Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii
Iron w skupieniu oddała kolejne strzały w stronę biegnących, a raczej nadchodzącego kuca. Strzały oczywiście były celne, i kucyk padł martwy na ziemie. Od twojej strony już nikt nie nadchodził, lecz wydawało się dziwnie mało tych szturmujących bandytów.

Po raz kolejny Sharp się skupił i dokładnie zaczął celować w skałę, za którą chowali się bandyci. Nie długo trwało, zanim rozpoczęli dziki bieg do następnej skały. Kucyk wystrzelił z telekinetycznie trzymanej broni, w stronę biegnących agresorów. Pociski były celne. Pierwszy pocisk trafił prosto w głowę biegnącego agresora. Drugi natomiast trafił kolejnego w bok, przeszywając go na wylot. Trzeci strzał, a zarazem najcelniejszy trafił w kucyka prosto w czoło, przez co oderwało mu kawałek głowy. Ostatniemu kucykowi udało się przebiec.

Najemnicy widząc, iż agresorzy powoli słabną, postanowili opuścić swoje dotychczasowe kryjówki, i wyjść w pole. Trójka, która wyszła zza skrzynek natychmiast tego pożałowała, gdyż za jednym z kamieni krył się jeden z atakujących kucyków. Pomimo, iż dzierżył broń białą, to miał przy sobie również granat odłamkowy, który rzucił w stronę najemników. Granat uderzył o jednego z nich, a następnie wybuchł, zabijając dwóch ochroniarzy karawany.


(Mapa: https://docs.google.com/document/d/1BrKZ...2bNOk/edit )
Rain od razu ustawiła się za skrzynkami, wypatrując wrogów. Wszędzie wokół gorzały odgłosy bitwy, a niebieska klacz trzymała w gotowości swoje działko obrotowe. Gdy jedna grupka zaczęła się przemieszczać od odległej dość skały, zachowała jeszcze większą czujność niż przedtem. Nie strzelała do nich, ponieważ nie widziała ich całych.

Przez tych kilka krótkich chwil zastanawiała się, czy jej tymczasowe dowódczyni ma jakiekolwiek pojęcie o sposobie strzelania miniguna. Ta broń nie miała być celna; ta broń miała siać rozpierdol, gdy było wielu wrogów obok siebie. Strzelanie krótkimi seriami nie miało najmniejszego sensu, ponieważ raz, że przed ostrzałem lufy muszą się rozkręcić, przez co traciłoby się sporo czasu, a dwa, że na celności zyska się wtedy niewiele. Zresztą, co jej będzie jakaś klacz rozkazywać, jak się strzela. Wystarczy, że ona wie.

A tymczasem wspomniana wcześniej grupka chciała się przenieść do następnej kryjówki, skąd mogliby ich spokojnie oflankować. Rain uznała to za szansę, więc kopnęła w odpowiednie miejsce, minigun zawarczał, a klacz nacisnęła spust. Fala dziesiątek małych nabojów poleciała prosto w biegnącą czwórkę. Posłała w nich mniej więcej połowę skrzynki.

[Mam nadzieję, że biegną w czwórce. Jeśli tak, to jakie straty? Jeśli nie, to tryb ognia zmienia się na taki, jaki poleciła Iron, tyle że z nieco dłuższymi seriami]
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
Widząc, że prawa flanka karawany jest osłonięta, Carrot wychylił się, żeby skoczyć za skrzynie ustawione po lewej stronie wozu, za którym się chował - tylko, po to, by ogłuszył go lekko wybuch granatu. Szczęśliwie, barykada ze skrzynek powstrzymała odłamki [MG: mam nadzieję, że się nie wkurzysz za to :I ]. Potrząsnął głową, odzyskując równowagę, po czym rzucił krótko przez ramię do towarzyszących mu kucy:

- Brońcie tamtej strony. I nie dajcie się okrążyć.

Mając nadzieję, że usłyszano go pomimo huku strzelającego tuż obok miniguna, wyskoczył za róg, aby dopaść zapory ze skrzyń, schować się za nią i, jeśli dotrze tam w jednym kawałku, wyglądać ostrożnie ponad barykadę [na 14 stronie sesji Savader ustawił skrzynie tak, żeby po środku była przerwa do strzelania, o ile pamiętam] wziąć na cel każdego bandytę, który wyjdzie mu na strzał.

[MG: czy odniósł jakieś rany? Czy dostrzega coś szczególnego w zachowaniu atakujących kuców?]
[Obrazek: 2_1346772844.png]

» (U) (Z) 10:00 - Kingofhills@ -- PW do Poulsen: >Co się stało >Bez spoilerów #JustPoulsenThings
- Zawsze jakiś plan. - odpowiedziała klacz poczym podeszła do drugiej stron osłony poczym wychyliła się za skały. Obserwowała jak grupa przeciwników zaczyna szalony bieg w stronę następnej osłony. Sharp spokojnie oddawał kolejne strzały powalając trzech z nich, niestety czwarty udało się uciec. Widząc tego szczęśliwca Blue szybko oddała jeden strzał w jego stronę i schowała się z powrotem za osłonę.

- No dobra, sprawdźmy ilu ich zostało. - powiedziała sprawdzając co wyświetla EFS.
[Obrazek: signature.php]
Ciemna klacz kopnęła swoje ciężkie i masywne działo, które znajdowało się na jej siodle bojowym, a następnie zaczęło ono strzelać jak oszalałe, z niezawodną prędkością, w stronę biegnących kucy. Pęd pocisku, ilość oraz częstotliwość ich wystrzałów sprawiała, iż padali oni jeden za drugi. Biegli oni obok siebie, tym samym tempem, przez co problemów z trafieniem nie było. Padły trzy kuce, a ostatni został ranny i zaczął kuleć. Tobie jednak skończyła się już amunicja, w dziale.

Carrot został ogłuszony, przez wybuch granatu odłamkowego, który kompletnie go zdezorientował. Jednakże nie tracąc czasu postanowił rozglądać się, w poszukiwaniu pobliskich wrogów. Nie minęła nawet chwila, w której jeden z agresorów wybiegł zza skały, a następnie skoczył na najemnika, który był odwrócony do niego tyłem. Zachowanie bandytów było porównywalne do sposobu ataku większości zwierząt. Albo biegły jak oszalałe przed siebie, albo podkradały się do wroga, aby zadać śmiertelny cios z innej strony.

Pocisk miał wręcz zerowe szanse na trafienie. Trafił on w przeszkodę, za którą od dłuższego czasu ten kucyk był.
Twój EFS na Pib-Bucku pokazał aż 12 wrogów, którzy byli rozsiani po całym terenie. Trudno było dokładnie zidentyfikować ich położenie.

Jeden z agresorów postanowił zaryzykować wszystko. Wybiegł zza skały, a następnie okrążył ją. Na drugiej stronie znajdywali się najemnicy, których kuc zupełnie zszokował. Zanim zdążyli zrobić cokolwiek, to ten już rzucił w ich stronę granat, a następnie zaczął uciekać do przeszkody, przy której siedzieli Sharp i Blue. Granat wybuchł, zabijając każdego z najemników, którzy tam byli.

(Mapa: https://docs.google.com/document/d/1BrKZ...2bNOk/edit )
EFS wyglądał jak choinka. Bardzo czerwona choinka.

- Dobra Sharpi, mamy jednego na jedenastej, jednego na 12 i czerwoną poświatę na drugiej. - krzyknęła klacz do przyjaciela analizują wskazania PipBucka. - Myślę że nie będzie tak źle.

Patrząc dalej na EFSa zauważyła ona jedną ciekawą rzecz. Jedna z kropek poruszała się w ich stronę.
Blue wychyliła się za osłony i odpaliła SATSa. Nieszczęsny przeciwnik biegł po otwartym terenie wprost na nią.

Szybko wycelowała i pociągnęła za spust oddając strzał i chowając się z powrotem za osłonę.
[Obrazek: signature.php]
Blue aktywowała S.A.T.S. a następnie wycelowała w nadchodzącego wroga. Czas gwałtownie zwolnił, a spust został pociągnięty. Broń dzierżona przez niebieską klacz wystrzeliła, a następnie pocisk, niczym błyskawica zaczął lecieć w stronę agresora. Strzał był celny, a nawet bardzo. Ów kuc dostał w głowę, która po otrzymaniu strzału odleciała od całej reszty ciała i poturlała się. Już bezgłowy kucyk momentalnie padł na ziemię martwy.
Sharp był zajęty celowaniem w kierunku skał za którymi, według jego obserwacji, powinien być jeszcze jeden przeciwnik.
- Dobra Sharpi, mamy jednego na jedenastej, jednego na 12 i czerwoną poświatę na drugiej - usłyszał słowa Blue. To by oznaczało, że w dwójkę wyeliminowali praktycznie całe skrzydło wrogich sił. Dobry wynik, stwierdził w myślach medyk.

W pewnej chwili klacz przebywająca obok niego wychyliła się i błyskawicznie wystrzeliła jeden pocisk, odrywając głowę szarżującemu bandycie.
Blue nie była rewolwerowcem, a to oznaczało, że pewnie zaklęcie wspomagające z tej maszynki którą nosiła na nodze znowu przypomniało o swojej przydatności.
- Dobra, czyli zostaje nam jeden na jedenastej i cała banda po prawej... - powiedział do siebie, próbując opracować naprędce jakikolwiek plan. Rozejrzał się w celu szybkiej analizy sytuacji na polu bitwy, by zobaczyć bandytę stojącego pośród trupów najemników, tuż koło martwego szefa. Wycelował i, gdy wróg pojawił się w krzyżu celowniczym jego broni, pociągnął magicznie za spust. [1] Jeszcze jeden pocisk - pomyślał, wprowadzając ostatni z nabojów karabinowych do komory sprawnym użyciem telekinezy.

- Dobra - stwierdził, po czym zwrócił się do niebieskiego jednorożca koło niego - musimy zdjąć tego po lewej. Albo ja cię osłaniam i tam idziesz, albo na odwrót, bo sam się nie ruszy - podzielił się swoim skleconym w ciągu ostatnich sekund "planem" ostatecznego oczyszczenia lewej flanki z wroga.


[1] - uznałem, że skoro jest na otwartym terenie, w prostej linii do Sharpa i niezbyt daleko na dodatek, to go po prostu zobaczył.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Ołowiany deszcz szył przez powietrze, raniąc przebiegającą czwórkę. Siła tej broni przez cały czas, od kiedy ją znalazła, zachwycała ją niezmiernie. Co jednak po zachwycie, gdy na kilka krótkich sekund starczyło naboi? Ten sprzęt był cholernie szybki. Nieco za szybki, jak na jej gust, ale z drugiej strony nie było sensu zmniejszać jego prędkości strzału.

Koniec amunicji szybko objawił się kliknięciem, oznaczającym pustą komorę.

Cholera, wiedziałam, że go nie przeładowałam, pomyślała.
- Iron, u mnie koniec, muszę przeładować. Został tam jeden, za skałą, ale go poturbowałam. Mimo to radziłabym uważać. - powiedziała, głośno, spokojnie, kopiąc działko w celu otwarcia komory na skrzynkę z nabojami. Kolejnym, zachwycającym ją faktem była mozliwość prawie że automatycznego przeładowania.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
Sharp po raz to kolejny wychylił się ze swojej osłony, aby ustrzelić kolejnego z agresorów. Przymierzył spokojnie, a zarazem precyzyjnie w kuca, który właśnie dusił jednego z najemników. Nim jednak medyk zdołał wystrzelić, to bandyta wstał i odwrócił się w jego stronę. Jednakże nie trwało to długo, gdyż wcześniej wystrzelony pocisk trafił go prosto w głowę, kładąc kres jego dalszym poczynaniom/

Niebieska klacz kopnęła w swojego "wielkiego przyjaciela." Ten zareagował momentalnie, otwierając komorę, z której wyleciała pusta skrzynka z nabojami 5mm. Teraz zostało tylko włożenie nowej.

Piątka bandytów, która stała przed wozem w końcu postanowiła ruszyć do akcji. Wszyscy, którzy się tam znajdowali, wyszli na prawą stronę, po której znajdowało się troje najemników oraz Iron i Rainfall. Biegli oni szybko, lecz zanim cokolwiek zdążyli zrobić, to dwójka z nich była już martwa. Najemnicy jednak nie byli tacy głupi i porządnie strzelać umieli. To jednak nie powstrzymało pozostałej trójki, przed szturmem na nich. Nie długo trwało, zanim rozpoczęła się bitwa na kopyta i nie tylko, pomiędzy najemnikami, a agresorami.

Również trójka kucyków, która dotychczas bezpiecznie chowała się za skałami nie zamierzała tkwić tam w nieskończoność. Momentalnie opuścili swoją kryjówkę, w celu udzielenia wsparcia dla reszty bandytów,do których należeli. Wybiegli więc od prawej strony, a następnie zaczęli szturmować w stronę lewej strony karawany. Rozpoczęli ostrzał w biegu, gdy tylko zauważyli pomarańczowego kucyka, który chował się za osłoną.

(Mapa: https://docs.google.com/document/d/1BrKZ...2bNOk/edit )




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 17 gości