Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii
#71
Carrot Slice wysłuchał monologu Starweave z beznamiętnym wyrazem twarzy; jedyną interesującą rzeczą był fakt, że mieszkała kiedyś w Nowej Appleloosie. Rzeczywiście, swego czasu widział tam raz czy dwa kogoś przypominającego idącą obok klacz, ciężko było mu jednak ocenić stopień podobieństwa w nikłym świetle zawieszonej na burcie wozu latarni. Poza tym, nie miało to dla niego żadnego znaczenia.

- A co z tobą? Czy jest jeszcze jakiś inny powód, oprócz kapsli, poza którym tu jesteś? - zapytała po chwili milczenia Starweave.

- Nie. - padła krótka, dość szorstka odpowiedź.
[Obrazek: 2_1346772844.png]

» (U) (Z) 10:00 - Kingofhills@ -- PW do Poulsen: >Co się stało >Bez spoilerów #JustPoulsenThings
#72
Rain skrzywiła się lekko. - Eter? Nie wiem, co to za gówno, ale raczej nie wezmę. Staram się unikać dragów - rzekła, oglądając się znowu za siebie. Po wybuchu nie było ani śladu.

Treść zlecenia zwyczajnie ją rozbawiła. Nie było nawet mowy o nagrodzie ani nic. - O ile nie masz czegoś, żeby mnie przekonać do wykonania tego zadania, to sobie daj spokój. Dragów nie przyjmuję. - stwierdziła krótko i stanowczo. Zahaczyła przy okazji o temat jej pracy. - A więc handlujesz... "medykamentami"?
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
#73
- Hmm... nie handluję "medykamentami", skończyłam już jakiś czas temu.

Iron spojrzała na ciężką broń swojej rozmówczyni. Potężna broń która prawdopodobnie tak jak większość miała pewne wady które można poprawić, ba, można nawet całość przerobić ale zlecenie nie jest tego warte.

- Cholernie mi się nudzi więc jeśli mi znajdziesz kogoś komu mogę sprzedać alkohol i Eter mogę ci poprawić szybkostrzelność tego cudu techniki. ile teraz na pustyni wyciąga? 4000 na minutę?, 5000?, ja mogę poprawić to o cały tysiąc albo dorobić do tego lepsze uszczelnienie - twoja broń będzie mieć mniejsze szanse na zepsucie się. To jak wchodzisz w to?
[Obrazek: cgnimLq.png]
#74
Blue spojrzał się na Sharpiego i pokręciła głową.

- I tu jest problem, Ty się ich boisz. Ghoul dziczeją nie bez powodu. Najczęściej powoduje je odrzucenie, gdy odrzuci cię społeczeństwo, gdy żaden kuc nie będzie chciał mieć z tobą nic wspólnego i kiedy jesteś prześladowany przez 200 lat nieprzyjemnych wspomnień nie jest trudno stracić panowanie nad sobą. A wystarczy im zapewnić odrobinę normalności i ryzyko staje się znikome. Wiedziałeś że w okolicach Hoffinghton jest całe miasto założone przez ghouli. One tam żyją, prowadzą własne biznesy, starają się żyć normalnie. Nie było tam przypadku zdziczenia od ponad 30 lat.

- Wystarczy z nimi od czasu do czasu porozmawiać, zapewnić ich że nie jest tak źle i przede wszystkim nie należy ich się bać, a zdobędziesz przyjaciela który pójdzie za tobą w największe piekło.
#75
Hmmm... - Rain zamyśliła się chwilę. A jako że myślenie zazwyczaj nie zajmuje jej długo, to odparła dość szybko - stoi. Trza popytać kuce... - powiedziała już bardziej do siebie, po czym znowu zaczęła myśleć. Towarzyszka z mojego wozu raczej odpada. Poprzednia konwersantka czereśniowej - również. Sharp Cross? Hmm... być może. Ten "Cross" w imieniu niekoniecznie znaczy ogień krzyżowy, spytam się go. Kto tam jeszcze... ten cichy ogier, który właśnie rozmawia sobie z jedną z pasażerek? Też można spytać. Ale najpierw to, co pierwszym ma być.

Klacz odeszła kawałek, podchodząc do rozmawiającej pary i bez ogródek wbijając się w przerwę pomiędzy słowotokiem. - Mam pytanie, czy jesteś może medykiem? Jeśli tak, to ktoś mógłby ci odsprzedać trochę rzeczy.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
#76
Starweave szczerze wątpiła, żeby kiedykolwiek jeszcze było ją stać na tego typu zachowanie. Zdała sobie sprawę, iż myliła się co do ogiera. Nie był nieśmiały, był po prostu totalnym bucem. Zastanawiała się, co może być przyczyną takiego zachowania. Faktem było, iż na Pustkowiach mogło być do dosłownie wszystko, począwszy od straty całego dobytku, aż po wyczerpanie zapasów herbaty.

Ponownie nastała dłuższa cisza. Klacz szukała w myślach jakiegokolwiek tematu do rozmowy, jakiegoś punktu zaczepnego, dzięki któremu mogła by zainteresować drugiego kucyka. Nie miała pojęcia co by to mogło być. Próbowała przyjrzeć się znaczkowi na zadzie ogiera, lecz gęsta ciemność to uniemożliwiała. W końcu zdecydowała się zapytać wprost.

- Nie często spotyka się kogoś, kogo obchodziło by życie innego obcego mu kucyka, nie jesteś raczej typem agresora. Powiedz, czym z reguły zajmujesz się na pustkowiach? - Klacz obawiała się, że zbyt pochopnie wysunęła wnioski, ale postanowiła zaryzykować.
#77
Medyk w pierwszej chwili miał ochotę zaprotestować. Po krótkim zastanowieniu się jednak stwierdził, że rozmówczyni miała rację. Ghule wprowadzały zawsze pewien niepokój. Może był to naturalny lęk przed nieznanym, przed niewyjaśnionym, może po prostu wpojone przekonanie, że każdy w końcu dziczeje...
Stwierdził, że nie będzie grał, bo i tak ma nikłe szanse ją okłamać, a zero powodów prócz własnej, wątpliwej, dumy, do samego popełnienia kłamstwa.

- Przyznam ci tu rację. Owszem, boję się ich. Może to efekt wpajania przez lata tego, że w końcu dziczeją, nie wiem. Może i to co mówisz jest prawdą. Nie zmienia to w żaden sposób faktu, że nie można nie czuć niepokoju w ich pobliżu. Tak jak bardzo chciałbym móc im dać szanse... mój kredyt zaufania kiedyś się kończy. Nie tylko wobec ghuli, jak zresztą wiesz - powiedział w końcu. Miał zamiar jeszcze coś dodać, gdy jakaś klacz, czyli Rainfall, jak się zorientował po chwili, podeszła do nich.
- Mam pytanie, czy jesteś może medykiem? Jeśli tak, to ktoś mógłby ci odsprzedać trochę rzeczy - usłyszał.
Cóż, poszło szybko. Ciekawe jak się domyślili.
- Może i jestem. Mogę być zainteresowany kupnem. Kto i co pragnie mi odsprzedać? - zapytał, podejrzewając, że jakiś ćpun chce mu sprzedać jakieś pierdoły w zamian za narkotyki.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
#78
Carrot Slice stłumił pełne frustracji westchnienie. Stawało się jasnym, że białowłosa klacz tak łatwo się od niego nie odczepi. Najprościej byłoby odejść bez słowa, co też zazwyczaj robił w takich sytuacjach, jednakże wymagałoby to przejścia na drugą stronę kolumny furgonów - a pomarańczowy ogier wolał nie tracić z oczu swoich dość... niefrasobliwych kompanów. Po chwili milczenia, Slice odpowiedział niechętnie:

- Ochroną karawan, zazwyczaj handlowych. Ta wydaje się być jednak dość specyficzna. - rzucił kolejne spojrzenie w kierunku idących przodem kuców - A życie innych obchodzi mnie o tyle, o ile na to wpływ na moją sytuację. Wysadzanie najemników naszego pracodawcy w powietrze na pewno jej nie poprawia.

- A ty skąd się tu wzięłaś? Nie wyglądasz na kogoś obytego z karawanami. - Slice zmienił temat, udając zainteresowanie (miał nadzieję, że skutecznie).
[Obrazek: 2_1346772844.png]

» (U) (Z) 10:00 - Kingofhills@ -- PW do Poulsen: >Co się stało >Bez spoilerów #JustPoulsenThings
#79
- Ktoś mi powiedział, że do Trottinghamu wybiera się ogier, który zawsze w karawanie trzyma się samotnie na uboczu; bo nie ma go kto denerwować. - Nie było innej opcji, nie dała rady się powstrzymać. Dodatkowo miała nadzieje, że odrobina humoru poprawi nieco atmosferę.

Starweave była świadoma iż mimo wysiłków obojga z nich, za nic nie kleiła się konwersacja. Czego nie można było przypisać pozostałym kucykom. Patrząc na jedną z grup przed sobą, klaczy wydawało się że widzi dobrych, starych znajomych. Zwróciło to tylko na chwile jej uwagę, zaczęła mówić dalej.

- Spokojnie, tylko żartowałam. Mówiłam ci przecież, musiałam zostawić całe moje wcześniejsze życie za sobą. Wyszakowo co miałam, przepadło. Zostałam sama na tym świecie, odrzucona i niechciana, byłam zdana tylko na własne kopyto. - Słowa Starweave były przepełnione smutkiem. Wcześniej wspomnienia te nie mały dla niej większego znaczenia, lecz teraz gdy tak o tym mówiła, coś kluło ją w serce.

- Musiałam zacząć radzić sobie sama, a przynajmniej próbowałam. Gdy by to było takie proste, nie było by mnie tu teraz. Chodź nie powinno cię to dziwić, tutaj nic nie jest proste.

Starweave przypomniała sobie drugą część pytania, ale nie zamierzała już na nie odpowiadać. Było oczywiste że jedyny ruchomy cel, nad jakim przyszło jej wcześniej czuwać, był własny zad.
#80
Rain, zadowolona ze swych potężnych i zawsze trafnych możliwości dedukcyjnych, obróciła głowę w stronę czereśniowej. - Ta oto chce ci coś sprzedać. Jakiś eter czy inne gówno. Nie mówiła, za co i za ile. Zostałam tylko poproszona o zrobienie tego zadania, więc moją powinnością było wykonanie tego zadania. Szczególnie, że obiecała mi w zamian poszperać w broni i trochę ją "apgrejdować". - oznajmiła dumnie, po czym odwróciła się z powrotem do ogiera. - Przy okazji, czemu wcześniej nie wspomniałeś, że jesteś medykiem?
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości