Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii
#41
- Na Brodę Celesti, jak nudna ta ich rozmowa. - Mruknęła do siebie Blue Gear po kilku minutowym podsłuchiwaniu rozmowy dwóch kucy idących przed nią. Jako że znudziło jej się nękanie ich, zaczęła się rozglądać za następnym celem dostrzegając za sobą inną dwójkę kucy.

Zatrzymując się na chwile żeby zmniejszyć odległość od następnej pary, która zmierzała w jej kierunku postanowiła rzucić okiem z kim ma do czynienia dostrzegając coś czego się nie spodziewała.

- Chyba oczy mi nawalają. A mama mówiła żebym nie bawiła się firmwarem bo to się źle skończy i będą bugi. - Mruknęła do siebie i zaczęła zmniejszać odległość z jednym z kucy który szedł za nią.

- Sharp Cross? Nie mów że jechaliśmy obok siebie w wozach przez 2 długie nudne dni. Ja już tu od zmysłów odchodziłam.
#42
Sharp niemalże stanął w miejscu, gdy usłyszał znajomy głos. Zajęło mu około sekundy rozpracowanie, czyj właściwie był to głos. Odwrócił głowę w kierunku źródła tegoż właśnie głosu. I owszem, ujrzał znajomego, niebieskiego jednorożca w swoim nieodłącznym swetrze.
- Blue? Co ty tu robisz? - odpowiedział pytaniem na pytanie ze szczerym zaskoczeniem. Skręcił w kierunku znajomej. Kto by pomyślał, że nawet na takim zadupiu można spotkać kogoś poznanego lata wcześniej... Pustkowia czasem zdawały się aż małe.
- Jakim cudem nie zauważyliśmy się w dniu wyjazdu? - dodał po paru sekundach, będąc już przy drugim jednorożcu. Może ta podróż nie będzie koniec końców taka nieciekawa - stwierdził w myślach. Blue była cokolwiek... osobliwą personą.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
#43
Ciemność... Pustkowia Equestrii powoli zapadały w mroku, który nie był wcale taki dobry. W prawdzie noc służy głównie do spania, lecz wam nie dane było zaznać ukojenia. Musieliście odbębnić nocną wartę, gdyż właśnie w tej porze, najczęściej atakowały stwory gorsze, niż za dnia. To również ulubione kilka godzin wielu bandytów, którzy skrywają się w mroku, aby zaatakować niczego nie spodziewających się wędrowców.

Nie dane było wam niestety długo porozmawiać, ani nacieszyć się spotkaniem po latach. Pewien najemnik, który wędrował niedaleko was postanowił zrobić jeden z najgorszych błędów jego życia. Gdy wy próbowaliście rozmawiać, to ów kuc podszedł do was, z głupawym uśmiechem. Był to jednorożec, o fioletowym umaszczeniu. Grzywa jego była ciemno granatowa, a róg ledwo widoczny. Na twarzy znajdowało się kilka blizn, które tylko szpeciły jego uśmieszek. Był odziany w ubranie z wzmocnionej skóry. Po lewej stronie pasa przypięty miał granat plazmowy, a po prawej odłamkowy. Przy przedniej nodze założona była pochwa, w której znajdował się rewolwer.
- Mm... piękna klacz - powiedział, a uśmiech na jego twarzy się powiększył. - Po co marnować czas na takiego frajera - po tych słowach odepchnął Sharpa. - Skoro już jesteśmy sami to... może chciałabyś zrobić mi dobrze? - dodał po chwili.
#44
Jednorożec nie doczekał odpowiedzi starej znajomej, gdyż został brutalnie odepchnięty przez jednego z najemników. Najwyraźniej usiłującego poderwać, dodatkowo w dość nieskuteczny sposób, kucyka z którym właśnie rozmawiał.
W zasadzie nie byłoby to nic złego, ba, miałby okazję się pośmiać. Gdyby nie jeden, bardzo wbrew pozorom znaczący, szczegół: najemnik wkroczył w jego strefę osobistą i gwałtownie go odepchnął. Jakiś cholerny jednorożec cierpiący na brak partnerek czy choćby dobrego porno najwyraźniej uznał go za niegroźnego "frajera", jak to sam określił, którym można pomiatać.

Zanim Sharp zdążył pomyśleć, opanować odruch, swoje emocje, czy zrobić cokolwiek innego, kabura przy jego prawej nodze była odpięta, a jego rewolwer IF-38 lewitował wycelowany w tył głowy najemnika. Zdążył się opanować przed odciągnięciem kurka broni. I całe szczęście, gdyż charakterystyczny dźwięk oznaczający, że rewolwer jest gotów do strzału, najprawdopodobniej zwróciłby uwagę najmity.

Westchnął w duchu - odruchy wyrobione przez lata podróżowania po Pustkowiach zazwyczaj się przydawały, ale w takich sytuacjach jak ta... Gdyby nie to, że jakimś cudem zdążył się opanować, prawdopodobnie najemnik by już nie żył. Mimo wszystko sytuacja i tak nie była za różowa.
Spojrzał pytającym wzrokiem na Blue, zastanawiając się, jak ona ma zamiar to rozegrać.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
#45
Blue spojrzała się na upierdliwego najemnika i już chciała sięgnąć po broń żeby przestrzelić mu oba kolana, lecz, odwracając się w jego kierunku, kątem oka zauważyła lewitujący rewolwer zaraz za jego głową. Na jej twarzy szybko na ten widok zagościł uśmiech.

Czas się zabawić.

- Witaj, przystojniaku. - Powiedziała w kierunku najemnika. - Twoja propozycja brzmi dość intrygująco. Ale ta podróż trochę mnie wyczerpała, pozwolisz, że się napiję i możemy kontynuować tą rozmowę. - Sięgając do swojej torby którą miała na plecach wyciągnęła manierkę z wodą, oraz, tak żeby nie zauważył, kawałek drutu i taśmy klejącej.

Blue pociągnęła łyk wody z manierki i spojrzała się z powrotem na najemnika. - Więc powiadasz, że masz mi coś do zaoferowania? - Drut i taśma, nadal poza wzrokiem najemnika, podleciały do pasa najemnika. Drut zaczął oplątywać się wokół zawleczek i powoli przesuwał się w kierunku tylnich nóg. - Wątpię w to. Jeżeli twój sprzęt jest wielkości twojego rogu, to co najwyżej możesz mnie po plecach podrapać, bo przyjemności żadnej z tego nie będzie. A, i nie radze się ruszać, masz obydwie zawleczki swoich granatów przyczepione do tylnich nóg. Jeden krok i odwiedzisz księżyc.
#46
Rain przez cały ten czas nie robiła nic, przyglądając się tylko sytuacji o notując w głowie na tyle, na ile pozwalała jej bystrość. Zauważyła, że Sharp Cross i towarzyszka z jej wagonu się znają. Zauważyła, że wspomniany wyżej ogier wcale nie tak słabo posługuje się bronią. No i także to, że Blue jest pieprzoną sadystką.

Należało się skurwysynowi.

Przez pewien czas zastanawiała się, czy nie dołączyć, ale uznała, że dwójka kucy w zupełności powinna poradzić sobie z natrętem. Wprawdzie korciło ją, żeby delikwentowi przywalić mocno z kopyta, ale dała sobie spokój. Niech sobie stoi. Koniec końców i tak albo sam jakoś się wydostanie, albo ktoś mu przyjdzie z pomocą.

-No, no. To było... ciekawe urozmaicenie dnia pełnego nudy - skomentowała, a następnie zaczęła dalej podążać rytmem karawany.

Zastanawiała się, czy ktoś zauważy brak jednego z najemników.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
#47
Najemnik już miał się odwrócić w stronę Crossa, lecz wtedy dotarł do niego głos Blue, który ostrzegał go przez granatami i ruchami. Spojrzał on lekko w tył i zobaczył niewielką plątaninę drutów, które były połączone z jego nogami. Zrobił tylko głupi i niepewny uśmiech.
- Kotku... ja sobie tylko tak żartowałem - powiedział pośpiesznie, z lekkim strachem. - A ty kolego... to był tylko przypadek. Tak na prawdę to mając na myśli frajera, to chodziło mi o spoko kuca - dodał po chwili namysłu. W jego głosie nadal było słychać strach. Karawana leniwie zaczęła się oddalać, a na pustkowiach zaczęło robić się coraz to ciemniej.
#48
Jednorożec uśmiechnął się lekko. Lekko dotknął najemnika lufą rewolweru. Ot tak, żeby się zorientował, że cały czas miał za głową broń. Ignorując kompletnie słowa ogiera, ruszył w stronę karawany i ostentacyjnie schował rewolwer z powrotem do kabury, po czym ją zapiął. Rzucił jeszcze lekceważące spojrzenie na najemnika, by po chwili znowu iść obok swojej starej znajomej. Ciekawe kiedy związany się zorientuje, że bezproblemowo może się uwolnić za pomocą własnej telekinezy...

- Dobra robota - powiedział do Blue. Faktycznie, dość sprawnie załatwiła najwyraźniej przeładowanego hormonami ogiera.
Odwrócił głowę w kierunku Rainfall i skinął głową, potwierdzając, że zgadza się z jej komentarzem. Spojrzał z powrotem na Blue.
- Tak więc... czym się zajmowałaś od czasu naszego ostatniego spotkania? - zapytał się niebieskiego jednorożca, idąc wraz z nią w stronę karawany, która zdążyła ich zostawić minimalnie z tyłu.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
#49
- Niewiele. Trochę czasu spędziłam w New Appelosie prowadząc niewielki warsztat. Nudna i słabo płatna praca. Potem przez jakiś czas podróżowałam z karawanami próbując się trochę dorobić. Zwiedziłam trochę świata w tym okresie.

- Przez długi czas myślałam że widziałam wszystko do póki nie trafiłam wraz z jedną karawaną do Flank. Miast zbudowane wokół burdelu, od tego czasu już nic mnie nie zdziwi. Ale opłacało się, końcu umeblowałam tą dziurę którą nazywam domem.

- A u ciebie co? Nie widzieliśmy się chyba z 2 lata. Coś ciekawego się musiało wydarzyć w twoim życiu.
#50
Kucyk rozpaczliwie próbował was wołać, lecz nie przyniosło to żadnego skutku. Ignorowaliście go, a karawana powoli mknęła dalej. W wolnym tempie oddalaliście się od niego, aż mrok całkowicie go nie pochłonął, a jego wołane coraz to bardziej milkło. Po jakimś czasie powolnego poruszania się, mogliście usłyszeć wybuch, który dochodził zza waszych pleców. Nie trudno było się domyślić, co go spowodowało.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości