Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bastion Samobójców
#21
-Jasne.-Odpowiedziałem klaczy, a w oku miał ten błysk ciekawości. Zawsze tak miał, uwielbiał przeszukiwać wszystko: skrzynie, sejfy, bazy wojskowe, bazy nie wojskowe, szafki, nie szafki, zwłoki, groby. Była to jego mania znajdywania skarbów z dzieciństwa. Każda puszka była dla niego odkryciem i chciał ją zabrać do domu, lecz był zbyt słaby by zanieść wszystko, więc wybierał najbardziej wartościowe rzeczy. Na szczęście nie miał oporów żeby to sprzedawać, bo nowo kupione przedmioty miały przecież służyć do znajdywania jeszcze większej ilości złomu! Tylko na tą wyprawę miał zabrać mało rzeczy, ale nie znalazł lepszej oferty, a potrzebuje dużej ilości gotówki. Nie bez przyczyny siedział całe noce z strzępami książek by dowiedzieć się czegoś o robotach.
-Juto o ósmej rano wychodzimy?- Zapytał. Patrzył tylko przed siebie i w prawo, pilnując swojej strony i szedł pewnym krokiem pomimo swojej rany. Miał zamiar w bazie zostawić jedzenie w restauracji i jeśli będzie trzeba to naprawić sprzęt by mięso się nie popsuło, a potem położyć się w swoim łóżku i dobrze wypocząć.
Odpowiedz
#22
Wieczór zaczął się na dobre większość kucyków poszła spać lecz kilka osób wciąż nie spało. Bullet Storm która wyspała się za dnia uważnie przeczesywała teren przed sobą. Obok niej na murze stała Straż mimo, że nie spała za dnia nie przejawiała, żadnych oznak zmęczenia przez długi czas. Ostatnim strażnikiem był Green który z całej trójki wyglądał na najbardziej zmęczonego. Pomimo tego wyszedł na dwór niosąc znalezione w szafach motelu stare ubrania i płaszcze.
- Trzymajcie ... raczej na pewno będzie dziś padać może wam się przydać jakaś dodatkowa osłona od wody. - Tak więc trzy kucyki poza swymi normalnymi ubraniami miały na sobie dodatkową odzież przyniesioną przez Greena.
- Mam nadzieję, że nikt się nam tu nie rozchoruje ... - mrukną do siebie Green gdy poczuł pierwsze krople deszczu.
Deszcz dość szybko się rozkręcił i zmienił w ulewę. Pomimo tego strażnicy czuwali i pilnowali terenu przed bramą. Nic się jednak nie działo przez całą noc.

Jednak nie oni jedynie nie spali. Overpills zanim położyła się spać postanowiła oczyścić choć kilka butelek wody przyniesionych przez Greena. Przez pół nocy męczyła się z chemikaliami i rurkami aż w końcu postanowiła zakończyć pracę gdy szósta butelka została oczyszczona. Klacz ziewnęła i wyszła z Restałracji i deszcz.
- Szlak ... - jęknęła klacz zaczynając biec do motelu. Niestety przewróciła się o jakąś dziurę w asfalcie przez co wylądowała w kałuży.
- Świetnie po prostu super ... - Warknęła na siebie klacz i szybko wróciła do motelu. Gdy tylko wróciła poczuła, że motel chroni ich od deszczu i wiatru lecz z pewnością jest tu tak samo zimo jak na dworze.
- ech ... przynajmniej mamy dużo starych ubrań. - westchnęła klacz wchodząc do pokoju i wyjmując z szafy ( w której już ktoś grzebał ) kilka podkoszulek i wycierając się nimi. Po chwili namysłu ubrała na siebie jeszcze dwa swetry zanim się położyła spać.
Zanim jednak zasnęła kichnęła .
- Ech ... czemu akurat doktor musi się przeziębić ... - westchnęła klacz przykrywając się starą kołdrą i kilkoma swetrami.

( Przepraszam wszystkich za tak długą nieobecność mam w tym roku maturę + osiemnastki Grin mogę więc mieć trochę kłopotów z regularnym odpisywaniem w sesji. Poza tym chcę wszystkich prosić o uwagę bo teraz zaczęły się dwie tury nocy. Jeśli ktoś chce coś w nocy robić niech o tym napisze lecz jutro lub pojutrze napiszę, że nastaje drugi dzień w sesji Grin )
Przygoda to nie zawsze pasmo zwycięstw i niezwykłych bitew, czasem jest nią tułaczka i ucieczka ale najważniejsze jest to by trzymać się razem i nie chować się za niezniszczalnymi ścianami bo jesteś w nich uwięziony i nigdy się nie uwolnisz.
Odpowiedz
#23
( Naprawdę sory za takie przerwy z mojej strony po prostu ... ech ... Unhappy życie ciężkie jest ... no ale nie poddaje się mam nadzieję, że mimo wszystko nie będzie tragedii Grin )

Przez większość nocy padał deszcz lecz wartownicy nie zauważyli w ciemnościach żadnych niepokojących ruchów. Green ziewając zszedł z muru i poszedł sprawdzić czy jego przyjaciółki już wstały. Jak można było się spodziewać po Apri i jej niesamowitej aktywności co rano wstała i szykowała się do wysuszenia na jak to powiedziała Greenowi "Dłuższy spacer dla urody". Co Green od razu sobie przetłumaczył, na coś w stylu "Na kij ci ta wiedza i tak mnie nie powstrzymasz". Zielony Pegaz westchnął i poszedł sprawdzić co z Overpills zaś Apri szybko skończyła się zbierać i poszła pod pokój Rainsa. Zapukała głośno i krzyknęła.
- Wstajemy wstajemy ! Czas nam w drogę zbieraj co ci potrzebne i widzimy się na placu, mamy dziś ładny kawałek drogi do przejścia. - Po tych słowach klacz wybiegła na zewnątrz. Pogoda nie była lepsza niż wczoraj choć powietrze wydawało się bardziej parne niż wczoraj. Chociaż gdy tylko klacz poczuła powiew wiatru straciła to wrażenie.

Green przekonał się, że Overpills jeszcze nie wstała lecz rozumiał, że mają do wykonania dużo roboty.
- Overpills wstajemy ... już nastał świt i Celestia za tymi chmurami pokazuje pewnie pegazom plota. - Green nie był jakoś szczególnie wierzący. I choć szanował księżniczkę Lunę to nie umiał jakoś zrozumieć wizerunku Celesti i opowiadań różnych kaznodzieji co to Celestia ma być opiekunką i patronką kucyków. Najczęściej odpowiadał w tedy coś w ten deseń " Tak ona się nami opiekuje gdy się zarzynamy na ruinach Equestrii ".
Teraz jednak nie było czasu na marudzenie i narzekanie Green postanowił zająć się mięsem i owocami które przyniosła wczoraj Apri.
- Jeśli będę miał szczęście może wszystkiego nie spalę. - Pomyślał ogier kierując się do kuchni.

W tym czasie Overpills zwlekła się z łóżka pociągając zatkanym nosem. Po chwili kichnęła i z westchnieniem zaczęła zbierać się do dalszej roboty. Musiała dokończyć destylowanie wody którą przyniósł wczoraj Green i powinna też oczyścić wodę która napadała przez noc. Wczoraj zauważyła, że dużo kucyków piło nieoczyszczoną wodę prosto z zbiornika.
- Jeszcze się rozchorują i zacznie się nam tu istna epidemia. - Westchnęła klacz po czym dodała do swej listy obowiązków by zerknąć na kogoś kto pił wczoraj tę brudną wodę.

( W zbiorniku jest 5 porcji wody czyli tyle ile wypiliście. Na razie jest nie oczyszczona ale Overpills raczej poradzi sobie z tym Wink ... W każdym razie mam nadzieję, że jeszcze wam nie zbrzydłem z moją obecną ... obecnością na forum i dalej ... będziecie robić co się da by doprowadzić tą ruin... znaczy bazę do najlepszego stanu Grin )
Przygoda to nie zawsze pasmo zwycięstw i niezwykłych bitew, czasem jest nią tułaczka i ucieczka ale najważniejsze jest to by trzymać się razem i nie chować się za niezniszczalnymi ścianami bo jesteś w nich uwięziony i nigdy się nie uwolnisz.
Odpowiedz
#24
Nastał świt. Wstałam z ziemi i zaczęłam się zbierać powoli zwróciłam się do kucyka z tarczą który też był na warcie - Wystarczy że jeden lub dwóch jest na straży. Trzech to za dużo. Trzeba ustawić jakiś plan wart. - mówiła krótkimi zdaniami jakby dłuższe mówienie ją męczyło a trudne słowa sprawiały jakby to ująć ... trudności.
- Wyruszam poszukać amunicji. Wrócę popołudniu. Idę do Stajni. - Bullet wzięła swój karabin i przerzuciła go na plecy kiedy ściągnęła wierzchnie odzienie przyniesione przed drugiego kucyka. Powiesiła je by wyschło i się oddaliła. W milczeniu podążyła swoją własną drogą na poszukiwanie drogocennej amunicji w tutejszej opuszczonej krypcie. "Jeśli była już przeszukana to nic nie znajdę ale warto zaryzykować. Niżej zawsze są ciekawe rzeczy." Wyruszyła w drogę obserwując znaczniki okolicę nie zwracała uwagi na znaczniki na pipbucku z którego nadal dobiegała błoga muzyka.
Słuchała audycji DJa Pon3 który wychwalał jakąś klacz która pomaga tym co są w potrzebie "Prędzej czy później pustkowia ją złamią. Złamią każdego o ile nie zabiją jej wcześniej. Nie ma bohaterów na pustkowiach. Nie ma." myślała sobie podczas drogi do opuszczonej krypty.
Odpowiedz
#25
Straż wstała i pozbierała swoje rzeczy.
- Chyba masz rację, wiesz gdyby mój chłopak nie był zmęczony to by tu stał zamiast niego. - pokazała kopytem na pegaza który też zaczął się zbierać. - Brrr, co innego mieć siostrę pegaza, a co innego być samemu pegazem, wszyscy myślą że jest się z Enklawy, co z tym światem jest nie tak?

Gdy klacz już poszła, Straz zebrała resztę swoich rzeczy ściągnęła z siebie dodatkową odzież przyniesioną przez pegaza odwiesiła żeby przeschła i poszła do motelu. Gdy już doszła do pokojów jej chłopaka i jego siostry zaczęła ich budzić.
- Wstawać, wstawać wstawać! - Krzyknęła z całej możliwej jej siły. - Ruszać się!
Gdy Zębatka z Piórkiem wyszli z pokojów, zobaczyli Straż która się popisywała swoimi przyzwyczajeniami wojskowymi jeszcze z SR-ek.
- Baczność! - sprawdziła czy dobrze stoją na baczność, zasalutowała a oni tuż po niej. - Spocznij. Dwa kółka wokół motelu, raz, raz, raz dwa trzy!

Patrzyła tylko jak wybiegają a sama poszła spać...
- Heh, wierzyć mi się w nich nie chce.... - powiedziała ściągając z siebie ciężki pancerz i idąc spać.

Po chwili Zębatka z Piórkiem się skapnęli że coś jest nie tak.
- Myślisz o tym samy co ja? - zapytał Zębatka.
- Zależy o czym myślisz braciszku.... - odpowiedziała Piórko.
- Ty wiesz o co mi chodzi, zrobiła nas w bambuko, my musimy wstawać a ona idzie spać.... - powiedział. - Ehhhh, należy jej się, stała na warcie przez całą noc.
- Więc co się spinasz? - zapytała. - Takiego już mam brata....

Gdy Zębatka się pozbierał poszedł do pokoju wyciągnął z juk wszystko zostawił tylko swój miecz i wojskowy prowiant.
- Chyba jestem gotowy do wyjścia, trochę złomu by się przydało na warsztat.... - powiedział wychodząc z pokoju i biorąc swój karabin w magię zawieszając miecz przy boku juk.
- Piórko idę na polowanie na złom, wiesz jakieś belki, pręty, blachy, będę później! - krzyknął do klaczy. - Jak Straż wstanie to powiedz jej że jestem w pobliżu w opuszczonych budynkach niedaleko.
- Okej, przynieś też trochę złomu elektronicznego zrobimy stację medyczną w jednym z pustych pokojów. - powiedziała do odchodzącego jednorożca.
- Okej, dzięki za listę, spróbuję przynieść jak najwięcej....
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz
#26
Acid leżał rozwalony na całym łóżku. Kiedy Apri zapukała i powiedziała żeby wstawał, ten tylko jęknął głośno i spadł na podłogę. Nienawidził tych poranków. Chwycił manierkę i wypił z niej trochę wody, prawie siebie oblewając. Następnie czołgał się do biurka po jedzenie. Owoce wraz z konserwami zostawił tutaj, natomiast mięso zostawił w kuchni. Zjadł owoce i chwilę czekał by się uspokoić. Nie trwało na szczęście to długo i mógł teraz na spokojnie zacząć się zbierać na wyprawę do tych ruin. Zabrał ze sobą oczywiście jedną konserwę, manierkę, a także swój nietypowy pistolet. Przed wyjściem oczywiście założył czapkę i ruszył na zewnątrz.

Przechodząc obok biegających kucyków, tylko popatrzył na nie niechętnie i skierował się na plac do klaczy.
-No dobra...-Powiedział trochę cicho.-Więc tak... ja będę chodził pierwszy, a ty mnie mnie osłaniasz, jasne tylko w drodze też oglądamy się za jakimś zielskiem do jedzenia, czy czegoś... najważniejsze będą po kolei... medykamenty, amunicja, broń, pancerze... standardowo, nie muszę wyjaśniać co z kasą i się nie zdziw jak zobaczysz coś dziwnego... czasami tak mam na wypadach... no więc... jak zgłodniejesz czy coś to mam jedzenie i wodę... i to chyba wszystko, więc pora ruszać. A to wszystko ci mówię teraz bo może nie być potem na to czasu.-Ruszył powoli w drogę.
Odpowiedz
#27
Zębatka szukał po pustkowiu złomu zwykłego, złomu elektronicznego, gdy coś znalazł od razu to zbierał, w pewnym momencie przyszła pora na śniadanko więc przysiadł na jakimś murku i zaczął jeść. W tym czasie Piórko szukała zajęcia, chciała komuś w czymś pomóc, gdy nikogo nie znalazła poszła pod silos i zabrała pojemniki na wodę żeby przynieść więcej wody z okolicznego zbiorniczka.

Straż w tym momencie jeszcze spała, ale po paru godzinach się obudziła z lekkim głodem więc coś zjadła wstała i zaczęła ćwiczenia do których się przyzwyczaiła w Steel Rangersach.....
[Obrazek: u9nlf6A.jpg]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości