Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii 2.0
Xander obserwował próby Sharpa w podnoszeniu się, cały czas zastanawiając się czy powinien mu w tym pomóc, czy też pozwolić kucowi samemu badać swoje siły. Zajęło mu to chwilę ale w końcu usiadł i nawet się odezwał. Kiedy jednorożec zawołał zebrę, ta podniosła się z ziemi i podeszła bliżej. Młodzik słuchał uważnie gdy Sharp wytłumaczył czego potrzebował. - Noże? Tia... jako tako potrafię się nimi obsługiwać. - Odpowiedział na pytanie, przykładając kopyto do rękawa pod którym miał pasek z kilkoma ostrzami.

Xander zabrał się za przeszukiwanie wskazanych kieszonek i tak jak się spodziewał nie było trudno znaleźć puszeczki z mintalami. Domyślając się po co Sharp pytało o jego umiejętności, Młodzik oparł puszkę o torbę kucyka, wyciągną jeden ze swoich noży i delikatnie podważył wieczko by je otworzyć.

Gdy usłyszał wreszcie metaliczne "pop" to się uśmiechnął, zsuwając wieczko na bok. - Proszę - Zebra powiedziała podstawiając puszkę pod nos Sharpa.
Odpowiedz
Blue minęła zakręt korytarza i podeszła powoli do drzwi w nim się znajdujących cały czas obserwując wskazania EFSa. Zatrzymując się ostrożnie przy każdych drzwiach, obejrzała je dokładnie zwracając szczególna uwagę na to, czy nie ma na nich jakiś napisów i EFS nie wskazywał czegoś bezpośrednio za drzwiami.

Po obejrzeniu dostępnych opcji dalszej podróży, Blue spojrzała się na swojego towarzysza. Rain miała minę jak by mieli zaraz się wpakować na oddział stalowych. Co nie było aż tak nie prawdopodobne biorąc pod uwagę to gdzie się znajdowali. Kurwa… to nawet nie było możliwe że ich tu spotkają, była na to w chuj wielka szansa.

Łapiąc w telekinezę swój rewolwer Blue upewniła się że jest załadowany do pełna amunicją AP, po czym spojrzała się na broń w której posiadaniu była Rain. Rewolwer Sharpa… Dużo ona tym nie zdziała…

Zamykając oczy Blue wyświetliła na EFSie kartę ze swoim ekwipunkiem. Większość z niego zostawiła na górze, na co była w tym momencie zła w chuj, ale nadal w tym co ma przy sobie powinno coś być. Po chwili z jej torby wysunął się karabin który zdobyła przy pierwszej wizycie w wiosce na nimi. Łapiąc go za pomocą magii podsunęła go pod Rain.

- Trzymaj.  – powiedziała klacz do drugiej – Powinno się to sprawdzić trochę lepiej od tego rewolweru co masz.

Odwracając się od klaczy, Blue ruszyła w kierunku drzwi na końcu korytarza. Stała przed nimi chwilę nim odważyła się na następny ruch. Robiąc krok w bok ustawiła się bezpośrednio przed panelem obok drzwi chowając się chodź trochę z widoku. Dała znać Rain kopytem by zrobiła to samo. Odczekała chwilę aż tamta ustawi się na pozycji, po czy nacisnęła przycisk na panelu.
[Obrazek: signature.php]
Odpowiedz
Ciemnoniebieski kucyk ziemny zmuszony był przystopować, kiedy zauważył Blue grzebiącą w swoim ekwipunku. Posyłając jej zaciekawione spojrzenie, klacz dopiero po chwili zrozumiała, jaki był cel tego małego postoju.

Rain popatrzyła na pistolet maszynowy z uniesionymi brwiami, oceniając naprędce jego jakość i z czym właściwie miała do czynienia. Nie zajęło jej to długo; po chwili skinęła głową w stronę Blue, podchodząc bliżej.

- Dzięki - stwierdziła krótko, biorąc broń do pyszczka, zakładając że jest naładowana, skoro Blue nie dała jej przy tym żadnej amunicji. Serio, jak ciężko jest dać kucykowi zapasową amunicję...? Przy tym upewniła się, że nie celuje w samą Blue zanim nie złapała pistoletu tak, aby mogła z niego wystrzelić w każdej chwili. Po niedługiej chwili para kucyków stanęła przed drzwiami, które Blue najwyraźniej zamierzała otworzyć. Nie potrzebowała sygnału od Blue, żeby się schowała za osłoną, robiąc to niemal automatycznie po tym jak zauważyła jej intencje. Rainfall chwilo spojrzała w górę, odetchnęła głęboko... po czym, jeżeli drzwi się otworzyła, szybko wyjrzała zza rogu w celu rozpoznania terenu, z bronią maszynową w pyszczku.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
Odpowiedz
Sharp skinął głową w podziękowaniu, aczkolwiek nie do końca o to mu chodziło. Jednorożec ostrożnie wyjął z pudełka jedną tabletkę… Dobrze, że pamiętał swoją wagę. Ciężko było mu uwierzyć, że to cholerstwo było zażywane przez wszystkich przed wojną jak cukierki. Ale ot, przedwojenne kuce były dziwne.

- Dzięki, ale chodziło mi o to, żebyś odciął jedną trzecią tabletki. Pomożesz mi z tym? - zapytał się zebry, wysuwając w stronę młodszego ogiera kopyto z jednym mentatem, równocześnie zamykając puszkę.

Gdy zebra to zrobiła, jednorożec ponownie podziękował, po czym rozgniótł tabletkę na wieczku od puszki, sięgnął po bukłak z wodą przytroczony do torby, i wsypał tam proszek. Wymieszał i wziął łyk. Dość szybko poczuł jak spowodowane środkami przeciwbólowymi przymulenie się rozprasza. Kurde, przecież jednak łatwo widać jakim cudem wszyscy to zażywali. Do tego można się przyzwyczaić.

Ogier powoli westchnął i podniósł się na z początku chwiejne nogi, niczym nowo narodzony źrebak. Po chwili jednak stanął bardziej pewnie.

- Galopować szybko nie będę, ale dość tego leżenia - skwitował humorystycznie w stronę zebry, po czym spojrzał się na Star. Nie wiedział, na ile zaklęcie wystarczy, nie kontrolował jego mocy przy rzucaniu… gdyby nie był wypalony, mógłby ją z tego wybudzić, ale aktualnie dziwnym trafem nie miał na to najmniejszej ochoty. Nie wiedział też, co mógłby powiedzieć sparaliżowanej klaczy. Co miał, przepraszać? Nie zrobił nic, czego by żałował.

Pokręcił tylko głową, po czym spojrzał się w przejście, w którym zniknęły dwie klacze. Ani myślał za nimi iść, nawet jeżeli bardzo wolałby być teraz przy Blue. Tylko by im tam przeszkadzał w swoim obecnym stanie.

***

Rozglądając się po korytarzu, Blue mogła na drzwiach zobaczyć tylko tajemnicze nazwy kodowe. Nie było tam nic co mogłoby zwykłemu śmiertelnikowi wskazywać na to, co znajdowało się za nimi. Ktokolwiek projektował to miejsce, musiał mieć istną manię prześladowczą. Wszystkie kody zaczynały się od kodu “05/38/B”, po czym następował szereg cyfr i znaków.

Drzwi, do których obie klacze podeszły, oznaczone były “05/38/B/J02”. Oba kucyki ustawiły się na pozycjach, przygotowując broń. Blue wcisnęła przycisk na panelu, po czym przygotowała się do strzału.

Oczu obu kucyków ukazał się niezwykle okazały i groźnie wyglądający schowek na miotły. Bo obu stronach małego pomieszczenia były półki na których znajdowały się głównie puste pudełka po różnych detergentach. Na końcu pomieszczenia, niczym na wielkim piedestale, z dumą stał sobie mop. I wiadro.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Odpowiedz
Xander wciąż trzymał nóż w pyszczku gdy Sharp sprecyzował o co dokładnie mu chodziło. - Aha... Spróbuję. - Odpowiedział nieco sepleniąc przez narzędzie. Biorąc tabletkę od kucyka i delikatnie operując swoim ostrzem odciął mniej więcej jedną trzecią pigułki. Potem obserwował co jednorożec robił dalej, jednocześnie chowając swoje ostrze.

- Nie tak łatwo ciąć takie małe rzeczy. Aż ciężko mi uwierzyć że ktoś mógłby w taki sposób operować. - Xander powiedział z nutą podziwu dla znachorów którzy nie używali magii. Młodzik obserwował jak Sharpa chwiejnie staje na własnych nogach po wypiciu swojego chemicznego drinka. Zebra strzeliła tylko niezręczny uśmieszek na żart kucyka i tak samo jak on wstała z ziemi.

- Świetnie... Teraz co? - Xander zapytał się, rozglądając się po pomieszczeniu i patrząc w stronę tunelu.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości