Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 4.75
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niezapomniane opowieści [+18]
#81
Kompania zmęczona dotarła do Hoof i rozbiła obóz. Overpills, Dish i Swordgun zostali by pilnować naszych rzeczy i rannych zaś Silvester z Tetrią udali się na targ w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Green i Apri postanowili również udać się do miasta poszukać jakiegoś baru lub restauracji.

W czasie gdy szli Green na swoim Pipbucku włączył radio, z którego popłynęła przyjemna muzyka. Niestety szybko się skończyła zastąpiona wiadomościami. Przez chwilę mówiono o wyczynach klaczy z Ochrony i innych pierdołach lecz zaraz potem rozpoczęła się audycja na temat dalszych losów tajemniczego artefaktu.
- ... tak moje małe kucyki Artefakt był ostatnio widziany w okolicach Hoofu , lokalni słuchacze poinformowali mnie, że jedna z gospód została całkowicie rozwalona przez dwa dziwnie postacie. Jakiegoś jednorożca i dziwnego kucyko-skorpiona ale może to tylko plotki ? spytacie się mnie z przekąsem ... otóż nie ! Jakiś czas później widziano w tamtych okolicach najemnika Eńka który madostarczyć ten jakże ważny artefakt w kopyta Polusena. Sądząc z jego reakcji i szybkiej teleportacji ta dwójka musiała mu w jakiś sposób podpaść ! Tak więc polecam wszystkim mieszkańcom Hoofu uważać na ulicach bo możecie zostać wciągnięci w te zdarzenia ... a teraz kilka słów o pogodzie ...

- Słyszałaś to ! - Krzyknął Green rozglądając się jakby miał zaraz zobaczyć gdzieś poszukiwany artefakt czekający na niego z tabliczką : (No co tak długo jełopie ?)
- Szlak oni muszą być gdzieś blisko. - Warknął gdy nic takiego nie zobaczył i szybko sprawdził znacznik na Pipbucku ... Gdy zobaczył, że znacznik znajduje się zaraz obok w pobliskiej restauracji, pegazowi totalnie odbiło i nie myśląc wpadł do budynku wrzeszcząc.
- STAĆ ! TEN ARTEFAKT JEST MI POTRZEBNY DO ODKRYCIA KOLEJNYCH CZĘŚCI PRZYGÓD BLACKJACK ! - Wszystkich wewnątrz zamurowało zwłaszcza dwa kucyki Eńka i Polusena którzy mieli właśnie dokonać wymiany.
- Super ... po prostu super - westchnęła Apri która wyjęła strzelbę z juków, ubezpieczając Greena na wypadek gdyby od razu ktoś chciał go zaatakować.
- Z tym pegazem nigdy nic nie wiadomo... ech a miałam nadzieję, że będziemy mogli w spokoju upić się i zażyć prochy ...
Przygoda to nie zawsze pasmo zwycięstw i niezwykłych bitew, czasem jest nią tułaczka i ucieczka ale najważniejsze jest to by trzymać się razem i nie chować się za niezniszczalnymi ścianami bo jesteś w nich uwięziony i nigdy się nie uwolnisz.
Odpowiedz
#82
-Aaaaaa moja głowa...-Nagle coś przeszkoczyło między Szabrownikiem a Shieldem. NAJEMNIK! "Wiedziałem by go nie zostawiać!" Szabrownik kątem oka zauważył jak bierze artefakt i znika w oślepiającym błysku. Próbował wstać jednak nudności były silniejsze i zwrócił swój ostatni posiłek przed siebie. Po kilku próbach udało mu się w końcu wstać.
-Wstawaj! Shield!
Krzyczał na niego, lecz nie reagował. Z zgrzytem na zewnątrz bunkra wyjechały dwa roboty. Jeden go zabrał, a drugi próbował pomóc szabrowi, jednak odmówił. W bunkrze robot położył go na łóżko lekarskie i zaczął badania.
-Co z nim, ADR?
-Brak przytomności, wszystkie czynności życiowe w normie. Zaleca się długotrwały odpoczynek.
-Nie mamy na to czasu!-Chimera znalazła jakąś szmatę, oblała ją wodą i z całej siły uderzyła ją Shielda.
-Co to byłot?!-Obudził się gwałtownie, był także zdziwiony.
-To był Eniek. Nie mamy czasu przenoś nas do Hoofu!
Odpowiedz
#83
-ADR proszę cię chce iść.
-Poruczniku to całkowicie nie możliwe
-To przynajmniej wyślij Szbrownika do tego miejsca co ci zaznaczyłem na pipbucku.
-Dobrze panie poruczniku wyśle Kolegę do Teleportera.-Powiedział komputer
-Szaber spróbuję do ciebie dojść ale będę musiał małą kłótnię rozpętać z nią.-powiedziałem
-Nie ma sprawy tylko nie utknij w czymś.
-Na razie tkwię tu w bunkrze.
Po nie długim czasie gdy ADR prowadziła Szabera do sali teleportacyjnej.
-Proszę oto komora teleportacyjna, proszę nie zapomnieć żeby założyć opaski na lewe kopyto.
-Emmm ADR a po co ta opaska jest?
-Ta opaska ściągnie pana w jednym kawałku po trzech godzinach, gdyby pan jej nie założył by mógł zostać narzucony efekt nie dokończonej teleportacji przez co starcił by pan kończynę, a nawet w skrajnych przypadkach głowę.
-Dobra to zakładam ADR włączysz to coś żeby mnie tam zabrało?
-Włączanie, rozgrzewanie teleportu, teleportacja za trzy....dwa.....jeden....zero.
Teleportacja zakończyła się pomyślnie lecz Shield jeszcze nie dotarł razem z Szaberem który wylądował szczęśliwie na kopytach...
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#84
-"so tutai tah jebie..."
Obudziłem się ledwo przytomny z pulsującym bólem głowy. Rozejrzał się wokół siebie i to co zobaczyłem w pierwszej chwili mnie zdziwiło, w drugiej rozbawiło, a na koniec zemdliło. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po odwróceniu głowy była twarz ghula z wywalonym jęzorem tuż obok mnie. To mnie zdziwiło. Słyszałem kiedyś historię, że przed wojną trupom usuwano wnętrzności by na pogrzebie nie było wypadków typu ostatni pierd zmarłego albo co gorsza narobienie pod siebie. W prawdzie mój towarzysz był trupem ale żywym... Nie mniej jednak owy wypadek właśnie mu się zdarzył co było... Dość śmieszne. Dopiero gdy doszedł do mnie odór musiałem wychylić się znad ramy wozu by zwymiotować.
-"fila..."
Chwila moment... Ja... My, byliśmy w wozie. Do dogłębniejszym rekonesansie zorientowałem się, że ową podstawą wozu było wieko fortepianu. Ten instrument chyba tak łatwo mi nie odpuści... Kolejnym co mi się rzuciło w oczy był spory kuc który ciągnął owy środek transportu. Pomijając fakt, że był lekko "zmęczony", to jeszcze nie zadowolony. Nie byłem w stanie słyszeć co dokładnie mówi, ale prócz całej masy... Przecinków, było tam jeszcze coś o robiących pod siebie pasażerach. No przepraszam bardzo! Ja zwymiotowałem za wóz... Gdy oprzytomniałem nieco bardziej zauważyłem doktorkę maniaczkę skrzydeł podążającą obok wozu, z jej juk wystawał słoik z dziwną czerwoną zawartością. W tej chwili poczułem osobliwe uczucie jakby ktoś właśnie grzebał mi we wnętrznościach. Na wszelki wypadek przemacałem się po brzuchu w poszukiwaniu czegoś co mogło by się wydawać podejrzane. Ku mojej uldze nie poczułem ani malutkiej blizny. Pondparłem się Kopytem by móc swobodnie pomachać skrzydłami. Wciąż bolały ale bez wątpienia były w lepszym stanie niż przez ostatnie dni. Jedno było pewne, cokolwiek robiła ekscentryczna pani doktor a manią skrzydeł, robiła to dobrze.
-"yo, pani doktor... Overpills, tak? Dziękuję za poskładanie mnie do kupy."
Zaskoczona i zaczerwieniona spojrzała na mnie.
-"aa... Oo... Tak! Nie ma za co."
Po czym odwzajemniła podziękowania dziwnym uśmiechem... Ale to i tak nie miało już znaczenia. Dojechaliśmy do budynku który okazał się barem. Wygląda na to, że to koniec podróży... A szkoda, zdrzemnął by się jeszcze.
[Obrazek: 58YiiHL.jpg]
Odpowiedz
#85
Byli tu.
Wszyscy.
Ghul, Dashyta i jakaś banda. Szabrownik i Shield... Pewnie szabrownik wstał, bo przez pancerz nie odczuł aż tak mocno uderzenia, obudził drugiego i zrobili szybką podróż. Normalne.
A pośrodku on i Poulsen.
Kuc ziemny trzymał drugą część artefaktu. In pierwszą. Zaczęło się robić gorąco. Odbezpieczanie broni, syki i sapanie były słyszalne. Co robić, co robić?
Jedyna szansa. Czas zwolnił dla niego, kiedy wszyscy się rzucili. Powoli, spokojnie w jego czasie wyjął z kopyta Poulsenowi pozostałą część. Odskoczył w bkk. Cierpliwie, z ociąganiem odsunął się. I popatrzył na obie rzeczy. Pasowały do siebie idealnie... Tylko je włożyć.
W drzwiach stanął Kinro, jego pracodawca. Idealna pora, ha? A najemnik złączył artefakt w całość.
Gigantyczna fala energii przeszła całe Pustkowia. A Eniek zaczął widzieć. Litery latały mu przed oczami ujawniając tajemną wiedzę. Wiedzę o historii pewnej klaczy ze stajni, którą chroni ten szyfr.
I rozdział 24 został ujawniony.
Niebieskie pole cofnęło czas i pamięć każdego w zasięgu. W sumie cofnęło całe osoby, z wyglądem o stanem włącznie. Do dnia, przed którym zaczęła się walka o puchar.
-Co się stałooo? - głos Szabra. Ale nie chimery, jak było widać. Jednorożca, normalnego.
-Gdzieeee... - Odmieniony, czysty Dashyta.
-O co tu chodzi? Czy tylko ja miałem sen o jakimś dziwnym tekście? - Shield miał tylko inne ubranie.
Eniek stał pośrodku tego wszystkego, jedyny niezmieniony.
-Wywiązała się tu bójka, byliście nieprzytomni. Udało mi się jakoś was uratować... A teraz możecie odejść. Żegnajcie.
Rozeszli się.
Więc tak wygląda koniec? Spojrzał na artefakt. Zmienił nazwę na FoE.25.
Rzucił nim o ziemię, wyjął pistolet i strzelił. Serię, pełny magazynek. Niepotrzebne coś, co tylko trzymało rozdziały w zamknięciu. Skończył z tym. Teraz spokojnie, powoli historię będzie mógł opowiadać ostatni pozostały oprócz Eńka na sali.
Poulsen. Ostatnia nadzieja naszych pustkowii, aby ujawnić dawno zapomnianą historię Littlepip. Płomień nadziei. A teraz on zna i rozdział 24, i pozostałe. Został uwolniony. Artefakt nie istnieje. A historia iść będzie dalej, z ust do ust. Aż do Końca.
Eniek wyszedł za innymi. I nie żałował niczego.
Miał się jescze wybrać do siedziby Stalowych Strażników w Fillydelphii.


Koniec.
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#86
Kilka dni później, Green z kompanią i Dashystą. Dotarli na obrzeża miasteczka "Old source" do swej bazy. Dom ten przypominał ... złomowisko... Wkoło domu ktoś starannie poukładał wraki pojazdów i duże bloki kamienia. Tworząc wewnątrz miejsce na dom i nieduży placyk. Tam właśnie zaczęli rozpakowywać wóz Dish i Apri.
- Mówiłam ci, że łatwiej by mi szło gdybyś pozwolił mi łyknąć sobie jedną lub dwie tabletki wygrzewu. -Marudziła Apri taszcząc skrzynki wypakowane wszelkiej maści złomem do warsztatu usytuowanego z prawej strony domu.
- ... - odpowiedział wymownie ogier kręcąc głową i unosząc kilka toreb z jedzeniem.
W tym czasie reszta ekipy rozeszła się do swych codziennych zajęć. Swordgun poszedł do piwnicy by nagrzać w piecu. Silvester zajął się uzupełnieniem wody w kuchni i łazience ( Głównie używali deszczówki ). Tetria poszła zaś do swego "gabineciku" i zaczęła spisywać w dzienniku co wydarzyło się podczas ich ostatniej przygody ile musieli wydać i ile zarobili. Overpills zaś zamknęła się w odrębnej części piwnicy którą nazywała "salą operacyjną" a którą reszta drużyny nazywała, salą tortur ... Green zaś sprawdził wraz z dashystą stan muru i pobliskiej okolicy. Na szczęście poza małą grupką kretoszczurów wszystko było w porządku. Po tym zadaniu oba pegazy udały się na wierzę która pełniła rolę pokoju Greena (Zielony pegaz nie czół się komfortowo śpiąc pod ciężkim drewnianym lub kamiennym dachem. Przywykł do chmurowych budowli i nie umiał polubić prostych i niestabilnych powojennych konstrukcji. Poza wierzą w domu były też 4 pokoje 2 osobowe, salonik, warsztat/ zbrojownia i kuchnia. Oraz Piwnica i sala tortur Tongue.

Pod wieczór Dish przygotował kolacje przy której zaczęto naradę odnośnie kolejnej wyprawy lub pomniejszych wycieczek jednoosobowych. Z tego co można było wywnioskować Apri chciała przez chwilę odsapnąć od matkującego Disha i wraz z Silvestrem planowała udać się na poszukiwania jakiegoś rzadkiego egzemplarza broni który by mogli sprzedać z zyskiem. Swordgun miał zamiar towarzyszyć Tetri podczas przewozu dość drogiej karawany składającej się głównie z leków i prochów ( Przez co Tetria chciała mieć swojego kucyka / tarczę za którym mogła się ukryć " i który był dość mocnym argumentem w czasie uzgadniania ostatecznej ceny " ) Overpills chciała przez jakiś czas zająć się badaniem wyciętego niedawno organu wewnętrznego, dlatego też i dish nie planował się nigdzie ruszać. Wszyscy wiedzieli, że jeśli pozwoli się Overpills na samotne badania może pobrudzić całą bazę krwią, medykamętami i sprzętem laboratoryjnym ( którego lepiej nie oglądać ). Green jedząc przeglądał przyniesione przez Tetrię oferty pracy jednak nie miał pojęcia za co się tu zabrać.

- I co o tym sądzisz ? - Spytał Green pochłaniającego swoją porcję jedzenia dashystę. ( Musicie wiedzieć, że dish gotował bardzo dobre potrawy w czasie drogi. Lecz swoje mistrzostwo uwalniał najlepiej w znajomym i nietypowo schludnym pomieszczeniu kuchni. )


p.s : Tak sobie pomyślałem, że puki Eniek nie zacznie nowej przygody można wykorzystać co nam dali Admini i wznowić pisanie ten niemającej fabuły sesji ( Nikt nie musi jeśli nie chce ... To tylko taka moja ... inwencja twórcza. )
Przygoda to nie zawsze pasmo zwycięstw i niezwykłych bitew, czasem jest nią tułaczka i ucieczka ale najważniejsze jest to by trzymać się razem i nie chować się za niezniszczalnymi ścianami bo jesteś w nich uwięziony i nigdy się nie uwolnisz.
Odpowiedz
#87
Fajnie, że dodałeś swoje Afterwords, ale nie ma żadnego sensu kontynuacji.
Na razie możemy tylko czekać... ; )
KOLOROWE JEST FAJNE, WEŹ IDŹ
10/27
Odpowiedz
#88
(nie żeby mi się nie spieszyło ale ale nie spieszy z tym żeby cokolwiek napisać więc czekam na to aż będę mógł sobie powalczyć z wami może moja furia zadziała xd)
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#89
Tak się składa że zrobiłem coś podobnego, tylko mam zamiar użyć tego w nowej grze.
Odpowiedz
#90
Przechodząc przez pustkowia nie widziałem nic ciekawego, ale pomyślałem może coś zauważę na horyzoncie przez moje oczko...
-No to zobaczmy co my tu mamy-powiedziałem włączając lornetkę była noc więc noktowizor musiałem też włączyć.
- Pusto, Pusto, Pusto, Bingo mam was-zauważyłem plamkę ciepła, pomyślałem chwilkę i podkradłem się cichaczem...
-"Zapowiada się ciche okradanie..."-Pomyślałem o tym czego potrzebuję, amunicja 10mm, zapasy wody, jedzenie i medykamenty.-"Najlepiej to będzie jak zrobię to jak wszyscy zasną, jeden strażnik to nic"-myślenie jest fajne, planowanie okradania jeszcze fajniejsze. Poczekałem aż wszyscy zasną, schowałem się w pobliskich krzaków włączyłem maskowanie i byłem nie widoczny-"Jak tak dalej pójdzie będę musiał ukraść trochę amunicji do broni energetycznej"-pomyślałem
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości