Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pustkowia Equestrii 2.0
Ciemnoniebieski kucyk już miał mówić, że wcale nie miał zamiaru czekać aż nieprzytomny przybysz zajdzie ją od tylca, gdy dostała w kopytka zwykły, dziewięciomilimetrowy pistolet, prawdopodobnie wyprodukowany jeszcze przed apokalipsą; całkiem normalny i codzienny widok. Jaka szkoda że akurat ona nie potrafiła się nimi posługiwać...

Rainfall popatrzyła na podawany jej pistolet z mieszanymi uczuciami. Komentarz Starweave nieco ją przy tym uspokoił. Ciemnogranatowa miała rację, zawsze warto mieć coś dodatkowego. Klacz z działkiem obrotowym kiwnela głową i wzięła pistolet w pyszczek. - chofhhy - wyrzuciła spomiędzy metalowej rączki, co oczywiście oznaczało 'chodźmy'. Nie było po co czekać. W ten sposób zaczęła asekurować handlarkę zarówno pistoletem, jak i własnym ciałem.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
Odpowiedz
- Jesteście niesamowici! To... Teraz wypadaloby przeszukać ten duży dom, prawda?

Spojrzała na ostatni budynek w okolicy. Sprawdziła czy konserwa nie jest napromieniowana a potem ruszyła pewnie, wciąż zerkając na kompas EFS w poszukiwaniu czerwonych kresek, a także w magii trzymając zdobyczny nóż. Małżeńśtwu kazała wejść za nią i uważać na głowy i być ogólnie ostrożnymi. Oboje byli chyba zainteresowani, rumieniący się ogier i uśmiechająca się, niewinna klaczka.
Odpowiedz
Star wzięła się do wybudzania nieprzytomnego kucyka, asekurowana przez kuca ziemnego stojącego tuż za nią z bronią. Szturchała kopytem, mówiła głośno, ze strony ogiera nie było reakcji. Oddychał ze stałą prędkością, nie przejawiając żadnych oznak wybudzania się. Rytm oddechów ogiera zakłóciło dopiero silniejsze szturchnięcie kopytka Star, ale wciąż nie wyglądało na to, żeby miał zamiar zaszczycić dwie klacze przytomnością.



Konserwa była napromieniowana w nieszkodliwym stopniu. Nie było to nic co mogłoby im zaszkodzić w znaczący sposób. Po tym, kucyki skierowały się ku najlepiej zachowanemu budynkowi. April weszła pierwsza, małżeństwo trzymało się kawałek za nią. Klacz słyszała, że para dokonywała między sobą wymiany informacji szeptem, ale nie mogła usłyszeć o czym szeptali.

Za drzwiami klacz została powitana widokiem korytarza, na którego końcu widniały schody. Pod ścianą stała zniszczona półka na książki i przewrócony wieszak. Po obu stronach korytarza, mniej-więcej w połowie jego długości, widniały drzwi, z czego te po lewej zostały dawno 'wymontowane', leżąc w tej chwili na podłodze.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Odpowiedz
April sprawdziła kolejno każde pomieszczenie, patrząc też za cennymi rzeczami. Miała nadzieję znaleźć jakieś przydatne książki na regałach, ale była też gotowa na rozczarowanie. Zbadała drzwi z wyważonym portalem i uważał czy radometr nie zaczyna świrować.

- Amity, Picky, - szepnęła głośno - trzymajcie się blisko.
Odpowiedz
Starweave parę razy szturchnęła ogiera tu i tam, lecz bez większego skutku. Chciała go obudzić jednak nie do końca wiedziała jak się do tego zabrać. Nie chała być zbyt brutalna w swoich działaniach. Z drugiej jednak story wszystko wskazywało na to, że jednak będzie musiała. Była też opcja przyprowadzenia tu Sharpa. Star jednak podejrzewała, że ogier ma teraz zdecydowanie ważniejsze rzeczy na głowie.

Klacz popatrzyła po Rainfall. Ostatecznie postanowiła iż nie będzie go kopać po jajach i spróbuję jeszcze raz. Podeszła bliżej, kładąc kopytko na jego ramieniu i szturchając nim silnie cały czas. Z perspektywy trzeciej osoby wyglądało to tak, jakby jednoróżka próbowała walcować ogierem podłoże.

- Obudź się! Słyszysz!? Obudź się! Szefowa cię woła! No wstań! - "No wstań do cholery wreszcie bo tylko jest kłopot przez ciebie." Krzyczała klacz, resztę dopowiadając sobie w myślach

Odpowiedz
Po chwili mocnego szturchania, klacze wreszcie doczekały się reakcji ze strony nieprzytomnego ogiera. Ranny kucyk zakaszlał, leżąc na boku i otworzył oczy. Patrzył rozmytym wzrokiem, oślepiony światłem dnia.
- Co jest, kurwa... - warknął zachrypniętym głosem. Po chwili skupił wzrok na tyle, by spojrzeć na pyszczek stojącej nad nim klaczy. Zamrugał, zamknął pyszczek i patrzył się na Star bez słowa.



April ruszyła do przodu z zamiarem przeszukania budynku. Za nią szła dwójka scavengerów, uważnie sprawdzając każde miejsce w którym dało się coś ukryć.
Na półce znajdowały się dwie książki, obie zbyt zniszczone by odczytać chociażby jedną stronę. Radometr nie wskazywał żadnych wartości powyżej normy, a drzwi wyglądały na wyważone dawno temu. Pomieszczenie za nimi było średniej wielkości łazienką, z wanną, toaletą, umywalką i pozostałościami niewielkiej szafki. Na ścianie nad wanną widoczna była dawno zaschnięta krwawa plama.

- Nikt tu od dawna nie mieszka - skomentował Picky, wskazując kopytem na drzwi i na zakurzone powierzchnie - W takich miejscach raczej niewiele jest do znalezienia... - dodał, ale zamilkł, gdy usłyszał pewien hałas. Odgłos dochodził z wyższego piętra budynku i był czymś pomiędzy drapaniem po drewnianej ścianie a tupotem drobnych nóg.

Amity ruszyła nogą w dawno wyuczony sposób, wprowadzając pocisk do komory karabinu. Klacz spojrzała się z niepokojem na April, a potem na schody znajdujące się na końcu korytarza.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Odpowiedz
April zdecydowanym wzrokiem przykazała jej by pilnowała, a sama, wspominając swój wypoczynek, spróbowała swojego zaklęcia niewidzialności, pod warunkiem że by jej to nie wypaliło... owszem, w dzień będzie mniej skutecznie niz w nocy, ale pozwoliłoby jej spokojniej sie rozejrzeć. Zaraz też popatrzyła na kompas by określić jakiego rodzaju intruz jest na górze.

Jeżeli czerwony, ruszyła z wyjętym nożem, jezeli niebieski, zawołała cicho:

- Hej... Zejdziesz do nas na dół? Nie szukamy zwady, chetnie pohandlujemy.
Odpowiedz
Rain była skupiona na jednej tylko rzeczy: pilnowaniu budzącego się ogiera tak, by nie zrobił niczego złego ani Starweave, ani jej, ani potencjalnie komukolwiek kto by był w pobliżu. I choć nie wiedziała, kim owy przybysz jest, to z pewnością nie bez powodu był w łańcuchach; nie można było dać mu jakiejkolwiek szansy.

Dlatego też gdy tylko ten otworzył oczy i zdołał zauważyć stojącą przed nim Star, ciemnoniebieska przystawiła trzymany w pyszczku do jego skroni. - Hedhen. Chuh. - wymówiła w miarę możliwości przez uchwyt od pistoletu. Miała tym samym zamiar wyraźnie zaznaczyć mu, że jakakolwiek oznaka wrogości nie zakończy się dla niego dobrze. Wszystko to w celu bezpieczeństwa.

Oczywiście język trzymała ona nie tyle na spuście, co tuż przed nim, coby mu przypadkiem nie odstrzelić głowy zanim czegokolwiek nie powie. Może i nie miała przeszkolenia w korzystaniu z ustnej broni palnej, ale zasady BHP obowiązywały wszędzie.
Pięć warunków dobrego tłumaczenia:
Pierwszy: Znajomość języka i umiejętne jej wykorzystanie
Drugi: Możliwość poświęcenia się tłumaczeniu w czasie wolnym
Trzeci: Niewyobrażalny zapas chęci oraz samozaparcia
Czwarty: Znajomość uniwersum
Piąty: Odczuwanie przyjemności z tego, co się robi.

Każdy z tych warunków można porównać do części w mechanizmie zegarka: Brak jednej z nich powoduje zatrzymanie się całości.


Opad: Konioziemia - Projekt Horyzonty!
Odpowiedz
Starweave spojrzała zaniepokojonym wzrokiem na Rainfall, która jej zdaniem podeszła trochę za blisko. Ogier mógł jednym sprawnym ruchem wytrącić pistolet z jej pyszczka i szybko go przechwycić. Było to mało prawdopodobne, zwłaszcza, że nie był on jednorożcem. Jednak po tym jak Star dostała wycisk, na niemal każdej ze swoich lekcji z bezpieczeństwa i obsługi broni palnej, wolała się mieć na baczności. Ciemnoniebieska dostała subtelny znak aby się trochę wycofać.

Mina jednoróżki była poważna, chłodnym spojrzeniem wwiercała się w oczy kucyka pod sobą. Była pewna siebie i nie zamierzała pokazać mu choćby cienia zwątpienia. Fakt, że gdyby nie lewitowania nad sobą broń i obecność Rain, gra aktorska nie przychodziła by jej teraz z taką łatwością.

- Łatwo się denerwujemy, co? Radzę ci się teraz nie denerwować. I bardzo dobrze pomyśleć zanim cokolwiek zechcesz zrobić. - Rzekła surowym tonem, cały czas wpatrując się w głęboko w jego oczy.

Odpowiedz
Ogier spojrzał w górę, na klacz trzymającą pistolet w pyszczku. Jednorożec stojący przed nim skutecznie go jednak zniechęcił do próbowania czegokolwiek głupiego.
Ranny kuc spoglądał na Star wrogim spojrzeniem, ale nie ruszył się z miejsca. Oddychał ciężko, mierząc klacz wzrokiem. Spojrzał na boki, jakby sprawdzając gdzie właściwie jest, w końcu patrząc jej prosto w oczy.
- Gdzie... gdzie jestem? - zapytał się tym samym zachrypniętym głosem. Słychać było, że jest osłabiony, ale ogier próbował nie dać tego po sobie poznać, nawet w takiej sytuacji w jakiej się znajdował.



Klacz była zdecydowanie zbyt zmęczona, żeby skutecznie użyć zaklęcia niewidzialności o tej porze dnia. April stała się niewidoczna na ledwie sekundę, by pojawić się ponownie w tym samym miejscu. Nawet taki czas trwania zaklęcia wyraźnie uszczuplił jej rezerwy energetyczne.

Kreska na EFSie pozostawała niebieska, jednakże nie było żadnej reakcji na wołanie klaczy. Coś przebiegło z jednej strony piętra budynku na drugą, oddalając się od zejścia na dół.
- April? - powiedziała cicho Amity, jakby wyczekując jakichś poleceń od jednorożca. Młodsza klacz stała na lekko ugiętych nogach, celując karabinem w kierunku końca korytarza.
Matematyka wcale nie jest trudna. Po prostu jesteś debilem.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 5 gości