Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Karta postaci- Haywire [Accepted]
#1
Stajnia 72, to wyjątkowe miejsce, jeśli mogę tak to określić. Na początku nikt nie był tak naprawdę świadomy, jaki horror stanie się codziennością jej mieszkańców. Ich mentalność zmieniała się z czasem, wszystko stało się chlebem powszednim. Zapytacie mnie, co strasznego mogło dziać się w stajni, miejscu zbudowanym, by chronić obywateli dawnej Equestrii, zanim wszystko zdążyło się tak bardzo zepsuć. Wojna zmieniła nas wszystkich, zepsuła nas, nasze ideały, sposób myślenia… a teraz nawet i ciała, będące świątyniami, w których przebywają nasze dusze. A wszystko zapoczątkował konflikt, w którym każda ze stron chciała czerpać korzyści, aby stało się to możliwe trzeba było zapłacić cenę. Straszliwą cenę, którą niektórzy odczuli na własnej skórze. Skórze, którą regularnie zaczęto ciąć i odejmować, by zastąpić ją czymś lepszym, co miało sprawić, że staniemy się silniejsi, odporniejsi i bardziej inteligentni. Pod postacią idei, stawania się lepszym, znalazła się druga strona medalu, która ukazuje coś, co kiedyś było kucykiem, a teraz wynaturzoną formą, w której poza żywym organizmem, pracują serwomotory, pompy… urządzenia, które nigdy nie powinny znaleźć się w zdrowym, pełnosprawnym ciele kuca, gryfa czy jakiejkolwiek innej istoty, a już na pewno nie siłą… Pomimo, obecnego stanu świata, w którym żyjemy, wojna nigdy się nie skończyła, a jej spuścizna nie jest wcale lepsza. Zmieniły się strony, cele, myśli i ideały… ale ból, strach i nienawiść pozostały bez zmian. Bo wojna nigdy się nie zmienia. Nazywam się Haywire dawniej SU-747 S, a to jest moja historia.

***

Swoich rodziców nigdy nie poznałem, nie było mi dane poznać, czym mogłaby być ich rodzicielska miłość i to jak mogłaby wpłynąć na to, kim jestem obecnie. Źrebaki tuż po narodzinach były odbierane rodzicom, miało to już swój udział w późniejszym kształtowaniem charakteru, miało pomóc w wychowaniu jednostek, które nie byłyby zdolne podejmować pochopnych decyzji na podstawie emocji, którymi by się kierowały i działało to doskonale. Do późnych lat, życia w krypcie, nie wiedziałem, czym jest miłość lub zwyczajne przywiązanie. Odebranie noworodka sprzyja również pierwszemu zabiegowi, jakim jest wszczepienie, przez miękką jeszcze czaszkę dziecka implantu, którego zadaniem była kontrola rozwoju i jego stymulowanie, czego efektem czasem bywała śmierć dziecka lub nieopisanych korzyści, osiąganych w starszym wieku, jak na przykład wytrzymałego organizmu, przystosowanego do adaptowania nowych rzeczy albo świeżego bardzo lotnego umysłu, jak i specjalnych umiejętności, które w wielkim losowaniu genetycznym, trafiały się raz na kilkaset tysięcy.

W wieku sześciu lat zacząłem naukę w stajennej szkole, uczono nas tam wszystkiego zaczynając od zajęć językowych, po matematykę, biologię, fizykę… Uczono nas również wiele o technologii, i dziedzinach jej nauk. Mówiąc nas, mam na myśli siebie i innych rówieśników w moim wieku, łączyły nas raczej dziwne relacje, a nauczyciele traktowali nas bardzo obojętnie. Podczas nauki szybko zdałem sobie sprawę, że nauki ścisłe będą tym, z czym na pewno nie będę miał problemu. Za to lekcje magii, były czerstwym chlebem do przełknięcia. Mój umysł był ścisły, nic nie rozumiałem z bełkotu o energii magicznej, którą mogą władać jednorożce. Dopiero, kiedy sam zainteresowałem się teorią, czytając księgi, zacząłem łączyć zaklęcia z prawami, jakimi kieruje się fizyka, czy na przykład chemia. Wtedy dopiero udało mi się użyć lewitacji, z którą szybko oswoiłem się, dzięki połączeniu dwóch dziedzin, jednej niezbyt dla mnie jasnej i drugiej, którą mogłem podeprzeć teorią, która opisywała świat dokoła mnie.
W wieku dziesięciu lat jedyne, co mogłem powiedzieć na temat różnic, pomiędzy mną, a moimi rówieśnikami, to to, że bardzo odstawałem od nich umiejętnościami, związanymi z technologią. W tym przekonaniu, utwierdzili mnie Doktorzy, obserwujący moje dzieło… moje własne dzieło, którym był zminiaturyzowany i bardzo wydajny techno-kryształowy reaktor. Rozumiałem energię techno-magiczną jak mało, który. Byłem w stanie wyczuwać jej przepływ dokoła mnie, wpływać na niego, a nawet kontrolować. Dlatego sabotowałem projekt jednego z rówieśników, nie wiedziałem do końca, czemu. SU-6057 S miał bardzo wyjątkowe pomysły, przez jakiś czas byłem pod ogromnym wrażeniem, ale teraz pod wpływem, wciąż dziwnego dla mnie impulsu, który nie mogłem ogarnąć umysłem, a został ów jeszcze pobudzony przez pochwały i ogromne zainteresowanie jurorów konkursu, spowodowało reakcję, której wyjaśnić nie potrafiłem. Moje spojrzenie zatrzymało się na jego silniku techno-magicznym, róg zabłysnął krótko jasnym brązem, a silnik zaczął fiksować, to przybierał na obrotach, to zwalniał, kręcił się raz w prawo, raz w lewo… aż w końcu, osiągnął częstotliwość rezonansową. Silnik zaczął drgać, dźwięk nie był zbyt przyjemny dla ucha, a końcowym efektem, było spektakularne rozłącznie wirnika z wałem i korpusem. Elementy zaiskrzyły o siebie, okablowanie stanęło w płomieniach, a wał wirował po podłodze pomieszczenia, zanim całkiem wytracił swój moment obrotowy i potoczył się spokojnie w kąt sali. Nikt nie ucierpiał, lecz i tak doktorzy, będący jurorami wpadli we wściekłość, dzieciaka zabrała ochrona. Jurorzy rozejrzeli się, po sali, ale widząc, co reprezentują sobą inne urządzenia, jak ich twórcy, szybko do mnie wrócili… bo moja prawdziwa konkurencja, właśnie odpadła z konkursu.

Wygrałem konkurs, który przyniósł mi szacunek i zainteresowanie najtęższych umysłów stajni. Miałem zagwarantowane miejsce wśród najwyżej postawionych techników, dbających o prawidłowe działanie systemów 72’ki, ale nie cieszyłem się, bo znów jakieś dziwne niepojęte coś, sprawiało, że czułem się źle i nie mogłem wyrzucić z głowy, wspomnienia jak dwóch strażników wyprowadza wyrywającego się SU-605 S.

Siedziałem w poczekalni, która poza wyjściem na korytarz, posiadała jeszcze cztery równo umieszczone podwójne drzwi, które każde prowadziły do jednej z identycznych sal przed zabiegowych, z których kolejne drzwi prowadziły do sali operacyjnych, gdzie znajdował się stół, a przynajmniej jeden z czterech identycznych stołów, na którym za chwilę miałem wylądować. To miał być mój pierwszy zabieg, targały wtedy mną różne uczucia, ale ciężko było mi się nimi zajmować, bo to właśnie na ten moment w swoim, życiu czekałem najbardziej… Skończyłem osiemnaście lat i to właśnie dziś, następuje dzień, w którym ja i moja ukochana technologia staniemy się jednym, a przynajmniej, choć w części. Zastanawiałem się, co będzie moim pierwszym ulepszeniem, co z mojego organicznego tak bardzo zawodnego ciała, stanie się tak wspaniałym, niemożliwym do zdarcia, cudem techniki, która sprawi, że stanę się jeszcze lepszy. Że zbliżę się jeszcze bardziej do ideału…

Kuc żółtego ubarwienia miał obie gałki oczne wymienione na cybernetyczne , oraz miał jeszcze mechaniczne kopyta, po jego podekscytowaniu widziałem że bardzo czekał na tą operacje, uśmiechał się i nie mógł usiedzieć na miejscu. Lecz nie wszyscy byli tak podekscytowani informacją że mieli poddać się kolejnym zabiegom, była to ciemnoczerwona klacz miała już mechaniczne kopyta które według mnie dodawały jej wdzięku, ale na jej twarzy był smutek nie wiedziałem o co chodzi mruczała coś pod nosem że nie chce tego że chce z powrotem swoje ciało. Nadeszła moja kolej bardzo się ucieszyłem na dźwięk wezwania do gabinetu, lekarz był kucem bez żadnych ulepszeń co mnie zdziwiło bo przecież precyzja równa się ulepszenia cybernetyczne ale co się teraz będę zastanawiał przecież zaraz sam stanę się lepszy, a może to nie jest prawdą. Dobra przecież musi być jakiś powód dla którego Ten lekarz był pozbawiony wszystkich ulepszeń, spróbuję się dowiedzieć po operacji jeżeli będzie taka możliwość. Przestałem się zastanawiać na tą chwile nad powodem braku ulepszeń u lekarza i wszedłem głębiej do gabinetu, a Lekarz wskazał mi stół na którym miałem się położyć, gdy byłem już na stole operacyjnym podali mi coś przez zastrzyk zanim zapadłem w sen postanowiłem powrócić do moich myśli więc zacząłem się zastanawiać nad powodem dlaczego lekarz nie ma żadnych ulepszeń cybernetycznych miałem zamiar zapytać się teraz o to tego lekarza lecz powieki stały się ociężałe i zapadła ciemność. Gdy dochodziłem do siebie po operacji zobaczyłem tego samego lekarza który robił mi operację postanowiłem się go spytać o to czemu on nie był poddawany żadnym operacją razem z resztą personelu których widziałem w tej sali lecz gdy spytałem się go o to on odpowiedział tylko “ Mój organizm nie przyswaja implantów i dlatego nie jestem poddawany żadnym operacją tak samo jak reszta personelu medycznego” po tych słowach wyprosił mnie z sali pooperacyjnej wziąłem ten powód za jak najbardziej dobry powód dla którego nie został ulepszony.

Nadszedł dzień w którym zostałem zaprzysiężony na jednego z opiekunów miałem stanowisko starszego technika, do moich obowiązków należało dbanie o wszystkie systemy stajni, w mojej grupie było sześć kucy wszyscy byli o wiele starsi ode mnie mieli o wiele więcej implantów niż ja. Lecz to nie przeszkadzało w tym aby przełożeni mianowali mnie szefem grupy. Nim dostałem pozwolenie na rozpoczęcie pracy czekało mnie kilka kolejnych operacji, w których wymieniano mi kolejne części organiczne na cybernetyczne. Coś nie poszło zgodnie z planem podczas ostatniej operacji w której miałem wymienianą klatkę piersiową po której miałem przystąpić do pracy, ponieważ ktoś popełnił błąd i uszkodził mi resztki organizmu dokładnie mięśnie w klatce piersiowej przez co mam problemy z oddychaniem, otrzymałem maskę aby móc normalnie funkcjonować , bez maski szybko zaczynało mi brakować tchu. Byłem poddawany kilku operacją aby naprawić ten błąd lekarzy lecz bezskutecznie, teraz moja klatka piersiowa jest nieruchoma ale za to bardzo wytrzymała.

Po kilku dniach dostałem prototypowy talizman naprawczy miał on naprawiać moje implanty w razie jakiś uszkodzeń, naprawa mogła trwać od kilku minut przy mniejszych uszkodzeniach, aż do kilkunastu godzin przy poważniejszych uszkodzeniach. ów talizman był specjalnie sterowany przez systemy w moim implancie.
Dlaczego musiało minąć aż sześć miesięcy aby było jakieś poważniejsze wyzwanie. Zabrałem wszystkie potrzebne części i narzędzia do naprawy ów maszyn. Ruszyłem do bramy czekałem aż przełożeni zezwolą o otworzenie krypty. Minęło kilka minut aż zezwolono na otwarcie bramy, ruszyłem zanim ta brama otworzyła się całkowicie, byłem tak podekscytowany że zobaczę świat zewnętrzny. Żadne z moich rozmyślań nie przedstawiały aż takiego potwornego widoku Equestrii, spojrzałem na pip-bucka aby znaleźć odpowiednią drogę do uzdatniacza wody. Droga trwała ponad godzinę spokojnym krokiem, gdy dotarłem na miejsce uzdatniacz wyglądał na rozłożony lecz bardzo nieumiejętnie, zacząłem przyglądać się temu wszystkiemu przecież mówili że nikt nie przeżył na powierzchni. Odgłos wybuchu zwrócił moją uwagę zwłaszcza że dochodził ze strony siedemdziesiątki dwójki, po chwili usłyszałem wystrzały karabinów, ruszyłem w kierunku stajni, przebiegłem połowę trasy dzielącą dystrybutor i moją kryptę wtedy wystrzały ustały. Zbliżyłem się wystarczająco szybko złożyłem skrzydła na kończyny, przygotowałem się aby posłać ogień w stronę agresorów. Niestety moim oczom ukazał się tylko pobojowisko większość tych trupów należały prawdopodobnie do agresorów, na swych pancerzach mieli namalowane coś na wzór czerwonego oka. chwyciłem magią jedną z broni była to tak zwana "pompka” oraz pas amunicji do tej broni. gdy naładowałem broń ruszyłem do środka stajni, na wejściu leżały wysadzone grota stajni a za nimi leżało kilka martwych strażników krypty. Nikogo w środku nie zastałem, ruszyłem po zapasy medyczne wziąłem do juk wszystkie eliksiry jakie znalazłem było ich cztery. Gdy przejrzałem całe zaplecze medyczne ruszyłem do zbrojowni znalazłem tam tylko 3 stealth bucki, trochę magicznej amunicji, Dwa pm. i piętnaście magazynków do nich. Przejrzałem wszystkie ważniejsze sale znalazłem kilka puszek z jabłkami, i kilka butelek wody. Teraz gdy miałem zapasy i przydatne przedmioty mogłem wyruszać po śladach mieszkańców stajni i miejmy nadzieję że ich odnajdę.

Imię: SU- 747 S / Haywire / Faulty [S-Stallion (ogier) M-Mare (klacz)]

Rasa: Jednorożec (Cyborg)

Płeć: Ogier

Rodzina: Brak danych

CM: czarne koło zębate w którym wpisany jest błysk niebieskiej magii od którego odchodzą promienie elektryczności.

Wiek: 20

Wygląd :

Wygląd zewnętrzny:

Umaszczenie jasno szare, kolor grzywy i ogona grafitowy. Przednia lewa noga oraz prawa tylna jest zamieniona na cybernetyczne protezy, które połączone są z częścią mechanicznego kręgosłupa, który biegnie przez cały grzbiet od ogona, aż do wzmocnionej podstawy czaszki. Cała klatka piersiowa, wymieniona na wzmocniony szkielet, ochraniający organiczne i nieorganiczne organy wewnętrzne, ulepszenie pełni również rolę podtrzymującą dla nieorganicznych organów oraz zewnętrznej osłony w formie pancerza. Pancerz jest podtrzymywany w kilku punktach (główne: podstawy barków oraz mostek) i jest oddalony od skóry klatki piersiowej. Płyty biegną trochę powyżej linii obojczyków i kończą się kawałek za przestrzenią klatki piersiowej. W okolicy łopatek, tam gdzie znajdują się domyślnie skrzydła pegazów, znajdują się kończyny chwytne, wykonane z trzy segmentowych ramion mechanicznych. Na pierwszy rzut oka przypominają skrzydła zgulifikowanego pegaza. Na ostatnim i przed ostatnim odcinku znajdują się wachlarzowo ułożone płytki, służące do stworzenia tarczy.

Opis cybernetyki:

Wszczepiony implant rozwojowy, cały organizm przygotowywany od urodzenia, do przyjmowania wszczepów i innych ulepszeń cybernetycznych. Wynika z tego, gęsty kościec i silne mięśnie jak i wytrzymałe ścięgna. Układ pokarmowy oraz część szczęki z jamą ustną wymieniona na cybernetykę, przystosowaną do przyjmowania zwykłych pokarmów, materiałów technicznych jak złom, części metalowe, poliestry, ceramika itp. oraz klejnoty. W przestrzeni pomiędzy nogą, a kręgosłupem znajduje się rdzeń techno-magiczny wraz z kryształowym akumulatorem. W klatce piersiowej znajduje się wbudowany talizman naprawczy oraz talizman medyczny, ich działanie opiera się na zgromadzonej przez użytkownika energii, pierwsze uszkodzenia i rany, mogą zostać połatane w kilka sekund, następne będą regenerowane dużo dłużej, wraz z postępem ładowania talizmanów. Gdy wszystko jest sprawne talizmany ładują swoją energię, na kolejne awaryjne użycie. Oba talizmany bazują na energii, lecz naprawczy dodatkowo potrzebuje również części, którymi może uzupełnić braki w częściach mechanicznych. Cybernetyczne oko, wyglądające jak normalne zdrowe oko, trzeba się mu przyjrzeć by zobaczyć różnice. Oko umożliwia Haywire’owi do zobaczenia energii techno-magicznej, oko jest w takim wypadku rejestrować osoby używające różnych sztuczek z dziedziny kamuflażu, jak i widzieć okablowanie w ścianach, urządzenia techno-magiczne i źródła energii, jest to związane z jego umiejętnością, talentem. Kończyny chwytne są wyposażone w tarcze i palnik techno-magiczny, pozwalający spawać łukiem energetyczno-magicznym w osłonie magii, albo ciąć.

Umiejętności:
Tworzenie naboi przy odpowiednich narzędziach,Znajomość konstrukcji maszyn,podstawowe obeznanie z bronią palną( shotguny),, magia lewitacji precyzyjnej ( nie udźwignie więcej niż 40 kg), magia energetyczna,
zaklinanie przedmiotów magią techno-magiczną , duża znajomość technologii, Tworzenie małych reaktorów magii( potrzebne są jeszcze inne materiały, prócz magii), Obeznanie w systemach( hakowanie ich itp.) maszyn, możliwość zrobienia tarczy ze swoich mechanicznych skrzydeł przeciw broni podstawowej( odporność na broń mniejszego kalibru, lance magiczne mniejszej mocy. itp)
uwagi. podczas ostrzłu z broni magicznej lub energetycznej pancerz się szybko nagrzewa.

Wyposażenie: 4 napoje lecznicze, “pompka”( shotgun), 100 naboi, 70 łusek, pip-buck wbudowany do mechanicznego kopyta, stealth buck X3, narzędzia, kończyny hwytne wyposażone w płyty płstalowe z ze stali walcowanej oraz wyposażone są jeszcze w palnik techno-magiczny , elemęty do budowy rdzenia techno-magicznego, talizman naprawczy, zapasowy kryształowy do rdzenia techno- magicznego, talizman leczniczy, dwa pm. White Eagle , 15 magazynków po 18x naboi do pm. 100 magicznej amunicji do karabinów szturmowych.


Charakter:

Jest głównie obojętny na sytuacje, które dzieją się wokół niego. Łatwo wpada w złość, jeżeli ktoś powie coś negatywnego na temat jego wyglądu. Jest zadufany w sobie wierzy tylko sobie i technologii. Nigdy nie zawierza swojego życia innym. Niechętnie mówi o życiu w stajni i o niej samej. Mało mówi, zdarza się mu pleść naukowym bełkotem.

Specjalność:

- Magia Energetyczna (techno-magiczna)
- Inżynier (potrafi tworzyć różne mechanizmy od pancerzy, po broń palną (gdy ma odpowiednie narzędzia) aż po maszyny różnego typu.
- Naprawa
- Pociski EMP - potrafi wykonać pociski niebezpieczne dla wszelakiej maści robotów, mechanizmów i cyborgów, pociski niosące ładunek EMP.
- Wszelka wiedza o technologii.


IF-80 (name unknown) - Pump Shotgun, 20-gauge.
IF-53 - pm. 9mm x 18 White Eagle
#2
Po rozpatrzeniu karta została przyjęta




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości