Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wastelands Vol. 1
Gdy Phantom nacisnął przełączniki na ścianie obok siebie parę żarówek na moment zabłysnęło po czym ponownie zgasło. Gdzieś w kuchni dało się słyszeć głośny elektryczny trzask, a gdzieś obok odezwał się warkot generatora magicznego, który próbował się włączyć.



Rose się uśmiechnęła nieznacznie słysząc że może jednak istnieje iskierka nadzieję na to że będą mieli odrobinę ciepła w tej starej ruderze. Gdy światło na moment mignęło popatrzyła po starych żarówka a potem do kuchni gdzie usłyszała hałas. Już chciała coś powiedzieć gdy z jednej z szafek kuchennych wytoczył się kolejny kucyk. Natychmiast złapała za swoją strzelbę ustawiając jej muszkę wprost na jego głowie. - To są chyba jakieś jaja... - Powiedziała cicho, z przekąsem czekając na to co zrobi tamten kuc.

Gdy obserwowała jego zachowanie na myśl przychodziło jej dosyć szerokie grono postać które widywała na pustkowiach. Paranoicy z przepranymi mózgami, który poniekąd zatracali zdolność rozróżniania świata rzeczywistego od ich wymysłów. - Ćpun... - Powiedziała odrobinę głośniej, rzucając wymowne spojrzenie na barciaków. Nienawidziła ćpunów. - Czujecie? Po pewnym czasie ciało zaczyna cuchnąć od wszelakich chemikaliów z dragów które ktoś zażywa. - Po tych słowach czekała jeszcze chwilę obserwując jednorożca w kuchni.

Po paru sekundach westchnęła i pokręciła głową. - Wygląda na to że możemy mieć tu prąd z zasilania awaryjnego... Ktoś powinien sprawdzić co walnęło w kuchni i ktoś powinien sprawdzić co z tym generatorem. Może tak: Ja z Phantomem sprawdzimy co się dziej w kuchni, a ty Um weźmiesz swojego nowego kolegę i podejdziecie sprawdzić co z generatorem, bo widzę że Mirowi już dałeś zajęcie na rozładowanie nadmiaru energii. Zaraz obok jest stary warsztat więc może tam właśnie jest. - Po tych słowach podeszła do Shielda. - Zakładam że znasz się trochę na naprawie. Powiedziała i rozejrzała się dookoła szukając jakiegoś przejścia. - Tylko nie wiem jak się tam dostać... Tu w jadalni przejścia nie ma... Może jest jakieś przejście służbowe gdzieś za kuchnią... - Teraz tylko rzuciła spojrzenie w stronę przejścia do aneksu gastronomicznego i powiedziała ciszej. - Musimy tylko uważać na tego ćpuna. Może być nieobliczalny.



Po którymś kółku kucyk w pancerzu środowiskowym spojrzał na twarz smoka i jego znudzone sytuacją spojrzenie. Tak jak do tej pory niemal nie zwracał kompletnie uwagi na to co się działo dookoła niego tak teraz wrócił ponownie na ziemię. - Oh... Najmocniej cię za to przepraszam. Na Lunę nie mam pojęcia gdzie się podziały moje maniery. Jestem doktor Untiehorse niezmiernie miło mi cię poznać młodzieńcze... Nie masz więcej jak 50 lat dobrze zgadłem? - Kuc ziemny zapytał wyciągając do smoka kopyto w geście przywitania.



Przez dobrą chwilę Acid Rains rozglądał się po opuszczonej kuchni przedwojennego zajazdu. Przez burzę szalejącą na zewnątrz panowały niemal nieprzeniknione ciemności jednak rozbłyski piorunów ukazały mu dwie spore lodówki stojące pod ścianą. Na pierwszy rzut oka były one zamknięte, ale z bliska można było zobaczyć ślady zadrapań od noży i innych narzędzi którymi ktoś próbował otwierać owe maszyny. Wszystko to dla tego że stare uchwyty dawno poodpadały a parciejąca guma przykleiła się do drzwi.

We wszelkich szafka które mijał na swojej drodze znajdował tylko stare garnki i inne przybory kuchenne. Czasem tylko się zdarzyło że wyciągnął jakąś starą, pustą puszkę, albo pudełko z dziurą wygryzioną przez szczury.
Odpowiedz
-Ty możesz mi podskoczyć pieprzona puszko po gwarancji.-Powiedział nie przejmując się wycelowaną w niego bronią.-A żadnych gwałt...ownych ruchów nie będę robił przy innych! Nie jestem zboczeńcem.-Dodał odwracając się do lodówki. Musiał jakoś się tam dostać. Jedzenie chociaż mające dwieście lat przydałoby się, szczególnie dobrze zamknięte w dużej i grubej lodówce.
-Co do tego co ma na mnie wpływ. Nie. Pijany nie jestem... mam nadzieję że jeszcze nie.-Chwycił nóż i zaczął wsadzać go między drzwi a główną część, by spróbować przeciąć gumę i jakoś ją wydłubać.-Naćpany? Bardziej prawdopodobne niż że tu jesteście!-Na chwilę oderwał się od swojej pracy, by oprzeć się o blat gdzie leżał rewolwer.-To że siedzę pod wpływem wyciągu z grzybków halucynogennych w moim małym schronie, jest bardziej możliwe niż spotkanie malutkiego smoka. Nie obraź się koleś, ale słyszałem że jesteście więksi.-Rzucił jeszcze do Cobalta i sięgnął po rewolwer za pomocą telekinezy, by podrapać się nią po brodzie. Chwilę tak stał myśląc.

-Ale panienka z piórkami ma rację... to może być rzeczywistość i nie mogę tego zlekceważyć. Pewnie WSZYSCY macie powody skoro się tu pojawiliście, czyli burzę, a więc... szykuje się niezły odlot, albo bardzo miłe spotkanie towarzyskie!-Odłożył broń zakręcając ją w miejscu i wrócił do prób rozszczelnienia lodówki, by ją otworzyć. Zamiast klamki też mógł spróbować użyć swojego noża, by podważyć mechanizm w środku.
-Tylko... ja naprawdę aż tak źle śmierdzę? Będę musiał się w końcu umyć. Strzelić mógł bezpiecznik czy coś, a generator szlag trafił i trzeba mu pomóc, jeśli interesuje was moje zdanie.-Teraz jego uwagę w stu procentach zajęła lodówka, a bardziej jej możliwa zawartość. "Może zrobię sobie wystrzelonego w księżyc drinka"
Odpowiedz
- Cóż, zajmowało się naprawami w stajni gdy nie było się trenowanym przez dowódcę i naukowców.... Więc sobie powinienem poradzić Rose.... - odpowiedział jej. - A jesli chodzi o wejście to już robię skan obszaru może znajdę coś i na razie mam zaznaczonego tego ćpuna na pomarańczowo jako neutralny/byc może agresywny....

Mówiąc to załącza skan przestrzeni go otaczającej.

Chwilę potem. - Czy ja mogę go odstrzelić? Bo mi działa na nerwy nikt nie będzie mnie nazywać pieprzoną puszką po gwarancji!
Wycelował koło niego i pomyślał o strzale i chyba wystrzelił....
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
Podszedł do smoka.- skąd pochodzisz ? - po zadaniu pytania zaczął go mierzyć wzrokiem ze cybernetycznego oka."ciekawe z jak daleka tu przybył " zaczął rozmyślać po czym zaczął się drapać po brodzie u wcześniej zdejmując maske, - Oraz masz jakiś cel czy tak po prostu chodzisz po pustkowiach ?-dodał bez uczuć.
Odpowiedz
Cobalta z zamyślenia wyrwało pojawienie się jeszcze jednego kuca i zamieszanie które to wytworzyło. Smok obserwował panujący chaos ze swojego kąta przy drzwiach i zastanawiał się, jak się znalazł w otoczeniu takiej bandy debili i czy lepiej nie było by mu na deszczu na zewnątrz. Dopiero po chwili zorientował się się on, że kuc który wszedł na jego orbitę w końcu osiągną pozycję geostacjonarną przed nim i zaczął coś do niego nadawać.

- Miło doktora poznać, doktorze Untiehorse. - powiedział powiedział smok chwytając za kopyto skierowane w jego stronę i lekko nim potrząsając - Mnie nazywają Cobalt i aktualnie na liczniku mam 34 lata. - zerkając na resztę grupy, smok popatrzył się na nich przez chwilę po czym się zwrócił z powrotem do Untiehorsa. - Podobno to ty dowodzisz tym... czymś… - powiedział Cobalt wskazując ręką mniej więcej na resztę grupy która była pogrążona w chaosie mając nadzieję dowiedzieć się o niej czegoś więcej.

Niestety, nim którykolwiek z nich miał jakąkolwiek szansę na jakąkolwiek odpowiedź podszedł do nich kolejny kuc, i sądząc po tym jak zaczął on z nimi rozmowę, nie zanosiło się na przyjemną konwersację z nim.

- Przybywam tu z sypialni twojej matki. - odpowiedział smok zerkając na kuca który podszedł do niego i nawet bez prostego “cześć” zaczął zadawać zbyt duże ilości pytań - Wysłała mnie na pustkowia w poszukiwaniu twojego dobrego wychowania i jak już szukam go 15 lat, nie znalazłem go ani krzty. Zaczynam się obawiać, że może nie być dla ciebie nadziei.

Nim tamten miał jakąkolwiek szansę na ciętą ripostę, Cobalt obrócił się z powrotem w kierunku Untiehorsa by zadać mu pytanie kompletnie olewając przy tym drugiego kuca.

- Myślisz że w tej ruderze są jakieś wolne pokoje gościnne? - zapytał się Smok kuca, rozglądając się przy tym za jakimś przejściem które może prowadzić do dalszej części budynku.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości