcją zaczął zdzierać z stworków mięso i skórę. Niestety kule Apri nienadawałay się do polowania przez co mięso i skóra ostatniego gekona nie nadawały się do niczego. Na szczęście pozostałe dwa ( jednego Apri trafiła prosto w głowę przez co mięso i skóra były nienaruszone ) były możliwe do wypatroszenia. Na nieszczęście Acid Rainsa gniew który wciąż w nim wrzał spowodował, że nieumyślnie ogier zniszczył jedną ze skór.
- Cholera ... - mrukną sam do siebie ogier. ( zdobywasz 2 mięsa i jedną skórę do zrobienia pancerza potrzeba dwóch ... przykro mi ale ttak się trafiło w kostkach ... Unhappy )
Gdy tylko skończył dwa kucyki ruszyły dalej. Apri która do tej pory bacznie obserwowała teren w koło teraz odezwała się.
- eee ... jestem Apri ... eee ale pewnie już to wiesz witaliśmy się rano ... - klacz na chwilę umilkła lecz ogier się nie odezwał jakby czekając co powie klacz.
- chciałam się zapytać czy wybrałbyś się ze mną jutro na jakiś wypad po okolicznych ruinach ? Gdy jechaliśmy widziałam je przez okno ... ale może być to trochę daleko a wiem, że Green i Overpills raczej nie zgodzą się opuścić fortu puki nie będziemy tu jako tako bezpieczni ... a bardzo mnie ciekawi co tam możemy znaleźć to jak ? - Klacz widocznie bardzo chciała wyruszyć zbadać ruiny lecz była snajperem i taki wypad bez ochrony mógł się dla niej skończyć bardzo źle w razie zasadzki.

Dashysta wychodząc z swego pokoju usłyszała jak z sąsiedniego dochodzi wiercenie i jakieś inne hałaśliwe dźwięki.
- Szlak ... mam nadzieję, że nie zamierza on pracować po nocach bo nikt się nie wyśpi ... - mruknęła do siebie klacz po czym wyszła.
Niestety za motelem też rozlegał się hałas budowy przez co Dashysta poszła za restaurację poszukać czegoś ciekawego.
Za budynkiem owszem leżało dużo gratów i mebli lecz były to głównie nic niewarte śmieci. Mimo to dalej grzebała po Forcie dzięki czemu znalazła w końcu schowaną skrzyneczkę i amunicją.
- W końcu los się do mnie uśmiechną ! - Zawołała klacz po czym otwarła pudełko ... niestety było tam więcej łusek niż pocisków mimo to udało się jej zdobyć 7 naboi magnum 357.

Green gdy wszedł do pokoju nr. 6 od razu zabrał się za przeszukiwanie pokoju. Niestety poza śmieciami i starymi ubraniami w szafie nie znalazł nic przydatnego.
- A niech to ... - mruknął ogier siadając na łóżku.
- No nic już wieczór się zbliża ... trzeba by się zastanowić kto będzie dziś siedział na warcie ...
- I pewnie znów zgłoszę się na ochotnika ... - powiedział sam do siebie ogier z nikłym uśmiechem.
( Dashysta masz jeszcze dwie akcje ... Red ty też masz po dwie akcje dla swoich postaci, The One ma 1, Aoi chyba 2 a Stonehammer 1 ... Mnie i Szabrownikowi nic nie zostało )
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#14
- Czas coś zjeść. - powiedział zębatka siadając na trawie i rozpakowując swoje porcje jedzenia wojskowego. - Zajebiście, stu letnie jedzonko, plus do tego krakersy. Ehhh zęby można sobie połamać, można by było zrobić wyrzutnie przeciw pancerną na te krakersy.

Śmiał się do siebie Zębatka jedząc konserwę i popijając wodą, a później zjadając baton energetyczny.
- Yay, pomyśleli o tych co mają wszczepy bioniczne, dwie bio-baterie! - powiedział patrząc na swoje porcję jedzenia. - Później pójdę do Piórka wymieni mi tą co mam.

Gdy skończył poszedł do łazienki załatwić potrzebę, to co tam zobaczył to naprawdę się tego nie spodziewał, zostały zame rury i tylko dwie toalety.
- Tia, ktoś coś tu robił chyba i parę toalet znikło, heh poczekam sobie na tego kogoś przed toaletą może będzie potrzebował pomocy w czymś. - powiedział Zębatka wychodząc WC i siadając w jakimś odstępie od niego.

Wy tym czasie u Piórka.
- Dobra wracam, trzeba przygotować coś do jedzenia, trochę zgłodniałam. - powiedziała zlatując spod chmur do motelu. - Woooooooo

Wleciała przez drzwi parze turlając się parę metrów po ziemi.
- Heh, obliczone! Cześć zębatka... - powiedziała patrząc na niego z słodka minką. - Co tam u ciebie?
- A nic, ktoś rozpierdzielił całą toaletę i co ci mówiłem o tych trikach, połamiesz skrzydła i co... - powiedział lecz mu przerwała.
- I co wyleczę się, przecież to ja jestem medykiem w tej naszej grupce nie ty, braciszku. - powiedziała. - A jeśli teraz pozwolisz to sobie coś zjem przytulając się do ciebie.
- Heh, nie ma sprawy, jak znajdziesz bio-baterie to daj mi. - powiedział jej brat.
- Okej.

Tym czasem u Straży.
- Kto robił te mury? Nawet dobrze nie pospawane zostały... Pierwszy lepszy ładunek wybuchowy i te spawy puszcza... - powiedziała. - Powinnam zaprać ze sobą spawarkę plazmową....
- Heh, widzę kartę wart na murzę, a co mi tam zapisze się. - powiedziała ściągając kartę z rysikiem przytwierdzonym do niej, zapisała się jako Red Exubitor "Straż". - Gotowe, na tych murach zmieści się maksymalnie trzech wartowników, troszkę mało. Jak się lepiej pospawa te kontenery i doda zasłony to będzie lepiej.

Po chwili odeszła w stronę motelu.
- O rodzinka w jednym kawałku. - powiedziała Straż wchodząc do pomieszczenia. - Co tam u mojego ogiera?
- Zakończyłem budowę generatora, ale potrzebuję parę układów scalonych do modyfikacji efektywności produkcji energii. - powiedział Zębatka. - A co tam u mojej klaczy?
- A nic poszłam na mury, zobaczyłam ich stan, nawet zapisałam się na wartę, heh. - powiedziała klacz. - Chcesz ze mną pójść na wartę?
- Z chęcią, tylko piórko wymieni mi bio-baterię w implancie i będzie spoko. - powiedział to po czym popatrzył na siostrę. - Wymienisz mi ta baterię?
- Ok, tylko skończę jeść.
- Heh, spoko siostrzyczko. - powiedział czochrając ją po głowie. - You are my little sunshine....
Powiedział uśmiechając się do siostry.

- Słodziaki, pozwólcie że się do was przytulę. - powiedziała klacz w zbroi. - Z wami pustkowia robią się naprawdę pięknym miejscem.


(Heh green jesli znajdziesz parę wpadek w tym to mi je wyznacz na Steam, chwilowo idę na lekcje więc do zobaczenia później)
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#15
Wyszłam milcząc i oglądając okolicę. "Wygląda dobrze lepiej niż w domu" wysłuchałam ogiera który nasz poinstruował. "Broń do wynajęcia tym jestem. Ochrona fortu wydaje się łatwym zarobkiem jeżeli wie się co trzeba robić." Ruszyłam obejrzeć mur i miejsca w którym mój karabin mógłby spocząć podczas wart. Zależało mi na znalezienie miejscu z jak najszerszym widokiem na otaczający nas teren z ochroną przed deszczem jeśli to było możliwe.
Pogoda na pustkowiach zmieniała się jak w kalejdoskopie i zdążyłam się przyzwyczaić. Nie ruszało mnie że za niedługo zacznie padać wszak kuc powinien przywyknąć do takich warunków.
Po oględzinach ruszyłam obejrzeć swój pokój. Rzuciłam wzrokiem co się w nim znajdowało i w miarę możliwości to co było zabrałam jako swoje.
Wybrałam pierwszy wolny i zdecydowałam się posilić i przespać przed nocną wartą.
Nikt nic nie mówi nie rządzi się... "zupełna samowolka" pomyślałam "Więc zrobię to po mojemu".
Przed nastaniem nocy biorę się za rozkręcanie mojego karabinu i czyszczenie go. Przeglądam zapas amunicji i martwię się tym że jutro będę musiała ruszyć do pobliskich ruin w celu ich uzupełnienia. Zawsze byłam oszczędna i miałam jej spory zapas który targałam ze sobą ale teraz czasy są trudniejsze a amunicję kalibru 50 coraz trudniej znaleźć. Powinnam się wreszcie nauczyć jej produkcji ale wydaje mi się że jestem za głupia na to.
Na wieczór w pełni wypoczęta budzę się i idę na wcześniej upatrzone stanowisko. Moja "Oczywistość" (nazwa karabinu) leży obok wypolerowana, sprawna i gotowa do strzału z podpiętym magazynkiem.
Odpowiedz
#16
-"7 cholernych naboi do rewolwera... Pustkowia nie przestajecie mnie zaskakiwać..."
Po rekonesansie okolicy zrobiło się późno, prawdopodobnie zbliżała się pora kolacji, udałam się do restauracji i usiadłam przy wolnym stole których stan nie był wcale lepszy niż reszty budynku... Ale ważne, że dało się siedzieć.
Siadając przy stole położyłam znalezioną amunicję na stole licząc, że ktoś zdecyduje się kupić lub wymienić ją za amunicję gauge 20. Siedząc otwierałam i zamykałam komorę dwórurki, uwielbiam trzask zamykającej się komory, podobnie jak samo przeładowanie.
-"ciekawe czy będzie coś na kolację..."
Szepnęłam sama do siebie.
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#17
Hammer patrzał przez chwilę na Overpils zastanawiając się czy pomóc klaczy czy lepiej przed snem spróbować coś zmontować na wrastacie. Jednak w tej chwili jego brzuch przypomniał mu o swoim istnieniu ściskając się jak wąż pustynny wokół pustej i porzuconej butelce szkockiej.
-Miejmy umowę ja zbuduję ci twój warsztat a ty dasz mi porcję jedzonka.-
-Nie macie własnych zapasów?- Spytała się podejrzliwie klacz
-Mamy, ale wiesz jak to jest trzeba oszczędzać.- Powiedział gryf szczerząc się w głupim uśmiechu.
-Niestety nie mam przy sobie żadnego jedzenia.- Mina Hammera trochę zrzedła a brzuch znowu się odezwał- Ale jeśli mi zbudujesz porządne laboratorium to masz u mnie darmowe leczenie lub jedna z wyznaczonych przez ciebie osób.-
Stonehammer podrapał się szponem po piórach w okolicy dzioba, które zawsze bujnie mu rosło często przypominając zarost. –Ok. Niech będzie!- Wykrzyknął niespodziewanie gryf i potrząsnął energicznie kopytem klaczy.
-------------------------------------------
Aoi schodząc z muru przypomniała sobie, że dwa z pokoi nie są przez nikogo zajęte i tym samym nikt ich jeszcze nie przeszukał! Postanowiła w pierwszej kolejności przeszukać pokuj nr 5. Wyglądał raczej ok. Nic specjalne nie rzuciło się klaczy w oczy, ale czuła, że gdzieś tu może być coś pożytecznego.
Kiedy skończyła przetrząsać pokuj miała zamiar udać się do ósemki, ale spotkała na korytarzu The One.
-Hej jak Ci poszło?- Spytała klacz podchodząc.
-Nie specjalnie … nic nie znalazłem i na nieszczęście ten tego złom bywa zdradliwy.- Mówiąc to pokazał Aoi zadrapanie wiedział, że jeśli by jej nie powiedział pomyślałaby, że coś go zaatakowało.
-Na szczęście nie wygląda to groźnie a i przy okazji przypomniało mi się, że Hammer nie zjadł jeszcze swojej porcji prowiantu i wody.-
-Leć do niego ja w tym czasie przeszukam ósemkę.- Powiedział The One podając jej konserwę dla gryfa.
-Spoko życzę szczęścia.-
Po tej krótkiej rozmowie rozeszli się w dwóch różnych kierunkach. Aoi po dostarczeniu Hammerowi jedzenia i wody, który tak się ucieszył na ich widok, że aż chciał uściskać klaczkę. Na szczęście Aoi jest na tyle szybka, że udało się jej zwinnie uciec gryfowi zanim zamknął ją w swym „niedziwiedzim uścisku” w dodatku śmierdzącym.
Po tym klacz chciała już wyjść, ale zobaczyła Dashyte, która chciała się wymienić za naboje 357.
-Hej, co chcesz za te naboje?- Spytała się Aoi pegazich.
-Najchętniej naboje gauge 20.- Odparła.
-Niestety nie mam takiego kalibru. Ale może coś innego?-
(Dashy nie mogę powiedzieć dokładnie, co mam do zaoferowania, bo jak wiesz przeszukiwałem pokój i nie wiem, co mi się dropło. Ale może jak Green odpiszę.Smile)
Odpowiedz
#18
Gdy Stonehammer i Overpills weszli do WC spotkali tam Zębatkę czekającą na nich. Okazało się, że chciał pomóc przy naprawie, na co Overpills chętnie się zgodziła.
Gryf i jednorożcem szybko wzięli się do roboty, Overpills przyglądała im się zza pleców. Po jakimś czasie mechanicy skończyli robotę i poszli do siebie.
Klacz pożegnała się z nimi po czym ziewnęła.
- ech ... jak ten czas szybko leci ... - mruknęła do siebie po czym spojrzała na warsztat chemiczny.
- hmm może przed snem uda mi się jeszcze oczyścić tę wodę ... - powiedziała do siebie klacz po czym zaczęła destylację ( UWAGA ta akcja będzie rozpatrzona wieczorem ... znaczy gdy wszyscy ukończą swoje akcje dzienne Tongue )

Bullet Storm przeszukując swój pokój zajrzała do szafy, pod łóżko, za zniszczoną komodę, pod luźne deski podłogi nawet za stary obraz jakiegoś kucyka. I nic ... Gdy już miała się poddać i iść spać spojrzała w górę zirytowana. W tedy też dostrzegła butelkę którą ktoś ukrył nad lampą ...
- ho ho ... niezła kryjówka ... - pomyślała klacz po czym zdjęła butelkę za pomocą magii.
- wódka ... ciekaw czemu ktoś miałby ją tak dobrze chować ... w sumie ... wszystko jedno teraz jest moja ...
Usatysfakcjonowana tym znaleziskiem klacz poszła odpocząć ... po krótkiej chwili już smacznie spała.

Dashysta siedziała popijając wodę z silosa na zewnątrz lecz nikt nie przychodził by w końcu zaproponować jej coś na wymianę ... widocznie nikt nie używał naboi magnum 357 ... klaczy zaburczało w brzuchu lecz na pustkowiu często brakowało jedzenia więc jeszcze jakiś czas pociągnie bez żywności.
Wtem do restauracji weszła klacz jednorożca. Po chwili Dashysta przypomniała sobie, że zwała się ona Aoi.
( Za chwilkę dopiszę co znalazła Aoi i będziecie się mogli wymieniać ... jeśli nie będziecie się umieli dogadać co do wymiany to możecie się zdać na mnie wykonam rzuty na handel i zobaczymy który z was ma więcej szczęścia i umiejętności ... Grin )

Aoi zanim podeszła do Dashysty przeszukała jeden z pokoi. Niby mały pokoik lecz klaczy wydawało się, że coś u nie pasuje. Sprawdziła więc, szafki, komody oraz ściany lecz nic nie znalazła ... dopiero gdy zmęczona usiadła na łóżku usłyszała delikatne metalowe brzęczenie.
- Bingo ... - mruknęła do siebie klacz skacząc na równe nogi. Po chwili na środku pokoju leżała stara poszarpana kołdra i prześcieradło ... nie trzeba było długo czekać aż dołączył do nich materac, z którego wylazło kilka małych robaków które szybko uciekły pod meble.
W stelażu ktoś ukrył sakiewkę z kapslami i kilkoma nabojami. ( 20 kapsli i 4 naboje 10 mm )
Niestety jakiś czas później The One przeszukujący ostatni pokój nie miał tyle szczęścia i poza szopem ukrytym w starej szafie nie znalazł nic godnego uwagi ... chyba, że liczyć zwierzęce odchody które na pewno nikt nie chciał mieć w szafie ...
- ktoś widać bawił się w żartownisia i wsadził komuś szopa tam gdzie słońce nie dochodzi ... - pomyślał ogier uśmiechając się z lekka.

( Ważne info : Straż i Piórko mają jeszcze po jednej akcji i tu pytanie do Reda ... czy Straż zjadła z resztą twojej załogi bo tak zrozumiałem ... ale nie mogłem tego sprawdzić bo jeszcze nie zacząłeś prowadzić swojego ekwipunku. Poza tym chcę jeszcze powiedzieć, że zapasy wody z silosu zostały już wypite ... muszę was ostrzec, że zapasy tejże wody odnawiają się jedynie po deszczach więc jeszcze jest ok bo będzie raczej padać ale uważajcie na przyszłość Wink ... )
Tłumaczę rozdział 17 Project Horizon ( a przynajmniej próbuję ) Jestem zielony ( dosłownie i w przenośni ) i chętnie doceniam krytykę tłumaczonego przeze mnie tekstu Smile Zapraszam do lektury ...
Odpowiedz
#19
(Welp, Dobrze Green pomyślałeś Straż zjadła ze swoimi coś)
- Hej, Zębatka nie wyglądasz na zbyt wypoczętego? - powiedziała Straż. - Wiesz co pójdź do pokoju spać. Piórko zajmie się twoją baterią i też pójdzie spać do siebie.
- Ja się zajmę wartą. - powiedziała.
- No, okej pójdę. - Zębatka poszedł do pokoju, za nim poszła Piórko.
- Piórko poczekaj. - powiedziała Straż zatrzymując klacz. - Miej na niego oko, strasznie się denerwuje gdy wracał do domu tak zmęczony.
- Nic mu nie będzie, ostatnio dałam mu lepsze leki na to. - odpowiedziała Piórko.
- Masz pomysł dlaczego to się zdarzało? - zapytała. - To się zaczynało tuż po tamtej walce, co chwilę miał to atak drgawek, to nie mógł oddychać, dwa razy musiałam go ratować przed umarciem tym naszym ładunkiem pulsu elektrycznego.
- Ładunek defibrylacyjny, wiem widziałam to, szkoda mi go ale kapsle trzeba jakoś zarobić...
- Tia, trzeba, dobra idź biegnij, wymień tą baterię i idź spać.

Gdy Piórko poszła do pokoju Zębatki, Straż poszła na mury i się ustawiła ze swoją tarczą, kuszą i swoim mieczem w gotowości.
- Welp, niech tylko podejdą. - powiedziała Straż do siebie pod nosem.

Gdy Piórko już weszła do pokoju Zębatki zaczeła powoli wymieniać Bio-Baterie.
- Weź głęboki oddech i go wstrzymaj. - powiedziała odbezpieczając pokrywę miejsca na takową Bio-Baterię. - Zaczynam!
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#20
Bullet uruchomiła radio w pipbucku do którego zerkała co chwile w poszukiwaniu czerwonych i żółtych znaczników.
Muzyka płynęła cicho ledwo słyszalnie dla niej. Siedząc tak obserwowała kamienie w oddali.
"Jak w domu" pomyślała sobie przypominając swoje warty na posterunku zanim go opuściła raz na zawsze ze swoją drogą przyjaciółką.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości